Znaleziono 0 artykułów
14.01.2020

Laura Dern: Iluminacja

(Fot. Getty Images)

Laureatka pięciu Złotych Globów w tym roku ma szansę zgarnąć Oscara za rolę przebojowej prawniczki w „Historii małżeńskiej”. Równie silnymi osobowościami są Renata Klein z „Wielkich kłamstewek”, Marmee March z „Małych kobietek” i sama Laura Dern. Jak twierdzą amerykańskie media, trwa właśnie Dernaissance, czyli wielki comeback ulubienicy Davida Lyncha z lat 80.

Renata Klein ma dosyć. Jej mąż – arogant, lekkoduch, wieczny chłopiec – doprowadził rodzinę do bankructwa. Przypadkiem okazuje się też, że romansował z nianią ich kilkuletniej córki. W jednej z najmocniejszych scen ostatniego odcinka drugiego sezonu „Wielkich kłamstewek” jedna z Piątki z Monterey chwyta więc za kij bejsbolowy. Uderza wiarołomnego małżonka w brzuch, ale przede wszystkim niszczy jego kolekcję zabawek – gier komputerowych, kolejek, sprzętów muzycznych, które udało mu się uratować przed licytacją komorniczą. I żąda rozwodu. Potem leżąc w łóżku z córką, matka lwica przekonuje, że sobie poradzą tylko we dwie. Widzowie jej wierzą.

W latach 80. (Fot. Getty Images)

Twarz i ciało tej furii daje Laura Dern. Za rolę w serialu otrzymała już Złoty Glob i nagrodę Emmy, a jej Renata stała się bohaterką wszystkich widzów – kobieta sukcesu, która nie przeprasza za to, że chce być bogata, potężna i sławna. – Przygotowując się do roli, spotykałam się z potężnymi kobietami, które postępują równie bezwzględnie jak mężczyźni. Jeśli pozwoliłyby sobie na słabość, przegrałyby wszystko – mówi Dern. – Zgadzam się z Renatą w wielu kwestiach. Wiele osób się z nią utożsamia. A inni uczą się od niej siły. Mówi rzeczy, które myślimy, ale boimy się wypowiedzieć – dodaje aktorka. 

Laury Laura Dern zbiera też za postać do Klein łudząco podobną. Nora Fanshaw, prawniczka od rozwodów z „Historii małżeńskiej” Noah Baumbacha, też potwierdza prawo kobiet do złości. Takiej, której mężczyźni dają upust od zawsze. Monolog Dern o macierzyństwie – kobiecie, która już na zawsze pozostaje z dzieckiem i ojcu – wielkim nieobecnym – stał się wiralem. 

Na Oscarach 2019 (Fot. Getty Images)

„Dernaissance”, jak amerykańskie media nazwały wielki powrót aktorki, potrwa jeszcze co najmniej rok. Pod koniec stycznia do kin wchodzą „Małe kobietki” Grety Gerwig, gdzie wciela się w rolę Marmee March – kolejnej matki, która chroni, docenia i wspiera swoje dzieci. W 2021 r. powróci natomiast do roli Ellie Sattler w „Jurassic World 3”. Pierwsza część spielbergowskiego przeboju o dinozaurach w 1993 r. uczyniła z ulubienicy kina niezależnego gwiazdę komercyjnych przebojów. 

Z przyjaciółkami z planu „Wielkich kłamstewek” (Fot. Getty Images)

Zawsze jednak najbliższe jej były role kobiet walczących z męską opresją. Gdy w Hollywood wybuchł skandal wokół Harveya Weinsteina, Dern wyznała, że w wieku 14 lat padła ofiarą molestowania seksualnego. Traumę przepracowała, występując w katartycznej „Opowieści”. Przejmujący film z 2018 r. opowiada autobiograficzną historię jego reżyserki – dokumentalistki Jennifer Fox, która w wieku 13 lat weszła w relację z 40-letnim mężczyzną. Długo myślała, że to był równorzędny związek. Dopiero jako dorosła kobieta zrozumiała, że została wykorzystana. 

Sama Laura przeszła przyspieszone dojrzewanie, bo jej szkołą życia było kino. Nie mogła nie trafić do Hollywood, skoro została poczęta na planie filmu „Dzikie anioły” z 1966 r. o gangu motocyklowym. Zdjęcie rodziców w kurtkach skórzanych do dzisiaj ma zawsze przy sobie. Ojciec Bruce Dern, którego przodkiem był poeta i dramaturg Archibald MacLeish, i mama, Diane Ladd, kuzynka Tennesseego Williamsa, nie chcieli jednak pozwolić córce iść w ich ślady. Bali się o Laurę, bo stracili swoją pierworodną córkę, która miała zaledwie półtora roku, gdy utonęła w basenie. Laura, urodzona pięć lat później, siłą rzeczy wychowała się w cieniu nieżyjącej siostry. Gdy miała siedem lat, wyznała mamie, że tęskni za siostrą, której nigdy nie poznała. To uświadomiło Ladd, że ma do czynienia z niezwykle wrażliwą dziewczynką. A gdy aktorską karierę przepowiedział jej sam Martin Scorsese, u którego w 1974 r. zagrała epizod w filmie „Alicja już tu nie mieszka”, Dern nie dało się już zatrzymać.

Gdy rodzice zabronili jej przyjąć roli, która wymagałaby podróży na drugi koniec Ameryki, zawalczyła o emancypację. Od 15. roku życia wszystkie decyzje podejmowała samodzielnie. – Mamo, gdybym pokochała muzykę, też kazałabyś mi czekać do 21. roku życia, zanim pozwoliłabyś mi zagrać na pianinie? – zapytała mnie wtedy córka – opowiadała po latach Ladd. Wbrew obiegowym opiniom o nastolatkach, które zyskują niezależność, Dern nie zaczęła imprezować, tylko rzuciła się w wir pracy. 

Przełomem było „Blue Velvet” Davida Lyncha z 1986 r. Na planie poznała jednego z pierwszych chłopaków – Kyle’a MacLachlana. W „Dzikości serca” zagrała z kolejnym kochankiem, Nicolasem Cage’em. Pokazała tam więcej ciała niż dotychczas, przekonana lynchowską historią o kochankach zbirach. Zaręczona była potem dwa razy – z Jeffem Goldblumem, w którym zakochała się na planie „Jurassic Park”, i Billym Bobem Thorntonem pod koniec lat 90. Aktor zniknął z życia Dern dnia na dzień, by chwilę później ożenić się z Angeliną Jolie. Dern była załamana. Na początku nowego wieku myślała, że poznała miłość swojego życia. Małżeństwo z muzykiem Benem Harperem przetrwało do 2013 r., doczekali się dwójki dzieci – córki Ellery (dziś 17-letniej) i syna Jaya (14 lat). 

Na początku kariery (Fot. Getty Images)

Po sukcesach na przełomie lat 80. i 90., pod koniec tamtej dekady, trafiła do hollywoodzkiego czyśćca. W 1997 r. zagrała w „The Puppy Episode”, serialu Ellen DeGeneres, gdzie gwiazda dokonała publicznego coming outu. Przemysł filmowy nie był na to jeszcze gotowy. Dern przyklejono łatkę aktywistki. Dziś to dla gwiazdy komplement, wtedy – obciążenie. 

Powróciła serialem „Iluminacja” w HBO. Doczekał się tylko dwóch sezonów, bo na tę historię też nie było jeszcze w Hollywood otwartości. Bohaterka Dern, Amy Jellicoe, przeżywa tytułowe oświecenie. Z autodestrukcyjnej korposuki przeobraża się w duchowe guru. – To był serial o przebudzeniu do bycia lepszą wersją samej siebie. Ale w ironicznej, dowcipnej oprawie – wspominała Dern. Teraz, gdy duchowość, medytacja i samorozwój są w Stanach właściwie punktami obowiązkowymi w życiu świadomych ludzi, „Iluminacja” mogłaby doczekać się kontynuacji. Nie wiadomo jednak, jak Dern znalazłaby na ten projekt czas. 

Choć zbliża się do 60. urodzin, dostaje więcej propozycji niż kiedykolwiek. To znak, że Hollywood wreszcie pisze role dla dojrzałych kobiet. Zwłaszcza takich, które z pełnym przekonaniem potrafią wygarnąć innym, przede wszystkim mężczyznom. – Całe życie byłam zaszufladkowana – jako córka moich rodziców, czyjaś dziewczyna, mama moich dzieci. Symbol seksu albo dziewczyna z sąsiedztwa albo muza Lyncha. Ludzie nie mieli pojęcia, kim jestem – mówiła ostatnio w „Vanity Fair”. Gdy patrzymy na Renatę, Norę i Marmee, wyłania się obraz prawdziwej Dern. 

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę