Znaleziono 0 artykułów
11.11.2018
Artykuł sponsorowany

Z wizytą w Gabinecie Opakowań Firm Warszawskich

Gabinet Opakowań Firm Warszawskich (Fot. M. Czechowicz)

Ręcznie malowane pudełka po czekoladkach, flakony po perfumach, opakowania po tabletkach na ból głowy. A także torebeczka po guzikach i kartonik, który niegdyś zawierał środek o tajemniczej nazwie Pończochron. Sporo eksponatów zgromadzonych w Gabinecie Opakowań Firm Warszawskich zawierało przedmioty przeznaczone dla kobiet. Dzięki nim możemy przekonać się, jakie były niegdyś damskie gusta, ale też jak niemal sto lat temu wyglądało życie warszawianek.

Co sprawia, że decydujemy się na zakup danego przedmiotu? Jakość, renoma marki, ale też, częściej, niż nam się wydaje, jego opakowanie. O tym, że pięknie prezentujący się produkt łatwiej sprzedać, wiedziano już na początku ubiegłego wieku. Pudełka czekoladek czy buteleczki perfum traktowano jak małe dzieła sztuki. Dbano również o atrakcyjność opakowań bardziej przyziemnych produktów takich jak proszek do mycia zębów. Ale prawdziwą rewolucję przyniosło dwudziestolecie międzywojenne. Postępująca emancypacja sprawiła, że bardzo ważnym klientem stały się kobiety. Wśród zgromadzonych w Gabinecie Opakowań Firm Warszawskich pudełek i pudełeczek jest sporo takich, które miały za zadanie trafić w damskie gusta. Są więc czymś więcej niż opakowaniami. Stają się kawałkiem historii. Snują opowieść o minionej epoce. Na ich przykładzie możemy się przyjrzeć, jak wyglądało życie codzienne kobiet w latach 20. I 30. 

Gabinet Opakowań Firm Warszawskich (Fot. M. Czechowicz)

Gdy po I wojnie światowej Polska odzyskała niepodległość, szybko stało się jasne, że odrodzone państwo wymaga nowych porządków. Jedną z ważniejszych zmian była emancypacja kobiet. Polki uzyskały prawo głosu, a postępująca industrializacja sprawiła, że coraz więcej z nich podejmowało pracę zawodową. Czynnie uczestniczyły w życiu społecznym, odwiedzały kafejki i dansingi, uprawiały sporty, prowadziły samochody. Wiele z nich przestało być zależnych od mężów czy ojców. Zarabiały i podejmowały własne wybory, również zakupowe. Wszystko to sprawiło, że w kobietach dostrzeżono klientki. Zaczęto więc dostosowywać produkty, ale też ich reklamy do kobiecych gustów i potrzeb. Formą reklamy było również opakowanie, dlatego także ono musiało zyskać atrakcyjny dla klientek wygląd.

Pudełko po czekoladkach Franciszek Fuchs (Fot. A. Czechowicz, M. Kalina)
Buteleczka po perfumach firmy Uroda (Fot. . M.Kalina, I.Oleś)

Choć dwudziestolecie międzywojenne przyniosło wiele rewolucji, pewne rzeczy pozostały niezmienne. Tak jak dawniej i jak wiele lat później, jednym z najczęściej wręczanych kobietom prezentów były czekoladki. Panie obdarowywano nimi przy okazji wizyt, a wraz z kwiatami były wysyłane przez adoratorów. Opakowania bombonier często projektowano więc tak, żeby uczynić je równie atrakcyjnymi dla kobiet, co ich słodkie wnętrze. Często stawały się małymi dziełami sztuki użytkowej. Tak jak bombonierka firmy Franciszka Fuchsa z ręcznie malowanym, rajskim ptakiem, a wewnątrz wyściełana dekoracyjnie wyciętym papierem i celofanem. Piękne jest też opakowanie czekoladek w kształcie jaja, na którym widnieje tańcząca para. Wykorzystywano też często motywy kwiatowe czy wizerunki ubranych zgodnie z ówczesną modą elegantek. Uroda pudełek po czekoladkach sprawiała, że żal było je wyrzucić. Często więc po zjedzeniu zawartości przechowywano w nich przeróżne drobiazgi. Dzięki temu możemy je dziś podziwiać na wystawie.

Pudełko po pudrze Antiba (Fot. M.Kalina, M.Matyjaszewski)

Postępująca industrializacja przyczyniła się nie tylko do powstania wielu nowych miejsc pracy dla kobiet. Sprawiła także, że towary niegdyś dostępne wyłącznie dla najzamożniejszych, można było zacząć produkować na masową skalę. I sprzedawać znacznie taniej, sprawiając, że mogli sobie na nie pozwolić nie tylko bogacze. Tak było między innymi z kosmetykami. W latach 20-tych w Warszawie zaczęto produkować niegdyś sprowadzane wyłącznie z Paryża, kosmetyki i perfumy. W stolicy działała spółka Antiba produkująca przeróżne kremy. Jej neony świeciły na warszawskich ulicach. W projektach opakowań kosmetyków wykorzystywano często motywy nawiązujące do modnego wówczas stylu art déco. Ale nie tylko wygląd pudełeczka szminki miał zachęcić klientki do zakupu. Ważny był także aspekt praktyczny. Przeznaczone dla kobiet produkty starano się zmniejszyć tak, by pasowały do niewielkich dłoni i mieściły się nawet w malutkich torebkach, które elegantki nosiły do pracy czy na wieczorne wyjścia. Dotyczyło to nie tylko kosmetyków. Gdy wyzwolone kobiety zaczęły palić papierosy, szybko dostrzeżono w tej modzie potencjał handlowy. Zaczęły powstawać wyroby tytoniowe przeznaczone specjalnie dla pań. Takie papierosy były mniejsze, miały też mniejsze opakowania. Jednocześnie były twarde, tak, by nie gniotły się w torebce. Takie jak to po wyrobie marki Renoma, które można zobaczyć na wystawie.

Opakowanie po papierosach Renoma (Fot. M.Kalina, M.Matyjaszewski)
Pudełko po proszkach od bólu głowy (Fot. M.Kalina, M.Matyjaszewski)

Kobiece potrzeby stały się dla producentów różnorakich dóbr tak ważne, że zaczęto nie tylko projektować opakowania zgodne z ich gustami, ale też tworzyć nowe produkty dla nich przeznaczone. Obok prężnie rozwijającego się rynku kosmetycznego  sprzedawano rzeczy, które dziś wydają się ciut dziwne. Takie jak Pończochron, którego opakowanie jest jednym z ciekawszych eksponatów Gabinetu Opakowań Firm Warszawskich. Pod tą, dość śmiesznie brzmiącą, nazwą krył się proszek – impregnat do delikatnych, jedwabnych pończoch. Pończochron miał sprawiać, że materiał się nie zaciągał i nie brudził. Na jego opakowaniu widzimy, jak elegantka we fryzurze na chłopczycę, w modnej wieczorowej kreacji, posypuje proszkiem pończochy. Produkt, który dziś wydaje nam się dziwny, miał bardzo praktyczne zastosowanie. Jedwabne pończochy były niezwykle delikatne, a jednocześnie drogie, więc ich zniszczenie po jednym wyjściu mogło ich właścicielkę przyprawić o migrenę. Na szczęście i na tę przypadłość już w latach 20. znaleziono rozwiązanie. Były nim popularne wówczas tabletki z kogutkiem, znane też pod nazwą Migreno-Nervosin. O tym, że produkt przeznaczony był dla pań, świadczy jego opakowanie – kobieta w modnej fryzurze łapie się na nim za głowę.

Pudełko po pończochronie (Fot. M. Kalina)
(Fot. materiały prasowe)

Dwudziestolecie międzywojenne było, oprócz czasu emancypacji kobiet, okresem bardzo wyraźnych różnic społecznych. Nie znaczy to jednak wcale, że mniej zamożne klientki były przez producentów lekceważone. Wiele produktów można było kupić w tańszej wersji. Oczywiście opakowanie było wówczas znacznie mniej finezyjne. Różnicę widać bardzo wyraźnie na przykładzie dwóch zaprezentowanych na wystawie pudełek mydła. Droższe ma wytłoczoną nazwę producenta i nazwę produktu. By wydawało się bardziej ekskluzywne, pomimo, że zostało wyprodukowane w Warszawie, posłużono się językiem francuskim. Tańsze zdobi tylko nazwa i logo producenta, ale nawet w tym przypadku na uznanie zasługuje estetyka liternictwa. Na rynku było też wiele produktów codziennego użytku, takich jak herbata, guziki czy proszek do zębów. Również ich opakowania, nawet te skromne, jak pudełko herbaty, starano się zaprojektować tak, by stały się dla pań atrakcyjniejsze. Na paczce herbaty na przykład widnieje nalewająca ją elegancka dama.

Pudełko po herbacie Orient Tea (Fot. M. Kalina)

W dzisiejszych czasach jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że gwiazdy reklamują wszystko – od samochodów po proszki do prania. Nie wszyscy wiedzą jednak, że już w dwudziestoleciu międzywojennym sławnych ludzi zatrudniano do promowania produktów. Bardzo często wizerunkami aktorów i muzyków posługiwano się w przypadku produktów, których odbiorczyniami były kobiety. Kinomanki często kochały się w gwiazdach srebrnego ekranu. Posłużenie się zdjęciami, chociażby francuskiego aktora René Lefèvre’a, okazywało się więc bardzo sprytnym chwytem marketingowym. Wizerunki ulubieńców tłumu pojawiały się m.in. wewnątrz pudełek czekoladek Wedla. Obok wkładki z ich zdjęciem znajdowała się tam kartka głosząca: „Gwiazdy ekranu olśniewają urodą i talentem. Czekolada Wedla budzi zachwyt niezrównaną delikatnością i subtelnością smaku”.

Dopracowane w najmniejszym szczególe i skromne, lecz praktyczne, kartonowe, atłasowe czy szklane, opakowania zgromadzone na wystawie w Gabinecie Opakowań Firm Warszawskich są niezwykle ciekawym świadectwem czasów, z których pochodzą.

Pudełko po czekoladkach E.Wedel (Fot. M.Kalina, M.Matyjaszewski)

 

Natalia Jeziorek
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę