Znaleziono 0 artykułów
28.12.2018

Kobiety, które zmieniły Polskę

Xymena Zaniewska (Fot. EastNews)

Siostry Julia i Lidia Pańków swoimi „Kreatorkami” wypełniają dziurę naszej niewiedzy o postępowych, silnych i twórczych Polkach okresu PRL-u, pokazując, jak wiele do dziś tym emancypantkom zawdzięczamy.

Powiedzieć, że w PRL-u pod kioskami ustawiały się kolejki, gdy przywożono tygodnik „Przekrój”, to lekko naciągnąć historię. Ale znikał bardzo szybko i dla wszystkich chętnych nie starczało. Ta redagowana w Krakowie gazeta była jednak inna od pozostałych, choć trzymał ją za twarz uścisk cenzury, musiała lawirować, kręcić, puszczać oko do czytelników, którzy – jak się zdaje – doskonale rozumieli te mrugnięcia. Przy okazji „Przekrój” był światowy, kiedy trzeba poważny, ale też lekki. Dowcipny, kolorowy, po prostu ciekawy. Stał za tym redaktor naczelny Marian Eile, który ma swoje, absolutnie zasłużone miejsce w panteonie polskiej kultury. Nie tylko on, ale także jego zastępczyni, Janina Ipohorska. Trzymała się, ponoć z własnego wyboru, w cieniu i na uboczu. Lecz znali ją wszyscy, którzy w owym czasie z kulturą byli za pan brat. Jeśli nie z nazwiska, to z pseudonimów, zazwyczaj męskich, za to rozpoznawalnych jak Polska długa i szeroka.

Zofia Chomętowska 

Bowiem Ipohorska to sławny Jan Kamyczek, autor znakomitych felietonów obyczajowych „Demokratyczny savoir-vivre”, uczących Polaków nie tylko dobrych manier, ale też wnikliwej obserwacji świata, jego przemian społecznych i meandrów oraz – tak, tak – doradca w sprawach sercowych. Była Alojzym Kaczanowskim, czyli twórcą scenariusza pierwszego powojennego serialu „Kapitan Sowa na tropie”, utrzymanego w stylu zachodniego kina noir, w którym główną rolę zagrał Wiesław Gołas, a całość wyreżyserował Stanisław Bareja. Wymyśliła słowa i zwroty, które na stałe weszły do polszczyzny, np. „wdzianko” lub „dieta-cud”. Gdyby nie Ipohorska, powojenna Polska, zszarzała od realnego socjalizmu, byłaby jeszcze bardziej bura i nudna.

Julia Pirotte 
Reklama

Portrety właśnie takich kobiet zebrane są w książce „Kreatorki. Kobiety, które zmieniły polski styl życia”, autorstwa sióstr Julii i Lidii Pańków. Są między nimi fotografki, scenografki, projektantki, ilustratorki, felietonistki, pisarki, architektki i profesorki wyższych uczelni. A wszystkie obdarzone przez Boga (albo raczej Boginię) charakterem, charyzmą, osobowością i odwagą. Lubiły chadzać pod prąd, zdobywały należne swoim talentom miejsce w dziedzinach dotąd zarezerwowanych dla mężczyzn. To jeszcze nie był czas, gdy kobiety mogły stawać na podium w tzw. „męskich kategoriach”, dlatego ich nazwiska do dzisiaj pozostają raczej nieznane. Julia i Lidia Pańków wypełniają tę dziurę naszej niewiedzy, pokazując przy okazji, jak wiele zawdzięczamy „kreatorkom” po dzień dzisiejszy i o ile bylibyśmy bez nich ubożsi.

Gdyby nie, dla przykładu, Xymena Zaniewska, polska scenografia telewizyjna byłaby pospolitym rzemiosłem, a nie sztuką. A gdyby nie Wanda Telakowska wzornictwo przemysłowe byłoby o wiele zupełnie zwyczajne. Tymczasem twórczyni Instytutu Wzornictwa Przemysłowego nie dość, że założyła firmę unikalną na skalę światową, to jeszcze pokazała Polakom, że w życiu ważny jest dobry gust, piękno na co dzień i prostota formy. PRL przeszkadzała jej jak mogła, chociażby swoją prostacką siermiężnością, a Telakowska nic, tylko tworzyła, edukowała, edukowała i tworzyła. Miała na dodatek świadomość, iż czas przedwojnia, gdy była blisko z artystyczną bohemą, rychło nie wróci. Usiadła za urzędniczym biurkiem, a mimo to zasłużyła na przydomek Joanny d’Arc designu, zaś wiersze pisali o niej Czesław Miłosz, Julian Tuwim i Antoni Słonimski. Gdyby nie Danuta Konwicka, rysowniczka kilkudziesięciu książek dla najmłodszych oraz setek ilustracji w pismach „Miś” i „Świerszczyk”, polskie dzieci byłyby o wiele bardziej pokrzywdzone w stosunku do swoich rówieśników z Zachodu. I tak dalej.

Na dodatek wszystkie panie portretowane w „Kreatorkach” miały świadomość utraty. Na ich oczach rozsypała się II Rzeczpospolita, przeminęła wojna i nastał realny socjalizm, ustrój wybitnie niesprzyjający ludziom twórczym, a zwłaszcza kobietom, bo mizoginiczny z założenia. A one nic: niech się wali i pali, niech zawsze wiatr wieje w oczy, lecz i tak zrobią to, co chcą. Z tych lepszych czasów zostały fotografie (prezentowane w książce), a z tych gorszych – niewiarygodny wręcz dorobek, tak twórczy jak życiowy.

Po prostu, bohaterki książki Julii i Lidii Pańków były prawdziwymi emancypantkami. Małe słowo, a bardzo znaczące. Dobrze byłoby wiedzieć, dla przykładu, czy taka Coco Chanel utrzymałaby się w owym czasie nad Wisłą, nie mówiąc już o zrobieniu kariery. „Kreatorki” nie były nic słabsze od Coco, a może nawet twardsze i bardziej odważne. Tym dziesięciu Polkom należą się pomniki, choć były sobą, tworzyły i podpowiadały, jak żyć (po swojemu!) nie po to, by stanąć na cokołach. Jak dobrze mieć takie babki!

Okładka książki (Fot. materiały prasowe)

Julia i Lidia Pańków, „Kreatorki. Kobiety, które zmieniły polski styl życia”, Wydawnictwo Muza

Maria Fredro-Boniecka
Reklama
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę