Znaleziono 0 artykułów
24.02.2020

Normalne nastolatki

Sally Rooney (Fot. Simone Padovani/Awakening/Getty Images)

W „Normalnych ludziach” Sally Rooney, młoda irlandzka pisarka, serwuje wciągającą analizę relacji władzy i zależności w obrębie związku miłosnego dwójki nastolatków.

Druga powieść Sally Rooney zaczyna się jak wiele historii dojrzewania. Ona jest nieśmiała i nieprzystosowana, on przystojny i popularny. Coś ich ku sobie pcha. Zdziwienie czytelnicze przychodzi już jednak na samym początku i jest dwojakiego rodzaju. Po pierwsze, w te składniki typowej opowieści o nastoletniej miłości wmieszany został czynnik klasowy. Jego matka sprząta jej dom rodzinny i choć zarówno Marianne, jak i Connell, wychowują się bez ojców, ich doświadczenia nie mogłyby być bardziej różne. To wyczulenie na cechy osobowości wykształcone w toku walki o wydostanie się ze swojej warstwy społecznej lub, przeciwnie, odziedziczone po niej bezwysiłkowo, pozostanie z czytelnikiem do końca. Druga kwestia to punkt wyjścia, czyli obietnica realizacji miłosnej, która w wielu podobnych, zdawałoby się, powieściach jest punktem dojścia. Między tą na pozór źle dobraną dwójką spełnia się ona bardzo szybko. Ale to raptem początek tej historii. 

Nie wiem, czy oglądaliście komediowy serial „Pracujące mamy” na Netfliksie, w którym kobiety koło czterdziestki próbują żonglować karierą, macierzyństwem i relacją z partnerem bądź partnerką tak, by nie upuścić zbyt wielu piłek i nie rozbić przy tym wazonu, który kosztował pół pensji. Jak to w serialu komediowym – bywa z tym różnie. Ta kanadyjska produkcja jest tu à propos o tyle, o ile uświadamia osobom takim, jak jej bohaterki – kobietom generalnie kumatym, które przyzwyczaiły się do tego, że ogarniają – jak bardzo są nie na czasie, jeśli chodzi o mainstreamową kulturę młodzieżową. Moje poczucie współodczuwania z owymi „pracującymi mamami” pogłębia się, gdy czytam dobrze napisaną, wciągającą i momentami oryginalną literaturę tworzoną przez dwudziestokilkulatki pokroju Sally Rooney. Ona nie tylko ma pojęcie o czym pisze, ona umie też przekazać to doświadczenie, nasycając swoją prozę obserwacjami natury ludzkiej o dużej dozie trafności (na tyle, na ile zdążyłam się już w niej rozeznać). Jak dla mnie, imponujący wynik jak na kogoś, kto ledwo skończył studia. 

Sally Rooney „Normalni ludzie" (Fot. materiały prasowe)

Prawdziwe są w „Normalnych ludziach” nie tylko mechanizmy funkcjonowania młodzieżowych struktur w szkole średniej w niewielkim miasteczku w północno-zachodniej Irlandii. Connell, którego jedynym kapitałem społecznym jest jego popularność, podlega bardzo zrozumiałym prawidłom funkcjonowania w grupie, ze szkodą dla jego skomplikowanej relacji z Marianne. Autentyczne są też realia życia młodych ludzi, nasycone w takim stopniu, w jakim większość z nas tego doświadcza, komunikacją zapośredniczoną w mediach społecznościowych, SMS-ach i poczcie elektronicznej. Język, który niesie te rozmowy, nie popada w sztuczność ani przekłamania, co tak często zdarza się w polskiej prozie. Najciekawsze dla mnie jest jednak to, jak Rooney, pochodząca z pełnej i ciepłej rodziny, opisuje obciążenia wynikające z długotrwałego wystawienia na przemocowe relacje. W postaci Marianne często pobrzmiewała mi prawda psychologicznej obserwacji, którą wyniosłam z lektury wspomnień Tary Westover „Educated”. Młoda amerykańska autorka pochodząca z bardzo radykalnej mormońskiej rodziny wspomina tam dzieciństwo spędzone w absolutnym braku poszanowania osobistych granic, cielesnych i mentalnych. Wiele z atmosfery tamtego dojrzewania odnalazłam teraz na kartach książki Rooney, która w oryginale ukazała się zresztą w tym samym roku 2018, co pamiętniki Westover. Tylko Rooney nasyciła nimi przede wszystkim sceny seksu, o którym pisze zresztą bardzo zgrabnie – bez ekscytacji, wulgarności czy jakiejkolwiek przesady. 

Być może to właśnie ta soczystość opisu, wyraziste postaci i prosta struktura (autorka wraca do bohaterów co kilka miesięcy, jakby sprawdzała, co u nich słychać) sprawiły, że Rooney namaszcza się na pierwszą wielką pisarkę pokolenia milenialsów. Na jej debiutancką powieść „Conversations with Friends”, pisaną jeszcze na studiach, zęby ostrzyło sobie siedmiu wydawców. Kolejna, czyli „Normalni ludzie” właśnie, nominowana była do Man Booker Prize, a księgarnia Waterstone uznała ją za książkę roku. BBC i Hulu w tym roku wypuszczą serial na jej podstawie. Pozostaje mieć młodą Irlandkę na oku, bo za jej krzywym uśmiechem kryje się bezbrzeżna inteligencja, dobre ucho i zachęta, by na rzeczywistość w postkapitalistycznym świecie patrzeć raczej spode łba.

Agata Michalak
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę