Znaleziono 0 artykułów
17.02.2021

Paris Hilton: Pierwsza influencerka

(Fot. Getty Images)

Dziedziczka hotelowej fortuny, dziewczyna, która zasłynęła dzięki sekstaśmie, pierwsza influencerka. Ikona lat 2000. świętuje dziś 40. urodziny. I wreszcie może być sobą, a nie „bohaterką komiksu”, jak sama o sobie mówi, głupią blondynką, ani marką osobistą, którą kiedyś wykreowała.

Paris nazwie córkę London. Na imię dla syna jeszcze nie ma pomysłu. Pewne jest to, że będzie parka. Żeby zagwarantować sobie bliźniaki, Hilton podda się zapłodnieniu in vitro. Jajeczka zamroziła już dawno w oczekiwaniu na tego jedynego. Niedługo przed czterdziestką wreszcie go poznała. A właściwie odkryła, bo znali się od kilkunastu lat, ale dopiero na kolacji u jego siostry, a swojej przyjaciółki, Halle Hammond, zobaczyła go na nowo. Paris po serii toksycznych związków z troglodytami wreszcie posłuchała rady młodszej siostry Nicki, która po mężu przyjęła nazwisko Rotschild: umawiaj się tylko z mężczyznami równie silnymi, jak ty sama. „Siła” zawiera w sobie ambicję, przebojowość i pieniądze. Książę z bajki – Carter Reaum – ma dobre pochodzenie: do jego rodziny należy Amsted Industries, jedna z największych firm w Stanach Zjednoczonych, a sam jest start-upowcem, inwestorem i dziennikarzem. „I’m complete” – śpiewa Paris o wielkiej miłości w nowym przeboju „Heartbeat”, równie cukierkowym jak kampowe „Stars are Blind” z 2006 r., ostatnio wykorzystane na ścieżce dźwiękowej „Obiecującej. Młodej. Kobiety”. Świeżo upieczony narzeczony wystąpił nawet w teledysku do „Heartbeat”, co jest dla Hilton ostatecznym dowodem zaufania, jakim darzy ukochanego.

Z Nicole Richie (Fot. Getty Images)

Mężczyźni, którzy szarpią

Z zaufaniem Paris ma problem. W filmie dokumentalnym „This is Paris” z jesieni 2020 r. widać, jak chowa w swoim pokoju kamerę, gdy odwiedza ją chłopak. Chce wiedzieć, co będzie robić, gdy ona wyjdzie z domu. – Mężczyźni zawsze chcieli mnie kontrolować. A ja uważałam, że jestem nic nie warta, więc poddawałam się manipulacji, pozwałam się wykorzystywać, byłam bita – wyznaje Hilton w filmie, pokazując kolekcję starych komputerów. Każdy nowy związek oznaczał zakup nowego modelu – do poprzedniego włamał się poprzedni chłopak. Jesienią 2018 r. rozstała się z narzeczonym, aktorem Chrisem Zylką. Podobno był jednym z tych, którzy bili. Po nim na jakiś czas przestała wierzyć w miłość.

Zdarzało jej się to już wcześniej. Skrzywdził ją już pierwszy poważny chłopak, Rick Salomon, starszy o kilkanaście lat pokerzysta.

W 2004 r. bez wiedzy Hilton wypuścił „1 Night in Paris” – sekstaśmę z udziałem nastoletniej wówczas dziewczyny. – Dzisiaj potraktowano by tę sytuację zupełnie inaczej, wtedy uznano mnie za szmatę – wspomina Paris w „This is Paris”. Po #MeToo udaje się doprowadzić do upadku kolejnych możnych mężczyzn – o Woodym Allenie właśnie powstał demaskatorski film dokumentalny, Joss Whedon, twórca „Buffy: Postrachu wampirów” zostanie pociągnięty do odpowiedzialności za nadużycia na planie serialu, głośno jest o manipulacjach Shii LaBeoufa. W połowie lat 2000. nie pomyślano, że ten, kto publikuje intymne nagranie, powinien za to beknąć. Winna była ona, bo się dała.

Z Kim Kardashian West (Fot. Getty Images)

Paris Hilton: Nie jestem głupią blondynką

Paris nie potrafiła wtedy przepracować traum. A było ich więcej. Zamiast tego postanowiła pokazać światu faka. – Stwierdziłam, że jeśli zarobię miliard dolarów, będę wolna od mojej rodziny, facetów, całego tego syfu – mówi w filmie. Żeby zarobić miliard dolarów, musiała stać się taką Paris, jaką wszyscy i tak widzieli – głupawą, naiwną, zepsutą. Przemawiająca dziecinnym głosikiem platynowa postać w różu, cętkach i kryształkach założyła 19 firm (najlepiej sprzedają się perfumy), jako DJ-ka spędza w trasie 250 dni w roku, koncertując na całym świecie za milion dolarów za wieczór, była pierwszą influencerką, wciąż na tym polu doskonale sobie radzi. – Świetnie udaję głupią blondynkę, ale nią nie jestem – powiedziała niedawno w wywiadzie dla „New York Timesa”.

Mroczne tajemnice rodziny Hiltonów

Chyba nie pomogło wychowanie. Rodzinna fortuna była przekleństwem dla urodzonej 17 lutego 1981 r. w Nowym Jorku Paris. Pradziadek Conrad założył jedną z największych i najbardziej luksusowych sieci hoteli na świecie. Po nim pałeczkę przejął Barron, dziadek Paris. Babcia, Marilyn, od narodzin dziewczynki widziała w niej gwiazdę. W domu nazywano ją „Star”. Zbyt duży nacisk kładziono na jej urodę. Namawiano do przebieranek. Tata Rick wciąż kręcił z pierworodną córką domowe nagrania. Przeciwna była temu mama, Kathy, która pracowała jako modelka niemal od narodzin. Chciała dla Paris innego życia. Godnego jej imienia.

