Znaleziono 0 artykułów
30.05.2021
Artykuł sponsorowany

Najbardziej wyczekiwane płyty 2021 roku

Fot. materiały prasowe

Świeżą porcję muzyki najlepiej odkrywać ze słuchawkami Bang & Olufsen Beoplay HX, które łączą najwyższą jakość dźwięku z inteligentnymi technologiami i skandynawskim dizajnem.

Duńska marka Bang & Olufsen może się poszczyć prawie stuletnim doświadczeniem w branży. Powstała w 1925 roku z inicjatywy melomanów Petera Banga i Svenda Olufsena, którzy marzyli, by w domowym zaciszu słuchać muzyki w koncertowej jakości. Zaczynali od nowych rodzajów radia, by następnie rozszerzyć działalność o głośniki, sprzęt grający i słuchawki. Jednocześnie – by zaspokoić potrzeby nawet najbardziej wymagających pasjonatów – stale udoskonalali technologiczne rozwiązania i dopracowywali dizajn.

Fot. materiały prasowe

Najnowszym dodatkiem do portfolio marki są słuchawki Beoplay HX. Wyposażone w inteligentną technologię zapewniają jeszcze lepszą jakość dźwięku. Dzięki niezwykłej wrażliwości na niuanse muzyczne dzięki słuchawkom Beoplay poczujesz się jak słuchacz największych światowych festiwali. System Digital Adaptive Active Noise Cancellation odpowiedzialny za redukcję szumów otoczenia pozwoli na chwilę eskapizmu w rytmie ukochanych piosenek. Słuchawki nowej generacji od Bang & Olufsen sprawdzą się w pracy, po godzinach i w podróży.

O wyjątkowości Beoplay HX przesądza również luksusowy dizajn, który czerpie z minimalizmu i ponadczasowości skandynawskiego stylu. Słuchawki wykonano z ultralekkiego aluminium wykończonego wysokogatunkową skórą. Miękkie aplikacje sprawiają, że sprzęt idealnie dopasowuje się do naszego kształtu głowy i uszu. Beoplay HX są dostępne w trzech wariantach kolorystycznych – antracytowej czerni, srebrze w beżowym odcieniu i srebrze z wykończeniami w kolorze jasnego karmelu.

Fot. materiały prasowe

Beoplay HX to również odpowiedź marki na wielki powrót dużych słuchawek. Po chwilowym szale na mniejsze modele, prawdziwi melomani stawiają na klasykę, która gwarantuje pełnię muzycznego doświadczenia. Słuchawki nauczne są stabilne, a zarazem lekkie i poręczne. Sprawdzą się jako stylowy dodatek do codziennych stylizacji, a dzięki ponadczasowemu dizajnowi marki nawet do tych bardziej eleganckich. Nowy model od Bang & Olufsen jest bezprzewodowy, co gwarantuje pełną swobodę.

Ponieważ słuchawki Bang & Olufsen gwarantują najwyższą jakość muzycznych doświadczeń, warto po nie sięgnąć, słuchając najbardziej wyczekiwanych albumów tego roku. Oto nasze zestawienie tytułów, których nie możesz przegapić.

Norah Jones, „’Til We Meet Again”

Data premiery: już dostępna

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by Norah Jones (@norahjones)

Jazzowe utwory tej amerykańskiej piosenkarki i pianistki kojarzą się ze słonecznymi porankami w ulubionej kawiarni. Rok po premierze klimatycznego „Pick Me Up Off the Floor” Norah przygotowała kolejną porcję muzycznych inspiracji. „’Til We Meet Again” będzie pierwszą płytą live artystki z nagraniami z największych światowych festiwali.

St. Vincent, „Daddy’s Home”

Data premiery: już dostępna

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by St. Vincent (@st_vincent)

Fanów alternatywnych brzmień na pewno ucieszy zapowiedź ósmego albumu St. Vincent. Trzy lata po genialnym „Masseduction” do sieci trafił pierwszy utwór promujący „Daddy’s Home” – „Pay Your Way In Pain” to mieszanka drapieżnego rocka z elektronicznymi brzmieniami. Całość tworzy uwodzicielską mieszankę. Album artystki ma szansę na tytuł jednego z najlepszych albumów roku.

Fot. materiały prasowe

Brodka, „BRUT”

Data premiery: już dostępna

Od przeszło dekady Brodka pozostaje jedną z najciekawszych twórczyń rodzimej sceny muzycznej. Jej „Granda” zmieniła oblicze alternatywnego popu, udowadniając, że w muzyce popularnej jest przestrzeń na eksperymenty. „BRUT” ma szansę powtórzyć sukces kultowego albumu. Pierwszy singiel z płyty, „Game Change”, przenosi nas do dystopijnego i zbiurokratyzowanego miasta, które aż kipi od tłumionych emocji, a rewolucja wydaje się wisieć w powietrzu. – Lubię ten moment, kiedy fani zaczynają składać sobie w całość moje wskazówki i już wydaje im się, że wiedzą, jaki będzie nowy album, a ja wtedy mogę ich znowu zaskoczyć – mówiła artystka w rozmowie z Vogue.pl. Czekamy z niecierpliwością.

Lana Del Rey, „Blue Banister”

Data premiery: 4 lipca

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by Lana Del Rey (@lanadelrey)

Niespełna tydzień po premierze „Chemtrails Over the Country Club” piosenkarka zapowiedziała kolejny album, który ma trafić do sprzedaży już na początku lipca. Będzie to trzecia płyta artystki w tym roku – na początku roku Del Rey wydała mówiony album „Violet Bent Backwards Over the Grass”. Zgodnie z zapowiedzą samej piosenkarki „Blue Banister” ma być formą artystycznej odpowiedzi na wypowiedzi krytyków zarzucających jej glamouryzowanie przemocy wobec kobiet i patriarchalnego podziału ról społecznych. Czy artystce uda się odeprzeć zarzuty?

Cardi B, drugi album

Data premiery: 2021 rok

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by Cardi B (@iamcardib)

Gdy pierwszy raz weszła do studia, usłyszała, że nigdy nie zrobi kariery. Rok później jej „Bodak Yellow” można było usłyszeć wszędzie. Kilka tygodni temu jej przełomowy utwór pokrył się diamentem, osiągając najwyższy możliwy status w świecie muzyki. A to już czwarte tego typu odznaczenie w jej domu. Nową płytę zapowiada singiel „Up”, który już stał się wiralem. Druga płyta raperki ma być jeszcze odważniejsza niż poprzednia. – Nie muszę już iść na żadne ustępstwa. To będzie prawdziwy rap – mówi.

Rosé i Lisa z BLACKPINK, debiutanckie solowe albumy

Data premiery: 2021 rok

Koreański zespół k-popowy w zaledwie kilka miesięcy stał się światowym fenomenem. Dziewczyny są ambasadorkami Chanel, Diora i Louis Vuitton, ich piosenki wpisano do Księgi rekordów Guinnessa, a one same już doczekały się netfliksowego dokumentu poświęconego ich drodze do kariery. W przerwie między kolejnymi albumami Rosé i Lisa postanowiły spróbować swoich sił solo. Nie ma tu miejsca na zawiść czy konkurencję – dziewczyny podkreślają, że bardzo się wspierają i chcą udowodnić, że ich przyjaźń jest silniejsza od rywalizacji.

Fot. materiały prasowe

Janet Jackson, „Black Diamond”

Data premiery: 2021 rok

Legenda muzyki powraca. Jeszcze w tym roku światło dzienne ma ujrzeć jej 12. album i dwuczęściowy film dokumentalny, który opowie historię artystki z jej perspektywy. „Black Diamond” ma być powrotem do korzeni. Inspiracją dla albumu jest kultowa płyta Jackson „Rhythm Nation” z 1989 roku. Wedle zapowiedzi piosenkarki „Black Diamond” będzie artystyczną odpowiedzią na protesty #BlackLivesMatter, pandemię i inne współczesne problemy społeczne.

Rihanna, dziewiąty album

Data premiery: 2021 rok?

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by badgalriri (@badgalriri)

Dziewiąty album studyjny artystki, przez fanów roboczo nazywany „R9”, urósł już do rangi branżowej legendy. Gdy pięć lat temu ukazało się „Anti”, piosenkarka zapowiedziała, że planuje przerwę od muzyki, by skupić się na rosnącym imperium bielizny Savage x Fenty i linii kosmetyków Fenty Beauty. Mimo to od czasu do czasu Riri podrzucała fanom wskazówki, że pracuje nad kolejnym albumem. – Nie mogę powiedzieć, kiedy wypuszczę album, ale bardzo intensywnie pracuję nad muzyką – mówiła kilka miesięcy temu na łamach „Vogue’a”.

Lorde, trzeci album

Data premiery: 2021 rok?

Singiel „Royals” uczynił z niej gwiazdę, a sukces przypieczętował sukces albumów „Pure Heroine” i „Melodrama”. Po trzech latach ciszy artystka zdradziła, że pracuje nad trzecią płytą. Inspiracją była podobno podróż piosenkarki na Antarktydę, gdzie spędziła blisko miesiąc. Znając zamiłowanie do muzycznych eksperymentów Nowozelandki, już nie możemy się doczekać efektów jej pracy.

Adele, czwarty album

Data premiery: 2021 rok?

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by Adele (@adele)

Adele to perfekcjonistka. Każdy jej album poprzedzały lata pracy. Gdy w 2019 roku artystka zdradziła, że pracuje nad czwartą płytą, fani liczyli, że ukaże się ona jeszcze w tym samym roku. Dwa lata później wciąż czekamy na nową porcję wzruszających love songs, ale w tunelu pojawiło się światełko nadziei – podczas występu w „Saturday Night Live” piosenkarka poprosiła o „jeszcze chwilę cierpliwości”.

Julia Właszczuk
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę