Znaleziono 0 artykułów
26.11.2019

Od filtrów na Instagramie do e-makijażu

Od filtrów na Instagramie do e-makijażu  (Fot. Getty Images)

Prawdziwe piękno objawia się dopiero wtedy, gdy nałożymy na rzeczywistość filtry? Taka myśl przyświecała już Maxowi Factorowi, gdy w latach 40. XX wieku tworzył podkład Pan Stik. Rozmywanie, zakrywanie, rozpraszanie – branża beauty wciąż kieruje się tymi samymi celami.

Wyobraźcie sobie teraz reakcję Maxa Factora na Snapchata. Zapomnijcie o szmince. Teraz elementem naszego wizerunku są królicze uszy, domalowane piegi albo serduszka zamiast oczu. A stuprocentowo gładką cerę uzyskuje się nie za pomocą korektora, ale filtra wygładzającego. 

Zacieranie granic 

Instagram i Snapchat uaktualniają swoje filtry co sezon w ten sam sposób, w jaki projektanci prezentują nowe kolekcje na wybiegach. Niektórzy użytkownicy aplikacji opłakują utratę poprzednich filtrów, np. ukochane przez pasjonatów makijażu konturowanie na Snapchacie, a inni błyskawicznie przestawiają się na nowe filtry jak na nowe torby Gucciego czy buty Balenciagi. Filtry Snapchata pojawiają się i znikają co kilka dni. Nigdy więc nie wiadomo, kiedy znikną na dobre.

Szybko stajemy się swoimi awatarami. Przekraczając granice rzeczywistości, tworzymy ekstremalne, eksperymentalne i, oczywiście, ulepszone wersje siebie samych. Tylko po co? „Social media to nie tylko powierzchowność”, pisze redaktor Will Storr w „Selfie: How the West Became Self-Obsessed”. „To również głęboko neoliberalny produkt, który przekształcił jestestwo w rodzaj gry, zmieniając naszą tożsamość w pionek rozgrywany na platformach cyfrowych w rywalizacji o lajki, komentarze i przyjaciół. Nagle nasza tożsamość staje się jedynie początkiem historii: katalizatorem wielu eksperymentów w czasie rzeczywistym, sprawdzających, jak ludzie reagują na nasz wygląd”. 

Od filtrów na Instagramie do e-makijażu  (Fot. Getty Images)

Najpierw piękno, potem zabawa 

Z bardziej optymistycznych wieści – efekty specjalne oznaczają kres dzióbków i sztucznie wyretuszowanej skóry. Czy może być coś bardziej odświeżającego po latach wyginania się w uwodzicielskich pozach niż cyfrowa wersja samej siebie z aureolą kawałków pizzy wokół głowy? W ten sposób wyraźnie dajemy do zrozumienia, że nie traktujemy siebie zbyt serio.

Z drugiej strony, oczy wielkie jak z mangi, trzepoczące rzęsy lalki i usteczka w kształcie pączka róży to skrajnie kreskówkowe wersje cech tradycyjnie postrzeganych jako kobiece. Podobnie jak disneyowskie księżniczki, a wcześniej lalki Barbie, to przegięte wersje ideału. Czy używając ich, nie dostosowujemy się do przebrzmiałych kanonówpiękna?

Podejście „najpierw piękno, potem zabawa” wyjaśnia popularność filtrów. Dzięki nim możesz bez wysiłku uzyskać pożądany wygląd. Czy nadejdzie czas, gdy zdjęcia bez retuszu stracą w ogóle rację bytu?

Od filtrów na Instagramie do e-makijażu  (Fot. Getty Images)

Przyszłość makijażu 

Kosmetyki od lat obiecują efekt Insta-perfect – od podkładu Revlon PhotoReady Insta-Filter Foundation do Hourglass Cult Ambient Lighting Palette oraz Charlotte Tilbury Hollywood Flawless Filter. Gdy Kylie Jenner (ulubiony filtr: szczeniak) wypuściła swój Kylie Lip Kits, Instagram stworzył specjalny filtr ozwalający wypróbować różne odcienie (podobną technologię testowała Charlotte Tilbury). 

Częściej jednak niż trendy w social mediach inspirowane konkretnymi produktami, obserwujemy pojawianie się kosmetyków inspirowanych filtrami: filtr „piegi” uruchomił lawinę produktów do malowania piegów, np. od marki Lime Crime. Efekt filtra można również uzyskać za pomocą stempli z „tatuażem” serduszek i gwiazdek od Milk Makeup. 

Nowe marki takie jak Starface, producent „gwiezdnych” naklejek pozwalających ukryć niedoskonałości skóry, również bawią się motywami z kreskówek. Powstała też snapchatowa subkultura tworząca rzeczywiste makijaże inspirowane Snapchatem.

Od filtrów na Instagramie do e-makijażu  (Fot. Getty Images)

Mniej kiczu, więcej charyzmy

W dobie indywidualności efekty oferowane przez filtry sprawiają, że wszyscy zaczęli wyglądać tak samo. Nie na długo. Influencerzy, idąc w ślady Rihanny i Ariany Grande, zaczynają tworzyć własne filtry, korzystając z filtrów rozszerzonej rzeczywistości na Instagramie. Hasztagi, pod którymi kryją się interesujące opcje, to #instafilter, #instamask i #ar. 

Marki nie pozostają daleko w tyle: hiszpańska Bimba Y Lola właśnie stworzyła pierwszą kampanię z wykorzystaniem e-makijażu wykreowanego przez cyfrową artystkę 3D Ines Alpha (Ines Marzat). Fantazja, futuryzm i filtry w jednym – wszystko wskazuje na to, że kolejnym krokiem w ewolucji filtrów będzie odejście od kiczu na rzecz niezwykłości – zmiany kształtu, efektu rozproszenia i topniejących rysów.

Nicola Moulton
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę