Znaleziono 0 artykułów
04.06.2018

Od Wortha do Versace. Galeria Mody w Berlinie

Sukienki z lat 60. (Fot. Materiały prasowe Kunstgewerbemuseum)

W Berlinie znajduje się jedna z najmniej znanych i jednocześnie najbardziej imponujących europejskich galerii prezentujących modę oraz design. Porównuje się ją do londyńskiej Victoria & Albert czy paryskiego Musee des Arts Decoratifs. I słusznie! W Kunstgewerbemuseum zobaczycie stroje z XVIIII w., pierwsze projekty haute couture, ubrania od Coco Chanel, Diora i Yves Saint Laurent.  

Kunstgewerbemuseum to najstarsze muzeum sztuki dekoracyjnej w Niemczech i jedno z najstarszych tego typu muzeów na świecie. Otwarto je w 1868 roku w Berlinie. Miasto było wówczas stolicą Królestwa Prus, władał nim Wilhelm I Hohenzollern, przyszły cesarz Niemiec. Kunstgewerbemuseum mieści się w urokliwym, barokowym Pałacu Köpenick usytuowanym na obrzeżach dawnego Berlina Wschodniego – tu eksponowana jest sztuka dekoracyjna renesansu, baroku i rokoka. Drugą siedzibę urządzono w ciężkim, brutalistycznym gmachu zaprojektowanym przez Rolfa Gutbroda – tu z kolei znajduje się Galeria Mody i ogromne zbiory designu, także tego współczesnego.

Otwarty w 1985 roku budynek współtworzy Kulturforum, zespół instytucji kultury, które stały się wizytówką Berlina Zachodniego. Stoją tu ikony światowej architektury, pośród nich zaprojektowana przez Hansa Scharouna złota Filharmonia Berlińska i surowy gmach Neue Nationalgalerie – projekt Miesa van der Rohe. Galeria Mody powstała dopiero w 2014 roku, w trakcie renowacji muzeum. Zaprojektowała ją prestiżowa berlińska pracownia Kuehn Malvezzi. To pierwsza w historii Berlina stała wystawa ubrań i dodatków obejmująca trzysta lat historii mody.

Budynek Kunstgewerbemuseum (Fot. Materiały prasowe Kunstgewerbemuseum)

Mroczne labirynty

Architekci z Kuehn Malvezzi stworzyli system mrocznych labiryntów, w których znajdują się rozświetlone wnęki i witryny. W Kunstgewerbemuseum nie ma zbędnej scenografii. Za szkłem, na jasnych tłach i prawie niewidocznych manekinach, eksponowane są ubrania z USA i Europy, w gablotach stoją też imponujące dodatki.

W grudniu ubiegłego roku dokonano ważnej ingerencji: w ekspozycję wpleciono japońskie kimono z pierwszej połowy XX wieku. Kimono z okresu Taishō (epoka wielkiej sprawiedliwości) eksponowane jest obok japonizującej sukni Paula Poireta z 1912 roku. Paryski kreator nie tylko fascynował się modą z Dalekiego Wschodu, ale też był jednym z pierwszych kreatorów, którzy odrzucili gorsety. 

Rewolucja maszyn

Zanim dotrzemy na główną wystawę, przechodzimy przez długi, ciemny korytarz zakończony reprodukcją „Wyjścia na Promenadę” Alfreda Émila Léopolda Stevensa z 1859 roku. Oryginalne płótno przechowywane jest w Filadelfijskim Muzeum Sztuki. Belg malował nowoczesne kobiety w ich codziennym otoczeniu, dokumentując jednocześnie ich stroje. Wystawę dziewiętnastowiecznych ubrań otwiera promenadowa sukienka z połyskującej, niebieskiej tafty. Suknię ozdabia nowoczesny, geometryczny wzór z czarnego aksamitu. Trudno uwierzyć, że powstał w 1855 roku. W połowie XIX wieku maszyny dokonały w modzie rewolucji. Dzięki nim ubrania były tańsze, powstawały szybciej, zaczynały być produktem przemysłowym.

Sukienki letnie (Fot. Materiały prasowe Kunstgewerbemuseum)

W Kunstgewerbemuseum wystawiono także biały, letni zestaw (spódnicę i marynarkę z baskinką) przypominający stroje bohaterek obrazu „Kobiety w ogrodzie” Claude’a Moneta z 1866 roku. Letnia moda rozwinęła się wraz z rozbudową kolei. Pociągi spowodowały, że mieszkanki miast coraz liczniej i coraz częściej jeździły nad morze czy w góry. Na łonie natury noszono białe, bawełniane, bardziej wytrzymałe i bardziej praktyczne ubrania. Falbany, frędzle i aplikacje zostały zredukowane do minimum. Zastąpiły je hafty i nadruki, które naśladowały trójwymiarowe dekoracje, tworzyły ich iluzję.

Ojciec haute couture

W 1856 roku na paryską scenę mody wkroczył Brytyjczyk Charles Frederick Worth, ojciec mody haute couture. Kreator zorganizował pierwsze w historii sezonowe pokazy z udziałem modelek. Jego ubrania nosiły kobiety z całej Europy: cesarzowa Austrii Elżbieta Bawarska, francuska aktorka Sarah Bernhardt, a także gwiazda polskich teatrów Helena Modrzejewska i tarnowska arystokratka Helena Sanguszko. To, że aktorki i koronowane głowy nosiły stroje od jednego kreatora również było znakiem rewolucji. Arystokracja przestał być jedyną uprzywilejowaną grupą.

