Znaleziono 0 artykułów
23.05.2022

Historia mody w Palais Galliera: Wielcy kreatorzy, baśniowe projekty

23.05.2022
Martine Sitbon (Fot. Getty Images)

Palais Galliera w Paryżu pokazuje prace wielkich kreatorów i kreatorek, stroje, które przypominają sceny z ważnych albo przełomowych pokazów. Jest wśród nich jedwabna baśniowa suknia Johna Galliano z połowy lat 90., ubrania Waltera Van Beirendoncka, który jak nikt inny bawił się męską modą, wełniany płaszcz duetu Lisi Herrebrugh i Rushemy Botter nawiązujący formą do gorsetów z archiwum Niny Ricci, a także odrealnione elementy z ostatniego pokazu Alexandra McQueena. Oraz wiele innych ubiorów, dodatków, projektów tworzących opowieść o historii mody.

Palais Galliera, czyli Musée de la Mode de la Ville de Paris, to jedna z najważniejszych europejskich instytucji zajmujących się historią mody w tradycyjny sposób. Pokazuje projekty wielkich kreatorów i kreatorek, tych, których pozycja jest nienaruszalna. Na wystawach historycznych można zobaczyć obiekty ułożone chronologicznie, od XVIII-wiecznej sukni typu robe volante, po komplet flamandzkiego awangardzisty Waltera Van Beirendoncka zaprezentowany w Paryżu w 2019 roku.

W ostatniej z galerii tworzących wystawę „Une histoire de la mode. Collectionner, exposer au Palais Galliera” pokazywany jest współczesny design, ubiory z lat 1995–2019. Trzon zbioru stanową projekty zakupione przez Vogue Paris Foundation. Ubiory podarowane przez francuski żurnal są jak brama wprowadzająca nas w trzecie dziesięciolecie XXI wieku, które kształtuje się dziś na wybiegach.

John Galliano: Autor luksusowych baśni

(Fot. Getty Images)

Najstarszą rzeczą prezentowaną w galerii z najnowszym wzornictwem jest sukienka Johna Galliano na sezon jesień–zima 1995–1996. Po jedwabnej sukni w kolorze kości słoniowej wije się czarny, złowieszczy kwiat z długą łodygą i liśćmi. Roślina nie jest namalowana, lecz wtopiona w tkaninę niczym żorżetowa inkrustacja. Na innych, analogicznych modelach kwiat został wyhaftowany. Obiekt z Palais Galliera jest prototypem.

Galliano tworzył przesycone erotyzmem opowieści. Bajkę towarzyszącą tej kolekcji opowiedział dziennikarce „The Washington Post” (22 marca 1995 roku). Kolekcja opowiadała o „pisarzu, który miał kobietę w każdym porcie. Umawiał się z Hiszpanką, a potem uwiodła go afrykańska królowa, a wtedy ta namiętna Hiszpanka pojawiła się, by go odzyskać”. W ten sposób Galliano tłumaczył pojawiające się w kolekcji hiszpańskie i afrykańskie motywy.

Muzą, której dedykowana jest suknia, była Dolores Del Río, meksykańska arystokratka i hollywoodzka gwiazda filmowa z lat 20. i 30. XX wieku. Del Rio była uważana za jedną z najpiękniejszych aktorek na świecie.

Charakterystyczny dla Galliano oparty na skosach krój sprawia, że sukienka przylega do ciała, lecz nie jest obcisła i efektownie wygląda również podczas ruchu. Strój reprezentuje idealną gallianowską formę, zanurzoną w luksusowej baśni.

Martine Sitbon: Dosięgnąć abstrakcyjnej głębi

(Fot. Getty Images)

Obok ubioru Galliano stoi praca nieprojektującej już dziś Martine Sitbon. Absolwentka Studio Berçot założyła własną markę w 1986 roku. Była też szefową Chloé. Jej gotycki, rockowy, artystyczny romantyzm sprawiał, że w latach 80. stała się czołową nowatorką paryskiej mody. Liczne rozdarcia, ażurowe tkaniny, nawiązania do mody historycznej i do powracającego w ostatniej dekadzie XX wieku stylu lat 70. łączyła z awangardową elegancją.

Martine Sitbon tworzyła w tym samym czasie i w podobnym duchu co belgijscy i japońscy rewolucjoniści, tacy jak Martin Margiela czy Rei Kawakubo.

Sukienka na sezon jesień–zima 1998–1999 nawiązuje do abstrakcyjnej sztuki Marka Rothko. Amerykanin o łotewsko-żydowskich korzeniach malował przypominające prostokąty pola i za pomocą barw oraz światła budował ich mistyczną głębię, wytwarzał duchowe napięcie. Efektowna sukienka Sitbon z Palais Galliera nie reprodukuje abstrakcji Rothko, lecz próbuje dosięgnąć ich głębi.

Céline by Phoebe Philo: Niebieskie odbicie kobiecego ciała

(Fot. ImaxTree)

O wielkiej sztuce XX wieku opowiadała również Phoebe Philo kierująca niegdyś domem mody Céline. Łącząc modę z awangardową sztuką, kreatorka kontynuowała tendencję, której matkami są między innymi Sonia Delaunay, Natalija Gonczarowa i Elsa Schiaparelli.

Yves Klein używał tylko jednej barwy: odcienia koloru niebieskiego. Opatentowany przez artystę International Klein Blue jest głęboki i pochłaniający. W 1960 roku, podczas performansu „Anthropometry of the Blue Period”, pędzle, które zdecydowanie odrzucił, zostały zastąpione przez nagie kobiety. Performerki smarowały swoje ciała farbą, a potem ocierały się o ściany i tarzały po podłodze, na której leżał biały papier. Robiły to na oczach publiczności, przy dźwiękach skomponowanego przez Kleina utworu „Monotone Symphony”.

Niebieskie odbicie kobiecego ciała pojawiło się też na białej sukience Phoebe Philo. Strój Céline został w pewien sposób odwrócony na lewą stronę. Naturalny, intymny, ale jednocześnie wyrafinowany, bo artystyczny ślad ciała stał się zewnętrzną ozdobą sukienki, która prowokuje wiele pytań.

Niny Ricci: Zmagania z archiwum

(Fot. ImaxTree)

W 2019 roku Vogue Paris Foundation zakupiło płaszcz i kapelusz Niny Ricci z kolekcji na sezon jesień–zima 2019–2020. Dla domu mody projektował wówczas duet Lisi Herrebrugh i Rushemy Botter, który z sukcesem tworzy teraz własną markę Botter. Holendrzy kierowali Niną Ricci od 2018 do stycznia 2022 roku, a komplet z Palais Galliera pochodzi z ich pierwszej kolekcji, zaprojektowanej dla nobliwej marki. Maison Nina Ricci powstało w 1932 roku w Paryżu. Na lata 50. i 60. przypada szczyt kariery marki. Debiutancka kolekcja Herrebrugh i Botter to wynik połączenia dziedzictwa domu mody ze współczesną siłą twórczą. Kapelusze w kształcie dzwonów nawiązują do projektów z początku lat 60., duet przerysował jednak ich rozmiary. Nakrycia głowy przestały być realistyczne i wyglądają, jakby lewitowały nad głową. Dawna elegancja przybrała eksperymentalną formę. Kokardy, falbany i szale są surowe, a nie tak jak kiedyś – powabne. W ubrania wpleciono sportowe i techniczne elementy. Pelerynka zlała się z bomberką. Neonowe kolory oddaliły kolekcję od dziedzictwa Ricci i przybliżyły ją do estetyki rave.

W Palais Galliera wyeksponowano pudełkowy, zgrzebny, wełniany płaszcz z niebieską aplikacją, przedstawiającą zarys ubrania. Nawiązywał on do gorsetów z archiwum Niny Ricci. Strój realny zderzył się z niebieską zjawą.

Specjaliści od mody męskiej przeanalizowali i zinterpretowali twórczość, która była niegdyś synonimem nowoczesnej i kobiecej elegancji. Projekt z 2019 roku pochodzi już z czasów, w których „męskość” i „damskość” mogą być jedynie stylem i konwencją.

Walter Van Beirendonck: Zmaskulinizować męskość

(Fot. ImaxTree)

Modę Waltera Van Beirendoncka, kreatora zaliczanego do antwerpskiej szóstki, wyróżniają cukierkowe, popowe kolory, reve’owy duch i energia oraz mówienie w otwarty sposób o męskim pożądaniu i seksualności. Flamand zmodernizował i rozwinął męską modę, maskulinizując ją do granic możliwości. Jego kolekcje nigdy nie są sfeminizowane, a przeciwnie – Walter Van Beirendonck przekracza płciowe granice, adorując skrajną męskość. Wyostrzona do granic możliwości, nie jest ani patriarchalna, ani agresywna, lecz staje się seksowna, dragowa, kampowa, zabawna. Nikt nigdy nie bawił się męską modą tak jak Beirendonck.

Kolekcję zatytułowaną „Wow” (sezon jesień–zima 2019–2020 ) reprezentują na wystawie fioletowy, dwurzędowy płaszcz wełniany z kołnierzem-kapturem ze sztucznego futra, ociekające farbą wielobarwne legginsy, kolorowe buty narciarskie i gumowa pornomaska pomalowana w stylu przypominającym prymitywizm, inspirowana meksykańskimi zapaśnikami.

Azzedine Alaïa: Ostatni rozdział

(Fot. Getty Images)

Paryżanin tunezyjskiego pochodzenia Azzedine Alaïa to kreator wszech czasów. Chłonąc wygląd i styl kobiet, zarówno europejskich czy arabskich bogaczek, jak i ubogich zakonnic, tworzył ubrania o niezwykle wyrafinowanych formach. Alaïa był rzeźbiarzem kobiet. Wyrzeźbił Tinę Turner, Grace Jones i Naomi Campbell. Umarł w 2017 roku, niedługo po tym, jak po kilkuletniej przerwie powrócił na wybieg. Czarna suknia z Palais Galliera pochodzi z ostatniej kolekcji kreatora – haute couture, jesień–zima 2017–2018. Na pokazie nosiła ją Naomi Campbell, którą paryżanin traktował jak adoptowaną córkę.

Alexander McQueen: Klątwa Atlantydy

(Fot. Getty Images)

Ostatnim pokazem było też „Plato’s Atlantis” Alexandra McQueena, który popełnił samobójstwo w lutym 2010 roku. Pierwsze show w historii na żywo relacjonowane w internecie odbyło się w październiku 2009 roku. „The New York Times” okrzyknął je „najbardziej dramatyczną rewolucją w modzie XXI wieku”. Live streaming odbywał się za pośrednictwem kamer umieszonych na ogromnych robotach, które poruszały się po szynach. Po raz pierwszy wszyscy ci, który mieli dostęp do internetu, mogli obejrzeć kolekcję wielkiego kreatora w tym samym czasie co bywalcy tygodni mody.

Podczas prezentacji odbyła się premiera singla Lady Gagi „Bad Romance”. „Pragnę twojej brzydoty / Pragnę twojej choroby / Pragnę wszystkiego co twoje, tak długo, jak jest to za darmo” śpiewała.

Cyfrowe nadruki przedstawiają łuski i skórę fantastycznej istoty przypominającej gada. Podobnie nierealne i zwierzęco-ludzkie są formy ubrań i dodatków. Monstrualne szpilki przywodzą na myśl szczypce kraba. Tytuł kolekcji nawiązał do opisanej przez Platona mitycznej Atlantydy: „…na Atlantydzie powstało wielkie i podziwu godne mocarstwo pod rządami królów, władające nad całą wyspą i nad wieloma innymi wyspami i częściami lądu stałego (…). Później przyszły straszne trzęsienia ziemi i potopy, i nadszedł jeden dzień i jedna noc okropna – wtedy całe wasze wojsko zapadło się pod ziemię, a wyspa Atlantyda tak samo zanurzyła się pod powierzchnię morza i zniknęła. Dlatego i teraz tamto morze jest dla okrętów niedostępne i niezbadane; bardzo gęsty muł stanowi przeszkodę – dostarczyła go wyspa zapadająca się na dno” – czytamy w dialogu „Timajos”. Starożytny filozof pisał o bardzo dalekiej przeszłości, ale brzmiał, jakby zapowiadał naszą przyszłość.

„Une histoire de la mode. Collectionner, exposer au Palais Galliera”, Palais Galliera, Musée de la Mode de la Ville de Paris

Marcin Różyc
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę