Znaleziono 0 artykułów
14.02.2018

Jacquemus: romantyk z wyboru

Pokaz na wiosnę-lato 2017 (Fot. ImaxTree)

Kiedy w wieku siedmiu lat Simon Porte Jacquemus pociął zasłonę i zrobił z niej spódnicę, jego matka była tak zachwycona, że odprowadziła w niej syna do szkoły. To wtedy po raz pierwszy Jacquemus pomyślał, że projektowanie może być zajęciem dla niego. Miał rację. W dorosłym życiu przebojem wdarł się do świata mody. Pomogły mu w tym: talent, miłość do Francji i tęsknota za matką, która zmarła młodo.

Urodzony i wychowany w Mallemort, małej wiosce położonej między Marsylią a Awinionem, Simon Porte Jacquemus w swojej twórczości co chwilę powraca do związanych z tym miejscem wspomnień. Zamiast dosłownych cytatów, woli jednak przewrotne nawiązania. Lubi bawić się formą, a romantyzm jest mu równie bliski, co konceptualizm. W wywiadzie udzielonym platformie sprzedażowej „Ssense” Jacquemus stwierdził, że dorastanie w malutkiej wiosce, gdzie codzienne aktywności kręciły się wokół sprzedawania owoców i odgadywania marek przejeżdżających przez nią samochodów, sprawiło, że stał się nieco naiwny. Paryż był jego obsesją, symbolem miejsca, w którym można odnieść sukces. W wieku 18 lat, tuż po skończeniu liceum, Simon wyprowadził się z domu i postanowił spełnić marzenia o życiu w stolicy Francji. Ta okazała się jednak zdecydowanie bardziej okrutna niż sobie wyobrażał.

Jacquemus i Carine Roitfeld podczas kolacji inaugurującej konkurs LVMH w 2017 roku (Fot. Victor Boyko, Getty Images)
Sylwetka z pokazu na jesień-zimę 2016 (Fot. ImaxTree)

Miasto miłości, miasto rozczarowań

Paryż zaskoczył go nie tylko wysokimi cenami (Moja mama chciała sprzedać samochód, aby zapłacić za moją szkołę – wspominał później), ale też atmosferą, która wcale nie była tak kolorowa i poetycka, jak w jego nastoletniej wizji. Simon zapisał się do École Supérieure des Arts et Techniques de la Mode, licząc na to, że spotka tam podobnych sobie zapaleńców. Tymczasem jego podejście do mody uznano w szkole za pretensjonalne.  

W chwili debiutu Simon miał zaledwie 19 lat, zero znajomości oraz funduszy. Wiedział jednak, że w życiu nie ma miejsca na drugą szansę i że najlepszą decyzją, jaką może podjąć, jest opuszczenie szkoły

Miesiąc po opuszczeniu rodzinnego domu musiał się również zmierzyć z osobistą tragedią. Jego ukochana mama Valérie zmarła nagle, mając zaledwie 42 lata. Śmierć matki popchnęła go do tego, żeby założyć autorską markę. Oczywiście – w hołdzie Valérie, którą do dziś uważa za ikonę stylu.

W chwili debiutu Simon miał zaledwie 19 lat, zero znajomości oraz funduszy. Wiedział jednak, że w życiu nie ma miejsca na drugą szansę i że najlepszą decyzją, jaką może podjąć, jest opuszczenie szkoły. Edukację zakończył po trzech miesiącach. I tak z niej nic nie wynosiłem – podsumował kilka lat temu w wywiadzie.

Akcesoria z kolekcji jesień-zima 2017 (Fot. ImaxTree)
Finał pokazu na wiosnę-lato 2017 (Fot. ImaxTree)

Comme des Jacquemus

Pierwsze projekty opatrzone metką Jacquemus były dość minimalistyczne. Nie był to jednak zamierzony kierunek, tylko efekt ograniczonych środków finansowych. Simon Porte był po prostu biedny, a każde zarobione pieniądze błyskawicznie przeznaczał na zakup potrzebnych materiałów. Metoda małych kroków okazała się w jego przypadku skuteczna. Francuz wiedział, jak wykorzystywać wszystkie dostępne zasoby. Dwa lata po debiucie jego projekty były już obecne w kilku showroomach na świecie.

W jednym z japońskich butików ubrania Jacquemus zobaczyła Rei Kawakubo. Założycielka Comme des Garçons, o której istnieniu Simon nie miał zielonego pojęcia, była podobno pod wrażeniem precyzji projektów i młodego wieku Francuza. Wykonana z gotowanej wełny kolekcja bazowała na minimalistycznej palecie kolorów i wyjątkowo oszczędnych krojach, wśród których dominowały proste krótkie topy i pozbawione jakichkolwiek detali spódnice.

Simon Porte był po prostu biedny, a każde zarobione pieniądze błyskawicznie przeznaczał na zakup potrzebnych materiałów

Niedługo później Jacquemus miał okazję spotkać partnera życiowego i biznesowego Kawakubo, Adriana Joffe. Młody projektant nadal potrzebował pieniędzy na finansowanie swojej raczkującej marki, postanowił więc aplikować na stanowisko asystenta sprzedaży w paryskim butiku Comme des Garçons. Spędził tam dwa lata, a autorską kolekcję projektował i szył po godzinach.

Pokaz "La Bomba" na wiosnę lato 2018 odbył się w Muzeum Picassa w Paryżu. Instytucja po raz pierwszy wydała wtedy zgodę na zorganizowanie w jej siedzibie tego typu wydarzenia (Fot. ImaxTree)

Joffe od razu wyczuł u niego talent, bo dwa sezony później zamówił jego ubrania do kultowego londyńskiego concept store’u, Dover Street Market. Projekty Jacquemus idealnie wpisały się w atmosferę miejsca i obecną tam selekcję projektantów, a Francuz mógł pochwalić się pierwszym poważnym sukcesem.

Pokaz na jesień-zimę 2015 - to właśnie w nim widać największy wpływ Rei Kawakubo i Adriana Joffe (Fot. ImaxTree)

Obcowanie z twórczością Joffe i Kawakubo nauczyło też Jacquemus’a konceptualnego podejścia do mody, które odtąd umiejętnie łączył z nostalgiczną i beztroską wizją Prowansji. Wpływ duetu było szczególnie widać w kolekcji na jesień-zimę 2015 roku – pokaz otworzyła wtedy modelka topless, z twarzą zakrytą geometryczną formą i, jak ujęła to w swojej recenzji Nicole Phelps z Vogue.com, w spodniach tak szerokich, że mogłyby poruszać się bez niej.

Kilka miesięcy wcześniej Jacquemus został uhonorowany specjalną nagrodą podczas konkursu LVMH. Otrzymany wtedy grant w wysokości 150 tysięcy euro był, jak sam kiedyś powiedział, jedynym zewnętrznym wkładem finansowym, jaki otrzymała jego marka. Młody Francuz znalazł się tym samym na najlepszej drodze do tego, by szturmem podbić Paryż i świat mody.

Francuski projektant jest przedstawicielem pokolenia, które nie pamięta świata bez internetu, a swój profil na Instagramie od początku traktuje nie tylko jako artystyczne portfolio, ale także nasycony pięknymi obrazkami pamiętnik

Podróże w czasie

Mimo tego, że głównym motywem twórczości Jacquemus’a są wspomnienia związane z rodzinną Prowansją, Francuz nie daje się za bardzo ponieść nostalgii. Mocno stąpa po ziemi i projektuje ubrania, których ładunek emocjonalny jest równie ważny, co walory użytkowe. Każda kolekcja to kolejny etap historii, jaką Jacquemus opowiada swoim odbiorcom, jednak cały czas są to stroje nadające się do noszenia.Koszulowe bluzki w grochy wyglądają tak samo dobrze z dopasowanymi do nich spodniami 7/8, jak i ze zwykłymi dżinsowymi szortami, przedłużone marynarki z ekstremalnie podkreśloną talią można z kolei zestawiać zarówno z sandałkami na „klocku”, jak i z elastycznymi botkami w stylu Yeezy.

Osadzoną na południu Francji historię Jacquemus snuje jednak nie tylko przy użyciu swoich projektów, ale także mediów społecznościowych, które odgrywają istotną rolę w kreowaniu wizerunku jego marki. Francuski projektant jest przedstawicielem pokolenia, które nie pamięta świata bez internetu, a swój profil na Instagramie od początku traktuje nie tylko jako artystyczne portfolio, ale także nasycony pięknymi obrazkami pamiętnik. Simon postawił na bardzo osobisty i spontaniczny przekaz: obok fragmentów sesji wizerunkowych, dzieli się ze swoimi obserwatorami zdjęciami z dzieciństwa czy wakacji. To także na Instagramie po raz pierwszy pokazał światu swojego życiowego partnera.

Francja to jądro twórczości Jacquemus’a. To punkt wyjścia wszystkich jego kolekcji, największa inspiracja i miłość. Jego Francja to jednak nie Paryż, do którego projektant nadal podchodzi z rezerwą. To francuskie południe – kraina z przeszłości, gdzie prowadzący farmę ojciec Jacquemus’a w wolnym czasie grywa w rockowym zespole, matka odnajduje pasję w dekorowaniu wnętrz, a młody Simon marzy. I robi wszystko, aby te marzenia spełnić.

Michalina Murawska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
X Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.