Charles Frederick Worth (Fot. Hulton Archive, Getty Images)
Wnętrze Kunstgewerbemuseum (Fot. Materiały prasowe Kunstgewerbemuseum)

W Berlinie wyeksponowano granatową, welurową suknię Charlesa Wortha z 1882 roku. Strój ozdabiają cynamonowe koronki, żółto-złote wstążki i kokardy z satyny. Na jedwabnym aksamicie wyszyto też jesienne bukiety. Charakterystyczną formę sukni buduje typowa dla Wortha turniura, która wyparła kopulastą krynolinę. Turniura zwężała sylwetkę kobiety i wybrzuszała tył sukni. W miejscu pośladków pojawił się osobliwy, mocno wystający kuper – krzyk mody drugiej połowy XIX wieku. Turniury, krynoliny i gorsety – unieruchamiające pułapki dla bogatych kobiet –  wyeksponowano w jednej z witryn Kunstgewerbemuseum.

Chanel, Lanvin i Schiaparelli, czyli nowoczesność

Na wystawie szczególne miejsce zajmują obiekty z lat 20. XX wieku. Sukienki stały się wówczas luźniejsze i wygodniejsze, nie podkreślały już talii i biustu. Przed I wojną światową odrzucono też gorsety, walczyli o to lekarze, Paul Poiret i feministki. W Berlinie wystawiono sukienkę „Sorento” z 1927 roku. Projekt Jeanne Lanvin, założycielki słynnego francuskiego domu mody, wykonany jest z jedwabnego woalu pokrytego błyszczącymi niebieskimi cekinami. Sukienka wiąże się z rewolucją w muzyce, tańczono w niej awangardowe tańce: jazz, charlestona oraz shimmy. Kolor niebieski zaczerpnięty został z wczesnorenesansowego malarstwa Fra Angelico i stał się znakiem rozpoznawczym Lanvin. Odcień pojawia się w kolekcjach tego domu mody do dziś.

Sukienki wieczorowe z lat 20. i 30. (Fot. Materiały prasowe Kunstgewerbemuseum)

Awangardowe projektantki łączyły elegancję ze stylem sportowym. Sportowy krój ma plisowana, popołudniowa sukienka od Coco Chanel, wykonana w 1922 roku. Kołnierz i mankiety stroju pokryte są gronostajowym futrem. Ozdabiają go także rypsowe wstążki zakończone kremowymi dzwoneczkami z galalitu, tworzywa naśladującego róg. Na wystawie znajduje się również mała czarna Coco Chanel. Obok niej stoją stroje konkurującej z Chanel Elzy Schiaparelli, legendarnej surrealistki.

Kunstgewerbemuseum pokazuje także modę, która powstała w drugiej połowie lat 40. w USA. Podczas II wojny światowej rozwój europejskiej mody przyhamował. Skorzystali na tym kreatorzy i kreatorki związani z amerykańskim przemysłem filmowym. W Beverly Hills powstał dom mody Adrian. Założył go Gilbert Adrian Greenburg, autor kostiumów do oscarowego „Czarnoksiężnika z Krainy Oz” (1939 r.). W Hollywood otwarto dom mody Irene. Irene Lentz ubierała między innymi Ginger Rogers i Freda Astaire’a.

Od New Look do „Czterech wesel i pogrzebu”

Równie imponująca jest wystawa powojennej mody. W Kunstgewerbemuseum wystawiono między innymi rewolucyjny New Look Diora, a także strój z pierwszej kolekcji zaprojektowanej przez Yves Saint Laurent dla Diora. Kreator został głównym projektantem domu mody w 1957 roku, zaraz po śmierci Christiana Diora.

W Berlinie wystawiono geometryczne stroje Cristobala Balenciagi, który w latach 50. oczarował świat przestrzennymi i rzeźbiarskimi formami. Futuryzm reprezentuje mała czarna Pierre’a Cardin z 1969 roku, którą ozdobiono wielkimi, srebrnymi żebrami ze stali nierdzewnej, a także kosmiczne kolczugi Paco Rabanne z lat 70. Jedną z nich („Ready Made” Micro Dress) wykonano z małych guziczków z masy perłowej, które połączono stalowymi zaczepami. Mini jest niewiarygodnie ciężka.

Sukienki z lat 70.i 80. (Fot. Materiały prasowe Kunstgewerbemuseum)

Wystawę zamyka punkowo-wieczorowa, niebieska sukienka Gianniego Versace z 1994 roku. W gniecioną wiskozę wbite są wielkie agrafki z głowami Meduzy, symbolem Versace. Sukienka wywołała sensację podczas amerykańskiej premiery „Czterech wesel i pogrzebu”. Odważną kreację (w wersji czarnej) założyła Liz Hurley, aktorka i partnerka Hugh Granta, gwiazdy nominowanego do Oscara filmu. Ich wspólne zdjęcie stało się jedną z najbardziej ikonicznych fotografii z czerwonego dywanu lat 90.

Rozpiętość kolekcji mody i przebogate zbiory designu (zasługują na osobny tekst!) sprawiają, że w budynkach muzeum brakuje miejsca, by pokazać wszystko. Wiele znakomitych obiektów znajduje się dziś w magazynie, a moda z XVIII wieku prezentowana jest na innych piętrach. Michael Eissenhauer, dyrektor generalny Muzeów Państwowych Berlina, zapewnia jednak, że w przyszłości Galeria Mody będzie dużo większa. Z pewnością zasługuje ona nawet na osobny gmach. A jeśli takowy powstanie, to mam nadzieję, że znajdzie się w nim też niemiecka moda, której w galerii brakuje i to bardzo!

Marcin Różyc
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę