Znaleziono 0 artykułów
10.04.2020

Manolo Blahnik: Król, który kocha kobiety

Manolo Blahnik (Fot. materiały prasowe)

Gdy 20 lat temu szpilki jego projektu nosiła Carrie Bradshaw z „Seksu w wielkim mieście”, Polki mogły tylko o nich pomarzyć. Dziś najnowsze kolekcje legendarnego szewca gwiazd znajdziemy w butiku Moliera 2 oraz na Moliera2.com.

Z wyczuciem elegancji się rodzimy. Tego nie da się nauczyć – mówi mi Manolo Blahnik. Zapewne mógłby tak powiedzieć o Carrie Bradshaw, ale też o Sarze Jessice Parker, odtwórczyni głównej roli w „Seksie w wielkim mieście”, która została drogą przyjaciółką projektanta. To właśnie ona i jej serialowe alter ego w dużej mierze zadecydowały o globalnym sukcesie marki. W kolekcji Carrie najważniejszy był model Hangisi – satynowe szpilki albo klapki w intensywnych odcieniach, z ostrym noskiem i zdobione kryształkami. Do dziś są ulubionym modelem blogerek, redaktorek mody i stylistek. Carrie nosiła też Sedaraby, model w zebrę z odkrytymi palcami, i sandały z cienkimi paseczkami – Chaos.

Sarah Jessica Paker (Fot. Getty Images)

Ale SJP nie jest jedyna. Blahnik kocha kobiety. Na liście jego muz mogłyby znaleźć się także ikona Hollywood, Uma Thurman, brytyjska ekspertka od mody Amanda Harlech, która współpracowała z Karlem Lagerfeldem i Johnem Galliano, oraz 60-letnia hiszpańska aktorka Angela Molina. – Wszystkie mają w sobie coś niezwykłego. Ale najwybitniejszą osobowością była Diana Vreeland, redaktor naczelna „Vogue’a”. To ona powiedziała mi, żebym zajął się projektowaniem butów – opowiada Blahnik, powracając do korzeni.

Projektant urodzony w 1942 r. na hiszpańskiej La Palmie na Wyspach Kanaryjskich (jego tata był Czechem, który uciekł z Pragi przed nazistami w latach 30.), najpierw studiował w Genewie dyplomację, ale potem, wiedziony głosem serca, zdał na paryską Akademię Sztuk Pięknych. Dorabiał wtedy w sklepie vintage, a gdy po kilku latach przeniósł się do Londynu, pracował jako buyer, ale pisał też dla włoskiego „L’Uomo Vogue”. W 1969 r. w Nowym Jorku poznał Vreeland, która zachwyciła się jego pracami. Niedługo później zaczął pod własnym nazwiskiem tworzyć baśniowe buty – kolorowe niczym rajskie ptaki, najczęściej na wysokich obcasach (idealny obcas? – Kombinacja balansu, struktury, projektu i materiału – mówi), bogato zdobione – cekinami, kryształkami, printami. Takie, które pozwalają się wyróżnić. Żadna kobieta nie przejdzie w nich niezauważona. A one same też są rozpoznawalne na pierwszy rzut oka. Nie na darmo wystarczy hasło: manolos, by wszyscy wiedzieli, że chodzi o projekty Blahnika.

Możliwe, że sukces Manolo zawdzięcza temu, że nie bawi się w trendy. A nawet więcej, nie wierzy w nie. Liczą się inspiracje. A te czerpie zewsząd. – Wyobraźnia jest źródłem wszystkich moich pomysłów. Tłumaczę moje wizje  najpierw na szkice, a potem na konkretny przedmiot. Rysuję codziennie. Gdy tylko przyjdzie mi coś do głowy. Jestem niezwykle wyczulony na wszystko, co oglądam – filmy, wystawy, architekturę. Każdy obraz zostaje ze mną na długo. I potem nagle, w tajemniczy sposób, objawia się w jednej z kolekcji – tłumaczy.

Szpilki Hangisi z najnowszej kolekcji (Fot. materiały prasowe)

O Vreeland, SJP i Thurman Manolo wciąż nie zapomina, ale zaczyna tworzyć też dla młodszego pokolenia. Nową ikoną stylu jest dla niego Rihanna. – To fascynujące, że w modzie, i nie tylko, przesuwa granice tego, co dopuszczalne – mówi Blahnik. Ale czuje, że jego praca ma sens nie tylko wtedy, gdy noszą go gwiazdy. – Gdy widzę na ulicy kobiety w moich butach, za każdym razem przeżywam ogromne emocje – mówi. Wierzy w moc szpilek. – Szpilki są ponadczasowe. I takie też jest ich działanie. Sprawiają, że czujemy się jednocześnie zmysłowo i elegancko. Kobiece ciało porusza się dzięki nim zupełnie inaczej – twierdzi Blahnik. Nie zachęca jednak do nadmiernej konsumpcji, tylko do poszukiwania tych wyjątkowych, jedynych w swoim rodzaju, butów. Na pytanie, ile par kobieta powinna posiadać, odpowiada jednoznacznie: – Liczy się jakość, a nie ilość! Chociaż już dawno koronowano Blahnika na króla szpilek, tak naprawdę najbardziej lubi płaskie buty. – Ale muszą być chic! – śmieje się.

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę