Znaleziono 0 artykułów
28.04.2018

Madame D’Ora – pionierka fotografii mody

Madame D'Ora ze swoimi psami w 1935 roku (Fot. Imagno, Getty Images)

100 lat temu, w czasach, kiedy fotografią zajmowali się niemal wyłącznie mężczyźni, ona otworzyła studio pod własnym nazwiskiem. Portretowała takie sławy, jak Gustav Klimt czy Josephine Baker. Była pionierką fotografii mody, gdy ta zaczęła wypierać żurnalowe ilustracje. Po II wojnie światowej tworzyła przejmujące zdjęcia ocalałych z obozów zagłady. W lipcu, w wiedeńskim Leopold Museum, otwarta zostanie wystawa Dory Kallmus, znanej jako Madame D’Ora.

Dora Philippine Kallmus urodziła się w 1881 roku, w Wiedniu, w szacownej żydowskiej rodzinie prawniczej. Choć wówczas szczytem marzeń i jedynym zadaniem większości panienek z dobrych domów było wyjście za mąż za odpowiednio sytuowanego kandydata, Dora miała większe ambicje. Chciała zostać fotografką.

Pomysł wszystkim wokół wydawał się szaleńczy, bo pod koniec XIX wieku dobrze urodzonym kobietom nie wypadało kalać sobie rąk pracą, w dodatku zawód fotografa był niemal zupełnie zmaskulinizowany. Zdarzało się, że żony przejmowały zakłady mężów, ale działo się tak głównie wtedy, kiedy ci zapadali na zdrowiu lub umierali. To spotykało ich dość często, na przykład z winy długotrwałego wdychania szkodliwych oparów kwasów i metali ciężkich, które znajdowały się w składzie chemii używanej wówczas do wywoływania zdjęć. Jednak Dora konsekwentnie dążyła do realizacji swoich marzeń. W 1905 roku, w czasach, kiedy dziewczęta nie uczęszczały na wyższe studia, była pierwszą kobietą, którą dopuszczono do kursów teoretycznych w szkole Graphische Lehr und Versuchsanstalt. Już samo to było nie lada osiągnięciem, ale Kallmus na tym nie poprzestała i jeszcze w tym samym roku została członkinią Towarzystwa Fotograficznego w Wiedniu.

Podobne artykułySkąd wzięły się koronki?Natalia Jeziorek

Poprawianie natury

Żądna wiedzy i nowych doświadczeń, Dora wyjechała do Berlina, by tam uczyć się u słynnego portrecisty Nicoli Perscheida. I chociaż z pewnością nauczyła się od niego bardzo wiele pod względem technicznym, w pracach Kallmus prawie nie widać wpływu akademickiego stylu jej mistrza. Znacznie bliższe były jej eksperymenty jego asystenta, Arthura Bendy. To właśnie jego styl pracy spodobał się Dorze tak bardzo, że postanowiła wraz z nim wrócić do Wiednia i tam wspólnie otworzyć studio. Szyld głosił dumnie: „Benda-d’Ora”, ponieważ Kallmus zdecydowała się przybrać pseudonim artystyczny Madame d’Ora. Kobieta znała się nie tylko na fotografii, ale również, jakby dziś powiedziano, w centrum akcji marketingowej. Wiedziała doskonale, że francusko brzmiące nazwisko znacznie bardziej przemówi do arystokratycznego światka bogatych, zapatrzonych na paryski szyk wiedeńczyków. Być może to elegancki, obco brzmiący pseudonim, a może raczej fakt, że kobieta-fotograf była egzotyczną nowinką, sprawił, że duet nie narzekał na brak zleceń.

Portret Dory Kallmus z okolic 1908 roku (Fot. Frankreich. Photographie, Getty Images)

Prawdziwą rewolucją i tym, co wyróżniało prace d’Ory był fakt, iż modele na zdjęciach wyglądali znacznie bardziej naturalnie, w porównaniu do większości ówczesnych zdjęć, gdzie ludzi uwieczniano w sztywnych, wymuszonych pozach. Madame umiała sprawić, że wyglądali elegancko, ale potrafiła z nich wydobyć zarazem pewną ekspresję i nonszalancję. Wraz z odpowiednio dobranym światłem i świetną techniką sprawiało to, że ludzie wychodzili na zdjęciach dużo lepiej, niż u innych fotografów. Szybko narodziła się plotka, że d’Ora posiada talent upiększania modeli, którzy na jej zdjęciach zyskują na urodzie. Dzięki temu do atelier przychodzili wszyscy, którzy chcieli się liczyć w towarzystwie. Tak jak było w modzie położyć się na kozetce u doktora Freuda, który zgłębiał tajniki psychiki, tak „trendy” stało się zrobienie sobie zdjęcia w atelier Madame d’Ory.

Fotografia mody

Kreacja Jeanne Lanvin w obiektywie Madame D'Ory (Fot. Dora Kallmus/Roger Viollet, Getty Images)

Nowoczesny, nonkonformistyczny i innowacyjny styl Madame szybko spodobał się również artystom. Ostatecznie jej atelier rozsławił Gustaw Klimt, wówczas już modny i uznany malarz, którego d’Ora sfotografowała w 1908 roku. Posypały się zlecenia, nie tylko od cyganerii, jak pisarz Arthur Schnitzler czy kompozytor Alban Berg, ale też od szacownych członków wiedeńskiej socjety, jak członkowie rodziny Rotschildów. Zdjęcia publikowała prasa austriacka i zagraniczna. Sława Madame d’Ory była tak wielka, że z usług modnej fotografki postanowił skorzystać sam Karl Franz Josef von Habsburg-Lothringen, ostatni cesarz Austro-Węgier. Mimo to Kallmus czuła, że Wiedeń jest dla niej zbyt mały i prowincjonalny, przez co nie może się rozwijać jako fotografka i wykorzystywać w pełni możliwości sztuki, której postanowiła się poświęcić. Postanowiła zmienić otoczenie i otworzyć drugie studio tam, gdzie toczyło się prawdziwie artystyczne życie – w Paryżu.

Madame D'Ora ze swoimi psami i prawdopodobnie siostrą w 1935 roku (Fot. Imagno, Getty Images)

Plan przypieczętowała ostatecznie oferta, którą Madame otrzymała od magazynu „L’Officiel”. Szybko posypały się propozycje od kolejnych wydawnictw – d’Ora wypracowała swój charakterystyczny styl, jej kadry pełne były kobiecego, niewymuszonego uroku, zachwycały elegancją. Kallmus była pionierką fotografii mody. Trafiła do Paryża w momencie, kiedy w magazynach mody dokonywała się prawdziwa rewolucja – zdjęcia zaczynały zastępować piękne, lecz czasochłonne, często wymagające wielogodzinnej pracy, ilustracje. D’Ora, która zajmowała się modą już w Wiedniu, od 1910 roku współpracowała nie tylko z żurnalami, ale też z projektantami, jak Coco Chanel. W przypadku tej ostatniej, fotografowała tak jej kolekcje, jak ją samą, oczywiście w stworzonych przez nią sukniach. Jako jedna z pierwszych Madame zaprosiła przed swój obiektyw również nowoczesnych tancerzy, m.in. Josephine Baker czy wzbudzającą powszechny skandal, występującą nago Anitę Berber. Do paryskiego atelier d’Ora ściągała też w latach 20. i 30. śmietanka towarzyska, ówczesne sławy, artyści i celebryci – Tamara Lempicka, Marc Chagall, Colette czy Maurice Chevalier. Portrety i zdjęcia z tamtego okresu mają w sobie pewną żywotność i dynamikę – coś, co przywodzi na myśl język filmu.

Piętno wojny

Kres znakomicie prosperującemu Atelier d’Ora położył wybuch II wojny światowej. Jako Żydówka, Kallmus podobnie jak wielu jej klientów, musiała uciekać. Schronienie udało jej się znaleźć w klasztorze na wsi. Dora ocalała, ale jej siostra nie miała tyle szczęścia – została zamordowana w obozie koncentracyjnym. Doświadczenie horroru wojny i śmierci bliskich sprawiło, że zdjęcia wykonane przez d’Orę w latach 40. i 50. nie są już takie, jak wcześniej. Dawny świat istniał już tylko na jej zrobionych przed laty zdjęciach.

Madame D'Ora ze swoim pieskiem, Miss Penny (Fot. Imagno, Getty Images)

Artystka nie wróciła już do fotografii luksusowej mody, wykonała natomiast serię wstrząsających portretów ludzi wyzwolonych z obozów zagłady. Innym dowodem na zmianę jej sposobu myślenia i piętno, jakie na jej psychice odcisnęła wojna, jest niezwykle mocny cykl zdjęć, wykonanych przez Kallmus w paryskiej ubojni bydła, w połowie lat 50. Rozczłonkowane truchła, krwawiące, odcięte łby ze szklanymi, niewidzącymi oczami, metaforycznie nawiązują do horroru wojny i ludobójstwa. Wyjątkowość prac Dory Kallmus polega więc również na tym, że pokazują przekrój niezwykle interesującego okresu w historii Europy – od zmierzchu austrowęgierskiego cesarstwa i przepychu wiedeńskiej secesji, przez świat artystycznej cyganerii i modowy szyk Paryża lat 20. i 30., aż po powojenną traumę i zniszczenia.

Podobne artykułyAleksandra Ekster. Amazonka awangardyMarta Panas-Goworska i Andrzej Goworski

Choć Madame D’ora odeszła od robienia zdjęć mody, nadal fotografowała artystów – ostatnim uwiecznionym przez nią malarzem był Pablo Picasso, którego zdjęcie wykonała w 1956 roku. Kallmus zmarła w 1963 roku, w Frohnleiten w Austrii, w wieku 82 lat. W 2018 roku, w setną rocznicę śmierci czterech czołowych przedstawicieli wiedeńskiej secesji – Gustava Klimta, Egona Schielego, Kolomana Mosera i Otto Wagnera, Wiedeń organizuje szereg wydarzeń, mających uczcić ich pamięć i przypomnieć świat epoki, w której żyli i tworzyli. Jednym z nich będzie wystawa prac Dory Kallmus, zatytułowana „Make Me Beautiful”. Odbędzie się w Leopold Museum i potrwa od 13 lipca do 29 października.

Natalia Jeziorek
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę