Znaleziono 0 artykułów
13.05.2019
Artykuł sponsorowany

Mille Miglia: W stronę słońca

Uczestnicy wyścigu Mille Miglia (Fot. materiały prasowe)

Już w dniach 15–18 maja we Włoszech odbędzie się tegoroczna edycja legendarnego wyścigu zabytkowych samochodów. W tym roku w szranki stanie jedna polska załoga. Kierowca Krzysztof Weka i jego partnerka, pilotka Dorota Weka wystartują w barwach teamu Perlage. Cisowianka Perlage, jako pierwsza rodzima marka w historii, jest bowiem od czterech lat partnerem i długoterminowym sponsorem rajdu.

Włosi na maj czekają cały rok. To właśnie wtedy odbywa się jedno z najważniejszych wydarzeń dla wszystkich fanów sportów motorowych. Na starcie wyścigu Mille Miglia wibrują silniki Ferrari, Maserati, Lamborghini, Astonów Martinów i Bentleyów – marek, które budzą gorące emocje u swoich wyznawców. A ich we Włoszech, kraju motoryzacji, nie brakuje. Kierowcy są na trasie witani jak królowie. Tłumy w mijanych przez wyścig miastach wiwatują, wszędzie organizowane są imprezy towarzyszące, a najpiękniejsze samochody świata stają się dziełami sztuki godnymi podziwu każdego, kto ma przyjemność być świadkiem Mille Miglia.

Wystarczy prześledzić na mapie trasę Mille Miglia, żeby przekonać się, dlaczego wyścig określany jest mianem najpiękniejszego na świecie. Wiedzie ona z Lombardii, przez Emilię-Romanię i Toskanię, aż do Lacjum. Historycznym punktem startowym jest niegdysiejsza włoska stolica motoryzacji, Brescia. W żyłach jej mieszkańców płynie nie krew, ale benzyna. Pierwszego dnia uczestnicy Mille Miglia 2019 zmierzą się z drogami i bezdrożami takich miejscowości jak Urbino, Asyż, Perugia, by dotrzeć do Rzymu, czyli tam, gdzie prowadzą wszystkie drogi. 17 maja skierują się znów na północ, by mijając po drodze Castiglione d’Orcia, Sienę i Florencję, dotrzeć do Bolonii słynącej z najstarszego uniwersytetu świata. Ostatniego dnia zadaniem będzie minąć Modenę i Parmę, by powrócić do punktu wyjścia, czyli Brescii.

Na trasie wyścigu Mille Miglia (Fot. materiały prasowe)

W tym dwustutysięcznym mieście pierwsze wyścigi odbywały się już w XIX wieku, a w 1921 roku zorganizowano tu Grand Prix Włoch. Gdy imprezę przeniesiono do Monzy, mieszkańcy Brescii, dumni z tego, że w murach miasta mieściły się siedziby aż sześciu marek samochodowych, postanowili zorganizować alternatywne, lepsze, bardziej spektakularne wydarzenie. Jego ojcami założycielami byli młodzi zapaleńcy Franco Mazzotti i Aymo Maggi, a wspomogli ich menedżer sportowy Renzo Castagneto i dziennikarz Giovanni Canestrini. Wyścig o trasie w kształcie ósemki start oraz metę miał mieć oczywiście w Brescii, ale ważnym punktem było także Wieczne Miasto. A ponieważ trasa przebiegająca drogami publicznymi miała łączną długość około tysiąca mil rzymskich, wyścig nazwano Mille Miglia.

Na starcie Mille Miglia (Fot. materiały prasowe)
Samochód startujący w wyścigu (Fot. materiały prasowe)

Historia legendarnego wydarzenia jest długa i burzliwa. W pierwszej odsłonie w 1927 roku wystartowało 77 załóg, a 51 dotarło do mety. Opłata wynosiła jedną lirę i ścigać się mogły tylko samochody produkowane seryjnie. Od początku w wyścigu padały rekordy prędkości. Pierwszy zwycięzca Ferdinando Minoia (z Giuseppem Morandim na fotelu pilota), jadący samochodem Officine Meccaniche 665S, powrócił do Brescii po 21 godzinach i 5 minutach, osiągając zawrotną na tamte czasy szybkość – 78 km/h. Zwycięską passę Włochów przerwał w 1931 roku Niemiec Rudolf Caracciola w Mercedesie SSK. W czasie wojny zrezygnowano z imprezy, jednak powróciła ona triumfalnie w 1947 roku. Znów zwyciężali Włosi, najczęściej za kierownicą samochodów marki Alfa Romeo, a później także Ferrari. To właśnie założyciel firmy, Enzo Ferrari, jako pierwszy miał nazwać wyścig najpiękniejszym.

Na trasie wyścigu Mille Miglia (Fot. materiały prasowe)

Świąteczną atmosferę przerywały jednak częste tragedie. Mille Miglia odbywał się na drogach publicznych, bez szczególnych zabezpieczeń, a zawodnicy mieli ambicje bić rekordy ustanowione przez swoich poprzedników, stwarzali więc zagrożenie dla siebie i dla widzów. W ciągu 30 lat na trasie zginęło 56 osób. Po historycznym wyścigu w 1955 roku, gdy Stirling Moss ustanowił rekord, pokonując 1600 km trasy w zaledwie 10 godzin, 7 minut i 48 sekund (osiągnął średnią prędkość 157,6 km/h), nadszedł mroczny rok 1957. Wtedy to Hiszpan Alfonso de Portago wjechał w grupę kibiców, uśmiercając siebie, pilota i dziewięciu widzów.

Adrien Brody na Mille Miglia (Fot. materiały prasowe)

Organizatorzy Mille Miglia zaczęli szukać sposobów, żeby impreza ta pozostała widowiskowa, jednak przy zachowaniu bezpieczeństwa uczestników. Po kilkuletnim epizodzie, gdy miała charakter pokazu, postanowiono całkowicie przeformułować koncepcję. W roku 1982 rajd triumfalnie powrócił. Od tego czasu liczy się nie najszybszy wynik, a regularność jazdy. Trasa została podzielona na odcinki, które należy przebyć w precyzyjnie wskazanym czasie. Nie mają szans na zwycięstwo ani uczestnicy zbyt wolni, ani szybcy jak błyskawica.

Na trasie wyścigu Mille Miglia (Fot. materiały prasowe)

Wyścig od prawie 40 lat odbywa się pod szyldem „Storica”, co oznacza, że startujący w nim kierowcy muszą prowadzić zabytkowe samochody. Tym samym Mille Miglia stał się gratką dla rosnącej wciąż społeczności fanów oldtimerów. Kolekcjonerskie, szlachetne, unikatowe modele, stanowiące najwyższe osiągnięcia designu, z gracją poruszają się po włoskich drogach. W ostatnim wyścigu w minionym roku wzięło udział 500 aut, w tym 11 egzemplarzy OM665S, triumfatora pierwszego rajdu. W blokach startowych można podziwiać także kultowe modele Mercedesa 300SL Gullwing, Porsche 356, a nawet przedwojenne fiaty 500.

Sława Mille Miglia już od dawna nie ogranicza się do fanów motoryzacji. Kierowcom oldtimerów kibicują dziś gwiazdy, influencerzy i turyści, dla których obserwowanie trasy wyścigu to sposób na poznanie Włoch od podszewki, a przy okazji zakosztowanie la dolce vita. Wokół wyścigu odbywa się bowiem wiele imprez towarzyszących, wyróżniających się szacunkiem dla lokalnej kuchni i szlachetnych trunków.

W wyścigu startują także sławy. Jednym z uczestników był zdobywca Oscara za „Pianistę” Romana Polańskiego, Adrien Brody. Ścigali się także Rowan Atkinson (2011), Jay Leno (2014), Jeremy Irons (2014), Kasia Smutniak (w 2015 i 2016), a także dawni kierowcy wyścigowi, np. Walter Rohl, a na specjalne zaproszenie organizatorów – właściciele niezwykle rzadkich modeli. Wśród przedstawicieli 40 krajów, którzy pokonują Mille Miglia, znaleźli się oczywiście także Polacy. Wyścig Czerwonej Strzałki przyciągnął m.in. team Grzegorz Meller/Artur Meller jadący na Triumphie TR3 Sports.

 

Miłośnicy motoryzacji mogą startować za kierownicą własnego auta albo skorzystać z usług jednej z wypożyczalni samochodów dopuszczonych do startu. Co roku wielka lista aut rezerwowych stojących w blokach z całą załogą, gdyby jakieś auto nie dojechało, czy nie przeszło kontroli technicznej. W tym roku wśród 430 pojazdów na trasie pojawi się Aston Martin DB2 z Krzysztofem Weką (kierowca) i Dorotą Weką (pilot) w barwach teamu Perlage w załodze. Para zawodników przez swój udział w Mille Miglia nie tylko chce udowodnić, że angielski samochód z lat 50. może przebyć tysiąc mil w przepisowym tempie. Chce zakosztować tego, czym rajd się wyróżnia. Samochody są wielką pasją państwa Weka, których ambicją jest udoskonalanie motoryzacyjnych umiejętności. Do teamu Perlage dołączą także państwo Tessa van Arkel i Paul van Arkel, CEO Novartis Poland.

Mille Miglia to coś więcej niż wyścig. To wydarzenie z pogranicza designu, mody i sztuki. Zabytkowe samochody mogłyby z powodzeniem trafić do muzeów motoryzacji, a na trasie obowiązuje też nienaganny, lekko staroświecki styl. Uczestnicy noszą okulary przeciwsłoneczne w stylu retro, skórzane rękawiczki, a nawet tweedowe garnitury. Wszystko w imię włoskiego dolce vita. Bo Mille Miglia to sposób na życie. Dynamiczne, a zarazem wyrafinowane, eleganckie i kreatywne, oparte na szacunku do tradycji, ale niestroniące od kreatywnych eksperymentów.

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę