Znaleziono 0 artykułów
04.06.2021

Pięć najciekawszych miejsc na linii otwockiej

04.06.2021
Letnisko Bajka /(Fot. Agnieszka Kowalska)

Linia otwocka wzięła swoją nazwę od podmiejskiej kolei, która uruchomiona tu została już w 1877 roku. Wawer, Anin, Międzylesie, Radość, Miedzeszyn i Falenica to ciągle Warszawa. Dalsze – Michalin, Józefów, Świder, Otwock rządzą się już same. Łączą je zielony przez cały rok sosnowy las, malownicze wydmy i brzeg Wisły. Co trzeba zobaczyć koniecznie? Poleca Agnieszka Kowalska, mieszkanka Falenicy i autorka książki „Letnisko. Subiektywny przewodnik po linii otwockiej”.

Radość: Letnisko Bajka

ul. Wielostronna 12

Jeśli chcecie zobaczyć modelowo odnowioną świdermajerową willę, w której zachował się klimat przedwojennego letniska, to przyjedźcie do Radości. Bajkę przywróciła do życia Monika Tyszkiewicz, z zawodu lekarka weterynarii. Najpierw myślała o otwarciu tu kawiarni, ale ostatecznie stworzyła miejsce do wynajęcia, które służy nie tylko przyjezdnym (nie ma tu opcji noclegowej), ale też lokalnej społeczności.

Dom wybudował w latach 30. XX wieku Henryk Kowalski, który studiował w Petersburgu. Być może stąd ów klimat rosyjskiej daczy, widoczny w tej architekturze. Piękny ogród to dzieło jego żony – biolożki Janiny Kowalskiej. Ich córki były harcerkami, w Warszawie zastało je Powstanie, w którym obie zginęły (historię powstańczą Irki Kowalskiej-Wuttke znajdziemy w książce „Zośka i Parasol” Aleksandra Kamińskiego; stała się ikoną powstańczej Warszawy).

Zbudowali bardzo nowoczesny drewniak, który mógł służyć im przez cały rok i – jak się później okazało – bardzo dobrze się starzał. Normalnie świdermajery między belkami miały kolki (igły) i wapno. Tutaj inżynier Kowalski zastosował czterdziestocentymetrową warstwę torfu z okolic Otwocka, który do dziś jest cenionym materiałem izolacyjnym.

Monika Tyszkiewicz odnowiła Bajkę z pietyzmem, zachowując układ pomieszczeń i wszelkie możliwe detale, łącznie z okuciami okien i włącznikami światła z lat 30.

W niedzielę, 6 czerwca, będzie okazja, żeby wejść do środka. W godzinach 13-18 odbywać się tu bowiem będzie sąsiedzka garażówka.

Falenica: Kinokawiarnia Stacja Falenica

ul. Patriotów 44b

Kinokawiarnia Stacja Falenica /(Fot. Agnieszka Kowalska)

Jedno z najlepszych miejsc na randkę w Warszawie i jedyne chyba kino na kolejowej stacji w Polsce. W zmodernizowanym w latach 30. budynku dworca Ewa Jaskólska z rodziną i przyjaciółmi stworzyła nowoczesny ośrodek kultury i życia towarzyskiego.

Mieszczą się tu dwie sale kinowe – w głównej siedzimy przy stolikach, do których obsługa przynosi nam kawę, wino i ciasta, a w tle słychać delikatny stukot pociągów. Poza tym księgarnia, kawiarnia i przestrzeń na warsztaty dla dzieci. Latem działa ogródek, w którym odbywają się koncerty i pokazy filmowe. Na elewacji budynku stacji zobaczycie mural „Stacja Pomarańczarka” autorstwa Anny Moniki Koźbiel i Adama Walasa.

Polecam wyruszyć stąd czarnym szlakiem, który biegnie sosnowym lasem i wydmami aż do słynnego leśnego Baru przy Stajni.

Józefów: Przystanek kolejowy

Przystanek kolejowy w Józefowie (Fot. Aga Bilska)

Skrzydlate wiaty na peronach stacji to znak rozpoznawczy linii otwockiej. Szkoda, że kolej nie bardzo je docenia i nie bardzo o nie dba. Na szczęście w 2010 roku wpisane zostały do rejestru zabytków. Powstawały od lat 30. wraz z elektryfikacją linii otwockiej (nasz odcinek był pierwszym zelektryfikowanym w Polsce!).

W ogóle kolejowe historie związane z linią są fascynujące. To jej powstanie w 1877 roku spowodowało dynamiczny rozwój tych okolic. Już pod koniec XIX wieku zaczęły powstawać pensjonaty i sanatoria dla gruźlików. Warszawa tu wypoczywała, leczyła się i budowała. Ruch był tak duży, że w 1914 roku uruchomiono kolejną linię kolejową – tym razem wąskotorową, która biegła równolegle do Kolei Nadwiślańskiej (w kilku miejscach na linii zachowały się po dwa stare budynki stacyjne).

W Józefowie zajrzyjcie do poczekalni na peronie, na pizzę do Pizzy z Radości (tak, ma tu swoją filię) i zobaczcie kilka ciekawych domów z przełomu XIX i XX wieku: Frankówkę (Frankówka, 1898, ul. Wyszyńskiego 2), Willę Balbinów (1903, ul. Wyszyńskiego 11), Benkówkę (1896-1898 , ul. 3 Maja 100), Irenkę (ok. 1900, ul. Zielona 1, róg Błękitnej) i Jakubówkę (1906, ul. Długa 26a). Więcej o nich przeczytacie na blogu Domy na Linii.

Otwock: Nowy Gurewicz

ul. Armii Krajowej 6

Nowy Gurewicz /(Fot. MIRAI Clinic)

Budynek, który budzi chyba najsilniejsze emocje na linii otwockiej. Jeden z największych drewnianych obiektów w Europie, perła architektury nadświdrzańskiej, która niedawno odzyskała blask.

W 1906 roku Abram Gurewicz postawił tu najpierw mały pensjonat – Willę Gurewiczankę, którą do 1925 roku rozbudowywał o kolejne skrzydła. Uruchomił luksusowe „uzdrowisko, ale nie dla osób chorych, zwłaszcza na gruźlicę”, z bieżącą wodą, kanalizacją i telefonem. Pensjonat Gurewicza stał się popularnym miejscem spotkań towarzyskich mieszkańców Otwocka i Warszawy. 

Emocje budzi to, że budynek został rozebrany, rozłożony na części pierwsze, a następnie ponownie złożony, z wykorzystaniem starych elementów, które udało się uratować. Oryginalne deski możemy zobaczyć na elewacji i werandach od strony ogrodu.

Nowy właściciel (MIRAI Clinic) i projektanci z Grupy 5 Architekci długo przekonywali mieszkańców, że taki kompromis to jedyna możliwa droga. Po pierwsze, przez ostatnie lata Gurewicz chylił się ku upadkowi i nie było chętnych, by zabytek ratować. Po drugie, chcąc w nim ulokować nowoczesną klinikę ortopedyczną, trzeba było w środku budynek zaprojektować na nowo.

Najważniejsze, że ocalał w oryginalnej bryle i jest już dostępny dla mieszkańców i odwiedzających. Poza kliniką urządzono tu restaurację, kawiarnię, hotel i piękny ogród. Z oryginalnych, przedwojennych elementów zachowały się m.in. piece, futryny, balustrady schodów, wieloskrzydłowe drzwi wewnętrzne. Bogate i ekstrawaganckie wnętrza czytelni i jadalni projektował w 1927 roku profesor warszawskiej ASP Józef Tom, a meble Gurewicz sprowadzał m.in. z pawilonu polskiego, obsypanego nagrodami na Międzynarodowej Wystawie Sztuki Dekoracyjnej i Wzornictwa w Paryżu w 1925 roku.

Za nowe wnętrza Nowego Gurewicza odpowiada Ula Brzozowska-Majdecka. Wpadnijcie do restauracji albo na spacer po ogrodzie. Ten budynek na pewno zrobi na was wrażenie.

Goździkowe i Bocianowskie Bagno

Goździkowe i Bocianowskie Bagno /(Fot. Agnieszka Kowalska)

To chyba najefektowniejsze bagna w tej okolicy. Zacznijcie spacer przy Centrum Edukacji Leśnej (w jego pobliżu można zaparkować) i przejdźcie zielonym szlakiem przez Goździkowe Bagno (można również z małymi dziećmi, bo trasa przez samo Goździkowe jest krótka i zróżnicowana – od kładek przez bagna po wspinaczkę na wydmę) i dalej, do Rezerwatu Przyrody Bagno Bocianowskie. Można tu też dojechać pociągiem (R7 ze Śródmieścia, wysiadamy na stacji Celestynów). Warto zabrać prowiant i zarezerwować sobie na wycieczkę cały dzień, wtedy nie trzeba będzie się spieszyć. Polecam też lekturę serwisu Bagna.pl.


Agnieszka Kowalska jest autorką książki „Letnisko. Subiektywny przewodnik po linii otwockiej” (w sprzedaży od połowy czerwca) i wystawy „Letnisko. Linia otwocka w latach 20. i 30. XX wieku” (w Domu Spotkań z Historią od 3 sierpnia).

Agnieszka Kowalska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę