Znaleziono 0 artykułów
01.10.2022

„Cesarzowa Sisi”: Prawdziwa baśń

01.10.2022
(Fot. materiały prasowe)

Pałacowe wnętrza niczym z „The Crown”, dworskie intrygi godne „Gry o tron”, namiętna miłość jak z „Bridgertonów” – „Cesarzowa Sisi” na Netfliksie to murowany przebój. Serial opowiada o Elżbiecie Bawarskiej, żonie Franciszka Józefa I, która na skostniałym dworze XIX-wiecznej Austrii wymykała się schematom. 

Prawdziwa historia opowiedziana z perspektywy kobiety

„Cesarzowa Sisi” wpisuje się w popularny (i jakże potrzebny!) trend na herstorię. Chociaż Elżbieta Bawarska już dla swoich współczesnych była ikoną, dziś portret silnej, wolnej i zbuntowanej kobiety przemawia do przedstawicielek nowego pokolenia. Elżbieta, córka księcia Bawarii, zakochała się od pierwszego wejrzenia w cesarzu Franciszku Józefie I, który był przyrzeczony jej starszej siostrze, Helenie. Dzika dziewczyna, którą matka hipokrytka chciała wysłać do domu dla obłąkanych, została ukochaną cesarzową poddanych. Na dworze nigdy do końca się nie odnalazła. Nie dość, że jej teściowa, arcyksiężna Zofia, nie zaakceptowała wyboru syna, to jeszcze sztywne zasady etykiety uwierały niezależnie myślącą kobietę. Jej polityczny wpływ, m.in. działanie na rzecz niezależności Węgier, jest nie do przecenienia, podobnie jak wpływ na same rządy wpatrzonego w żonę Franciszka Józefa. Serialowa Sisi kocha jazdę konną, pisze wiersze i „mówi prawdę wtedy, gdy inni nie mają odwagi”. W swoich czasach Elżbieta rozsadzała sztywne ramy nie tylko austriackiego dworu, ale w ogóle świata rządzonego przez mężczyzn. Wzorem konsekwencji może jednak pozostać do dziś. 

Współczesne emocje 

Franciszek Józef I czuje się więźniem cesarskiego pałacu. Pragnie zmian, ale nie wie, jak je wprowadzić. Marzy, żeby zbuntować się przeciwko matce, arcyksiężnej Zofii, ale nie ma na siebie pomysłu. Zależy mu na miłości ludu, ale nie wie, jak ją zdobyć. Arcyksiężna Zofia chciałaby dla syna dobrze, ale nauczono ją, że kobieta musi rządzić z tylnego siedzenia. Za wszelką cenę usiłuje zachować status quo, bo boi się zmian. Intryguje, by nie dopuścić do rewolucji, której źródła upatruje w Sisi. Siostrę Sisi, Helenę, nauczono, jak być grzeczną dziewczynką, więc nie potrafi zawalczyć o siebie. Matka dziewcząt – Ludwika – wierzy, że tylko poprzez małżeństwo jej córki osiągną szczęście. Motywacje każdego z bohaterów serialu wydają się jednocześnie osadzone w epoce i ahistoryczne, uniwersalne i współczesne. Scenarzyści opowiadają o Sisi, jej mężu i jej rodzinie raczej jak o postaciach z kart powieści niż ludziach z krwi i kości, którzy naprawdę żyli w XIX w. To nie zarzut, ale atut serialu – dzięki temu na tle autentycznych wydarzeń historycznych dramaty wewnętrzne ich uczestników wydają się jeszcze bliższe życiu. 

Sisi (Fot. Getty Images)

Niebanalny eskapizm 

Ale to nie znaczy, że twórcy serialu mają za nic wiedzę historyczną. Starają się jednocześnie oddać w najdrobniejszych szczegółach zarówno savoir-vivre dworskiego życia, jak i niepokoje społeczne. Równolegle do historii Sisi toczą się losy przedstawicieli ludu, którzy nie chcą żyć pod absolutystyczną władzą cesarza. Podejmowane są tematy niezmiennie aktualne, takie jak sukcesja, potrzeba władzy, niszczycielska siła wojny. Eskapistyczny może więc wydać się powrót do dworskiej epoki, ale dylematy, z którymi mierzą się bohaterowie, dalekie są od banału. 

Charyzmatyczna odtwórczyni tytułowej roli

Devrim Lingnau – 24-latka z Mannheim – to niemal debiutantka. Pojawia się na ekranie od pięciu lat, ale głównie w epizodycznych rolach. Dzięki „Cesarzowej Sisi” może liczyć na światową karierę, powtarzając historię Romy Schneider, która wcieliła się w Elżbietę w trylogii filmowej z lat 50. minionego wieku. Na zdjęciach z Instagrama Devrim wygląda zadziornie – krótkie włosy, stalowe spojrzenie błękitnych oczu, pewna siebie mina. Na ekranie – w kostiumach z epoki – też nie wygląda jak dziewczyna z portretu, a nasto- i dwudziestolatka, która kocha i pragnie być kochaną. Równie zdolnego debiutanta wybrano do roli Franciszka Józefa. Fanklub Philipa Froissanta powiększy się z pewnością zaraz po debiucie serialu, tak jak po pierwszym sezonie „Bridgertonów” wypłynął Regé-Jean Page, a dzięki „Emily w Paryżu” – Lucas Bravo. 

 

Spektakularna scenografia i królewskie kostiumy 

Torty w pastelowych odcieniach, suknie z gorsetami, krynolinami i trenami, pałace całe w marmurach, welurze i złocie – scenografowie i kostiumografowie zadbali o to, żeby każdy kadr w „Cesarzowej Sisi” przypominał XIX-wieczny portret we wnętrzu albo instagramowy wiral. Przepychem, spójnością estetyczną i zmysłowością produkcja dorównuje niemal „Marii Antoninie” Sofii Coppoli. 

Anna Konieczyńska
  1. Kultura
  2. Kino i TV
  3. „Cesarzowa Sisi”: Prawdziwa baśń
Proszę czekać..
Zamknij