Znaleziono 0 artykułów
12.06.2019

Mélanie Inglessis: Światło od środka

Olivia Wilde, stała klientka Mélanie Inglessis (Fot. Getty Images)

Paryżanka z pochodzenia, swoją karierę zaczęła w Londynie, a dziś mieszka w Los Angeles. Dba o wizerunek Natalie Portman, Lei Michele i Britney Spears, a na oscarową galę stworzyła makijaż Joanny Kulig kosmetykami polskiej marki Miya.

Kiedy odkryłaś, że chcesz zostać makijażystką?

Po studiach w London College of Fashion pracowałam dla takich marek jak MAC i Shu Uemura. Miałam szczęście pomagać takim wspaniałym artystom jak Val Garland, Charlotte Tilbury czy Pat McGrath. Ale chciałam jeszcze wtedy przeniknąć do świata mody.

Co sprawiło, że jednak weszłaś na dobre w świat piękna?

To było bardziej stopniowe. Rzucałam to i wracałam znowu. Długo walczyłam o stabilizację finansową, a gdybym wtedy wiedziała, że na końcu tego tunelu jest światło, a cała moja ciężka praca się opłaci, to może niektóre z tych trudnych dni byłyby trochę łatwiejsze. Wytrwałość jest kluczem do sukcesu. Bo on nie przychodzi z dnia na dzień, szczególnie w branżach, w których konkurencja jest tak szalona. Ale jeśli kochasz to, co robisz, trzymaj się tego.

Karlie Kloss na gali MET 2019 w makijażu Mélanie (Fot. Getty Images)

Co cię inspiruje?

Uwielbiam „Łowcę androidów”! Bardzo inspirujące są dla mnie także subkultury takie jak punk, lata 80. czy modsi. Największe ikony beauty? Blondie, Marylin Monroe i Elizabeth Taylor. Wciąż znajduję na ich zdjęciach współczesne akcenty.

Natalie Portman w makijażu Mélanie (Fot. Getty Images)

Jak odpoczywasz i dbasz o własną urodę?

Mam dziesięciomiesięczne dziecko, więc brakuje mi czasu na prawdziwy odpoczynek. Najszybciej relaksują mnie masaż, pachnąca kąpiel albo po prostu długi spacer. Staram się też używać jak najmniej kosmetyków, bo w pracy mam ich tyle do testowania… W dzień nakładam zawsze produkt z witaminą C, na noc kosmetyk z retinolem. Do tego dokładam coś nawilżającego. Trzy razy w tygodniu robię delikatny peeling i kładę maseczkę. Jeśli muszę wyglądać dobrze, mieszam krem nawilżający z rozświetlaczem i nakładam na całą twarz, szyję i dekolt. To światło natychmiast dodaje mi energii.

Jak trafiłaś na markę Miya?

Gdy dowiedziałam się, że będę malować Joannę, zaczęłam robić research polskich kosmetyków do makijażu. I wtedy trafiłam na markę Miya, która okazała się strzałem w dziesiątkę. Mój pierwszy wybór to mySTARlighter, który nakładam na grzbiet nosa, kości policzkowe i łuki brwiowe. Kocham produkty Miya, także za to, że nie są testowane na zwierzętach. Wszystko w nich kręci się wokół blasku, świeżości i połysku. A ja uwielbiam, gdy skóra tak wygląda.

Jaki miałaś pomysł na makijaż Kulig?

Joanna urodziła dziecko tydzień przed galą oscarową. Starałam się więc stworzyć bardzo świeży look. Taki, w którym mogła się czuć komfortowo. Zmieszałam dwa kolory rozświetlaczy Miya, aby trochę ocieplić odcień jej skóry. Jedynym mocnym akcentem były wyraziście czerwone usta.

Amber Heard w makijażu Mélanie (Fot. Getty Images)

A jak wygląda twoja praca z Olivią Wilde?

Pracujemy razem od 11 lat. Obie jednogłośnie stwierdziłyśmy, że mySTARlighter jest jednym z najlepszych kremowych rozświetlaczy na świecie. Kocham wszystkie jego odcienie. Do Olivii najbardziej pasował ten w odcieniu Rose Diamond, dający srebrzysty połysk. Używałam też myWONDERBALM I Love Me (z olejkiem z róży) i jest po prostu pyszny!

Jak powstaje pomysł na konkretny makijaż dla gwiazdy?

Chcę przede wszystkim, żeby czuły się jak najlepiej. Każda z nich oczekuje czegoś innego. Ogólnie rzecz biorąc, praca na czerwonym dywanie zawsze zaczyna się od przesłania nam przez stylistę zdjęcia stroju. Dopiero gdy wiemy, w co gwiazda będzie ubrana, ustalamy, jak będą wyglądać włosy i makijaż. Wysyłamy sobie nawzajem referencje i rozpoczynamy proces współpracy.

 

Sprawdzone triki Mélanie:

Rozświetlacze nakładam zazwyczaj palcami, bo lepiej łączą się wtedy z kremem, a ja lubię mieszać ze sobą te dwa produkty. MySTARlighter marki Miya świetnie wygląda na kościach czoła, kościach policzkowych, łuku kupidyna (nad górną wargą), a także w wewnętrznych kącikach oczu. Jeśli masz mały nosek, możesz też podkreślić rozświetlaczem jego grzbiet. Używaj jednego odcienia rozświetlacza. A jeśli nie jesteś zbyt dobra w makijażu, zmieszaj rozświetlacz z odrobiną kremu, żeby efekt był delikatniejszy. Pamiętaj: wewnętrzny kącik oka i kości policzkowe zawsze uwielbiają połysk. Tutaj więc śmiało możesz nakładać rozświetlacze.

Maja Mendraszek-Goser
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę