Znaleziono 0 artykułów
19.04.2021

Najlepsze kolekcje z łódzkiej ASP

Wiktoria Łaskawiec (Fot. Archiwum projektantki)

W Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi zobaczymy wkrótce wystawę z okazji 75. urodzin ASP. Trzy najlepsze kolekcje dyplomowe z pracowni ubioru wybrane przez Michała Szulca zwiastują zmiany w modzie. Młodzi projektanci opowiadają ubraniami o dyskryminacji, ułudzie i niszczącym hejcie.

Akademia Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego w Łodzi kończy właśnie 75 lat. Z okazji tego jubileuszu Michał Szulc, projektant i dyrektor Instytutu Ubioru, wybrał trzy najlepsze kolekcje dyplomowe z pracowni ubioru, którą kieruje prof. Małgorzata Czudak. Wybór Szulca zostanie zaprezentowany w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi, gdy tylko otworzą się muzea, czyli być może na początku maja (trzymamy kciuki).

Każdy z projektantów pokaże trzy sylwetki. Po nich, w ramach cyklu „Przegląd”, pokazane zostaną ubiór dziany i projekty kadry naukowej ASP.

Walcząca z nienawiścią Anastasiya Zaretskaya, zafascynowana złudnymi marzeniami Wiktoria Łaskawiec i kampowo-ludowy Kamil Wesołowski – oto wielka łódzka trójka i nadzieja polskiej mody. 

Anastasiya Zaretskaya: „Hate”, czyli sprzeciw wobec nienawiści 

Anastasiya Zaretskaya (Fot. Archiwum projektantki)

„Przegląd” otworzy urodzona w Brześciu Anastasiya Zaretskaya, która – zanim trafiła do Łodzi – studiowała modę na Witebskim Państwowym Uniwersytecie Technicznym. Wydział sztuki, pierwotnie akademię, zakładał tu sam Marc Chagall. Brześć leży blisko Polski, dotyka jej granicy, a położony we wschodniej Białorusi Witebsk, który Anastasiya nazywa melancholijnym miastem artystów, ponoć bardziej przypomina Rosję.

Anastasiya Zaretskaya (Fot. Archiwum projektantki)

Zaretskaya użyła mody, by opowiedzieć o raniącym hejcie, jednym z wcieleń uniwersalnej ludzkiej nienawiści. Projektantka zauważa, że znęcanie się nad ofiarami w internecie to ta sama nienawiść, której efektem było kamienowanie kobiet i palenie czarownic.

Anastasiya Zaretskaya (Fot. Archiwum projektantki)

Otulające, delikatne, poduszkowe formy ubrań i przyjemne łóżkowe kolory symbolizują komfort i ochronę. Piękna kolekcja ma jednak słodko-gorzki wydźwięk. Zaretskaya przestrzega przed tragedią. Plecy są nagie i narażone na atak. Hafty i aplikacje przypominają blizny. Na ubraniach widać wijące się błyszczące, uwodzicielskie węże z czerwonymi językami, których plątanina tworzy swoistą pułapkę. Gady symbolizują pomówienia i plotki, które mogą doprowadzić do spalenia czarownicy

Wiktoria Łaskawiec: „Polish (California) Dream”, czyli opowieść o marzeniach

Wiktoria Łaskawiec (Fot. Archiwum projektantki)

Wiktoria Łaskawiec pochodzi z fascynującej, różnorodnej Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Urodziła się w założonej w XIII wieku Czeladzi, a do liceum chodziła w Katowicach, których historia sięga XIX wieku. Dziś Wiktoria mieszka w Berlinie i studiuje modę na Weißensee Kunsthochschule, gdzie zamierza skończyć studia magisterskie.

W Centralnym Muzeum Włókiennictwa pojawią się projekty z kolekcji licencjackiej Łaskawiec „Polish (California) Dream”, którą stworzyła podczas studiów w Łodzi. Projektantka nawiązuje do kalifornijskiego snu. Termin wywodzi się z XIX wieku, gdy do Kalifornii przyjeżdżali poszukiwacze złota, by spełnić swe marzenie o wielkim bogactwie. Później karierą i sławą mamiło Hollywood. Zachodnie Wybrzeże USA było – a dla niektórych wciąż jest – swoistą ziemią obiecaną. Łódź była nią w XIX wieku, gdy rodził się tu przemysł.

Wiktoria Łaskawiec (Fot. Archiwum projektantki)

Łaskawiec skupiła się na kalifornijskim śnie, który zmorzył niektóre Polki i Polaków w latach 70. – Polskie społeczeństwo w czasach PRL-u nierzadko było zafascynowane kolorowym Zachodem i wizją życia wypełnionego luksusem, dobrobytem, rozrywkami, awangardową muzyką i sztuką – tłumaczy projektantka. Dziś wiemy, że to darmowa służba zdrowia, edukacja i brak bezrobocia w PRL-u mogły być snem dla wielu obywateli i obywatelek USA.

Wiktorię fascynują niedopasowane, za duże garnitury, które do komunistycznej Polski przysyłano z zagranicy. Projektantka badała styl i sztukę kultowego polskiego jazzmana Krzysztofa Komedy, który po wyjeździe do Stanów Zjednoczonych pracował m.in. przy filmie „Dziecko Rosemary”. Kalifornijski sen skończył się dla niego śmiertelnym wypadkiem w Los Angeles. 

Wiktoria Łaskawiec (Fot. Archiwum projektantki)

Kolory ubrań Łaskawiec to echa bajeczno-nowoczesnej twórczości Davida Hockneya, najsłynniejszego brytyjskiego malarza uwieczniającego Kalifornię. To właśnie on sprawił, że błękitny kalifornijski basen stał się ikoniczny, zawędrował do wielkich muzeów. Obrazy Hockneya są dla projektantki idealną wizualizacją California dream. Wiktoria zestawiła jego sztukę z dziełami urodzonego w Warszawie Henryka Stażewskiego, wybitnego europejskiego abstrakcjonisty korzystającego z bogatej palety kolorystycznej i rozmaitych form geometrycznych.

Nałożyła na ubrania elementy przypominające obrazy Stażewskiego. Formy artystyczne walczą lub tworzą symbiozę z rozwiązaniami zapewniającymi użytkowość ubrań. Kolekcja „Polish (California) Dream” jest śliczna, ma sprawiać przyjemność. Stanowi spełnienie kalifornijskiego snu, tak jak obrazy Hockneya.

Kamil Wesołowski: „Wszytko i nic” czyli kampowa przesada

Kamil Wesołowski (Fot. Archiwum projektanta)

Podobne artykułyBasia Czyżewska

W kolekcji magisterskiej „Wszytko i nic” Kamila Wesołowskiego zobaczycie m.in. czarną wieczorową, wypełniającą się powietrzem suknię, która przypomina wór na śmieci, a także garnitury, w których tradycyjnie damskie cechy ubrań mieszają się z męskimi. Biurowa elegancja z końca XX wieku ściera się z dekonstrukcją, która rozwinęła się w podobnym czasie. Torebki Kamila przywodzą na myśl słynne bagietki – akcesorium wylansowane pod koniec lat 90. przez Fendi. Na zdjęciach trzymają je dłonie ozdobione monstrualnymi tipsami wydłużonymi za pomocą kosmyków włosów i futra.

Modelem_ką jest sam Kamil Wesołowski, który eksponuje plecy, podkreśla wcięcie w talii, zasłania nagie piersi i tworzy esowatą pozę. Być może naśladuje wstydliwą boginię z renesansowego obrazu „Narodziny Wenus” Botticellego albo mniej wstydliwą z XIX-wiecznego płótna Amaury-Duvala. Wśród inspiracji Kamila znalazły się też filmy: „Pojawienie się jako Lou Salomé” Katarzyny Kozyry, gdzie artystka wciela się w rolę dominy tresującej ludzi przebranych za psy, i „Kobiece kłopoty” z Divine w roli głównej. Divine po nieudanej operacji plastycznej mówi: „Jestem tak kurewsko piękna, że sama nie mogę tego znieść!”

Kamil Wesołowski (Fot. Archiwum projektanta)

W uzupełniającym kolekcję wideo „Kołtunica” Wesołowski pokazał inspirowane porożami i dolnośląskimi czepcami nakrycia – czy może ozdoby – głowy. Wykonał je z futer, włosów i stopionych grzebieni.

Kamil Wesołowski bierze świat w cudzysłów. Nawiązuje do „Notatek o kampie” Susan Sontag. Kobiecość zamienia w dragową „kobiecość”. Płcie, zasady, konwencje stały się dla niego kostiumami, zabawą i obiektem żartów. Artysta eksponuje manieryczne, teatralne pozy

Kamil Wesołowski (Fot. Archiwum projektanta)

Urodzonego we wsi Jaszkowa Górna w Kotlinie Kłodzkiej projektanta fascynuje działalność regionalnego Koła Gospodyń Wiejskich. Jego twórczość wpisuje się w historię dragu, kampu, queeru i Dolnego Śląska – Ziemi Odzyskanej – terenu, który po 1945 roku stał się scenografią dla nieobecnych tam wcześniej ludzi. Niczym aktorzy musieli zagrać nowe role w starych dekoracjach.

Marcin Różyc
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę