Znaleziono 0 artykułów
11.04.2019

Locum: Dom dla rzeczy

Locum Concept Store (Fot. Paulina Zięcik)

40 marek – przede wszystkim polskich, małych, choć sprawdzonych, wyróżniających się jakością – na 20 mkw. powierzchni. W butiku Locum na warszawskim Powiślu czuje się genius loci.

Ile mody i dizjanu może pomieścić powierzchnia niecałych dwudziestu metrów kwadratowych? Gdy odwiedzi się Locum na warszawskim Powiślu, można nieźle się zdziwić. Bo choć miejsce niewielkie, dostępnych tam marek, głównie polskich, mamy ponad czterdzieści. Przestrzeń zaskakuje kolorem: właśnie nie jasnym, co doradzałby prawdopodobnie każdy architekt wnętrz przy tak niedużym metrażu, lecz maksymalnie przyciemnionym. Antracytowe kafle na podłodze, meble vintage w kolorze orzecha, a do tego przepiękny, wzorzysty dywan w odcieniach bordo i granatu stanowią wspaniałe tło dla dostępnych tam towarów. I, o dziwo, wcale optycznie nie zmniejszają.

Z prędkością światła

Założycielki Locum, Marta Kapala, Agata Kamińska i Aga Kurdziel, we wrześniu 2018 roku wynajęły lokal. W połowie miesiąca zaczęły gromadzić marki. Po błyskawicznym remoncie sklep ruszył 1 października. Choć dziewczyny są trzy, gust mają spójny, a to nim przede wszystkim kierują się przy doborze asortymentu. Zależy im na tym, by były to – jak je nazywają – „małe marki”. Czyli nie te, które już na dobre rozwinęły skrzydła czy są powszechnie dostępne. Oczywiście Locum nie wyklucza ich obecności, lecz skupia się przede wszystkim na tych, których wciąż jeszcze w świadomości potencjalnych klientów brakuje. Po to, by swoich gości wciąż czymś nowym zaskakiwać. Słowo klucz, czyli „jakość”, może wydaje się oczywiste, ale dziewczyny mocno podkreślają ten aspekt. I minimalizm, bo wszystkie trzy bardzo lubią oszczędny, prosty styl. Daleki od nudy, oczywiście. Szczególną wagę przykładają do rękodzieła. Bo ono lubi się gubić w czeluściach internetu, gdzie jednak możemy nie dostrzec pewnych niuansów czy doskonałości wykonania. Tu, na miejscu, wszystko widać doskonale.

Locum (Fot. Paulina Zięcik)
Locum Concept Store (Fot. Paulina Zięcik)

Z domu i z podróży

Zapytane o najlepiej sprzedającą się kategorię produktów, zgodnym chórem odpowiadają: biżuteria. Jej wybór jest bardzo staranny. Konkretne style nie powtarzają się, lecz odpowiednio dopełniają. Obok ogromnych mosiężnych powierzchni od Poli Zag, uroczych kształtów od Doroty Tomaszewskiej czy geometrycznych historii Magdaleny Paszkiewicz znajdziemy ceramiczną biżuterię Trzask czy ręcznie wybijane naszyjniki Mokave. I sprowadzaną z malutkich tajskich manufaktur biżuterię krakowskiej marki Mapaya. Zresztą Locum jako jedyny sklep w Warszawie ma w asortymencie Mapayę, którą – jeśli choć trochę interesujemy się etyczną modą – warto znać. Jej założycielka, Martyna Wilde, od wielu lat podróżuje, poszukując sprawdzonych źródeł tkanin i dodatków. Jako pierwsza sprowadziła do Polski modne obecnie koszyki wyplatane ręcznie z bambusa czy morskiej trawy. Stara się też korzystać z naturalnych barwników, stąd charakterystyczne odcienie jej projektów: barwione glinką lub prawdziwym indygo, ewentualnie odbarwiane na typowy dla metody shibori beżowy odcień. Moją szczególną uwagę zwracają wyplecione z traw wachlarze. To zasługa marki Bala, założonej przez dwie Polki zauroczone Indonezją, a w szczególności wyspą Bali. Mamy też klasyczne dla tamtego regionu rattanowe torebki. Warto wiedzieć, jak rozpoznać ich autentyczność. W sieciówkach bowiem pojawiło się sporo wersji o wiele tańszych, ale nieoryginalnie produkowanych. Ten prawdziwy indonezyjski rattan musi być podwędzony. Dlatego torebkę czy koszyk wystarczy powąchać. Delikatny aromat wędzenia da nam pewność, że produkt jest autentyczny. Dziewczyny z Locum nie zamykają się na zagraniczne marki. Jeśli coś je zachwyci, chętnie wprowadzą to do sklepu. Bez sensu tworzyć zasady, które tylko utrudniają działanie. Głównym motywem pozostanie jednak zawsze polska produkcja.

Lokalne przyjemności

Kto najchętniej odwiedza Locum? Sąsiedzi. Przychodzi sporo osób z Powiśla, nieprzypadkowych, bo mijają witrynę żółtej kamienicy przy alei 3 Maja praktycznie codziennie. Wiek nie gra roli, choć średnia jak na sklep z polską modą jest dość wysoka. Wpadają osoby świadome, które wiedzą, czego chcą, orientują się też w kosztach produkcji, zatem gotowe zapłacić za jakość, zamiast na siłę szukać obniżek. Na razie z marek ubraniowych hitem jest Kulta. I rzeczywiście, odwiedzając Locum całkiem niedawno, przy okazji spotkania prasowego z jej założycielką i projektantką Ewą Woźniak, byłam świadkiem dosłownie niknięcia nowej kolekcji w oczach. Sąsiedzi zaglądają też w poszukiwaniu prezentów. Oprócz biżuterii mamy tu sporo polskiej ceramiki i zgrabnej galanterii. Kolorystyczne akcenty są zasługą warszawskiej marki John & Mary. Zamszowe torebki i portfele w odcieniach lawendy, kobaltu, soczystej pomidorowej czerwieni czy nasyconego zielonego to jedne z najpiękniejszych przedmiotów na półkach. No i Majolika Nieborów, która powraca po latach zapomnienia, zdobywając bez trudu serca nowych pokoleń.

Locum Concept Store (Fot. Paulina Zięcik)
Locum Concept Store (Fot. Paulina Zięcik)

Znajdź różnice

Locum ma być inne niż pozostałe sklepy. Czasem jest to trudne, ponieważ polski rynek jest mały, a marki, które dobrze sobie na nim radzą, siłą rzeczy będą powtarzać się w asortymencie innych miejsc. Na pewno kolejne, którym dziewczyny się przyglądają, muszą pasować do estetyki wnętrza. A ono ma konkretny charakter, bez modnej wciąż słodkiej naiwności, instagramowych pasteli czy zbytniej sterylności. Konkretnie też postępują z markami, które się nie sprzedają. Ograniczona przestrzeń zmusza czasem do podejmowania ostrych decyzji. Ale dzięki temu w sklepie wciąż jest rotacja, więc przy każdej wizycie możemy odkryć coś nowego. Choć niewielka, to istnieje: półka z kosmetykami. Polskimi: Resibo, Soap Workshop czy Mokosh, ale też brytyjskimi i włoskimi – dziewczyny szczególnie polecają markę Dolomiti.

Locum Concept Store (Fot. Paulina Zięcik)

Radość z rzeczy

Wnętrze naprawdę hipnotyzuje. Bywa, że zgłaszają się przechodnie, którzy chcą kupić konkretny mebel z wystroju. Dziewczyny nie zliczą, ile było pytań o słynny już dywan. Owszem, w Locum można kupić prawie wszystko, ale jednak meble zostają. Oprócz półek projektowanych na wymiar i rurek na wieszaki, stoły, regały czy fotele Marta, Agata i Aga przytaszczyły ze swoich domów lub zaprzyjaźnionych miejsc. To też się chwali, bo zamiast kupować wszystko nowe, postanowiły skorzystać z dostępnych już elementów, które wystarczyło po prostu umiejętnie połączyć. Sama nazwa ma określać miejsce, w którym można gromadzić różne rzeczy. A potem się nimi cieszyć. Misję zdecydowanie można uznać za udaną.

Harel
Komentarze (1)

Wyloguj się
Maria Olszewska
Maria Olszewska11.04.2019, 17:02
Super miejsce z super dziewczynami!
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę