Znaleziono 0 artykułów
23.10.2018

Kobiety noszą brąz

Tory Burch jesień-zima 2018-2019 (fot. Imax Tree)

Projektanci nie mają wątpliwości, że brown is the new black. Odcień uważany do niedawna za nudny i trudny, Dior, Prada i Tod's lansują na luksusowy. We wszystkich jego wcieleniach – miodzie, karmelu i czekoladzie. 

Brown is the new black – obwieściły media. Nie bez powodu. Projektanci licytują się na odcienie brązu i, mniej lub bardziej kompulsywne, ich użycie. Tod’s proponuje tej jesieni błyszczącą, skórzaną szmizjerkę w kolorze karmelu z ciemniejszymi o ton kozakami i kakaową torebką. Etro, Coach 1941 czy Tory Burch – miodowe, musztardowe i czekoladowe płaszcze zamszowe. Dior pokazuje cieniowaną szydełkową sukienkę z golfem w kolorach kawy – od espresso po tę z dripa. To w szczególe. W ogóle zaś Prada, co akurat u niej typowe, połączyła brąz z czernią, Bottega Veneta czy Roksanda wybrały kolor red pear, czyli gruszkową czerwień, będącą de facto odcieniem brązu, u Sandera Laka z Sies Marjan czy Gucciego brązowa jest co druga rzecz w kolekcji, zaś u Chloé aż 55 na 61 sylwetek. No i jeszcze Marni czy Rochas, gdzie brązom ubrań towarzyszą buty i dodatki z egzotycznych skór, także brązowych, bo odcieniami tej barwy mieni się inny wiodący trend sezonu, tj. desenie zwierzęce. W ten sposób rządy brązów stały się faktem.

Chloe jesień-zima 2018-2019 (fot. Imax Tree)

Sytuacja bez wątpienia jest ciekawa. Brąz ma przecież kiepski wizerunek. Uważany jest za brzydki i bury. Także przez samych projektantów, by wspomnieć o Miucci Pradzie, chętnie przyznającej się do fascynacji szpetotą. – Jest wyjątkowo paskudny, zatem mi się podoba – mawiała rezolutnie w wywiadach. 

Brąz to kolor nudy, beznadziejnej poprawności, braku polotu. W brązach stereotypowo chodzą bibliotekarki. I harcerze. Choć nikt nie dowiódł przecież, że są nudni i mało fantazyjni. A raczej z racji książek przeczytanych przez te pierwsze, i ambicji w zdobywaniu wymyślnych umiejętności przez tych drugich, należałoby powiedzieć o nich coś zupełnie odwrotnego. 

Rochas jesień-zima 2018-2019 (fot. Imax Tree)
Reklama

Ten kolor kojarzy się ze średniowieczną ascezą i ubóstwem, z którymi łączony jest choćby dzięki brązowym szatom franciszkanów przywdzianym przez nich już w XII wieku. Po brązie rozpoznawało się też chłopstwo, choćby w Anglii. W przeciwieństwie do klas wyższych nie mogło pozwolić sobie na droższe, atrakcyjniejsze barwniki ubrań. Nic w sumie dziwnego, najgorszy gatunek naturalnych tkanin, w tym wełny, surowy, szorstki i niefarbowany, także był brązowy. 

Tods jesień-zima 2018-2019 (fot. Imax Tree)

Brąz to ciężki temat  – wzdycha Anna Męczyńska, stylistka, kostiumografka i autorka książki „Figura jak z ekranu”. – U nas dodatkowo kojarzy się z gierkowskimi marynarkami z bistoru i ze zgrzebnymi sukienkami. Zatem z biedą. Ale może pięknie wybrzmieć, jeśli ma ładny odcień – pociesza. Ta barwa potrafi jednak być „pomocna”. To przecież także kolor skromności i powściągliwości, stąd często wybierany jest celowo przez ludzi obracających cudzymi pieniędzmi. Oraz barwa zaufania, stąd wpisany jest w dress code, na przykład, prawników, świata akademickiego czy lekarzy. Niektórym firmom bardzo zależy, by być z nim kojarzonym. Najsłynniejsza, UPS, zapewne chce uchodzić za „nudną”, a więc solidną i przewidywalną, czyli taką, jakiej oczekuje się od firmy przesyłkowej. Także JP Morgan, jedna z najbardziej znanych na świecie instytucji finansowych, przybrała brązowy. Chce sprawiać wrażenie staroświeckiej: wiadomo, skoro przetrwała tyle lat, to jest poważna i uczciwa. 

Owa staroświeckość brązu ma swoje potwierdzenie w historii. Jego odcienie to jedne z najstarszych barwników znanych ludzkości. Mowa o ochrze, zwietrzelinie skał: ciepłym, intensywnym beżu z tonacjami przechodzącymi od żółci po czerwień, używanym już przez neandertalczyków do malowania jaskiń, ale też i do pierwszych tatuaży. Brąz uzyskiwano także z marzany, czyli zioła znanego jako barwica, z mątwy (inaczej sepiidy), by dzięki jej atramentowi otrzymać barwnik sepii oraz z… mumii. Ekshumowano je w Egipcie, by uzyskać paletę brązowych pigmentów. Brzmi okropnie? Cóż, bywało gorzej. Kolor indian yellow pozyskiwano przecież kiedyś z uryny krów karmionych wyłącznie toksycznymi ze swej natury liśćmi mango, dopóki brytyjski rząd, kierowany dobrem zwierząt, nie zakazał tego procederu.

Maria Bernad podczas tygodnia mody w Nowym Jorku (fot.  Timur Emek, Getty Images)

Dziś jednak brązowe barwniki powstają w sposób humanitarny i potrafią tkaninom dodać urody. – Fakt, tanie materiały w brązie wyglądają jeszcze taniej, a zwykła przędza ufarbowana na brąz wygląda siermiężnie. Jednak kosztowne wełny, z dobrym połyskiem i wykończeniem wyglądają w nim luksusowo. Taka suri alpaka, dziewicza wełna czy kaszmir w brązach mogą być synonimem ekskluzywności – tłumaczy Patrycja Cierocka–Szumichora, dyrektor artystyczna marki Patrizia Aryton. 

Etro jesień-zima 2018-2019 (fot. Imax Tree)

Ową ekskluzywność brązu pierwsi odkryli artyści. Pozwalał im oddać realizm ich dzieł. Malarze renesansowi, na przykład Caravaggio, używali brązu podczas chiaroscuro (z włoskiego: jasnociemno), rodzaju światłocienia, subtelnego przejścia z jasności w ciemność, by stworzyć wrażenie trójwymiarowości. Na początku XVI w. ciemnym brązem zaczęli też gruntować swoje płótna. Dzięki temu malowało im się łatwej i lepiej. Jeden z odcieni brązu, Van Dyke brown, nazwano też na cześć malarza Anthony’ego van Dycka. 

Dior jesień-zima 2018-2019 (fot. Imax Tree)

Sam brąz, co też mocno malarskie, jest barwą cokolwiek relatywną. To, jakim go widzimy, zależy od światła i kontekstu. Przy ciemnych barwach wygląda jak pomarańczowy. Możliwe że dlatego właśnie tak dobrze z nim współbrzmi. Ale nie tylko z nim. – Świetnie gra z błękitami, z kolorem szampana, bakłażana, fuksji, żółci granatu, czy z zieleniami. Jest alternatywną dla szarości. Takie zestawienia nie są jednak casualowe, lecz szykowne, mocno stylowe, wymagające sporych umiejętności i wyczucia. Słowem: wyższa szkoła jazdy – mówi Anna Męczyńska. 

Istotnie, wielowymiarowość i sprzeczna natura brązu czynią kolor wyjątkowo trudnym. – Dwa razy próbowałyśmy z brązem: jedna nasza kolekcja obfitowała w camel, odcień ciepły, i słodki, a jednak – jak każdy brąz – niełatwy dla kobiet, które nie mają magisterki w stylizacji. I choć niektóre nasze klientki zakochały się w nim na zabój, inne mówiły, że czują się w nim blado – przyznaje Klara Kowtun, współzałożycielka marki Risk Made in Warsaw. Druga kolekcja, przygotowana na minioną zimę nazywała się Gorąca Czekolada. Tu odcień brązu był chłodny, niemal stalowy. – Noszona od stóp do głów lub zestawiona z szarością, ecru, beżem, złotem potrafi być niezwykle szykowna. Jednak i ona okazała się wymagająca. Cóż, bywa, że wyprzedzi się trochę trend, który dojrzewa i chyba tak było w tym przypadku. Może po prostu weszłyśmy w brąz o rok za wcześnie – zastanawia się dziś Klara Kowtun.

Sies Marjan jesień-zima 2018-2019 (fot. Imax Tree)

W tym sezonie jednak z nadwyżką brązu w magazynie nie powinno być kłopotu. Nawet jeśli, jak zauważa Anna Męczyńska, brąz średnio pasuje do karnacji w naszej szerokości geograficznej, a w jego jasnych odcieniach wyglądamy zazwyczaj kiepsko. 

Powody dla których ten kolor obecnie triumfuje, są proste. Po pierwsze, to efekt niesłabnącej popularności stylu lat 70., gdy brąz był wiodącą barwą. Po drugie, wynika z mody na ekologię. Odcienie brązu kojarzone są ze zdrowiem (nie bez powodu ciemny chleb czy cukier sprawiają wrażenie zdrowszych) i naturalnością, co wynika z faktu, że po prostu pełno go w otaczającej nas przyrodzie. Po trzecie zaś, po prostu dawno go nie było. 

Reese Blutstein w sukience Jacquemus podczas tygodnia mody w Paryżu (fot.  Matthew Sperzel, Getty Images)

Jak dawno? – Pamiętam schyłek popularności brązu w okolicach 2008 roku. Modny był wówczas jego czekoladowy, ciemny odcień – wspomina Patrycja Cierocka-Szumichora. – Po czym z dnia na dzień zniknął. A teraz mamy 2018 rok i dekadę szarości za sobą i prawdziwą transformację kolorystyczną. Moda nie jest głupia i jej odcienie są przemyślane. Obecne brązy ładnie pasują do tego, co przez te 10 lat kobiety gromadziły w swoich szafach – do różu, bieli, szarości. Szarość jest znakomitym tłem i sprawia, że brąz jest szlachetniejszy w odbiorze – zauważa dyrektor artystyczna Patrizii Aryton. 

A skoro już nagromadziły, szybko nie będą chciały z nich zrezygnować.

Michał Zaczyński
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę