Znaleziono 0 artykułów
29.06.2021

Lulla La Polaca: Najstarsza polska drag queen

(Fot. Luka Łukasiak)

W dragu czuję się 20 lat młodziej – mówi 82-letni Andrzej Szwan, którego alter ego – Lulla La Polaca – nosi hollywoodzkie suknie, niebotyczne obcasy i blond peruki.

Chyba Marilyn – mówi Andrzej Szwan, zapytany o największą inspirację. Fotos seksbomby lat 60. zawiesił przy wejściu do mieszkania, tuż obok przywiezionego z Madrytu plakatu tancerki flamenco La Polaki. Tak do „Lulli”, która pojawiła się już w latach 70., gdy kolega przerobił piosenkę o Zuli Pogorzelskiej („To Zula, to Zula w futerko się otula”), przylgnęła „La Polaca”.

(Fot. Luka Łukasiak)
(Fot. Luka Łukasiak)

We wczesnej młodości Andrzej nie interesował się specjalnie sukienkami szkolnych koleżanek, chętniej zaglądał do szafy mamy, skąd nawoływały go kapelusiki, pończochy i pantofle. – To były czasy powojennej siermięgi i mundurków. Z czasem zacząłem zwracać coraz większą uwagę na kobiece kreacje – opowiada Andrzej. W czasach PRL-u organizował z przyjaciółmi przyjęcia w kobiecych strojach. – Któregoś razu szukałem z kolegą kreacji na sylwestra. Zajrzałem do damskiego butiku Leda przy placu Trzech Krzyży. Wypatrzyłem szałową spódnicę. Ekspedientki i pozostałe klientki trochę się zdziwiły, gdy wszedłem z nią do przymierzalni… Wytłumaczyłem im, że to dla siostry – wspomina.

(Fot. Luka Łukasiak)

Wtedy stawał się Lullą tylko prywatnie, po godzinach. Za dnia był poważnym panem z działu kadr, pracował w przedsiębiorstwach państwowych, odbywał kontrakty na Bliskim Wschodzie – w Libii i Iraku (tak ominęła go wymierzona w osoby LGBTQ+ akcja Hiacynt Milicji Obywatelskiej z połowy lat 80.). O tym, że jest gejem, wiedział właściwie od zawsze. Coming outu nie dokonywał, ale też specjalnie nie ukrywał swojej tożsamości. Zakochiwał się, czasem z wzajemnością, czasem bez. Zdjęcie pierwszej, wielkiej, niespełnionej miłości wciąż zdobi ścianę mieszkania Andrzeja na 13. piętrze bloku na warszawskim Targówku. Długo był w związku ze starszym o 20 lat kolegą z pracy. Wierzy, że miłość może przyjść w każdym wieku. Wciąż jest na nią otwarty. Tak jak na zabawę.

(Fot. Luka Łukasiak)

Dziesięć lat temu, gdy Andrzej był już od dawna na emeryturze, Lulla narodziła się na scenie, w dużej mierze za sprawą Kim Lee, legendarnej drag queen (Andy’ego Nguyena, Polaka wietnamskiego pochodzenia, zmarłego w grudniu 2020 roku). Zaczęły się występy w klubach i na festiwalach. Lulla śpiewa teraz nostalgiczne piosenki, choćby Hanny Banaszak. I szuka sukienek – w lumpeksach, w szafach koleżanek, u krawcowych. – Gdy odwiedzałem znajomych w Londynie, pokazali mi sklep dla drag queens w Camden Town, gdzie można kupić buty na obcasach w rozmiarze 45. Chciałbym doczekać takiego miejsca w Polsce – mówi Lulla. Teraz na szafie w salonie wisi koronkowa sukienka od Gosi Baczyńskiej, którą Lulla musi odrobinę poszerzyć, by zmieścić się w nią na kolejny show. Lubi też pin-upowe kreacje, boa z piór, kapelusze z szerokim rondem. Do tego korale, peruka, blond albo ruda (Andrzej ma ich do wyboru kilkanaście), wyrazisty makijaż, którego tajników uczy się od wizażystek. W cywilu Andrzej pozostawia sobie jeden ekscentryczny akcent – różowe klapki z puszkiem, w których chodzi po domu.

(Fot. Luka Łukasiak)

Kiedyś inspirował się ikonami, teraz sam stał się ikoną. Na scenie spełnia młodzieńcze marzenie – w latach 50. marzył o studiach w szkole teatralnej. Jeszcze swobodniej niż na scenie czuje się przed obiektywem. Na zdjęciach Luki Łukasiaka, który fotografował dla Vogue.pl bohaterów cyklu o osobach LGBTQ+ w Polsce, pokazuje dwa oblicza. W czerni i bieli jest Andrzejem, by chwilę później, na kolorowych kadrach, przeobrazić się w Lullę. Jej portrety ukazały się też w kilku innych magazynach – przed obiektywem bywa mimem, bywa diwą, bywa zwyczajnym niezwyczajnym Andrzejem, jak w ostatniej pride’owej kampanii Levi’sa. Angażuje się w aktywizm, nie tylko w Miesiącu Dumy, bo zaraża go energia młodych ludzi. Sam w dragu czuje się 20 lat młodszy. Długo nie mógł się zdecydować, jak ubrać się na XX Paradę Równości w Warszawie. Na poprzedniej – w 2019 roku – pokazał się w srebrzystych cekinach. W tym roku myślał o sukni ślubnej, ostatecznie wybrał tęczową kreację z biało-czerwonym akcentem – mocny znak, że tęcza i polska flaga powinny iść w parze.

Makijaż: Klaudia Kot (@klaudiakot_art)

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę