Znaleziono 0 artykułów
22.06.2020

W modzie Internet daje wolność

Trashy Clothing (Fot. Materiały prasowe)

Podczas cyfrowych tygodni mody, które odbywają się w zastępstwie realnych, odbywają się wydarzenia, które sprzeciwiają się rasizmowi, transfobii czy homofobii. Do głosu dochodzą ci, którzy dotąd w świecie mody byli niewidoczni. Niespokojne czasy owocują nowymi ideami.

Branża mody szuka alternatywnych wybiegów. W czasach izolacji odwołano bowiem pokazy, które miały odbyć się w realu. Świat wirtualny jest jedynym miejscem, do którego projektanci i projektantki mogą zaprosić dziś publiczność. W okresie pandemii odbyło się już kilka cyfrowych tygodni mody. Fashion Week zorganizowano między innymi w wirtualnym Londynie i Palestynie. W obu tych miejscach obejrzeć można projekty (wydarzenia wciąż są dostępne online), które sprzeciwiają się rasizmowi, transfobii czy homofobii i pokazują tych, którzy w świecie mody byli do tej pory niewidoczni. London Fashion Week i Cyber Fashion Week wyrażają idee i bunt. Nic dziwnego, w końcu powstały w niespokojnych czasach.

Ahluwalia: w pendżabskiej diasporze

W Londynie nie odbyła się cyfrowa rewolucja, nie zaprezentowano przełomowych pod względem technologicznym rozwiązań, ale nic w tym złego. Branża mody potrzebuje odpoczynku. Przerwy i spowolnienia mogą stać się najważniejszymi osiągnięciami 2020 roku.

W ramach London Fashion Week odbyło się wiele rozmów i dyskusji. Rozmawiano np. z Paulem Smithem i Biancą Saunders. Pokazano kilka filmów mody. Opublikowano trochę muzyki.

Najciekawsze były jednak przedsięwzięcia, które wymykały się schematom, na przykład wirtualna wystawa Ahluwalii. Urodzona w Londynie Priya Ahluwalia szyje z używanych zachodnich ubrań, które znajduje między innymi w Panipat – mieście w północno-zachodnich Indiach, do którego trafiają ciuchy z Wielkiej Brytanii. Jej mama jest Hinduską, tata Nigeryjczykiem, a ojczym Jamajczykiem. Inspiracji dla swoich projektów szuka w krajach przodków, ale też w zdjęciach czarnych Brytyjczyków z lat 60. i 70.

Tym razem wybrała się do Southall. Miasto jest częścią Wielkiego Londynu i mieszka w nim duża pendżabska diaspora. Pendżabczycy wywodzą się z północno-zachodniej części indyjsko-pakistańskiego pogranicza. Ahluwalia wraz z fotografem Laurencem Ellisem stworzyli tu poetyckie reportażowe zdjęcia, które opublikowali w albumie „Jalebi” (jalebi to tradycyjny pendżabski deser) i wystawili na wirtualnej wystawie otwartej podczas London Fashion Week.

Ekspozycję znajdziecie w zakładce Jalebi na stronie www.ahluwaliastudio.com.

Loverboy: świetliści i lśniący

W wirtualnym Londynie odbył się spektakl Charlesa Jeffreya Loverboya, czołowego queerowego kreatora z Wysp. Pod pseudonimem Loverboy początkujący projektant organizował imprezy. Tańce odbywały się w londyńskim klubie VFDalston. To jeden z tych klubów, który wpisuje się w tradycję ballroomów znanych choćby z serialu „Pose” i filmu dokumentalnego „Paris Is Burning”. Enklawa wolności i różnorodności.

W ramach London Fashion Week w podziemnym VFDalston Loverboy urządził przedstawienie. Oddał scenę twórczyniom i twórcom, którzy nie są biali, a ich sztuka niesie antyrasistowski, antyhomofobiczny i antytransfobiczny przekaz.

Charles Jeffrey Loverboy - Backstage - LFWM styczeń 2019 (Fot. Mike Marsland/WireImage)

Malik Nashad Sharpe, choreograf, którego sztuka opowiada m.in. o seksualnej, nacjonalistycznej czy rasistowskiej agresji, podczas tanecznego performance’u zaśpiewał poruszającą pieśń zaczynającą się od słów: „Czy naprawdę chciałeś, żebym płakał? Czy troszczyłeś się o mnie”. Malik ubrany był w strój Catherine Hudson, studentki Charlesa Jeffreya z University of Westminster, która z powodu pandemii nie miała w tym roku dyplomowego pokazu. Kolekcja Hudson nawiązuje do stylu muzyków z Jamajki, skąd wywodzą się także przodkowie projektantki.

 

Równie poruszający był występ Rachel Chinouriri - piosenkarki z londyńskiego Croydon, której rodzina przyjechała do Wielkiej Brytanii z Zimbabwe. Chinouriri połączyła dźwięk gitary i angielski tekst z zimbabweńskimi wpływami. Śpiewała awangardowe piosenki o trudnych miłościach i wyobcowaniu. Założyła strój projektu Haliny Edwards, dyplomantki University of Westminster, która oddaje hołd kulturze Karaibów.

Poeta i performer Kai-Isaiah Jamal nawiązał w swoim występie do doświadczeń osoby czarnej, queer i trans.

Spektakl urodzonego w Glasgow Jeffreya ma tytuł „Solasta”, co w języku gaelickim, czyli szkockim, oznacza „świetlisty, lśniący”. Lśnienie występujących na scenie artystów i artystek to światło nadziei na to, że fobie i szowinizmy przegrają nie tylko w najbliższych wyborach.

Loverboy zachęca widzów do wsparcia Kaleidoscope Trust – organizacji pomagającej osobom LGBTQ+, oraz UK Black Pride – największego europejskiego wydarzenia tworzonego przez osoby LGBTQ+, które mają korzenie w Afryce, Azji, Ameryce Łacińskiej, na Karaibach i Bliskim Wschodzie. Na ten sam cel przekazana zostanie część dochodu ze sprzedaży ubrań.

Cyber Fashion Week: w Palestynie runął mur

Nowatorski, rewolucyjny i zaawansowany technologicznie jest wymyślony w Palestynie Cyber Fashion Week. Cyfrowy Tydzień Mody powstał z miłości do wolności, którą daje internet, a nie, jak w przypadku London Fashion Week, z potrzeby zastąpienia działań w realu.

Jego inicjatorem jest urodzony w Jerozolimie 22-letni Palestyńczyk Shukri Lawrence, założyciel marki Trashy Clothing. Jego queerowa, polityczna i krytyczna moda burzy stereotypy na temat regionu. Trashy Clothing to śmieciarski, awangardowy i postkonsumpcyjny luksus inspirowany kulturą popularną i sztuką 3D.

Trashy Clothing (Fot. Materiały prasowe)

Shukri Lawrence zaczynał od przerabiania ubrań znanych marek. Do ich znaków graficznych i nazw dodawał arabskie napisy. Chciał, by arabski alfabet nie kojarzył się już z terroryzmem. Przerabianie ciuchów wyewoluowało w projektowanie autorskich kolekcji. Część dochodów z ich sprzedaży trafia do mieszczących się w Jordanii obozów dla uchodźców z Syrii i Palestyny.

Trashy Clothing (Fot. Materiały prasowe)

W 2018 roku podczas tygodnia mody w Berlinie po jednej stronie wybiegu Shukri Lawrence postawił mur. Nawiązał w ten sposób do rzeczywistości mieszkańców i mieszkanek okupowanych terytoriów Palestyny. Na koszulkach Trashy Clothing pojawiły się hasła „Arab Lives Matter”, a także „The Internet Made This Happen”. Mieszkankom i mieszkańcom krajów, których granice są zamknięte, których terytoria są okupowane, to właśnie internet daje wolność. W sieci można dzielić się sztuką z różnych części świata. Owocem takiej kooperacji jest sesja zdjęciowa Trashy Clothing, w której wystąpiła Nadieżda Tołokonnikowa, artystka i aktywistka z rosyjskiego Pussy Riot.

Trashy Clothing (Fot. Materiały prasowe)

Do internetowej wolności nawiązuje też Wifirider, czyli instagramowy pseudonim Shukri Lawrence’a. Ukoronowaniem działań młodego internetowego jeźdźca jest Cyber Fashion Week.

Na stronie CyberFashionWeek.world i na Instagramie opublikowano nowatorskie cyfrowe projekty 12 marek z różnych części świata.

Dynasti, chińska firma, która oprócz ubrań sprzedaje imponujące chokery, pokazała narkotyczny klip techno, który jednocześnie wybiega w przyszłość i powraca do przeszłości. W filmie nie ma tu i teraz. To poetycki cwał po wirtualnej wyobraźni twórców domu mody i włóczęga po odrealnionym Hongkongu.

Dynasti (Fot. Materiały prasowe)

Elvaux z Ammanu nawiązuje do postkolonialnego dziedzictwa Lewantu. Twórcy marki umieścili na koszulkach XIX-wieczny francuski obraz „Targ niewolników” Jeana-Léona Gérôme’a. Płótno ilustruje okrutną, uprzedmiotawiającą i upraszczającą wizję Arabów wykreowaną przez dawnych Europejczyków. Nadrukowana na innej koszulce data 1917 to, jak informuje opis produktu, ostatni rok istnienia zjednoczonej Wielkiej Syrii, której mocarstwa kolonialne nie podzieliły jeszcze na strefy wpływów. Elvaux obala rasistowskie i europocentryczne schematy, uczy o historii Lewantu, w którego skład wchodzą dziś państwa leżące nad Morzem Śródziemnym, między Egiptem a Turcją.

Ubrania i filmowe kolaże londyńskiego Hypepeace’a opowiadają o losie podróżującego po świecie Palestyńczyka. – Codzienne życie staje się coraz trudniejsze, ponieważ moje życiowe decyzje zależą od tego, czy dany kraj mnie wpuści, czy nie wpuści. Wydaje mi się, że świat nas opuścił i przez ostatnie 70 lat próbował nas wymazać – mówi artysta Feras Sobh.

Hypepeace (Fot. Materiały prasowe)

Futurystyczne obuwie ochronne ЛЯMY pomoże przetrwać anomalia pogodowe wywołane przez zmiany klimatu – huragany, tajfuny, powodzie. Nowojorskie buty wyposażone są w lightstick ze światłem chemicznym, naboje do robienia wody sodowej, zaciski na kostkę, wodoodporne zapałki, linki spadochronowe, które mogą być sieciami do łowienia ryb, igły, karabińczyki, gwizdki alarmowe, nakładki antypoślizgowe, karty identyfikacyjne… Projekty ЛЯMY przestrzegają przed zagładą.

ЛЯMY (Fot. Materiały prasowe)

Podczas Cyber Fashion Week pokazali się też twórcy z Dubaju, Teheranu, Paryża, Tunezji, Reykjaviku i Jerozolimy. Tworzący w cieniu prawdziwych murów Shukri Lawrence połączył w ramach CFW prawie cały świat. Stworzył jeden z najciekawszych i najbardziej otwartych projektów w dziejach mody. Dzięki niemu w modzie runął jakiś mur. Niech runie ich więcej!

Marcin Różyc
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę