Znaleziono 0 artykułów
14.07.2020

Single szukają seksu

Pierce Brosnan i Sophie Marceau w filmie "Świat to za mało" (Fot. Getty Images)

Jak w przymusowej izolacji radziły sobie singielki? Rozwiązaniem okazały się seks bańki. Holenderscy naukowcy zalecili samotnym osobom, żeby podczas pandemii spotykały się tylko z jednym, wybranym, zdrowym partnerem. Rozmawiamy z trzema dziewczynami, które zrealizowały ten postulat. Czy znalazły miłość w czasie pandemii?

Anna, 27 lat, specjalistka od PR-u z Berlina: Szybka miłość

Gdy w marcu rozpoczął się lockdown, byłam singielką. Regularnie używałam aplikacji randkowych. Gdy ogłoszono przymusową izolację, wyjechałam z Berlina do mamy, która mieszka poza miastem.

Zaczęłam umawiać się na randki przez FaceTime’a, ale nie udało mi się nawiązać z nikim bliższej relacji. Ciężko nie patrzeć podczas takiej rozmowy na siebie i myśleć „Czy wyglądam okej?”.

Kadr z serialu "Normalni ludzie" (Fot. materiały prasowe)

Pewnego dnia znajomy znajomego napisał do mnie na Instagramie. Zaczęliśmy się spotykać. Najpierw rozmawialiśmy przez telefon. Potem codziennie spotykaliśmy się na FaceTimie.

Na żywo spotkaliśmy się po raz pierwszy po dziewięciu tygodniach. Randka w parku była ekscytująca, ale i stresująca. Nie powinniśmy byli się dotykać, ani całować. Każdy pocałunek budził we mnie poczucie winy, zwłaszcza że ze względu na jego mamę, będącą w grupie ryzyka, musieliśmy zachować szczególną ostrożność.

Współczesne randkowanie opiera się na szybkiej gratyfikacji – natychmiast lądujesz w łóżku. W tej relacji mogłam mojego partnera poznać o wiele głębiej, zanim doszło do kontaktu fizycznego.

Musiałam mojemu partnerowi zadać pytanie o to, czy sypia z kimś jeszcze. Normalnie bym się na to nie odważyła, ale pandemia zmieniła związkowy savoir vivre. Mój partner właśnie się do mnie wprowadza. Nigdy nie sądziłam, że to nastąpi tak szybko, ale pandemia zmieniła zasady gry.

Francesca, 26 lat, studentka z Florencji: Bez zmian

Przed ogłoszeniem przymusowej izolacji przeniosłam się do rodziny na wieś. Z moim partnerem spotykamy się z przerwami od sześciu lat. W międzyczasie oboje byliśmy w innych związkach. On mieszka z mamą, niedaleko domu mojej rodziny. Byliśmy razem w dniu ogłoszeniu lockdownu.

Ustaliliśmy, że nie chcemy podejmować żadnego ryzyka zarażenia. Nie widywaliśmy się przez dwa tygodnie. Potem zaczęliśmy ze sobą pomieszkiwać. Ufaliśmy sobie nawzajem, że nie będziemy się narażać.

Monica Bellucci i Vincent Cassel w filmie "Nieodwracalne"  (Fot. Getty Images)

Spotykamy się raz lub dwa razy w tygodniu. Cieszę się, że pandemia została nas poza miastem, bo łatwo było wyrwać się z domu. Teraz, gdy już można wychodzić, oczywiście z zachowaniem środków ostrożności, martwi mnie widok ludzi bez masek. Bezpieczniej czułam się w domu.

Nasz układ pomógł mi złagodzić negatywne skutki lockdownu. W domu rodzinnym nie mogłam w pełni być sobą. Spotkania z nim rozładowywały stres. Teraz znów mieszkam sama. Chodzę na uczelnię, ale tylko do biblioteki, zajęcia odbywają się zdalnie.

Z moim partnerem wciąż się spotykamy, ale nie powiedziałabym, że pandemia nas do siebie zbliżyła. Znamy się od lat i rozumiemy bez słów. Pomogliśmy sobie podczas lockdownu, ale teraz wszystko wróciło do normy.

Mary, 24 lata, dziennikarka z Londynu: Przyjaciel potrzebny od zaraz

Jestem singielką. Od roku w układzie friends with benefits. Mój partner mieszka po sąsiedzku. Pracuje w szpitalu, więc ze względu na pandemię nie mogliśmy się widywać. Oboje mieszkamy z rodzinami, więc myślałam, że nie zobaczymy się aż do końca przymusowej izolacji. Pod koniec maja, gdy część obostrzeń została poluzowana, on napisał: „Mam wolną chatę na kilka godzin. Spotkamy się?”. Pobiegłam do niego, tak jak stałam. Dzięki funkcji „Znajdź mój telefon” sprawdzaliśmy, gdzie jest jego mama i czy aby na pewno nie wróci nie w porę do domu.

Nicole Kidman i Tom Cruize w filmie "Oczy szeroko zamknięte" (Fot. Getty Images)

Mój partner przeszedł koronawirusa już w lutym – miał to potwierdzone testem. Poczułam ulgę. Cieszyłam się, że wreszcie mogę z kimś porozmawiać na żywo, bo przecież przede wszystkim jesteśmy przyjaciółmi.

Nie spotykam się z nikim innym. Przed pandemią poszłam na kilka randek, ale nic z tego nie wyszło. Z moim przyjacielem nie widziałam się od czasu tamtego spotkania w maju, ale to dla nas typowe – on dużo pracuje, więc widujemy się rzadko. Wiem, że to nie jest relacja na stałe.

Julia Hobbs
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę