Znaleziono 0 artykułów
16.01.2019

5 płyt na początek roku

Brodka (Fot. P.Dzienis, materiały prasowe PIAS)

Ascetyczna Misia Furtak, Brodka bez prądu,  pop noir belgijskiego Balthazara, ścieżka dźwiękowa z oscarowego filmu „Roma” oraz poetycki debiut Kwiatu Jabłoni. Oto nasze styczniowe polecenia.

Balthazar „Fever” (PIAS)

Balthazar „Fever” (Fot. materiały prasowe PIAS)

Po solowych projektach Warhaus i J. Bernardt liderzy belgijskiej grupy Balthazar – Maarten Devoldere i Jinte Deprez – ponownie połączyli siły, by nagrać najlepszy we wspólnej karierze album zatytułowany „Fever”. Ta płyta przywraca wiarę w młode pokolenie europejskiego popu. Inteligentne, delikatnie mroczne i zmysłowe piosenki zostały zaśpiewane przez dwóch wokalistów, z których jeden brzmi jak wnuk Leonarda Cohena albo młodszy kuzyn Nicka Cave’a, a w głosie drugiego pobrzmiewają powidoki Iggy Popa. Postrockowe falsetowe męskie chórki, lekko połamane struktury kompozycji, dominujący aranżacyjnie bas to cechy charakterystyczne albumu. Gdzieś z daleka pobrzmiewają tu też echa brytyjskiej nowej fali sprzed paru dekad w stylu Bauhaus, Love and Rockets czy Barry’ego Adamsona. Otwierająca album hipnotyczna tytułowa kompozycja, a następnie subtelnie dynamiczne „Changes”, postrockowe „Entertainment”, czy orientalizujący „Roller Coaster” dają dandysowski pop noir z elementami retro. Koncert duetu już 1 marca w warszawskiej Proximie.

Brodka „MTV Unplugged Brodka” (PIAS)

Brodka „MTV Unplugged Brodka” (Fot. materiały prasowe, PIAS)

Koncertowym albumem wokalistka dołączyła do ekskluzywnego szeregu gwiazd polskich i zagranicznych, które uczestniczyły w prestiżowym projekcie. Na album składają się kompozycje pochodzące z ostatniej płyty „Clashes”, przełomowej dla artystki „Grandy”, debiutanckiego „Albumu”, epki „Lax” i coveru Nirvany „Heart Shaped Box”. W dwóch utworach pojawiają się goście specjalni – Dawid Podsiadło i Krzysztof Zalewski. To album opracowany w najdrobniejszym szczególe. Za akustyczne aranżacje odpowiedzialny jest zdobywca nagrody Grammy, Noah Georgeson, współpracujący z artystką także przy ostatniej studyjnej płycie. Piosenki z różnych okresów twórczości brzmią spójnie i szlachetnie. Śmiem napisać, że nawet lepiej, prawdziwiej i ciekawiej niż w wersjach znanych z płyt. „Ten”, przebój z początku kariery, nabiera tu psychodelicznej głębi. Brodka „MTV Unplugged” pokazuje drogę, jaką przeszła artystka od popowej gwiazdki, po dojrzałą songwriterkę. Poprzeczkę ustawiła samej sobie bardzo wysoko.

Ścieżka dźwiękowa filmu „Roma” (Sony)

Ścieżka dźwiękowa filmu „Roma” (Fot. materiały prasowe, Sony)

Film Alfonso Cuaróna „Roma” to skończone arcydzieło. Epicki fresk rodzinny z przemianami społecznymi i politycznymi Meksyku lat 70. w tle, uwiódł publiczność i krytyków na całym świecie. Jestem przekonany, że to właśnie „Roma”, przypominająca dzieła Lucino Viscontiego czy Ettore Scoli, zatriumfuje w oskarową noc. Nie sposób nie zwrócić uwagi także na fenomenalną ścieżkę dźwiękową, która jest kolejnym aktorem tego wybitnego obrazu. Składają się na nią głównie przeboje pop i rock oraz klasyki z lat 60-tych i 70-tych gwiazd meksykańskiej muzyki, takich jak Jose Jose, Juan Gabriel czy Rigo Tovar. Jest oczywiście też cha cha, mambo (Orkiestra Pereza Prado) i poruszające serce ballady. Oprócz oczywistych latynoskich dźwięków ilustrujących akcję, na ścieżce dźwiękowej „Romy” pojawiają się również brytyjskie hity z lat 70-tych: „Yellow River” formacji Christie z 1970 roku, „Mammy Blue” Rogera Whittakera, ponadczasowe „Those Were The Days”, tym razem w wersji grupy wokalnej Ray Conniff and the Singers, czy „I Don’t Know How To Love Him” z rock opery „Jesus Christ Superstar”. Słyszymy też hiszpańskojęzyczną wersję „Domu Wschodzącego Słońca”, czyli „La Casa del Sol Naciente” w wykonaniu ojca meksykańskiego rock and rolla, Javiera Batiza i rozczulającą piosenkę, „Cuando Me Enamoro” meksykańskiej aktorki i piosenkarki Angeliki Marii. Ta płyta i film to niezwykła podroż w czasie i przestrzeni.

Misia Furtak „Co przyjdzie” (Agora)

Misia Furtak „Co przyjdzie” (Fot. materiały prasowe, Agora)

Do muzycznej gry pięć lat po świetnej „Epce” z fenomenalnym utworem „Mózg” skomponowanym wspólnie z Rykardą Parasol, powraca kompozytorka, basistka i wokalistka Misia Furtak. Zdobywczyni Paszportu „Polityki” i Fryderyka w kategorii debiut roku, a swego czasu liderka międzynarodowego składu Tres B., zaczyna nowy rok solowym albumem „Co przyjdzie”. To mocna autorska wypowiedź, która plasuje Misię na szczycie rankingu współczesnych polskich artystek. W świecie głośnego chaosu Misia jest ascetyczna, kameralna, subtelna, ale mocna. Ażurowo zaaranżowane utwory naturalnie przechodzą z jednego w drugi. Sam rzut oka na tracklistę daje przedsmak melancholijnego świata, do którego wprowadza nas artystka. „Nie zaczynaj”, „Delusional”, „Będzie gorzej”, „Skończy się” czy „Co przyjdzie” są tego najlepszymi przykładami. Chropawe, ale delikatne gitary, minimalistyczne klawisze i smyczki, wewnętrznie pulsujący rytm, praktycznie bez użycia perkusji i piękny i, oczywiście, świadomy głos Misi tworzą album będący liryczną kroniką małej apokalipsy. Misia Furtak awansuje do ligii PJ Harvey, Feist i Cat Power.

Kwiat Jabłoni „Niemożliwe” (Agora)

Kwiat Jabłoni „Niemożliwe” (Fot. materiały prasowe, Agora)

Estetyka oparta na akustycznej delikatności i młodzieńczej energii połączonych z elementami folkowymi, a podbita elektroniką i poetyckimi tekstami staje się na polskiej scenie muzycznej coraz bardziej słyszalnym trendem. Debiutancka płyta rodzeństwa Kasi i Jacka Sienkiewiczów jest przykładem wzrastającej popularności takich poszukiwań. Obok Tęskno i trochę milczącej ostatnio formacji Chłopcy kontra Basia stanowi kolejny silny element nowej fali. Płyta „Niemożliwe” to 11 zgrabnych kompozycji rozpisanych na duet wokalny, fortepian, mandolinę. To ona jest znakiem rozpoznawczym tej płyty. Istotną wartością tego debiutu są refleksyjne, urocze i świadomie naiwne teksty rodem z dobrych festiwali poezji śpiewanej. Niewinna muzyka czaruje przebojowymi melodiami, pozytywną energią, i nieskrępowaną czystą radością życia. „Dziś późno pójdę spać”, tytułowe „Niemożliwe”, „Wody mi daj”, które definiują styl Kwiatu Jabłoni, wyróżniają się transowym aranżem. Natomiast przebojem odtwarzanym w dobrych rozgłośniach radiowych może stać się „Wzięli zamknęli mi klub”.

Maciej Ulewicz
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę