Znaleziono 0 artykułów
17.03.2022

„Oficerki”: Opowieść o policjantkach

17.03.2022
"Oficerki" - zdjęcia z próby. Fot. Rafał Paradowski

Reżyserka Anna Smolar w swoim spektaklu przygląda się kobietom w mundurach. Mówi o instytucjonalnej przemocy, granicach umowy społecznej, o tym, czy jesteśmy w stanie dostrzec racje człowieka po drugiej stronie barykady. I zadaje pytanie: Jak przerwać błędne koło wrogości?

Jesień 2020 roku, na ulicach kolejne demonstracje Strajku Kobiet sprzeciwiających się zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej, odbieraniu nam prawa do własnych ciał, do decyzji o swoim życiu i zdrowiu. Wiele manifestujących dziewczyn zamkniętych w policyjnym kotle przeżywa wtedy przedziwne doświadczenie rozdwojenia, stojąc naprzeciwko innych kobiet – tych w mundurach. Patrzymy w oczy, widzimy umalowane rzęsy i zastanawiamy się: co jej w duszy gra, co ona teraz myśli? Czy ma te same prawa co my, wykrzykujące hasła w imieniu wszystkich kobiet, także tych umundurowanych? Czy też pragnie z nami krzyczeć, ale nie robi tego w imię służby, której się podjęła?

Takie przeżycia były też udziałem Anny Smolar, urodzonej we Francji polskiej reżyserki, od lat współtworzącej polską scenę teatralną, badającej niewygodne, wyparte przez społeczeństwo tematy, przyglądającej się różnym grupom (nauczycielom, młodym matkom), dającej głos wykluczonym, wsłuchującej się przy tym we własne i cudze doświadczenia.

"Oficerki" - zdjęcia z próby. Fot. Rafał Paradowski

Wobec radykalnej polaryzacji naszej rzeczywistości miałam potrzebę zgłębić perspektywę wydającą się obcą, wywołującą wiele pytań, stąd pomysł na opowieść o policjantkach – wyjaśnia reżyserka. – Kiedy walczymy o swoje prawa na ulicach, ucieleśnieniem opresyjnej władzy są właśnie ludzie w mundurze. Zbrojne ramię, twarda ręka, egzekucja siły. Nie mamy dostępu do rządzących, więc nasze emocje kierują się w stronę mundurowych i w pewnym momencie to oni całkowicie kanalizują nienawiść.

Ale sprawa jest bardziej złożona, jak dodaje reżyserka, bo policjanci mają jednak ograniczoną władzę, a poza tym prezentują różnorodne losy, wrażliwości, poglądy. A jednocześnie są wśród nich tacy, którzy swoje działania potrafią tłumaczyć stwierdzeniem: „To nie ja, to rozkaz”.

– Dlatego przygotowując „Oficerki”, chciałam przez kontakt z kobietami w tym zawodzie spróbować wydobyć coś, co może być niejednoznaczne i nie do końca komfortowe dla liberalnej strony – reżyserka wyjaśnia swoje intencje. – Interesuje mnie badanie kobiecego pierwiastka w kontekście hiperpatriarchalnej struktury, szukanie śladów wrażliwości tam, gdzie rządzi stereotypowa twardość. Figura policjantki przynosi pytania o opiekuńczość, tęsknotę za zaufaniem społecznym.

"Oficerki" - zdjęcia z próby. Fot. Rafał Paradowski

Agata Sikora: „Staramy się wyobrazić sobie świat, w którym przemocy nie ma, ale to utopia”

Pracując nad spektaklem, Anna Smolar postanowiła znaleźć dla swoich przemyśleń swoistą „sparring partnerkę ideową”. Stała się nią mieszkająca w Wielkiej Brytanii publicystka i kulturoznawczyni Agata Sikora, autorka głośnej książki „Wolność, równość, przemoc. Czego nie chcemy sobie powiedzieć”.

– W mojej książce wykazuję, że właśnie przemoc jest tym elementem wypieranym przez nasze liberalne myślenie – mówi Sikora, z którą rozmawiam na Skypie. – Staramy się wyobrazić sobie świat, w którym tej przemocy nie ma, ale to utopia. Ciekawe wydaje mi się, a jednocześnie stanowi karkołomne zadanie, znalezienie takiego sposobu myślenia, który nie będzie zamykał oczu na przemoc. Ale pozwoli wyobrazić sobie porządek społeczny, w jakim przemoc jest możliwie nieszkodliwa, możliwie najbardziej konstruktywnie przepracowywana. Dotykamy tu tego samego problemu co w sprawie policjantek, które z jednej strony kojarzą się nam z monopolem przemocy państwowej, a z drugiej strony są kobietami działającymi w bardzo zmaskulinizowanym zawodzie.

Agata i Anna pracowały regularnie na Zoomie (pomysł spotkania w Polsce zablokowały covidowe perturbacje). Sikora także w ten sposób uczestniczyła w kilku pierwszych próbach zespołu. – Zaczęłyśmy od luźnych rozmów o policji, skojarzeniach, miejscu przemocy w demokracji liberalnej – mówi. – A potem przegadywałyśmy rodzące się w improwizacjach sceny. Jako że nie byłam z nimi na miejscu, oferowałam spojrzenie z dystansu, ale z poczuciem, że moje pytania mają służyć wizji i założeniom reżyserskim.

"Oficerki" - zdjęcia z próby. Fot. Rafał Paradowski

Jakie to pytania? Choćby: czy możliwe jest funkcjonowanie państwa w ogóle bez przemocy? Jak miałaby wyglądać „dobra przemoc”? Co miałaby robić, albo nie robić „dobra policja”? Anna Smolar tłumaczy: – Kluczowy problem postawiony w tym spektaklu brzmi: na ile jesteśmy w stanie jako społeczeństwo uwierzyć w motto polskiej policji „pomagamy i chronimy”? Ja chcę być chroniona, chcę czuć, że ktoś mnie uratuje, jeśli zostanę zaatakowana, że ktoś ochroni moje dzieci przed złem. I chcę wierzyć, że jest taka formacja, za której pracę płacimy jako podatnicy, która się nami opiekuje, stoi po stronie obywateli, a nie po stronie struktury państwa, polityków. Ale czy jesteśmy w stanie uznać to za możliwe? Gdzieś w tle pojawia się pytanie: w co gramy, kiedy gramy w społeczeństwo? Kiedy umawiamy się na płacenie podatków, wysyłanie dzieci do szkoły, służbę zdrowia, uzbrojonych policjantów?

"Oficerki" - zdjęcia z próby. Fot. Rafał Paradowski

Twórcy „Oficerek”, pracując nad spektaklem, rozmawiali z policjantkami

„Oficerki” to kooperacja Teatru Polskiego w Bydgoszczy i Komuny Warszawa. Zgodnie z modelem wypracowanym przez Annę Smolar, członkinię równościowego Instytutu Sztuk Performatywnych, spektakl powstawał z zachowaniem zasad równości. Reżyserka zdecydowała się traktować aktorki i aktorów (zespół bydgoski) jako współtwórców scenariusza i podzielić z nimi tantiemy.

– Mnóstwo pracy twórczej rodzi się w dialogu, ale świat instytucji, w którym istniejemy, zawsze żąda określenia autora – zauważa „współpracowniczka koncepcyjna” Agata Sikora. – Przy tym wszystkim wiem, że Ania ma jasną wizję tego spektaklu i dar harmonizowania energii uczestników, tak by było pole do popisu dla każdego, a jednocześnie wszystko szło w określonym kierunku.

"Oficerki" - zdjęcia z próby. Fot. Rafał Paradowski

Poza Anną Met, która współpracuje ze Smolar jako autorka scenografii i kostiumów, do zespołu dołączyła choreografka Katarzyna Sikora, o której pracy reżyserka mówi tak: Można powiedzieć, że na scenie zobaczymy swoistą choreografię siły. To droga od twardości do twardości przez miękkość. Spróbujemy przez ciało opowiedzieć o byciu mundurowym, choć na scenie munduru będzie mało. Bo jest on w głowie – to funkcja, służba, zestaw wartości, które generują system zachowań. A pod tym kryją się potrzeby, które najczęściej muszą zostać wyparte.

Żeby poznać perspektywę kobiet pracujących w policji, reżyserka i zespół aktorski spotykali się z policjantkami. Rozmawiali, słuchali, na tej podstawie improwizowali sceny i dialogi. Poznali policjantki, które chętnie się dzielą swoimi doświadczeniami, są gotowe odpowiadać na pytania, choć większość prosi o zachowanie anonimowości. – Chcą być zrozumiane, wysłuchane i od razu sprawdzają, czy podchodzimy do ich historii z tezą albo stawiając wyroki – opowiada Anna. – Rozmowy są fascynujące, ale trudne, wymagają otwartości, na którą nie zawsze nas stać. Mamy utarte przekonania, na przykład że policja przeważnie przyciąga skrajną prawicę, ludzi o ksenofobicznych, homofobicznych poglądach. Istnieje wiele skandalicznych doniesień, znamy nagrania, które są dowodem na łamanie praw człowieka. Ale czy na taką skalę, jak sobie wyobrażamy? W niektórych krajach, jak w Grecji, policja staje się faktycznie przedłużeniem neofaszystowskich ugrupowań, ale czy tak jest w Polsce? Czy stać nas na wysłuchanie, kim są ludzie zatrudnieni w tej szczególnej firmie? Kim są te kobiety? Kim są w pracy, a kim po dyżurze?

"Oficerki" - zdjęcia z próby. Fot. Rafał Paradowski

Twórcy spektaklu próbują zatem pokazać złożoność sytuacji osoby, która pracuje w policji, ale i problem leżący u podstaw umowy społecznej. – Widać to choćby w tym, jak wychowujemy nasze dzieci, jaki podskórny przekaz płynie z naszych codziennych małych decyzji związanych z regułami i porządkiem społecznym – mówi Smolar. – Czym są dla nas zasady, które nas łączą? Na ile jesteśmy w stanie budować w oparciu o nie wzajemne zaufanie?

Wśród tych pytań pojawiają się też związane z konformizmem. Od mundurowych oczekujemy odważnych gestów oporu, a czy zadajemy sobie pytania o własną odwagę i bezkompromisowość? – „Ktoś musi utrzymać porządek w tym kraju”, powtarza jedna z policjantek i tak też o swojej pracy opowiada synowi – opowiada twórczyni. – Poza protestami czy politycznymi konfrontacjami jest wiele sytuacji, w których naprawdę cieszymy się, że policjantki wykonują za nas brudną robotę. Usuwają martwe ciała z naszego pola widzenia, wyrywają dzieci od przemocowych rodziców, robią rzeczy wymagające niesłychanej odporności psychicznej. Bywają sprawczyniami przemocy, ale są też systematycznie jej ofiarami. Jako obywatele mamy sporo powodów do dziękowania im, jednak trudno nawet tę wdzięczność do siebie dopuścić, bo policjantki są dla nas figurami kojarzonymi z kolaboracją, przemocą lub opresją. Jak przerwać błędne koło wrogości?

Anna Smolar: W „Oficerkach” badamy nasz stosunek do pacyfizmu

Próby odbywają się w Szkole, siedzibie Komuny Warszawa, gdzie Anna Smolar pełni również rolę kuratorki tegorocznego sezonu teatralnego pod hasłem „Twarda miłość” – przyświeca ono także jej spektaklowi. W teatrze szuka, jak sama mówi, rozbijania stereotypowego myślenia o relacjach międzyludzkich – tych dotyczących pracy, miłości romantycznej czy też więzi między opiekunem i wychowankiem.

A hasło „twarda miłość” mówi o uwalnianiu się z błędnych schematów. Jest bardzo konkretnym narzędziem z zakresu psychologii, używanym w kontekście uzależnień i współuzależnień. Mówi o tym, jak wspierać nie przez zalewanie współczuciem, użalaniem się czy wchodzeniem w fuzję emocjonalną, tylko przez próbę zdystansowania się, stawiania ultimatum, wzmacniania siebie w imieniu dobra wspólnego. – W spektaklach, które powstaną w ramach tego idiomu, sprawdzamy, czy można pojęcia „twarda miłość” użyć, by badać rzeczywistość w szerszym zakresie – tłumaczy Anna. – Czym na płaszczyźnie społecznej jest twarda miłość? W „Oficerkach” na przykład badamy nasz stosunek do pacyfizmu i kwestii bezpieczeństwa. Co w nas wywołuje opowieść o Irlandii, gdzie po traumie wojny domowej, po tym, jak policja zaczęła być kojarzona jako formacja, która torturuje ludzi, zabrano policjantom broń palną, a dano drewniane pałki? Dlaczego niektórzy z nas mogą nosić broń, a niektórzy nie? Czy jesteśmy bezpieczni w tej sytuacji? A z drugiej strony, czy teraz, w kontekście wojny jesteśmy w stanie myśleć o sile jako o czymś pożądanym i dobrym?

Nie zdziwcie się więc, gdy na scenie zobaczycie u Smolar „broń” jako postać – bohaterkę spektaklu w takim samym stopniu jak ludzie, którzy jej używają. W teatrze wszystko jest możliwe. I może tylko w teatrze da się wyjść z błędnego koła przemocy.

„Oficerki. O policji. Fantazja oparta na faktach”, Teatr Komuna Warszawa – premiera 18.03; Teatrze Polski w Bydgoszczy – premiera 25.03.

Zbiorowe zdjęcie Anny Smolar z zespołem (Fot. Liubov Gorobiuk)
Reżyseria, dramaturgia, scenariusz: Anna Smolar
Obsada i dialogi: Sara Celler-Jezierska, Mirosław Guzowski, Damian Kwiatkowski, Franek Nowiński, Michalina Rodak, Małgorzata Trofimiuk, Jakub Ulewicz, Małgorzata Witkowska
Współpraca koncepcyjna: Agata Sikora
Scenografia, kostiumy: Anna Met
Ruch: Katarzyna Sikora
Opracowanie muzyczne: Rafał Paradowski
Światła: Liubov Gorobiuk
Anna Sańczuk
  1. Kultura
  2. Sztuka
  3. „Oficerki”: Opowieść o policjantkach
Proszę czekać..
Zamknij