Z rodzicami (Fot. Getty Images)

W rodzinie Hiltonów było tak, że starsi synowie dziedziczyli fortunę, młodsi musieli pracować. Rick i ja nie byliśmy bogaci – przekonywała Kathy w „This is Paris”. Z Rickiem zakochali się w sobie w wieku 15 lat, cztery lata później przyszła na świat dziewczynka nazwana na cześć „ich ulubionego miasta na świecie”. Chciano z niej zrobić księżniczkę, debiutantkę, panienkę z dobrego domu. Na lekcjach etykiety zdecydowanie lepiej odnajdywała się młodsza Nicki. Paris była chłopczycą, kochała zwierzęta, borykała się z ADHD. – Mama chciała, żebym była Hiltonówną, a ja chciałam być Paris – mówi Paris w dokumencie. Żeby przerobić ją na swoją modłę, rodzice wysyłali dziewczynkę do katolickich szkół.

Jako nastolatka poznała Kim Kardashian, przyjaciółkę, później asystentkę, a w końcu konkurentkę do tytułu najsławniejszej influencerki. Paris nie czuła się dobrze w sztywnych ramach konserwatywnej rodziny i opresyjnych szkół. Ostatecznie zbuntowała się, gdy przeprowadzili się z Los Angeles z powrotem do Nowego Jorku. Rodzice zabraniali jej chodzenia na randki, nie mogła nosić makijażu, wciąż ją kontrolowano. W szkole znów była tą nową. I znów nieakceptowaną. Akceptację odnalazła w klubach. Życie nocne stało się całym jej życiem. Hiltonowie chcąc ratować reputację, wysłali córkę do szkół z internatem, a konkretnie do emotional growth schools, czyli placówek dla trudnej młodzieży, gdzie zamiast zachęcać do nauki, zmuszano dzieci do pracy fizycznej, stosowano przemoc, niszczono indywidualność. Z kilku uciekła. Za karę trafiła do najgorszej – Provo Canyon School w Utah. – To było piekło – mówi Paris. Provo Canyon School bliżej było do szpitala psychiatrycznego niż szkoły. Uczniowie dostawali pigułki uspokajające jak w „Gambicie królowej”, wielu z nich chciało popełnić samobójstwo. Gdy Paris odmówiła brania „lekarstw”, za karę zamknięto ją na 20 godzin w izolatce jak z „Lotu nad kukułczym gniazdem”. Było jej zimno, była głodna, bała się. Ten obraz codziennie powraca do niej w snach. Po tamtej nocy wytrzymała w Provo Canyon jeszcze 11 miesięcy, myśląc o tym, że gdy tylko się stamtąd wyrwie, uniezależni się od rodziców. Gniew postanowiła przekuć w ambicję. Pierwsze, co zrobiła po powrocie ze szkoły? Na potrzeby sesji Davida LaChappelle’a dla „Vanity Fair” włamała się do domu dziadków. Powstało ikoniczne zdjęcie półnagiej nastolatki, która w pełnym przepychu pokoju pokazuje środkowy palec.

21. urodziny (Fot. Getty Images)

Sławna z tego, że jest sławna

Z siostrą Nicki (Fot. Getty Images)

Jako osiemnastolatka została ulubienicą tabloidów. Już nawet nie udawała, że przejmuje się konwenansami. Chciała być sławna i wiedziała, jak to zrobić. Podobno jako pierwsza gwiazda robiła sobie selfie – gdy podchodzili do niej fotoreporterzy, brała aparat, odwracała go i sama się fotografowała. Na pewno była pierwszą, która dostawała gażę za pojawienie się na imprezie. Sławna z tego, że jest sławna. Nosiła w sobie traumę szkoły, więc wiązała się z niewłaściwymi mężczyznami. Salomon dopuścił się na niej „elektronicznego gwałtu”, co znów zachwiało jej poczuciem własnej wartości, ale uczyniło jeszcze sławniejszą. W latach 2003-2007 z przyjaciółką Nicole Richie występowała w reality show „Proste życie”, który gromadził przed telewizorami kilkanaście milionów widzów. Opalona blondynka rzucająca hasła – „That’s hot” i „Likes it” – stała się bohaterką nowego pokolenia – bezczelnego, rozerotyzowanego, wulgarnie zamożnego.

Hilton wielokrotnie podkreślała, że najważniejsza była dla niej kontrola nad wizerunkiem. Nawet gdy wydawało się, że ją traciła (w 2007 r. spędziła 45 dni w więzieniu za jazdę po pijaku), jej brand zyskiwał. Stworzyła potwora, a ludzie go pokochali. – Boję się dorosnąć – mówiła w „This Is Paris”. Udało jej się dopiero, gdy stawiła czoła traumie.

Z piekła z powrotem na szczyt

W dokumencie po raz pierwszy opowiedziała o doświadczeniu z Provo Canyon, łącząc siły ze szkolnymi koleżankami, które też przeżyły piekło. W lutym tego roku wypowiadała się też przed legislaturą stanową w Utah, popierając ustawę regulującą działanie ośrodków dla młodzieży. Uleczona, nie cierpi już na bezsenność, kocha z wzajemnością, chce założyć rodzinę. Wbrew jej obawom, brand nie ucierpiał. Dopóki oprócz prawdziwej twarzy, pokazuje też tę platynową i plastikową. W końcu lata 2000. są teraz na fali, więc ikona tamtej epoki musiała znów trafić na szczyt.

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę