Znaleziono 0 artykułów
08.07.2020

Tomasz Sycha: Z miłości do dizajnu i samochodów

08.07.2020
(Fot. Materiały prasowe)

Jest architektem, ale zamiast domów projektuje auta. Niedawno dołączył do zespołu MINI. Z Tomaszem Sychą rozmawiamy o jego drodze zawodowej i estetyce we współczesnej motoryzacji.

Samochody od zawsze były pana pasją? 

Tak, już jako dziecko potrafiłem wpatrywać się w nie godzinami. Wzbudzały we mnie dużo emocji. Bardzo wcześnie zacząłem rysować komiksy, postacie, domy, a także fantazyjne pojazdy. Po maturze zacząłem studia na Wydziale Architektury Politechniki Śląskiej, ale wciąż rysowałem maszyny i samochody. Myślałem o tym, żeby zostać projektantem karoserii, choć nie bardzo wiedziałem, jak to osiągnąć. I wtedy, podczas studenckich wakacji w Niemczech, udało mi się bliżej przyjrzeć kierunkowi projektowania środków transportu na uczelni w Pforzheim. Od razu wiedziałem, że to jest to. I już tam zostałem. 

(Fot. Materiały prasowe)

Jakich cech wymaga ta praca?

Projektant musi mieć w sobie radość z tworzenia, z bycia kreatywnym. Powinien chcieć nadawać kształt rzeczom i jednocześnie rozumieć, w jaki sposób one tej formy nabierają. Innymi słowy: musi mieć wizję, myśleć przestrzennie, trójwymiarowo – i jednocześnie umieć przelać to na papier lub w dzisiejszych czasach na ekran komputera. Trzeba być też cierpliwym i wytrwałym, bo od pierwszego szkicu do gotowego pojazdu projektanta czeka długa i nie zawsze łatwa droga. Taki nowoczesny samochód jest kompleksowym produktem, a prowadzące do jego powstania procesy są intensywne i trwają nieraz latami – trzeba przekonywać do swoich argumentów i umieć się dogadać z zespołem.

(Fot. Materiały prasowe)

A czym wyróżnia się dobrze zaprojektowane auto?

Dobry design musi być ponadczasowy. Aby to się udało, muszą zagrać wszystkie aspekty danego projektu – zaczynając od harmonijnie dobranych proporcji (to jest najważniejsze, proporcje, proporcje i jeszcze raz proporcje), wyważonej konstrukcji powierzchni karoserii (co nie jest łatwe, biorąc pod uwagę dzisiejsze wymagania techniczne i homologacyjne), aż do wysmakowanych detali, które podkreślają nowoczesność i zaawansowanie technologiczne produktu. Jeżeli ponadto forma ma oczekiwany, mocny charakter, to projekt się udał.

Gdzie w tym projekcie kończy się rzemiosło, a zaczyna sztuka?

Jako projektanci tworzymy w naszej pracy wysoce zindustrializowane produkty, uczestnicząc w skomplikowanych procesach przemysłowych. Sztuka pojawia się w tym momencie, gdy w grę wchodzą estetyka i emocje, gdy efekt naszej pracy potrafi emocjonalnie przyciągnąć potencjalnego klienta. Udane samochody są wyraziste, potrafią być przyjazne lub drapieżne, elegancko rozluźnione lub dynamicznie nakręcone, zapraszająco obszerne lub sportowo kompaktowe. Moim zdaniem, gdy trafi się w te emocjonalne środki wyrazu, jak w muzyce, to jest właśnie sztuka. I ona towarzyszy nam już od pierwszych kroków w procesie kreacji, gdy powstają wstępne szkice i rysunki, które prowadzą do pierwszych modeli. Później można je zobaczyć w gazetach lub na portalach internetowych. Już podczas ich tworzenia musimy zdefiniować, uchwycić emocje, które później zachwycą klienta lub kilkuletniego przyszłego projektanta nadwozi.

(Fot. Materiały prasowe)

Pana praca polegana na wybieganiu myślami nawet o pięć lat do przodu. Jak będziemy wtedy myśleć o motoryzacji? Czego potrzebować w samochodzie? I jak zmieni się estetyka?

W naszej pracy musimy się przenieść myślami o parę lat do przodu, wyczuć nadchodzące trendy, zarówno społeczne, jak i estetyczne. Nadchodzące lata przyniosą nam nowe wyzwania ekologiczne, co dla nas projektantów oznacza jeszcze poważniejsze cele, jeśli chodzi o aerodynamikę oraz integrację nowych technologii napędowych. To już dziś wpływa na estetykę naszych pojazdów, będąc jednocześnie szansą na większe zmiany. Największe skoki są możliwe w czasach przełomów technologicznych. To one napędzają innowacje. Takim przełomem jest również ogarniająca nas cyfryzacja, która prowadzi do tworzenia coraz inteligentniejszych pojazdów, które na przykład nie będą już potrzebować klamek lub reflektorów, ale za to sporo rozmaitych sensorów i czujników, gdyż będą poruszać się o wiele bardziej autonomicznie niż dzisiejsze samochody. Dodatkowo będą komunikować z nami oraz z otoczeniem poprzez ekrany, projektory lub po prostu… mówiąc do nas.

Jak określiłby pan swój styl? 

Ludzie często skarżą się, że wszystkie dzisiejsze auta wyglądają do bardzo podobnie. Pod tym względem niewiele się zmieniło – ten zarzut pojawiał się już w przeszłości. Patrząc wstecz, na przykład na samochody lat 30. lub 60., widzimy w nich trendy tamtych lat i dominujące wówczas motywy. Niektóre z tych pojazdów wyróżniały się mocniej z tłumu, co zresztą wcale nie zawsze musi prowadzić do komercjalnego sukcesu na rynku. Marki samochodowe rozwijają swój własny, rozpoznawalny design jako element własnej tożsamości przez lata, z generacji na generację, a ich projektanci czuwają nad każdym dalszym krokiem. Do takich marek należy również MINI – rozpoznawalne wśród swoich konkurentów na pierwszy rzut oka i to od ponad sześćdziesięciu lat. Jeśli jako projektant pracujesz w takim otoczeniu, to musisz rozumieć styl danego brandu, jego DNA i konieczność jego dalszego, rozważnego rozwoju. 

(Fot. Materiały prasowe)

Co było największym wyzwaniem w pracy nad nowym modelem pana zespołu, czyli MINI Cooperem SE?

MINI Cooper SE został zaprojektowany, jeszcze zanim rozpocząłem pracę w zespole MINI Design. Powstał bazując na znanym wcześniej, popularnym modelu Coopera, który otrzymał nową, elektryczną jednostkę napędową. Moi koledzy z zespołu odświeżyli przy tym jego design, między innymi poprzez nowy, korzystniejszy aerodynamicznie wygląd przedniego pasa oraz nowe schematy kolorystyczne. Również nowe koła o charakterystycznym „krzyżakowym” wyglądzie poprawiły aerodynamikę, a tym samym zasięg elektrycznego MINI. Ten projekt pokazał nam, jaki potencjał nadal drzemie w oryginalnym koncepcie MINI – kompaktowego, zwinnego i jednocześnie nader sympatycznego samochodu.

Często mówi się, że auta mają osobowość, kim w takim razie jest MINI Cooper SE?

Nowy MINI Cooper SE wydaje się nieco „gładszy” niż jego bracia, ale w gruncie rzeczy pozostał taki jak wszystkie MINI – energetyczny, innowacyjny i maksymalnie dynamiczny, by spełniać oczekiwania fanów marki.

 

Redakcja Vogue.pl
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę