Znaleziono 0 artykułów
06.07.2021

Aquazzura: Dekada piękna

Edgardo Osorio, projektant marki Aquazzura / (Fot. Materiały prasowe)

Jego projekty noszą gwiazdy, członkinie rodzin królewskich i kobiety na całym świecie. Buty Aquazzura zaprojektowane są tak, by były nie tylko atrakcyjne, lecz także wygodne. Spokojnie można w nich przetańczyć całą noc. Założyciel i projektant marki Edgardo Osorio pierwsze kroki w modzie stawiał, gdy miał 14 lat. Rozmawiamy z nim o karierze, sile piękna i przyszłych projektach. Tych będzie sporo, bo Aquazzura świętuje niedługo dziesięciolecie istnienia.
Buty Aquazzura dostępne są w butku Moliera 2 oraz na Moliera2.com.

Pochodzisz z Cartageny w Kolumbii. To miejsce zainspirowało twoją kolekcję na wiosnę-lato 2021. Jaka jest pierwsza rzecz, która przychodzi ci na myśl, kiedy słyszysz słowo Cartagena?

Soczyste kolory i muzyka. To miasto, które jest niezwykle żywe i pełne energii. Dźwięki muzyki dochodzą z każdego zakątka. Dużo tu barw, kwiatów i charakteru.

Jakie jest twoje najpiękniejsze wspomnienie z Cartageny?

Mama mojej znajomej jest mistrzynią urządzania niezwykłych przyjęć. Pewnego wieczoru namówiła grających przed domem muzyków, żeby zaprosili nas do wyjścia na tańce na ulicy. Tanecznym krokiem przy akompaniamencie muzyki na żywo przeszliśmy do restauracji, gdzie już czekał na nas stolik. To jedno z najbardziej wyjątkowych wspomnień.

Co jest dla ciebie nośnikiem wspomnień – zapachy, dźwięki, a może zdjęcia?

Jestem wzrokowcem, ale zapachy też mają dla mnie duże znaczenie. Ale jeśli chodzi o to, co momentalnie przywraca mi wspomnienia z domu rodzinnego, to są to kontrasty nasyconych odcieni. Wielokolorowe domy czy świeże owoce sprzedawane na ulicznych targach.

(Fot. Materiały prasowe)

Dorastałeś między Cartageną a Miami. Jak to się stało?

Już w Cartagenie chodziłem do amerykańskiej szkoły. Trzy, cztery miesiące w roku spędzaliśmy z rodziną w Miami. Jeździliśmy tam latem i zimą – zawsze, kiedy wypadały dni wolne. To popularne, wakacyjne miejsce wśród Kolumbijczyków. Od dziecka jestem więc dwujęzyczny. W zasadzie, przez szkołę, angielski był moim pierwszym językiem. Moja edukacja i wychowanie były mocno zamerykanizowane.

(Fot. Materiały prasowe)

W jaki sposób przetłumaczyłeś estetykę Cartageny na swoją najnowszą kolekcję wiosna-lato 2021?

Pochodzenie i wychowanie mają gigantyczny wpływ na to, co tworzę jako projektant. Wyjechałem z Cartageny dość wcześnie, ale ona ciągle we mnie jest. Rodzinnemu miastu zawdzięczam słabość do kolorów, tańca i muzyki. Uwielbiam to radosne, otwarte życie, które wiodą Kolumbijczycy. To wpływa na moją pracę.

Od lat mieszkam w Europie, sporo podróżuję i ten miks kultur łatwo odnaleźć w moich projektach. W czasie lockdownu, gdy jak większość z nas, czułem się bardzo niepewnie, wróciłem do korzeni, by poczuć się bezpiecznie. To dało mi radość. Miałem szczęście, że spędziłem lockdown w domu z ogrodem, pełnym bugenwilli, które tak bardzo przypominały mi Kolumbię. Zawsze kochałem te kwiaty, kwitną wszędzie w Cartagenie. To był początek mojego myślenia o kolekcji.

Twoja przygoda z branżą mody zaczęła się bardzo wcześnie. Czy to prawda, że na pierwszy staż dostałeś się w wieku 14 lat?

Tak, to prawda. Odkąd pamiętam, chciałem zajmować się czymś kreatywnym. Od dziecka tworzyłem, wymyślałem, kombinowałem. Bardzo szybko zdałem sobie sprawę, że tym, co mnie najbardziej kręci, jest moda. Nie wiedziałem, co chcę w niej robić, ale miałem to szczęście, że dostałem się na letni kurs do szkoły mody w Londynie. Po powrocie miałem już małe, skromne portfolio i pokazałem je lokalnej projektantce. Po tygodniu dostałem się na staż i to było niezwykłe doświadczenie, które otworzyło mi oczy. Zrozumiałem, że nie chcę się zajmować ubiorem, lecz obuwiem. Byłem tym bardzo podekscytowany, bo w kolumbijskim systemie edukacji mało jest możliwości kreatywnego rozwoju. W szkole zajęcia ze sztuki miałem raptem raz w tygodniu.

(Fot. Materiały prasowe)

Dlatego w wieku 16 lat wróciłeś do Londynu?

Bardzo wcześnie skończyłem szkołę i przeprowadziłem się do Londynu, by kontynuować naukę mody. Zacząłem od kursów w Central Saint Martins, po czym przeniosłem się do London Collage of Fashion, gdzie mogłem jeszcze bardziej skupić się na akcesoriach.

Londyn pokochałem od razu. Było w nim pełno energii, zabawy i kreatywności. Studia łączyłem z pracą. Poznałem jednego z pracowników Salvatore Ferragamo. Dostałem propozycję współpracy przy jednym z projektów włoskiego domu mody. Miałem wtedy 19 lat. Rzuciłem się na głęboką wodę. Przeprowadziłem się do Włoch. Szczerze mówiąc, jako Kolumbijczyk, tęskniłem za słońcem i piękną pogodą, więc kiedy zobaczyłem Florencję, bez żalu pożegnałem Wyspy Brytyjskie.

(Fot. Materiały prasowe)

Gdzie teraz jest twój dom?

Teraz jest to Florencja i Wenecja. Ciągle podróżuję między tymi miastami.

W 10 lat stworzyłeś firmę o globalnym zasięgu. Twoje buty noszą kobiety na całym świecie, gwiazdy i członkinie rodzin królewskich. Jak to zrobiłeś?

Nie ma w tym żadnego sekretu. Po prostu robię to, co kocham. Miałem szczęście spotkać niesamowitych ludzi, którzy mnie wspierali i bardzo pomagali.

Aquazzura zrodziła się na parkiecie, podczas tańca. Pewnego lata zostałem zaproszony na 12 wesel, poszedłem na 11. Państwo młodzi zawsze usadzali mnie blisko parkietu, bo wiedzieli, że kocham tańczyć. Koleżanki bezustannie skarżyły się, że bolą je stopy. Miały piękne, drogie buty, a po 20 minutach wracały do stolika. To dało mi do myślenia. Zacząłem planować projektowanie butów, w których można przetańczyć całą noc.

(Fot. Materiały prasowe)

Zaczynaliśmy bez pieniędzy, bez wielkich założeń. Rozwój zawdzięczamy marketingowi szeptanemu. Klientki kupowały nasze buty, a potem wracały do butiku z przyjaciółką, siostrą czy mamą. Firmę założyliśmy dwa lata po tym, jak ruszył Instagram, co też nam pomogło. Zdjęcia z oznaczeniami marki mnożyły się w bardzo szybkim tempie.

Twoje projekty kupują kobiety na całym świecie. Wybierają je na najważniejsze w życiu uroczystości. Meghan Markle założyła je na ślub z księciem Harrym.

To było dla mnie wielkie wyróżnienie. Właśnie to sprawia, że jestem szczęśliwy. Uwielbiam spotykać na ulicy kobiety w butach Aquazzury. To jest prawdziwe piękno. Buty stojące na półce nie mają żadnego znaczenia. Noszone ożywają. To mnie motywuje.

(Fot. Materiały prasowe)

Od kilku sezonów projektanci są coraz bardziej otwarci na zabawę estetyką zwaną ugly chic, brzydkim szykiem. Jak to oceniasz?

Mam słabość do piękna. Na pewno można czerpać z brzydoty, by stworzyć coś pięknego i na tym często polega proces kreatywny. Ale sam nigdy nie zaproponowałbym kobiecie udziwnionych, brzydkich butów, bo uważam, że jest to po prostu straszne. Niektóre tego typu projekty bardzo mnie śmieszą. Zawsze będę podążać za własnym instynktem, nie za trendami. W czasach, gdy dzieje się tyle złych i brzydkich rzeczy, piękno zawsze wygrywa.

Badania mówią, że w czasie pandemii częściej wybieramy wygodne ubrania i buty. Czy to zmieniło sposób myślenia?

(Fot. Materiały prasowe)

Jesteśmy kojarzeni z seksownymi butami na wysokich obcasach, ale zawsze ważna była dla mnie wygoda. W naszych kolekcjach jest sporo płaskich butów. Co ciekawe, w trakcie pandemii sprzedaliśmy więcej ekstrawaganckich szpilek niż kiedykolwiek wcześniej. Myślę, że klientki chciały sobie nimi poprawić samopoczucie. Wprowadzić do szarej rzeczywistości odrobinę koloru i optymizmu.

(Fot. Materiały prasowe)

W Warszawie projekty Aquazzura można kupić wyłącznie w butiku Moliera 2. Odwiedziłeś polską stolicę. Podobała ci się?

Mam kilkoro dobrych znajomych z Polski, więc wspaniale było odwiedzić Warszawę. Pierwszy raz przyjechałem tu na pokaz mody znajomej, potem parę razy odwiedzałem Moliera 2. Miałem przyjemność poznać polskie klientki, które przyjęły mnie bardzo ciepło. Warszawa jest pięknym miastem z jeszcze piękniejszymi mieszkankami. Cieszę się, że butik Moliera 2 ma naprawdę świetną selekcję międzynarodowych marek i niesamowicie się rozwija.

Masz też świetne oko, jeśli chodzi o projektowanie wnętrz. Twój dom we Florencji jest niezwykły. Chciałbyś rozwinąć tę pasję w przyszłości?

Pod koniec roku będziemy debiutować z linią home, Aquazzura Casa. To projekt, nad którym pracowałem w trakcie pandemii. Zawsze kochałem projektować wnętrza. W naszej nowej linii znajdzie się porcelana, szkło, zastawy stołowe czy pościel. Teraz będę mógł ubierać już nie tylko kobietę, lecz także jej dom. Jestem ciekawy, jak ta linia zostanie przyjęta.

(Fot. Materiały prasowe)

A ubrania? Planujesz ich projektowanie?

Szczerze? Nie. Nigdy mnie to specjalnie nie interesowało. Lubię zajmować się obuwiem, biżuterią czy wystrojem wnętrz. Myślę, że następnym ruchem będzie linia męska.

Rozmowę zaczęliśmy od Cartageny. Czego najbardziej brakuje ci w Europie?

W Kolumbii mamy bardzo bogaty wybór owoców. Również takich, których nie ma nigdzie indziej na świecie. Tego mi brakuje najbardziej. 

Kara Becker
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę