Znaleziono 0 artykułów
02.08.2022

Jeremy Sochan: Marzę o mistrzostwie

02.08.2022
(Fot. Gregory Shamus/Getty AFP/East News)

Jeremy Sochan od początku swojej przygody z koszykówką wiedział, że chce grać w najlepszej lidze świata. Jego marzenie o NBA właśnie się spełnia. Dołączył do zespołu San Antonio Spurs. 

Przez drużynę został wybrany już w pierwszej rundzie draftu NBA (rywalizacji koszykarskich talentów, spośród których nowych zawodników wybierają najlepsze drużyny) jako dziewiąty w kolejności, co jest najlepszym wynikiem w historii polskiej koszykówki.

Jest on tym samym piątym Polakiem w NBA (Jeremy posiada polskie i amerykańskie obywatelstwa), czwartym wybranym w drafcie. Pierwszym naszym rodakiem w najlepszej lidze świata był Cezary Trybański, który w 2002 r. do Memphis Grizzlies trafił prosto z polskiej drużyny Blachy Pruszyński Pruszków. Kolejnymi – Maciej Lampe i Szymon Szewczyk w 2003 r. Lampe w drafcie wytypowano do New York Knicks, a Szewczyka do Milwaukee Bucks, choć on akurat ostatecznie nie rozegrał żadnego oficjalnego meczu w ramach NBA. Także w drafcie w 2005 r. wybrany został Marcin Gortat (z dalekim numerem 57.) przez drużynę Phoenix Suns.

(Fot.AA/ABACA/Abaca/East News)

Polak w legendarnej drużynie NBA

Jeremy Juliusz Sochan (pseudonim JJ) urodził się 20 maja 2003 r. w Guymon w Oklahomie, w Stanach Zjednoczonych. Tam spędził pierwsze lata swojego życia, potem przeniósł się z mamą do Anglii. Początkowo zamieszkali w Southampton, później w Milton Keynes.

To właśnie w Wielkiej Brytanii rozgrywał swoje pierwsze mecze, występował też w licealnych drużynach w Niemczech i Stanach Zjednoczonych. Następnie rozpoczął naukę w amerykańskim Baylor University, który reprezentował w akademickiej lidze NCAA. Mając za sobą zaledwie jeden, ale dobrze oceniany sezon, został wybrany w drafcie przez San Antonio Spurs.

Oprócz niego do draftu zgłosił się także Aleksander Balcerowski, którego szanse nie były jednak tak wielkie, jak Jeremy'ego. Eksperci zgodnie bowiem twierdzą, że Sochan jest jednym z najlepszych obrońców z tego naboru. Ma świetne warunki fizyczne (206 cm, 104 kg), jest bardzo wszechstronnym, prawdziwym team playerem. Co więcej, jego talent naprawdę ma szanse rozkwitnąć pod okiem legendarnego trenera San Antonio Spurs Gregga Popovicha. To w czasie jego rządów od 1996 r. zespół zdobył tytuł mistrza aż pięciokrotnie, a sam Popovich został trenerem z największą liczbą zwycięstw w historii ligi.

Na debiut Jeremy'ego Sochana w barwach Spurs musimy jednak jeszcze poczekać. Początkowo zapowiadano, że Polaka zobaczymy w ramach rozgrywek Summer League, ale z powodu pozytywnego wyniku testu na koronawirusa nie mógł on wziąć udziału w treningach, a co za tym idzie – także w letnich meczach.

Sportowe geny

Jeremy sport ma we krwi, można wręcz powiedzieć, że został urodzony, by grać. Jego mama Aneta Sochan była zawodniczką Polonii Warszawa, a po przeprowadzce do Stanów Zjednoczonych występowała w uczelnianej drużynie Oklahoma Panhandle State University, której była kapitanem. Wtedy też poznała ojca Jeremy'ego, nieżyjącego już Ryana Williamsa (zginął tragicznie w wypadku samochodowym w 2017 r.), który także grał w koszykówkę, między innymi w lidze uniwersyteckiej.

Już pradziadek Jeremy'ego był piłkarzem Warszawianki, trenerem oraz dyrektorem hali Torwar. Za to dziadek Juliusz, po którym chłopak otrzymał drugie imię, był związany z warszawską Akademią Wychowania Fizycznego i działał w środowisku koszykarskim, był m.in. prezesem Warszawskiego Okręgowego Związku Koszykówki.

Z mamą (Fot.AA/ABACA/Abaca/East News)

Od najmłodszych lat JJ uprawiał więc przeróżne dyscypliny – od piłki nożnej przez zapasy aż po skok w dal – i przejawiał przy tym ponadprzeciętny talent oraz determinację, żeby być najlepszym. Jak mówi jego mama, nie było w tym nigdy żadnej presji ze strony rodziny, dla nich liczyło się, żeby chłopak miał po prostu frajdę ze sportu. To on sam około 12. roku życia zdecydował się na koszykówkę. Wtedy też, ze względu na ograniczoną dostępność do sal treningowych i trenerów w Anglii, gdzie koszykówka nie jest sportem numer jeden, sama Anita Sochan zajęła się szkoleniem syna, wykorzystując własne doświadczenie. To właśnie dzięki niej Jeremy trafił do polskiej kadry. Mama nie tylko motywowała go do codziennych treningów, lecz także wysłała nagrania jego gry do Polskiego Związku Koszykówki. Dzięki temu Jeremy dostał powołanie do juniorskiej, a następnie głównej reprezentacji.

Wielokrotnie podkreślał w wywiadach, że to mamie zawdzięcza pasję i frajdę z gry. Ona pomogła mu zrozumieć ten sport i ukształtować się na boisku, a także nauczyła go, jak być częścią zespołu. Nie tylko Anita Sochan miała ogromny wpływ na jego rozwój jako koszykarza, lecz także ojczym Jeremy'ego, Wiktor Lipecki. Oboje dawali chłopakowi wsparcie, zrozumienie i bezpieczne środowisko do rozwijania jego umiejętności. A on z tego korzystał – był zaangażowany, zdeterminowany, zawsze chętny do nauki, potrafił słuchać uwag i wyciągać z nich wnioski.

Do dziś zresztą Jeremy zawsze może liczyć na wsparcie rodziny. Zarówno mama, jak i ojczym oraz młodszy brat towarzyszyli mu, gdy ogłoszono, że został wybrany przez San Antonio Spurs. Z mamą też ćwiczył pierwsze rzuty w barwach nowej drużyny.

Gra z orzełkiem na piersi

– Ten zespół ma bardzo bogatą historię i trenera legendę, więc czuję, że naprawdę wiele będę mógł się tutaj nauczyć, i mam nadzieję, że sam wniosę dużo do drużyny. Nie mogę się doczekać – mówił na konferencji prasowej tuż po dołączeniu do San Antonio Spurs. Wtedy też zapowiedział, że nie zamierza rezygnować z gry w reprezentacji Polski, ale musi to jeszcze przedyskutować z nową drużyną. 

(Fot. Gregory Shamus/Getty AFP/East News)

W polskiej reprezentacji Jeremy Sochan zadebiutował w 2021 r. w meczu przeciwko Rumunii jako najmłodszy w historii zawodnik głównej kadry. Miał wówczas niespełna 18 lat. Grę w biało-czerwonych barwach uważa za swoją ulubioną koszykarską przygodę, która, jak mówi, dała mu największą szansę, ponieważ mógł między innymi zmierzyć się z dużo starszymi zawodnikami i grać na zupełnie innym poziomie.

Choć urodzony w Stanach Zjednoczonych, wychowany w Wielkiej Brytanii, wciąż mocno czuje się związany z Polską. – Mama jest Polką, ojczym też jest Polakiem, a ja zawsze spędzałem w Polsce wakacje. Czy to święta, letnia przerwa czy obozy, zawsze byłem w Polsce i moje serce również jest –  mówił w wywiadzie dla TVN24 BiS. Uwielbia faworki, bardzo dobrze mówi po polsku i jest zżyty ze swoją rodziną, która mieszka w Polsce, między innymi z ukochaną babcią i ciocią. 

Być jak Dennis Rodman?

Jednak uwielbienie do eksperymentów modowych Jeremy Sochan zawdzięcza zdecydowanie byciu obywatelem świata. Poza boiskiem chętnie nosi ubrania i akcesoria Gucci, Louis Vuitton, Supreme czy Balenciagi. Zawsze wyraziste, uzupełnione kolorowymi sneakersami i sporą ilością biżuterii – łańcuchami, zegarkami czy kolczykami (ma przekłute uszy i nos). Najlepszym tego przykładem jest liliowy, szyty na miarę garnitur marki Indochino, w którym odebrał nominację do San Antonio Spurs. Na szyi miał sznur pereł. Nawet w czasie gry rzucają się w oczy jego najczęściej różowe buty Nike.

Jeremy uwielbia także tatuaże oraz pofarbowane włosy, miał już tlenione, zielone, niebieskie, różowe. Z tego powodu najczęściej porównywany jest do legendy koszykówki Dennisa Rodmana, który na boisku szokował wyglądem. Na tym jednak nie koniec – Sochan w Spurs otrzymał koszulkę z numerem 10., z którym przed laty w tej samej drużynie grał właśnie Rodman. Dziś już 61-letni koszykarz zasłynął nie tylko niesamowitymi osiągnięciami, lecz także nieobliczalnym charakterem, kontrowersyjnym, czasem wulgarnym zachowaniem. Jeremy'ego do niedawna nie dotyczyły tego typu opinie, raczej uznawany jest za inteligentnego, pokornego i słuchającego trenerów zawodnika. Ostatnio jednak było o nim głośno, bo zażartował publicznie z innego gracza Russella Westbrooka. Jeśli mimo wszystko Sochan zamierza pójść zawodowo w ślady Rodmana, ma ku temu wszelkie możliwości. Szczególnie że jego marzeniem jest wygranie mistrzostw. Rodmanowi udało się to pięciokrotnie.


Przy pisaniu artykułu korzystałam z artykułów pochodzących m.in. z nba.com, onet.pl, eurosport.pl oraz wywiadów wideo z serwisu YouTube.

Ismena Dąbrowska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę