Znaleziono 0 artykułów
17.06.2021

Historia jednego zdjęcia: Kardashianowie w 1995 roku

(Fot. Getty Images)

Po dwudziestu sezonach telewizja E! Entertainment wyemitowała ostatni odcinek „Z kamerą u Kardashianów”. Przed premierą reality show w 2006 roku Kris i jej córki były zwyczajnymi bogaczkami z Kalifornii. W ciągu kilkunastu lat stały się guru kreowania wizerunku – markami osobistymi, które nie potrzebują już telewizji, żeby budować biznesowe imperium.

To jeszcze nie koniec. Niedługo po ogłoszeniu, że po 20. sezonie E! Entertainment zakończy emisję „Z kamerą u Kardashianów”, Kris i jej córki poinformowały, że podpisały kontrakt z Hulu. Na platformie ma pojawić się kilka nowych programów z udziałem najsłynniejszej rodziny świata. Kardashianki nie zrywają więc z telewizją na dobre. Nie muszą – ich program w ostatnim sezonie wciąż oglądały miliony. Mogłyby, bo setki milionów zarabiają na biznesach, które zrodziły się z programu – markach odzieżowych, kosmetycznych i lifestyle’owych, a przede wszystkim profilach w mediach społecznościowych, gdzie za post każda inkasuje nawet po 100 tysięcy dolarów.

Najpotężniejsza dziś rodzina Ameryki, która pokazała innym zwyczajnym niezwyczajnym, że wpuszczając kamerę do domu, mogą stać się sławni z bycia sławnymi, w połowie lat 2000. podpisała kontrakt, chcąc ratować wizerunek Kim. Średnia z sióstr Kardashian zasłynęła sekstaśmą, na której publikację nie wyraziła zgody. Sfilmował ją ówczesny chłopak, Ray J. Podobno za wyciekiem stała matka dziewczyny, Kris Jenner, znana od tej pory jako Momager. Jeśli wierzyć pogłoskom, Kris sama stworzyła popyt na swoją córkę – najpierw ją publicznie ośmieszając, a potem nagrywając program, który miał ją zrehabilitować. A przy okazji wynieść na szczyt pozostałe dzieci – najstarszą i najrozsądniejszą Kourtney, dziś matkę trójki dzieci, „najbrzydszą” Khloé , która przed kamerami miała się mierzyć z kompleksami, Roba, brata outsidera, i młodsze – córki ze związku z olimpijczykiem Bruce’em Jennerem (teraz Caitlyn Jenner), Kendall, dziś supermodelkę, i Kylie, najmłodszą miliarderkę świata według „Forbesa”.

Przed pierwszym odcinkiem rodzina pokazywała się na ściankach głównie ze względu na sportową sławę Bruce’a. Kris kojarzono z poprzedniego małżeństwa z Robertem Kardashianem, adwokatem OJ Simpsona. Dzieci przyjaźniły się z popularniejszymi od siebie – Kim pracowała potem jako asystentka Paris Hilton. Na czerwonym dywanie, ubrani we wszystkie odcienie szarości, nie wyglądali jak Carringtonowie z „Dynastii”. Ot, rodzina z klasy średniej, jakich wiele. W 2021 roku mało kto widzi w Kardashianach ludzi z krwi i kości – to raczej słupy reklamowe, lansujące w przeważającej mierze samych siebie. Przez 20 sezonów „Z kamerą u Kardashianów” siostry zbiły fortunę, przekonując fanki, że chcą wyglądać, żyć i kochać, tak jak one. Zaczęło się przecież od skandalu z sekstaśmą. Potem były kolejne śluby i rozwody, rozwody i śluby. W finałowym odcinku siostry znów zmierzyły się z mężczyznami swojego życia. Kourtney, świeżo zakochana w przyjacielu rodziny Travisie Barkerze, przed kamerami żaliła się, że czuje presję powrotu do ojca swoich dzieci, Scotta Disicka. Khloé po raz kolejny tłumaczyła się, dlaczego wciąż spotyka się ze zdradzieckim Tristanem Thompsonem. Kim wyspowiadała się z rozwodu z Kanye Westem. – Gdy przekroczyłam czterdziestkę, zrozumiałam, że nie chcę mieć męża, który lepiej czuje się beze mnie niż razem ze mną. Pragnę szczęścia, a nie jestem do końca szczęśliwa – mówiła, potwierdzając ostatecznie doniesienia o rozstaniu z raperem, który spotyka się z supermodelką Iriną Shayk. Niestabilny jest też związek najmłodszej Kylie z raperem Travisem Scottem, ojcem trzyletniej Stormi.

Tylko Kendall pozostaje z dala od dramy – od roku spotyka się z koszykarzem Gavinem Bookerem, ale zajmuje się przede wszystkim karierą w modelingu. Jako jedyna oprócz reality show, social mediów i biznesów ma „normalną” pracę. Najmniej chętna do sprzedawania prywatności, jest przez rodzinę traktowana trochę jak outsiderka.

W ostatnim odcinku sporo było łez. To nie był happy end na miarę Hollywood. Prosty z tego wniosek, że show must go on. W kolejnych programach Kardashianki znów poszukają szczęścia. I nieźle na tym zarobią. Kto bogatemu zabroni.

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę