Znaleziono 0 artykułów
06.03.2019

Glossier Play: Popularna marka kosmetyków ruszyła z nową linią

Glossier Play (Fot. materiały prasowe)

Skoro tak bardzo pokochaliśmy maksymalizm w modzie, dlaczego nie dać mu szansy w makijażu? Do zabawy błyskiem, kolorem i fakturą zachęca popularna marka Glossier. A właściwie jej najnowsza linia o nazwie, po prostu, „Play”.

Przedstawiciele marki Glossier e-maile do klientów wysyłają wtedy, gdy chcą podziękować im za zakupy lub zapytać, co na ich temat sądzą. Gdy pod koniec lutego otrzymałam wiadomość o dość tajemniczym temacie: „Idzie nowe”, od razu zaczęłam się zastanawiać, co może się za tym enigmatycznym hasłem kryć. Nie byłam jedyna. Fani marki zastanawiali się, czym Emily Weiss i jej zespół chcą się podzielić ze światem. Jedni obstawiali, że ludzie z Glossier zakładają platformę społecznościową dla urodowych maniaków (co byłoby całkiem zrozumiałe, biorąc pod uwagę aktywność miłośników Glossier w social mediach). Inni obstawiali linię ubrań. Pojawiły się nawet głosy, że może to być … kolekcja zabawek erotycznych.

Glossier Play (Fot. materiały prasowe)
Glossier Play (Fot. materiały prasowe)

Byli w błędzie. Najnowsze „dziecko” popularnej amerykańskiej marki to Glossier Play – linia czterech produktów do makijażu, utrzymanych w wyrazistej kolorystyce, błyszczących i mocno napigmentowanych. Stworzonych do tego, by za ich pomocą bawić się make-upem, eksperymentować i wyrazić wszystko, co nam w duszy gra. Nawet jeśli oznaczałoby to wysmarowanie połowy twarzy rozświetlaczem w kolorze miedzianego złota czy obrysowanie konturu oka intensywnie szmaragdową kredką.

Kampania Glossier Play (Fot. materiały prasowe)

Stworzenie Glossier Play zajęło Emily Weiss i jej współpracownikom dwa lata. A inspiracją do jego powstania byli – co w przypadku marki wcale nie dziwi – jej klienci. Weiss, która w jednym z wywiadów zdradziła, że jej firma otrzymuje na Instagramie pięć wiadomości na minutę, a sklepy miesięcznie odwiedza ponad 50 tysięcy klientów, zauważyła, że nie wszyscy fani Glossiera lubią naturalny makijaż z nurtu make-up no make-up. Wielu z nich na swoich perfekcyjnych selfie oprócz stworzonej przez nią marki tagowało także producentów kosmetyków kolorowych i chwaliło się intensywnym makijażem ust lub powiekami pomalowanymi na wszystkie barwy tęczy. Decyzję o stworzeniu linii wysoce napigmentowanych i utrzymanych w wyrazistych odcieniach produktów Emily Weiss podjęła błyskawicznie. – Od początku istnienia Glossier starałam się reprezentować inne podejście do relacji z klientem i tego, na jakiej podstawie podejmujemy produktowe decyzje – powiedziała w wywiadzie z „Fast Company”. – W moim podejściu klient nie jest jedynie nabywcą i recenzentem. Jest również współtwórcą tej firmy.

Glossier Play (Fot. materiały prasowe)
Kampania Glossier Play (Fot. materiały prasowe)

Glossier Play to cztery produkty i dwa akcesoria: dostępny w 14 odcieniach żelowy eyeliner Colorslide, brokatowy żel Glitter Gelée, perłowy rozświetlacz Niteshine, lakier do ust w pisaku Vinylic Lip, temperówka i The Definer, czyli aplikator do żelu z brokatem, który można stosować na powieki, twarz i usta. Jeśli kochacie makijaż i chcecie wypróbować wszystkie te produkty jednocześnie, Glossier przygotował „The Playground”, czyli zestaw wszystkich kosmetyków i narzędzi (kolory zawsze wybieracie samodzielnie). Cena? Około 250 złotych. To kolekcja, którą – jak wskazuje sama nazwa – należy się bawić. Można ją stosować wybiórczo lub w całości, na dzień i wieczór. Wykonać delikatny makijaż z jedynym mocnym akcentem albo stworzyć za jej pomocą inspirowany klubami z lat 70. make-up, w którym twarz nie jest rozświetlona, lecz brokatowa, a monochromatyczne cienie do powiek przestają mieć znaczenie, bo liczą się tylko te utrzymane w kolorach pomarańczy, intensywnego różu i fluorescencyjnej purpury.

Kampania Glossier Play (Fot. materiały prasowe)
Glossier Play (Fot. materiały prasowe)

Sceptycy zastanowią się zapewne nad tym, jak Glossier Play i mocno nasycony kolorem makijaż mają się do naturalności, którą marka promuje od początku swojego istnienia. Oczywiście, te dwa nurty z pozoru się wykluczają. Ale tylko z pozoru. Wystarczy przyjrzeć się ofercie Play. Próżno szukać w niej podkładów, pudrów czy ciężkich bronzerów. Marka nadal hołduje naturalnej, nawilżonej i rozświetlonej cerze wyrównanej jedynie lekkim kremem koloryzującym lub korektorem i różem w płynie. Play zagorzałym fanom marki pozwoli odkryć nowy teren. A sam koncept otworzy na nową grupę docelową – maniaków makijażu.  – Glossier Core to podstawowe produkty na co dzień – podsumowuje Emily Weiss. – W Glossier Play chodzi przede wszystkim o efekt zaskoczenia, wyrazistości i zabawy. Wraz z premierą Glossier Play nowego znaczenia nabiera też hasło marki „Skin first, make-up second”. Akcentuje nowy rozdział w historii globalnie rozpoznawalnej marki, która po kolei podbija kolejne gałęzie branży beauty. Bo wiemy już, że na makijażu się nie skończy.

 

Michalina Murawska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę