Znaleziono 0 artykułów
14.08.2019

„Seksuolożki”: W życiu jest miejsce na przyjemność

(Fot. materiały prasowe wyd. Znak)

Kobiece ciało ma ogromny potencjał seksualny, ale jest on ograniczany przez wiele czynników. Z pomocą przychodzą ekspertki od seksu, które każdego dnia walczą o to, aby ich pacjentki poczuły się lepiej w swoich ciałach. Możliwe, że szczere rozmowy Marty Szarejko odmienią sposób opowiadania o kobiecej seksualności.

Pamiętam, jak jeszcze kilka lat temu w mediach królowali seksuolodzy, którzy z taką samą swobodą rozprawiali o męskiej, jak i o kobiecej seksualności. Wypowiadali się z pozycji nieomylnych autorytetów, czasem zapominając, że seksualność jest czymś płynnym, że niezależnie od płci nasze potrzeby się różnią, że to bardzo zniuansowana kwestia. Raził mnie ich wyniosły ton, mało przystępny język. Pamiętam też doskonale jeden ze swoich pierwszych wywiadów z cenionym ekspertem, który tłumaczył mi, że kobieca seksualność jest jak ogród – rozkwita pod ręką mężczyzny. Nie mogłam się z tym zgodzić. Na szczęście w tym właśnie czasie zaczęło się pojawiać w Polsce coraz więcej ekspertek – seksuolożek, psycholożek czy ginekolożek. My, dziennikarki, mogłyśmy więc umawiać się z nimi na wywiady i w przyjaznej, czasem wręcz dziewczyńskiej atmosferze rozmawiać o kobiecej seksualności bez tabu. I to właśnie o nich, ale też o ich klientkach jest książka „Seksuolożki. Sekrety gabinetów” Marty Szarejko – dziennikarki i autorki publikacji „Zaduch. Reportaże o obcości”.

Alicja Długołęcka, jedna z ekspertek zaproszona do rozmowy przez Martę Szarejko (Fot. Michał Borecki)

Odzyskać narrację o kobiecej seksualności

Mam nadzieję, że szczere rozmowy o seksualności i cielesności, jak te z „Seksuolożek”, odmienią w końcu sposób opowiadania o kobiecej seksualności w Polsce. Zarówno jeśli chodzi o to, co mówimy, jak i to, w jaki sposób to robimy. 

Marta Szarejko (Fot. Zofia Promińska)

Czytając wywiady Marty Szarejko, czujemy, że nie spotyka się ona ze swoimi bohaterkami po raz pierwszy, a to sprzyja swobodnej dyskusji. Specjalistki starają się przekazać najświeższą wiedzę i swoje doświadczenia gabinetowe, a czasem też osobiste, w jak najbardziej empatyczny, ludzki sposób. Autorka i rozmówczynie mają świadomość, że ich słowa trafią przecież do czytelniczek z najróżniejszymi doświadczeniami. 

Opowiadają więc, jak każdego dnia walczą o to, aby ich pacjentki lepiej się poczuły w swoich ciałach, nie oceniają, lecz starają się zrozumieć. Próbują zaradzić na doraźne problemy i choć trochę wypełnić braki w edukacji seksualnej. Bo te są problemem powszechnym – wchodzących w dorosłość dziewczyn i kobiet w wieku okołomenopauzalnym. Seksuolożki podkreślają, że ani szkoła, ani dom nie wypełniają pod tym względem swojego zadania – częściej seksem się straszy, niż pokazuje, jak w bezpieczny sposób czerpać z niego frajdę. 
Walczą, ale przedewszystkim starają się znaleźć wspólny język z pacjentkami, zmierzyć się z tym, że część kobiet nie zna budowy genitaliów, nie wie, co jest czym i jak to właściwie nazwać. 

Agata Loewe, jedna z ekspertek zaproszona do rozmowy przez Martę Szarejko (Fot. Michał Borecki)

Misja: samoakceptacja 

„Seksuolożki” nie są o tym, jak świetnie być kobietą. Oczywiście takie wątki się pojawiają, bo przecież kobiece ciało ma ogromny potencjał seksualny. Rzecz w tym, że różne czynniki ten potencjał ograniczają. „Ramy kulturowe nakładają się na seksualność kobiet dużo częściej, niż nam się wydaje” – mówi Marcie Szarejko psycholożka i seksuolożka kliniczna Katarzyna Waszyńska, która podobnie jak inne ekspertki zauważa, że podwójne standardy wciąż mają się dobrze. Kobieca seksualność jest surowo oceniana, i to często przez inne kobiety. W dodatku przyswajamy społeczne przekonania, same zaczynamy się cenzurować, spychamy swoje potrzeby na dalszy plan, ważniejsze bywa zaspokojenie męża czy zadbanie o dzieci. 

Może być też tak, że stosujemy strategię ucieczki z sypialni, bo odczuwamy ból przy stosunku albo przyjemność ze zbliżenia odbierają nam negatywne doświadczenia, przeżyte traumy. Warto jednak wiedzieć, że z tym wszystkim można pracować, tylko trzeba pomyśleć o sobie, pójść po pomoc. Szczęśliwie wraz z pojawianiem się kolejnych specjalistek kobiety coraz chętniej korzystają z ich wsparcia. Seksuolożka i psycholożka Izabela Jąderek podkreśla, że niektóre z nas potrzebują po prostu, aby im powiedzieć, że seksualne preferencje czy fantazje są normalne. Bo jeśli uprawiamy seks w poczuciu winy czy wstydu, to trudno się skupić na odczuwaniu przyjemności. 

W tym przeszkadza też bez wątpienia brak akceptacji swojego ciała – zarówno przekonanie, że nasze narządy intymne są brzydkie, dziwnie pachną czy w ogóle są grzeszne, jak i obawa, że nie wpisujemy się w standardy piękna lansowane w mediach. Ciało traktujemy jak instrument, który ma być sprawny i wyglądać w określony sposób, skupiamy się na stronie wizualnej, a nie na odczuwaniu. Wierzymy, że seksowny wygląd przełoży się na seksualną satysfakcję, a to niestety tak nie działa. O walce, jaką toczymy z własnym ciałem, świetnie opowiada Marta Niedźwiecka, ale ten temat pojawia się też w innych rozmowach. Alicja Długołęcka przypomina, że 80 proc. polskich nastolatek nie akceptuje swojej fizyczności. Wpływ na to ma nie tylko kultura, lecz także obserwacja, jak do cielesności podchodzą najbliżsi.

Beata Wróbel, jedna z ekspertek zaproszona do rozmowy przez Martę Szarejko (Fot. Michał Borecki)

Wszystkie odcienie przyjemności 

Beata Wróbel, seksuolożka, ginekolożka i położniczka, opowiada, że dziś to często córki prowadzą swoje matki na wizytę do seksuolożki. Wspierają zarówno w oswajaniu zmian związanych z wiekiem, jak i w eksplorowaniu seksualności, odkrywaniu jej na nowo, bo na to nigdy nie jest za późno. Z kolei Agata Loewe, psychoterapeutka i założycielka Instytutu Pozytywnej Seksualności, podkreśla istotną rolę treningu masturbacyjnego w poznawaniu ciała i jego potrzeb. Mówi o tym, że mamy prawo do przeżywania orgazmu i warto się o niego starać, pamiętając, że wszystko zaczyna się w głowie i po odpuszczeniu kontroli, ale zaznacza, że to nie jest najważniejsze – bez orgazmu też może być przyjemnie. Najważniejsze to dać sobie prawo do zdefiniowania przyjemności po swojemu. 

Marta Szarejko porusza ze swoimi rozmówczyniami również ważne, ale zwykle marginalizowane tematy, jak choćby gwałt czy seksualność osób z niepełnosprawnościami. Stara się, by „Seksuolożki” dały nam jak najpełniejszy obraz seksualności współczesnych Polek. I nawet jak jest trudno czy smutno, to jednak rzetelnie, ciekawie, na przekór stereotypom i w sekspozytywnym duchu. Ekspertki przekonują, że nie warto iść na wojnę z własnym ciałem, że tę energię lepiej przeznaczyć na walkę o równe prawa w sypialni, na wygospodarowanie w życiu miejsca na przyjemność – nie tylko tę seksualną. 

Lekturze towarzyszy więc ulga, że nie ja jedna tak mam, że nie mam się czego wstydzić, moje pragnienia są OK, a moje ciało jest dość dobre i zasługuje na uwagę oraz czułość. 

Marta Szarejko, „Seksuolożki. Sekrety gabinetów”, wydawnictwo Znak Horyzont

Paulina Klepacz
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę