Znaleziono 0 artykułów
20.08.2022

Va Bene Cicchetti: Wenecja w Warszawie

20.08.2022
Fot. Noke Architects

Otwarte witryny, gwar rozmów przy szprycerach i nogi zanurzone po kostki w lazurze. Twórcy Va Bene Cicchetti przy placu Konstytucji przenieśli klimat weneckiego baru do Warszawy.

Numeracja budynków nie ułatwia trafienia pod właściwy adres. Rubinowa poświata wylewająca się na szeroki chodnik przy placu Konstytucji zdradza, że dotarłam na miejsce. Gdy zbliżam się do celu, światłu zaczynają towarzyszyć żywy gwar śmiechy, rozmowy, radosny brzęk kieliszków. Wszystko rodem z włoskiego baru.

Fot. Małgorzata Minta

Na wejściu witają mnie karminowe ściany, rozproszone przez mosiężne detale światło, wysokie hokery okalające kontuar o trawertynowym blacie. Instynkt podpowiada, by zrobić krok naprzód i zanurzyć się we włoskiej atmosferze, przy koktajlu i drobnych przekąskach. – Wenecja to wyjątkowe miasto, nie ma drugiego takiego na świecie. I choć sam pochodzę z Rzymu, to właśnie Wenecja zajmuje w naszych sercach – moim i Agaty – szczególne miejsce. W ciągu ostatnich dwóch lat byliśmy tam pięć razy i mamy już listę ulubionych adresów – wyjaśnia mi Emmanuele Guidi, współwłaściciel popularnej pizzerii Va Bene z Powiśla oraz jej nowo otwartej młodszej siostry Va Bene Cicchetti.

Guidi i Agata Szaran zamiast powielać sprawdzony koncept gastronomiczny, zdecydowali się zmierzyć z zupełnie nowym pomysłem. – Tak jak w naszym pierwszym lokalu, flagową pozycją w menu jest pizza jest pizza al taglio alla Romana, pizza w rzymskim stylu pieczona w dużych, prostokątnych blaszkach. Nowością są cicchetti, czyli przekąski– mówi Szaran. – Cicchetti to wenecki odpowiednik hiszpańskich tapasów – małe dania, na jeden, dwa kęsy, do zjedzeniu przy kieliszku prosecco czy szprycera. Można na nie wpaść do baru przed kolacją, w ramach aperitivo, lub przemierzać uliczki Wenecji szlakiem cichetterii, od baru do baru –dodaje. 

Cicchetti: Drobne przekąski

Fot. Małgorzata Minta

Cicchetti przyjmują zwykle formę małych kanapeczek z pastami, serami czy włoskimi wędlinami. Trójkątnych, bogato przekładanych minisandwiczy albo smażonych na złoto krokiecików z różnymi dodatkami. – Na pierwszy rzut oka te małe kanapeczki mogą wyglądać jak nic specjalnego, ale przez wysoką jakość składników są niesamowite w smaku. Dlatego się w nich zakochaliśmy – opowiada Agata. W Va Bene Cicchetti przekąski są wystawione w szklanej witrynie, by ułatwić gościom wybór. Wystarczy wskazać, czy ma się ochotę na kromeczki z alici in saorczyli marynowanymi anchois z piklowaną, słodką cebulką, na wytrawne. parmezanowe pączki, panele z ciecierzycy czy miniburgery w maślanych bułeczkach z wędzonym łososiem. Za menu Cicchetti Va Bene odpowiada szef kuchni Giacomo Carrerca, z pochodzenia Sycylijczyk, który doświadczenie zdobywał w gwiazdkowych restauracjach w Londynie. W Warszawie pracował w restauracji Senses oraz Bistro de Paris. Prócz całego wachlarza przekąsek dostępnych od ręki na barze Giacomo stworzył też menuà la carte, w którym bawi się włoską klasyką, podkręcając ją azjatyckimi akcentami. Znaleźć można tu tempurę z ostryg z yuzu ponzu i salsą mango, wytrawną babę – pomidorową, podaną z ośmiornicą i majonezem doprawionym gochujang i pietruszką, wytrawne canollo z polenty nadziewane delikatnym musem ze stoccafisso, czyli suszonego dorsza z dodatkiem kiszonej cytryny i szczypiorku. Te dania zdecydowanie wybiegają poza typowe cichetti – ujawniają pomysłowość szefa kuchni. Do tego kieliszek prosecco albo któryś z włoskich koktajlowych klasyków, np. bellini na purrée ze świeżych brzoskwiń albo negroni sbagliato. Hitem będzie szprycer veneziano na bazie likieru Select (do Polski sprowadzony specjalnie na prośbę właścicieli Va Bene przez ich przyjaciela Miro) i podawany z zieloną oliwką przebitą wykałaczką.

Fot. Małgorzata Minta

Design inspirowany Wenecją 

Wenecja była inspiracją nie tylko dla menu, lecz także dla wystroju lokalu. Całość projektu powierzono Aleksandrze Hyz, Piotrowi Maciaszkowi i Karolowi Pasternakowi z warszawskiego studia NOKE Architects, a identyfikację wizualną opracowała ilustratorka i graficzka Ola Niepsuj. – Zależało nam, by lokal wyglądem jednoznacznie kojarzył się z Wenecją, ale też by te nawiązania byłyoryginalne i nowoczesne w duchu – opowiada o projekcie Maciaszek. Motywem przewodnim jest aqua alta, czyli stan wysokiej wody, okazjonalnie podmywającej weneckie uliczki czy wnętrza lokali. – Wenecka „wysoka woda” pojawia się w lokalu w postaci soczystej, lazurowej zieleni pokrywającej posadzki i sięgającej ścian do wysokości kostek. Tak, jakby brodziło się po płytkiej wodzie – zabarwia dolne części nóg od stołów, krzeseł i zalewa cały dolny poziom, w którym znajdują się łazienki dla gości – opowiada Maciaszek. Czujne oko dopatrzy się we wnętrzach innych weneckich akcentów, przefiltrowanych przez kreatywność architektów. Nogi stołów są pomalowane w paski na podobieństwo słupów, przy których przycumowane są gondole. A łazienki wykończono biało-czarnymi pasami przywołującymi na myśl bluzy gondolierów. We wnętrzu sięgnięto po szlachetne materiały jak z palazzo – drewno, czerwony trawertyn, z którego wykonano blat baru, oraz kamienny cooler na wina, mosiądz, ręcznie odlewane szkło. Pałacową elegancję zbalansowano zabawnymi detalami. – Zależało nam, żeby wnętrze Va Bene otwierało się na tętniące życiem miasto. Latem cały lokal właściwie wychodzi na chodnik i powiększa się o pokaźny ogródek – opowiada Aleksandra Hyz.

Odniesieniem do Włoch jest też samo logo nowego lokalu – zgeometryzowany wizerunek weneckiego lwa. Widnieje on w formie neonu nad wejściem. Stanowił także wzór dla ozdobnych, mosiężnych klamek drzwi restauracji. Niepsuj zaprojektowała też mozaikę do wnętrza. Inspiracją do jej stworzenia był plac Konstytucji, który kojarzy się nie tylko z monumentalną zabudową, lecz także z pięknymi przykładami dekoratorskiego rzemiosła. – Trudno było się oprzeć pokusie połączenia lokalnej tradycji z włoską – mówi artystka. Do wykonania mozaiki wykorzystano w dużej mierze materiały z odzysku, m.in. puste butelki po winie z powiślańskiego Va Bene, kawałki szklanych tafli z manufaktur na Murano czy ceramiczne odpady pozostałe po pracach wykończeniowych w lokalu. Na pozór abstrakcyjny wzór mozaiki z bliska ujawnia wizerunki właścicieli siedzących przy stole zastawionym jedzeniem i winem oraz, jak żartują Agata i Emanuele, prawdziwego prezesa restauracji, czyli ich pudla Coco. Z dużym prawdopodobieństwem spotkacie go przy barze nowego Va Bene. Pilnuje, by nikomu nie zabrakło prosecco.

Małgorzata Minta
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę