Znaleziono 0 artykułów
31.05.2018

Z kolekcji Mody Polskiej. Kratka po kratce

Projektant Mody Polskiej Jerzy Antkowiak w otoczeniu modelek, hotel Wiktoria, Warszawa, 01.09.1985. (Fot. Wojtek Laski, EAST NEWS)

Wystarczy kawałek tkaniny, by wiedzieć wszystko: co to za ubranie i kto w nim szedł na wybiegu. W tym tygodniu zaglądamy za kulisy pokazu Mody Polskiej i odkrywamy ponadczasowe pepitki.

Na górze imiona modelek, a pod nimi kratka. Pod kratką wyklejone są kawałki materiałów. Dla laika wygląda to jak analogowa wersja tabelki z excela.

Dla Tomasza Ossolińskiego, kuratora wystawy o Jerzym Antkowiaku i Modzie Polskiej, która jesienią rozpocznie się w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi – to spełnienie marzeń. – Gdybym miał ubrania z tej kolekcji, mógłbym odtworzyć kolejność wyjść na pokazie – mówi.

Scenariusz pokazu Mody Polskiej (Fot. Zbiory Centralnego Muzeum Włókiennictwa w Łodzi)
Reklama

Ta tabelka to bowiem coś w rodzaju scenariusza pokazu – karta kolejności wyjść modelek i ubrań, które prezentowały. Zanim była gotowa, projektanci mogli dowolnie przestawiać klocki tak, żeby ułożyć pokaz w spójną całość. Bo oni z tych skrawków tkanin potrafią odczytać fasony, zobaczyć, jak grają ze sobą kolory, słowem – sprawdzić, czy widowisko będzie mieć odpowiednią dynamikę.

Kreacja w pepitkę, Moda Polska (Fot. Zbiory Centralnego Muzeum Włókiennictwa w Łodzi)

Za kulisami pokazów Mody Polskiej zawsze taka tabela wisiała na ścianie i służyła za ściągę, kto i w czym ma wyjść. Trzeba pamiętać, że były to widowiska z rozmachem – moda damska, moda męska, dzianiny, biuro, popołudnie, wieczór, ślub. Sto siedemdziesiąt wyjść, lekko licząc półtorej godziny. Nie mogło być nudno. 

Ubrania w pepitkę z kolekcji Mody Polskiej (Fot. Zbiory Centralnego Muzeum Włókiennictwa w Łodzi)

Choć bywało biednie. Tabela, którą znaleźliśmy w archiwum Jerzego Antkowiaka pochodzi z 1992 roku. Polska akurat powoli się bogaciła, Moda Polska – przeciwnie, gwałtownie ubożała. Bank PKO BP intensywnie upominał się o zwrot długu sięgającego trzy miliony dolarów, brytyjska firma, po której potem słuch zaginął zaczęła ten dług wykupywać, przedsiębiorstwo zastawiło w ramach zabezpieczenia pożyczki znak firmowy – słynną jaskółkę zaprojektowaną w 1958 roku przez Jerzego Treutlera. To były problemy dyrekcji. Wzorcownia zmagała się z kreacją: z czego szyć, skoro nie ma już swobodnego dostępu do tkanin, a pokazy ciągle są.

Może dlatego w kolekcji znalazło się tak dużo kostiumów w pepitkę. Wiadomo, że w niepewnych czasach najlepiej sprawdza się klasyka. A pepita zwana również kurzą stopką to ponadczasowy wzór. Wcześniej Jerzy Antkowiak lubił ją zestawiać z koronką czy innymi nieoczywistymi aplikacjami, by jej nieco ulżyć – odjąć powagę, dodać kokieterii. Ale żarty się skończyły. Kostiumy z 1992 roku to długie spódnice i proste żakiety. Tyle, że kolorowe – czerwone, zielone, beżowe.

Ubrania w pepitkę z kolekcji Mody Polskiej (Fot. Zbiory Centralnego Muzeum Włókiennictwa w Łodzi)

Klasyczna pepita jest czarno-biała. Najdawniejsze wzmianki o wzorze w przekrzywioną kratkę pochodzą z III wieku – tkano tak w Skandynawii. W XVII wieku pojawiły się pledy w Szkocji. W XX wieku zaczęli ją lansować wielcy kreatorzy mody z Coco Chanel i Christianem Diorem na czele. W 1947 roku posłużyła jako wzór na opakowanie perfum „Miss Dior” i potem było jej już tylko coraz więcej. Szczyt popularności przypada na lata sześćdziesiąte – wtedy w pepitę bywały nawet buty (Roger Vivier), a amerykański projektant Geoffrey Beene nieco ją pokolorował. I wciąż, w rozmaitych wariacjach pojawia się w wielkiej modzie. Używał jej Alexander McQueen (jesień-zima 2009/10), Salvatore Ferragamo (2011), nosiła – w wersji total look, łącznie z okularami, Lady Gaga (2011), masowo występuje w przedmiotach codziennego użytku – od ramek do zdjęć po poważne meble.

Pepita z kolekcji Mody Polskiej (Fot. Zbiory Centralnego Muzeum Włókiennictwa w Łodzi)

A jednak, jak twierdzi Tomasz Ossoliński, nie traci elegancji. – To jest bardzo piękny wzór, malowniczy. Dobrze wygląda na osobach szczupłych i większych. Daje dużo możliwości – tłumaczy.

W schyłkowych dla Mody Polskiej latach dziewięćdziesiątych pozwoliła marce wybrnąć z impasu, a przynajmniej podkolorować rzeczywistość.

*

5 października w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi rozpocznie się wystawa poświęcona twórczości Jerzego Antkowiaka i Modzie Polskiej, której kuratorem jest Tomasz Ossoliński. Projektant pracuje też na filmem o Antkowiaku. „Vogue” objął nad przedsięwzięciami patronat.  

Aleksandra Boćkowska - dziennikarka, autorka książek "To nie są moje wielbłądy. O modzie w PRL” i „Księżyc z peweksu. O luksusie w PRL”. Współpracuje m.in. z „Gazetą Wyborczą” i „Wysokimi Obcasami Extra”. Wcześniej redaktorka w magazynach „Elle” i „Viva! Moda”. 

Aleksandra Boćkowska
Reklama
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę