Znaleziono 0 artykułów
11.01.2021

Trzy marki, które zwiastują rewolucję w modzie

House of Aama (Fot. Materiały prasowe)

Współtworzona przez naczelną „Teen Vogue” organizacja Black in Fashion Council domaga się radykalnych zmian w świecie mody. Chce, by dyskryminowana dotąd społeczność osób o innym niż biały kolorze skóry zyskała wpływ na to, co pojawia się w mediach i w sklepach. Pod koniec ubiegłego roku wyłoniła trzy najbardziej obiecujące młode marki mody założone przez czarnych Amerykanów i Amerykanki. Zobaczcie, co proponują.

W 2020 roku branżę mody zrewolucjonizowały ruchy Black Lives Matter. Protesty, które wybuchły po śmierci Georgea Floyda, czarnego obywatela Stanów Zjednoczonych, który padł ofiarą brutalnej policyjnej interwencji, rozpoczęły najpoważniejszą w dziejach mody transformację – rozliczenie się i walkę z kształtującym ją od lat rasizmem.

Czarni obywatele i obywatelki USA, piętnastoprocentowa mniejszość, prawie nigdy nie obejmują prestiżowych i dobrze płatnych stanowisk. Rzadko zostają szefowymi wielkich domów mody, redaktorami naczelnymi wiodących czasopism, twarzami kampanii reklamowych, prezeskami koncernów czy członkami wpływowych branżowych organizacji, takich jak np. Council of Fashion Designers of America.

W Stanach Zjednoczonych i Europie coraz częściej słychać żądania radykalnych i natychmiastowych zmian. Domaga się ich między innymi Black in Fashion Council – stowarzyszenie wymyślone przez Lindsay Peoples Wagner, redaktorkę naczelną „Teen Vogue”, i Sandrine Charles, konsultantkę i specjalistkę z branży PR. Założone w 2020 roku BFC współpracuje z wydawnictwami, redakcjami, koncernami, domami mody, a także redaktorkami, modelami, stylistkami i niezależnymi twórcami mody. Ich celem jest zrównanie szans – doprowadzenie do tego, by społeczność BlPOC (tym skrótem określa się osoby czarne, kolorowe i rdzennych Amerykanów) zaczęła aktywnie i efektywnie kreować branżę mody, by wytwarzane przez nich rzeczy trafiały na sklepowe półki i pojawiały się w mediach o dużym zasięgu. Black in Fashion Council wymusza i monitoruje zmiany.

Jednym z najciekawszych przedsięwzięć BFC było przyznanie nagrody w ramach Season Zero Contest. Pod koniec ubiegłego roku wyłoniono trzy najciekawsze i najbardziej obiecujące młode marki mody założone i prowadzone przez czarnych Amerykanów i Amerykanki.

Connor McKnight: Luksus z czarnego przedmieścia

Conor McKnight (Fot. Materiały prasowe)

Zwycięzca konkursu – Connor McKnight, otrzymał 10 tysięcy dolarów, wsparcie doradców i doradczyń związanych z Black in Fashion Council oraz fundatora nagrody marki odzieżowej Fred Gives, a także możliwość sprzedaży ubrań we flagowym butiku Fred Gives działającym w Hollywood.

Pierwszą autorską kolekcję Connor McKnight stworzył we własnej sypialni, podczas lockdownu, gdy na ulicach Nowego Jorku trwały protesty Black Lives Matter. Connor McKnight mieszka i tworzy na Brooklynie, lecz wychował się na przedmieściach Waszyngtonu, w domu który w 1949 roku wybudował jego dziadek, projektant popularnej waszyngtońskiej restauracji z hot dogami – Bens Chili Bowl.

Kolory i faktury ubrań nawiązują do rodzinnego domu projektanta, który w oczach białych Amerykanów jest skromnym, przeciętnym budynkiem. Dla czarnej społeczności był jednak symbolem sukcesu i społecznego awansu. Wyobrażenie o luksusie zależy bowiem od koloru skóry. McKnight podkreśla, że czarni Amerykanie skazani są na dużo cięższą pracę.

Conor McKnight (Fot. Materiały prasowe)

W kolekcji połączył awangardową modę i luksusowe tkaniny z uniformami roboczymi z połowy ubiegłego wieku, a także z tradycyjnymi strojami japońskich rolników i sportowców z tamtego czasu. Widać też wpływ praktycznych, zgrzebnych ubrań zakładanych kiedyś na piesze wycieczki, w góry, na ryby.

Projekty Connora McKnighta nie mają płci, są wyjątkowe, dizajnerskie, a jednocześnie trwałe i wygodne, wydają się długowieczne. Przypominają ubrania z wybiegu i ciuchy wyciągnięte z pawlacza, służące do pracy na działce. Są nowoczesne i awangardowe, a jednocześnie zgrzebne i siermiężne. Wszystkie uszyto w Nowym Jorku.

Conor McKnight (Fot. Materiały prasowe)

K.NGSLEY: Czarny, kobiecy queer

K.NGSLEY (Fot. Materiały prasowe)

BFC przyznało również dwie mniejsze nagrody. 5 tysięcy dolarów otrzymał Kingsley Gbadegesin – szczycący się nigeryjskimi korzeniami twórca queerowej marki K.NGSLEY, absolwent LIM College i były pracownik domu mody Versace.

Firma, podobnie jak marka Connor McKnight, wywodzi się z Brooklynu, powstała podczas rewolucji Black Lives Matter, a jej projekty pozbawione są płci. Kingsley Gbadegesin nie dzieli produktów na damskie i męskie kolekcje, lecz na damskie i męskie sylwetki. Płeć nie jest dla niego czymś unormowanym i esencjonalnym. Kreator wygląda jak atrakcyjny i umięśniony mężczyzna z katalogu supermanów, ale jego osobowość oraz sposób bycia to manifestacja kobiecości, którą Gbadegesin z dumą pielęgnuje.

K.NGSLEY to skąpe, powycinane, eksponujące ciało koszulki bez rękawów. Model zerowy powstał, gdy Gbadegesin wychodził na imprezę i nie miał się w co ubrać. W ekspresowym tempie przerobił biały bezrękawnik. Stworzony w kilka minut projekt był, według opisu kreatora, gejowski, queerowy i nawiązywał do stylu Reginy George, bohaterki kultowych „Wrednych dziewczyn” z 2004 roku.

Marka K.NGSLEY związana jest z nowojorską sceną klubową, queerową i aktywistyczną. Celebruje i opiewa osoby czarne, queerowe, transpłciowe, kobiece (femme) i homoseksualne.

Część dochodu ze sprzedanych topów trafia na cele dobroczynne, między innymi do organizacji wspierających protesty w Nigerii. W skierowanych przeciwko brutalności policji manifestacjach w Lagosie zginęło już kilkadziesiąt osób.

House of Aama: Dusza Luizjany

Kolejne 5 tysięcy dolarów trafiło do House of Aama, marki, której rzeczy powstają w Los Angeles, lecz ich duch pochodzi z Luizjany, a także z Afryki. Tworzą ją zafascynowane modą historyczną i tradycjami ludowymi Rebecca Henry i Akua Shabaka, matka i córka. Akua Shabaka jest absolwentką Parsons School for Design w Nowym Jorku. Rebecca Henry jest wykształconą krawcową i zawodową prawniczką. Wychowała się na farmie w Luizjanie. Projektantki eksplorują tradycje czarnych mieszkanek i mieszkańców południowych stanów USA sięgające drugiej połowy XIX wieku, pierwszych lat po wojnie secesyjnej. Czerpią z dawnej muzyki, zielarstwa i praktyk, zahaczają o tradycje voodoo. W ich kolekcjach pojawiały się nawiązania do kultury kreolskiej, senegalskiej, karaibskiej, ghańskiej czy kenijskiej. Widać również wpływy mody wiktoriańskiej – starych sukien, falban i koronek, słychać też melodie bluesa.

Marcin Różyc
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę