Znaleziono 0 artykułów
06.04.2023

Salma Hayek i Penélope Cruz: Siostrzeństwo dusz

06.04.2023
Penélope Cruz i Salma Hayek (Fot. Getty Images)

Salma była w Hollywood przed Penélope. Ta pierwsza pomogła młodszej koleżance, również emigrantce, nie czuć się samotnie. Przez lata wspierały się, kibicowały sobie nawzajem, razem pracowały. – Gdy tylko poznasz bliżej Salmę, nie chcesz, żeby zniknęła z twojego życia – mówi Cruz o Hayek. Dziś, jako gwiazdy, matki, nagradzane aktorki, powtarzają, że łącząca je przyjaźń jest dla nich jedną z najważniejszych relacji.

Poznały się ponad 20 lat temu. Salma Hayek rozkręcała wówczas swoją amerykańską karierę, a kilka lat wcześniej podbiła Meksyk. Była piękna, odważna, zadziorna i piekielnie utalentowana. Jak mogłoby się jej nie udać? Jednak na początku w Hollywood nie było łatwo, wiele razy z frustracji zaciskała zęby. Ale wiedziała, jak wiele ma do zaoferowania. – W latach 90. Latynoski nie mogły liczyć na ciekawe propozycje. Grały jedynie pomoce domowe. A ja nie chciałam iść tą drogą – mówiła Hayek w jednym z wywiadów. Czekała na ważną rolę, niestety, jej wcześniejsze prace, takie jak granie w meksykańskiej telenoweli „Teresa”, w Stanach nie robiły na nikim wrażenia.

Pierwszy angaż w amerykańskiej produkcji Hayek zdobyła w 1993 roku. Film opowiadał o latynoskiej społeczności z przedmieść Los Angeles, a reżyserowała go pochodząca z Kentucky Allison Anders. „Moje szalone życie” zebrało niezłe recenzje, Meksykanka w końcu została dostrzeżona przez międzynarodową publiczność. Już dwa lata później wcieliła się w drapieżną Carolinę w „Desperado” z Antonio Banderasem.

Od tego momentu nie musiała szczególnie starać się o pracę – to producenci starali się o nią. Wystąpiła kolejno w „Od zmierzchu do świtu” z Georgem Clooneyem, „Polubić czy poślubić” z Matthew Perrym i „Dogmie” Kevina Smitha z Matem Damonem i Benem Affleckiem. W nowe milenium wkraczała jako gwiazda. I planowała swój najważniejszy jak dotąd projekt – film o Fridzie Kahlo. Miała nie tylko go produkować, ale też zagrać artystkę.

(Fot. Getty Images)

Przyjaźń zaczyna się od empatii

Właśnie wtedy 25-letnia Hiszpanka Penélope Cruz otwierała nowy rozdział w karierze. Po dekadzie imponującej drogi zawodowej w Hiszpanii marzyła o Hollywood. Moment na przeprowadzkę z Madrytu do Los Angeles wybrała nieprzypadkowo – role w filmach Pedra Almodóvara zjednywały jej sympatię międzynarodowej widowni. Chwalono jej grę w „Drżącym ciele”, a rolą siostry Rosy we „Wszystko o mojej matce” z 1999 roku podbiła serca widzów. Sam film zdobył mnóstwo nagród, ukoronowaniem tej serii statuetek był Oscar dla najlepszej produkcji zagranicznej.

Mimo że Cruz miała już na koncie nominację do Europejskich Nagród Filmowych, Premio Goya oraz dwa wyróżnienia od Hiszpańskiego Związku Aktorów, nie do końca wierzyła, że w Hollywood da sobie radę. Była bardzo młoda, nie znała dobrze angielskiego, nie miała w Los Angeles znajomości. Dostała co prawda propozycję zagrania w amerykańskim filmie, ale był to kontrakt tylko na dwa miesiące. Aktorka chciała zostać w USA dłużej i sprawdzić, czy ma szansę dołączyć do hollywoodzkich gwiazd. Dlatego gdy usłyszała, jak Salma Hayek z uznaniem opowiada o niej w telewizyjnym wywiadzie, postanowiła się z nią skontaktować.

Ich pierwsza rozmowa odbyła się przez telefon. Penélope Cruz zdobyła numer koleżanki aktorki i wzruszona dziękowała jej za ciepłe słowa. Wyznała, że wkrótce przylatuje do Los Angeles. Hayek nie bawiła się w konwenanse. Od razu zaproponowała, że odbierze Cruz z lotniska i ugości ją w swoim domu. Nie akceptowała odmowy. – Żaden hotel, zatrzymasz się u mnie! – miała obwieścić. Jej bezpośredniość zachwyciła Hiszpankę. Tak wspominała tę rozmowę: – Leciałam do Los Angeles kręcić film. Miałam bilet tam i z powrotem. W Ameryce nie znałam nikogo. To, że Salma od razu zaproponowała mi swoje wsparcie,  do dziś wydaje mi się niesamowite. Zaledwie raz rozmawiałyśmy przez telefon. Nic o mnie nie wiedziała, a przyjechała po mnie na lotnisko i pozwoliła zatrzymać się w swoim domu. Powiedziała: „Jedziemy do mnie. Wiem, jak ciężko jest tutaj na początku, jak bardzo samotną można się tu czuć. Nie zostawię cię samej”.
O tej samej sytuacji Hayek opowiadała tak: – Doskonale zdawałam sobie sprawę, jak niebezpieczne może być Hollywood dla młodej, atrakcyjnej kobiety, która pragnie zrobić karierę. Dlatego postanowiłam zaopiekować się Penélope. Od razu między nami kliknęło.

Cruz pierwszą noc po przylocie do USA przespała w łóżku Hayek. – Miałam w sobie dużo niepokoju. Nowe miejsce, nowe wyzwania, targały mną różne emocje. Byłam niespokojna, nie mogłam zasnąć. Przyszłam więc do pokoju Salmy i zapytałam, czy mogłabym spać razem z nią. Okazała wtedy wielką empatię. Położyłam się tuż obok niej i natychmiast zasnęłam. Rano powiedziała, że w środku nocy mocno ścisnęłam ją za rękę. Nie wiem, może miałam jakiś koszmar? Zupełnie tego nie pamiętam! – wspominała ze śmiechem Cruz w programie Ellen DeGeneres.

Hayek nie miała wątpliwości, że jej nowa przyjaciółka podbije Hollywood. I nie myliła się. Pierwszą dużą rolę Cruz zagrała w 2000 roku w romansie „Rącze konie” Billyego Boba Thorntona. Film był krytykowany, miał jednak jeden atut – rolę Cruz. Nie dało się nie zauważyć jej urody, charyzmy, talentu. Poza tym mówiono, że jest „muzą  Almodóvara”, a ten stawał się w Stanach coraz bardziej popularny i ceniony. Rok później Hiszpanka grała z Johnnym Deppem w „Blow”, a potem w „Vanilla Sky” z Tomem Cruisem.

(Fot. Getty Images)

Młode aktorki w seksistowskim świecie

Hiszpańska aktorka i gwiazdor „Top Gun” zakochali się w sobie bez pamięci. Oczywiście o ich gorącym uczuciu chętnie rozpisywały się media. Penélope Cruz nienawidziła tabloidów, ale trzeba przyznać, że związek z jednym z najpopularniejszych aktorów na świecie dodał jej karierze rozpędu. O aktorce zrobiło się naprawdę głośno.

Gdy Cruz powoli wyrastała na nową gwiazdę Hollywood, Hayek potwierdzała swoją klasę. W 2003 roku dostała nominację do Oscara – za „Fridę”. Fenomenalnie zagrała słynną meksykańską artystkę. Produkcja zdobyła sześć nominacji do Nagrody Akademii Filmowej, w tym dla najlepszej aktorki, a statuetki otrzymała dwie – za muzykę i charakteryzację. Hayek nie kryła zawodu. W końcu poświęciła temu projektowi kilka lat życia, czas, energię, zaangażowanie. Uwielbiała twórczość Fridy, nakręcenie jej biografii było marzeniem Hayek.

Jak się okazało po latach, podczas pracy nad filmem meksykańska aktorka mierzyła się z najtrudniejszymi z możliwych sytuacjami. „Frida” powstała we współpracy z wytwórnią Miramax, imperium Harveya Weinsteina. Gwiazda wyznała, że była jedną z ofiar producenta, który zagroził, że nie pozwoli jej dokończyć filmu, jeśli nie odegra w nim erotycznej sceny z kobietą. Wcześniej wielokrotnie atakował ją seksualnymi propozycjami, a gdy odmawiała, wpadał we wściekłość. –Czułam nóż na gardle – wracała do tego czasu w rozmowie z „The New York Times”. – Wcześniej udawało mi się wymykać Weinsteinowi. Myślałam naiwnie, że ostatecznie zrealizuję „Fridę” na własnych warunkach. Ale Harvey był potężny, trzymał wszystkich w garści. A ja zaangażowałam do filmu moich przyjaciół, poświęciłam niemal wszystko, by powstał, zainwestowałam mnóstwo własnych pieniędzy.

Mniej więcej w tym samym czasie Penélope Cruz mierzyła się z seksizmem. „Gorąca Hiszpanka przyleciała do Ameryki, by łamać serca i rozbijać małżeństwa” – pisano w nagłówkach. Taki wniosek wyciągano z tego, że spotykała się z Mattem Damonem, Tomem Cruiseem, Nicolasem Cagem czy Matthew McConaugheyem. Wciąż dostawała sporo propozycji ról, ale były one coraz gorsze. Filmami takimi jak „Gothika” czy „Sahara” Cruz raczej nie chciała chwalić się w swoim portfolio. W 2002 roku otrzymała aż trzy nominacje do Złotych Malin. Zaczęła się zastanawiać, czy nie nadszedł czas powrotu do Madrytu.

Wtedy z pomocą znów przyszła jej Salma Hayek, wciąż przygnębiona po niedocenionej „Fridzie” oraz konieczności współpracy z Weinsteinem, po upokorzeniach, jakie przez niego znosiła. Czekała na ważne, interesujące role w amerykańskich filmach. Zauważyła, że brakuje takich dla kobiet, szczególnie dla Latynosek. Dlatego była zachwycona, gdy Luc Besson podsunął jej scenariusz swojego autorstwa o dwóch kobietach walczących w połowie XIX wieku o sprawiedliwość z rewolwerami w dłoniach. Od razu zaproponowała producentom zatrudnienie Penélope Cruz. Wystąpiły w dwóch rolach głównych, a film nosił tytuł „Bandidas”.

To, co dla aktorek było wyzwaniem zawodowym, dla ludzi decydujących o finansowym powodzeniu produkcji stało się okazją do stosowania seksistowskich gier. Amerykański tytuł filmu brzmiał „SexiPistols”, a w materiałach promocyjnych Hayek i Cruz przedstawiano jako obiekty seksualne.

Jednak nawet kiepskie recenzje nie zepsuły gwiazdom radości ze wspólnej pracy. Kilka tygodni spędzonych razem jeszcze bardziej je do siebie zbliżyły. Aktorki wciąż wspominają tę pracę jako ważne przeżycie, często publikują na Instagramie (Hayek ma ponad 23 miliony obserwatorów, Cruz prawie 5 milionów) wspólne zdjęcia z planu. I powtarzają, że chciałyby jeszcze kiedyś stanąć razem przed kamerą.

(Fot. Getty Images)

Hayek i Cruz: Matki i przyjaciółki

Ich drogi zawodowe jednak z czasem zupełnie się rozeszły. Cruz prawie zupełnie zrezygnowała z kina komercyjnego na rzecz artystycznego. Pojawiała się w kolejnych filmach Almodóvara, zazwyczaj w pierwszym planie (po „Wszystko o mojej matce” zagrała w „Volver”, „Przerwanych objęciach”, „Bólu i blasku”, „Matkach równoległych”). Była czterokrotnie nominowana do Oscara, a statuetkę dla najlepszej aktorki zdobyła za rolę w „Vicky Cristina Barcelona” z 2009 roku. Na planie tego filmu zeszła się ze swoją dawną miłością Javierem Bardemem. W 2011 roku Cruz i Bardem po raz pierwszy zostali rodzicami. Kolejne dziecko aktorka urodziła dwa lata później.

Salma Hayek w 2007 roku urodziła córkę Valentinę Palomę. Dwa lata później wzięła ślub z jej ojcem, miliarderem François-Henrim Pinaultem, szefem koncernu Kering. Dziś uchodzi za jedną z najbardziej wpływowych Latynosek w Hollywood. Od kiedy założyła rodzinę, przyjmuje coraz mniej propozycji aktorskich, skupia się raczej na reżyserii i produkcji.  W 2021 roku wróciła na wielki ekran za sprawą filmu „Eternals”, w tym samym roku mogliśmy ją oglądać jako Pinę Auriemmę w „Domu Gucci”.
Na planie „Eternals” zaprzyjaźniła się z Angeliną Jolie, a ta obsadziła Hayek w jednej z głównych ról w nowym reżyserowanym przez siebie filmie „Without Blood”.

Penélope i Salma wciąż się przyjaźnią. W 2018 roku magazyn „Vanity Fair” uhonorował Hayek nagrodą dla osobowości roku. Wręczenie statuetki odbyło się w Madrycie, aktorka nie kryła radości, gdy okazało się, że odbierze ją z rąk Cruz. – Gdy tylko poznasz bliżej Salmę, nie chcesz, by kiedykolwiek zniknęła z twojego życia – tłumaczyła, stojąc na scenie, Penélope. – Dziękuję wam, że mogę przyjąć tę wyjątkową nagrodę z rąk tak bliskiej mi osoby – mówiła ze wzruszeniem Hayek. – Od początku szłyśmy ramię w ramię, pokonując wszystkie piętrzące się trudności. Razem torowałyśmy sobie drogę w tej niełatwej branży. Penélope to moja przyjaciółka, partnerka, moja siostra duchowa. Taka przyjaźń to rzadkość, nie tylko w Hollywood.

Natalia Hołownia
  1. Ludzie
  2. Portrety
  3. Salma Hayek i Penélope Cruz: Siostrzeństwo dusz
Proszę czekać..
Zamknij