Znaleziono 0 artykułów
02.09.2021

Samantha Jones pionierką najgorętszego trendu sezonu

Pokaz domu mody Jacquemus na sezon jesień-zima 2021 (Fot. materiały prasowe)

W lipcu tego roku Kendall Jenner wystąpiła na pokazie Jacquemusa w rozchodzącym się na boki kardiganie spiętym jedynie złocistą klamerką zawieszoną na linii mostka. Światowej sławy gwiazdy w mgnieniu oka podchwyciły patent z wybiegu przenosząc go na ulice. Kuse bolerko z moherowej dzianiny w odcieniu karmelu nosiła Hailey Bieber. W topie zahaczonym na jedną haftkę brylowała Emily Ratajkowski. A w środę 1 września Bella Hadid opublikowała na Instagramie fotografię w alabastrowej koszuli zapiętej na środkowy guzik z masy perłowej. Ale gwoli ścisłości, to Samantha Jones z „Seksu w wielkim mieście” była pionierką trendu. 

Pochmurny Nowy Jork. W jednej z bocznych uliczek zatrzymuje się czarny kabriolet. Z samochodu wysiadają dwie postaci w przeskalowanych marynarkach ze skóry i ciemnych okularach. Opierają się o karoserię i rozpoczynają rozmowę, żywo gestykulując. W pierwszej chwili można by pomyśleć, że to kadr z gangsterskiego filmu „Donnie Brasco” w reżyserii Mike’a Newella. Jednak z czasem rozpikselowany obraz nabiera ostrości. I wówczas nie widzimy Johnny’ego Deppa i Al Pacino w rolach mafiosów, tylko Mirandę Hobbes i Samanthę Jones z „Seksu w wielkim mieście”. Przyjaciółki żywo dyskutują na temat wyprawy na przedmieścia z okazji baby shower dawnej znajomej. Chwilę później dołącza do nich Carrie Bradshaw. – Niezła stylówka! Będzie taniec brzucha na przyjęciu? – zwraca się do Samanthy z przekąsem. I tu się zatrzymajmy, bo właśnie mamy przed oczami kluczowy moment tej sceny. Oprócz skórzanego żakietu i okularów, Jones ma na sobie jedwabną apaszkę malowaną w lamparcie cętki oraz sprawcę całego zamieszania – malinowy sweterek zapięty na dwa guziki, które trzymają „na ostatnim włosku” rozchodzące się klapy kardiganu. 

Kadr z serialu "Seks w wielkim mieście" (odc. 10, sezon 1.) (Fot. materiały prasowe)

Bo chociaż utarło się, że to Bradshaw jest serialową ikoną stylu, która wylansowała m.in. tube topy, saddle bag Diora i torebkę-bagietkę Fendi, a o jej kolekcji szpilek od Manolo Blahnika do dziś krążą legendy – od kiedy ogłoszono, że w nadchodzącej kontynuacji „Seksu…” nie pojawi się postać Samanthy, świat mody coraz częściej upomina się o najbardziej bezceremonialną z nowojorskich przyjaciółek. Ołówkowe spódnice, kanarkowe marynarki od Thierry’ego Muglera, wysadzane kryształkami slip dresses w odcieniu szałwii i doskonale skrojone garnitury stanowiły podstawę szafy tej bohaterki. 

Kadr z serialu "Seks w wielkim mieście" (odc. 10, sezon 1.) (Fot. materiały prasowe)

Ale, podobnie jak w przypadku pozostałych postaci, kostiumografka Patricia Field zadbała także o bardziej drapieżne oblicze Samanthy. Jednym z przykładów jest rozchełstany kardigan, obecnie święcący triumfy na ulicach światowych stolic mody. Ale w 1998 roku, kiedy emitowano odcinek, w którym się pojawił, trend ten jeszcze nie istniał w świadomości publicznej. Nie chodziło także o samą modę. Sweterek w odcieniu wibrującego różu, w dodatku odsłaniający brzuch i dekolt pojawił się w kontrze do pastelowych sukienek pozostałych uczestniczek baby shower. Dziennikarze australijskiego „Vogue’a” określili go mianem „dzianinowego gestu sprzeciwu wobec przyjętych norm” i roli, jaką przypisuje się kobiecie – przykładnej żony i matki. Każdy, kto oglądał choć jeden odcinek „Seksu…” wie, że Samantha mimowolnie wyłamywała się ze schematu jeszcze ściśle obowiązującego w latach 90. Wyzwolona, ciałopozytywna, nieograniczona konwenansami i chorobliwą potrzebą miłości, którą twórcy seriali na ogół przypisywali żeńskim postaciom. Niepozorny kardigan zapięty na dwa guziki trzymające się na wątłej nitce jest zatem deklaracją niezależności. O buncie przeciwko wymogom społecznym świadczą zresztą słowa Jones kończące scenę przy samochodzie. Gdy Carrie uprzytamnia sobie, że zapomniała kupić prezent, Samantha pociesza ją mówiąc: – Możesz wręczyć podarunek ze mną. Po czym wyciąga zza siedzenia flaszkę szkockiej. – Kupiłaś alkohol ciężarnej? – odpowiada Bradshaw. – Na zaproszeniu było B.Y.O.B. [bring your own alcohol – z ang. przynieś własny alkohol] – tłumaczy Samantha, lekceważąc fakt, że w tym konkretnym kontekście mogło chodzić o zwrot „bring your own baby”, „przynieś własne dziecko”. 

Kadr z serialu "Seks w wielkim mieście" (odc. 10, sezon 1.) (Fot. materiały prasowe)

 

Pola Dąbrowska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę