Znaleziono 0 artykułów
14.04.2019

Nauczyciel Roku 2018 popiera strajk

Przemek Staroń (Fot. Paweł Lęcki) 

– Nauczyciele podnieśli głowy. Jedna z najbardziej sfrustrowanych grup zawodowych wreszcie mówi: „Jesteśmy tutaj, nie możecie nas dłużej lekceważyć” – tłumaczy Przemek Staroń, nauczyciel, psycholog i kulturoznawca oraz wykładowca Uniwersytetu SWPS, opowiadając o zmianie społecznej, która dokonała się dzięki strajkowi nauczycieli. 

Strajkujesz?

Oczywiście! I czuję niesamowitą jedność, poruszenie i siłę. Jestem potwornie zmęczony, ale dobrej myśli.

O co strajkujecie?

O lepszą szkołę. O lepszy system edukacji. O godność. Próbujemy tłumaczyć ludziom, że uderzanie w nauczycieli, a zalewa nas ogromna fala hejtu, to jak uderzanie na drodze w inny samochód. Bez dobrych nauczycieli nie będzie dobrych uczniów, a więc dobrego społeczeństwa. Kasując tamten pojazd, sami też ulegamy wypadkowi. „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”, mówił Jan Zamoyski. Nie chciałbym, żeby kiedyś operował mnie chirurg, który był źle uczony w szkole biologii.

Dlaczego strajkujecie teraz?

Bo mamy dosyć. Rząd mówi nam, że nie strajkowaliśmy wcześniej, tylko teraz, przeciwko tej właśnie władzy. To nieprawda. Wyraziliśmy sprzeciw, zwłaszcza przed reformą. Nauczyciele Roku napisali wtedy list do minister Anny Zalewskiej. Odpisała, że wszystko jest dobrze przygotowane do zmian, a my, mówiąc kolokwialnie, się czepiamy.

Przemek Staroń (Fot. Paweł Lęcki) 

Znaleźliście się pod ostrzałem krytyki.

Grzmi PiS, mówiąc, że jesteśmy wichrzycielami, grzmią niektórzy przedstawiciele Kościoła, nazywając nas Judaszami. A przecież Jan Paweł II napisał w encyklice „Laborem exercens”, że każdy ma prawo do strajku bez sankcji, byle tego prawa nie nadużywać. Dlatego tak wielkiego strajku nie było nigdy wcześniej. Tym razem zostaliśmy doprowadzeni do ostateczności. W styczniu podjęta została decyzja o wejściu w strajk zbiorowy, na początku marca podany został termin, a rząd do ostatniej chwili zwlekał z reakcją. Twierdzą teraz, że z nami rozmawiają, a równocześnie obiecują dopłaty do sztuk bydła… To zupełnie niepoważne. Nie mam nic przeciwko wspieraniu  innych, ale przykre jest to, że są pieniądze na wiele celów, a nie ma dla nas, mimo że walczymy o godną płacę za ciężką pracę. Podsumowując, mamy tu do czynienia z jedną z rządowych taktyk zdyskredytowania strajkujących. Dlatego zachęcam, abyśmy nie wierzyli w złe słowa, które słyszymy. Żebyśmy bronili się przed hejtem tak jak Harry Potter uczący się od profesora Snape’a sztuki oklumencji, żeby zachować umysł wolnym od trucizny Voldemorta.

Jak reagują na strajk uczniowie?

Coraz wyraźniej słyszymy, że stoją za nami murem. Ale przez ostatnie lata debata publiczna przestała być racjonalna, więc dostają sprzeczne komunikaty. Gdy wciąż słyszysz prorządowe argumenty, zaczynasz rozkminiać, kto ma rację. Przez tę politykę dezinformacji uczniowie odczuwają niepokój. A nie chcemy, żeby uważali, że mamy ich w gdzieś i chodzi nam tylko o hajs. Że nie liczy się dla nas dobro uczniów, ich egzaminy, ich rozwój. Rolą, nas strajkujących, jest zaopiekowanie się uczniami i ich rodzicami,i powinniśmy dać im to maksymalnie. To nie oni, a rząd jest stroną sporu. Najtrudniejszym teraz zadaniem jest rozstrzygnąć, jak realizować strajk, aby jednocześnie nie skrzywdzić maturzystów blokowaniem ukończenia szkoły średniej.

Autorytet nauczyciela w ostatnich latach ucierpiał.

Wiesz, teoretycznie każdy może być herosem. Ale od przeciętnego człowieka heroizmu wymagać nie możemy. Filozof Tadeusz Gadacz mówił, że czynów heroicznych można dokonywać z wolnego wyboru, a nigdy z przymusu. A nauczycieli zmuszamy do czynów heroicznych, bo to prawie niemożliwe, żeby utrzymać rodzinę za 1800 zł, które dostaje nauczyciel stażysta. Zamiast płacić im przyzwoite honorarium, ci, którzy już dawno oddali honor za honorarium, wymagają od nauczycieli heroicznego zachowania. Nauczyciel przy takich zarobkach i obłożeniu pracą nie jest w stanie normalnie funkcjonować, więc trudno, żeby znalazł w sobie siłę, żeby się rozwijać. A bez ustawicznego rozwoju nie można być dobrym nauczycielem. Ten zawód powinien być zawodem elitarnym. Jeśli nauczyciele zostaną podbudowani merytorycznie, finansowo, mentalnie, obdarzeni takim wsparciem podwyższą jakość swoich usług. System przyjmowania do zawodu powinien być w przyszłości lepszy. Ale to się nie wydarzy przy tak niskich zarobkach. Będziemy do zawodu przyciągać najlepszych, jeśli będzie to zawód prestiżowy. Walczę o to jak lew.

Przemek Staroń  (Fot. Paweł Lęcki) 
Przemek Staroń (Fot. Paweł Lęcki) 

Dobry nauczyciel, czyli jaki?

To, co najważniejsze w edukacji, to kwestia relacji. Nauczyciel dobry to więc taki, który uczy zdumienia otaczającą rzeczywistością. I pomaga odnaleźć się w skomplikowanym współczesnym świecie. Z takim przewodnikiem uczeń czuje się szanowany i sam uczy się szanować. Uważam, że powinniśmy dawać uczniom wędkę, a nie rybę. Trzeba przede wszystkim nauczyć ucznia gotowości do uczenia się nowych umiejętności, bo wtedy, niezależnie od tego, czy będzie żył w cyfrowej dżungli, czy na postapokaliptycznej pustyni, poradzi sobie. Myślenie krytyczne i kreatywne to dwie strony tego samego medalu. Ważna jest też dbałość o kompetencje intra- i interpersonalne – rozumienie swoich emocji i współpraca z innymi w celu budowania współczesnego świata.

A masz wizję szkoły idealnej?

Jestem w kapitule konkursu Szkoła 2030. Czekamy na propozycje tego, jak miałaby wyglądać ta lepsza szkoła. Jestem ciekawy, jak to jest widziane oddolnie – przez nauczycieli i uczniów z całej Polski. Najważniejsze jest moim zdaniem to, żeby szkoła kształtowała postawę badacza, eksperymentatora, niczego nie narzucając. Od tego wychodzi się do rozwiązań instytucjonalnych, polegających m.in. na przebudowaniu systemu ocen. To powinna być nie tyle ocena, co informacja dla ucznia o postępie. Wtedy uczeń mógłby czuć się odpowiedzialny za swój proces uczenia się. Potem przychodzi kolej na przeformułowanie egzaminów itd. Żeby taką szkołę stworzyć, trzeba zebrać jak najwięcej danych, opinii i konsultacji. To wymaga lat. Finlandia tego dokonała, więc nic dziwnego, że system edukacji tego kraju jest uważany za najlepszy. Ale nie możemy go bezrefleksyjnie przełożyć na polskie warunki. Kopiowanie nie przynosi dobrych rezultatów. Trzeba patrzeć nie na efekt, tylko na drogę, którą Finlandia przeszła. Drogę, która wymaga zaangażowania i czasu.

Dlaczego zostałeś nauczycielem, jeśli ten zawód jest tak odpowiedzialny, a tak niedoceniany?

Ten zawód to moje życie, nie wyobrażam sobie innego. Zostałem do tego stworzony. Moją misją jest przekazywanie wiedzy. Tłumaczę to sobie tak: na początku świata Bóg stworzył wiedzę. I stwierdził, że jest czymś najlepszym na świecie. A potem uznał, że istnieje coś lepszego, a jest to przekazywanie wiedzy innym. Ono daje jeszcze większą satysfakcję.

Tobie udaje się godzić zawód nauczyciela z pracą wykładowcy i współprowadzeniem Centrum Rozwoju. Może gdyby każdy tak zrobił, nie byłoby strajku?

Ja mogę sobie na to pozwolić, bo jestem osobą homoseksualną bez dzieci. Mógłbym olać tę pracę, żeby zarabiać wyłącznie jako psycholog i trener. Dostałem wiele razy  propozycję zmiany pracy. Miałem być doradcą prezydenta ds. edukacji, politykiem, HR-owcem, trenerem. Nie skorzystałem z tego, bo dodatkowe zlecenia dają mi niezależność. Ale znam dobrych nauczycieli, którzy rzucili szkołę, bo poczucie misji nie wykarmiało ich dzieci. Zaczęły się przy okazji strajku pojawiać fałszywe dane na temat zarobków nauczycieli. Ja jako nauczyciel mianowany na etacie zarabiam na rękę około 2400 zł, łącznie z dodatkiem motywacyjnym i za wysługę lat. Starcza mi to na spłatę kredytu i opłaty miesięczne. Moi koledzy, żeby związać koniec z końcem, pracują w kilku szkołach. Mam nawet znajomych – paru nauczycieli – którzy jeżdżą między szkołami w różnych miastach. W efekcie nie mają czasu dla własnych dzieci.

Masz nadzieję na lepsze?

Tak, bo zmiana już nastąpiła. Strajk przeorał świadomość społeczną. Hogwart wygrał! Niezależnie od tego, jak formalnie zakończy się strajk, zaczęto rozmawiać o tym, jak uczynić szkołę lepszą. I wiesz, to nie jest protest, który odbywa się na jednej ulicy w Warszawie. Opanował całą Polskę. Nauczyciele podnieśli głowy. Jedna z najbardziej sfrustrowanych grup zawodowych wreszcie mówi: „Jesteśmy tutaj, nie możecie nas dłużej lekceważyć”. Teraz każda partia już wie, że z nami nie można zadzierać. To, co się urodziło w wyniku strajku, jest nasze. Żadna decyzja polityczna tego nie cofnie.

Przemek Staroń  (Fot. Paweł Lęcki) 

Przemek Staroń: Psycholog i kulturoznawca, wykładowca Uniwersytetu SWPS i współzałożyciel Centrum Rozwoju Jump, w ramach którego wspiera rozwój i stymuluje umiejętność myślenia młodzieży, dorosłych i seniorów. Nauczyciel mianowany, twórca Zakonu Feniksa, nagrodzony przez Komisję Europejską orędownik spotkań pokoleń. Tutor ponad 30 finalistów i laureatów Olimpiady Filozoficznej,  fan kreatywnego nauczania i twórca pracowni #utrzy, jako prekursor wykorzystania Snapchata w edukacji nazywany profesorem Snapem. Nauczyciel Roku 2018.

Anna Konieczyńska
Sortuj wg. Najnowsze
Komentarze (2)

Wyloguj się
Ola Nęcka
Ola Nęcka15.04.2019, 18:36
Brawo panie Przemku!

Wczytaj więcej
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę