Znaleziono 0 artykułów
12.02.2021

10 spektakli, które warto zobaczyć

12.02.2021
(Fot. Maurycy Stankiewicz)

Niecierpliwie wyczekiwany powrót życia na teatralne sceny uznajemy za rozpoczęty! Jak długo potrwa „odwilż”, nie wiadomo. Na razie bilety znikają w mgnieniu oka, a my doradzamy, co warto zobaczyć na żywo w teatrach. 

„Powrót do Reims”, reż. Katarzyna Kalwat, Nowy Teatr w Warszawie/Łaźnia Nowa w Krakowie

Jacek Poniedziałek (Fot. Maurycy Stankiewicz)

Czy awans społeczny jest w pełni możliwy? A jeśli tak, to jak wysoką trzeba zapłacić cenę w dzisiejszej Polsce, we Francji, w Ameryce...? Brawurowy spektakl na troje aktorów w formie bezwzględnego telewizyjnego show, oparty na głośnej autobiograficznej książce francuskiego filozofa i socjologa Didiera Eribona „Powrót do Reims”. Homoseksualny intelektualista, który wyrósł w robotniczej rodzinie na prowincji, ucieka do Paryża, gdzie robi wielką karierę, dokonuje coming outu, ale nie umie zaakceptować swoich korzeni. Powrót do rodzinnego domu po śmierci ojca każe mu skonfrontować się ze wstydem i przeszłością. 

W adaptacji Beniamina Bukowskiego i Katarzyny Kalwat pisarza Eribona (fenomenalny Jacek Poniedziałek) bierze w krzyżowy ogień pytań para telewizyjnych prezenterów (Yacine Zmit i Jaśmina Polak/Marta Malikowska). W kreacji Poniedziałka na historię francuskiego intelektualisty nakłada się biografia aktora, który – wychowany w robotniczej dzielnicy Krakowa – wyjechał do Warszawy, zaangażował się w działania progresywnego teatru, a także – jako jeden z pierwszych wyoutowanych w Polsce aktorów – przyjął na siebie rolę głosu środowiska LGBTQ+.

Najbliższe spektakle na początku marca, a jeśli ktoś chce spojrzeć na temat wstydu z innej strony, powinien szukać także pokazów niedawnej premiery Nowego, czyli kameralnego „Wstydu” Małgorzaty Wdowik, która bada wątek bagażu pochodzenia i relacji z matką z własnej, kobiecej perspektywy, w czym pomagają jej: Magdalena Cielecka, Jaśmina Polak i Ewa Dałkowska.

Z kolei w Łaźni Nowej warto wypatrywać wstrząsającego monodramu Agnieszki Przepiórskiej „Ginczanka. Przepis na prostotę życia” w reżyserii Anny Gryszkówny. Najbliższe spektakle – 6 i 7 marca. 

„Koniec z Eddym”, reż. Anna Smolar, Studio teatrgaleria w Warszawie

"Koniec z Eddym" (Fot. Bartek Warzecha)

Do pary z „Powrotem do Reims” idealnie pasuje teatralna opowieść Anny Smolar, polskiej reżyserki wychowanej we Francji, która wzięła na warsztat autobiograficzną powieść innego Francuza z robotniczych przedmieść – Édouarda Louisa „Koniec z Eddym”. Wcześniej autor nazywał się Eddy Bellegueule i tak tłumaczył zmianę imienia i nazwiska: „Imię, z którym się urodziłem, Eddy Bellegueule, sprowadzało mnie do przeszłości i opowieści, której nie wybrałem i od której chciałem uciec”. Historię emancypacji nieśmiałego chłopca, którego inność i wrażliwość skazują na cierpienie we własnym środowisku i rodzinie, reżyserka opowiedziała we współpracy ze świetnym aktorskim zespołem i korzystając z prywatnych doświadczeń aktorów. To rzecz o porzucaniu starej, niedopasowanej skóry, dorastaniu do prawdziwego siebie i budowaniu dojrzalej tożsamości – wolnej od zewnętrznych nacisków i rodzinnej opresji. Wspaniałe, autoironiczne, bolesne i czułe zarazem portrety członków rodziny Eddy’ego (gościnnie Daniel Dobosz) stworzyli: Dominika Biernat w roli siostry, Ewelina Żak jako matka i zasługujący na największe brawa – przejmujący Robert Wasiewicz w roli ojca, a zarazem... Roberta Wasiewicza, nienormatywnego aktora zmagającego się z narzuconymi wzorcami męskości. Wspaniały spektakl na dzisiejsze czasy!

„Malina”, twórczynie: Maniucha Bikont / Anka Herbut / Karolina Kraczkowska / Marta Malikowska / Aleksandr Prowaliński / Agata Siniarska / Maja Skrzypek / Nastia Vorobiova / Joanna Halszka Sokołowska, Studio teatrgaleria w Warszawie  

(Fot. Jazzy Shots)

W lutym w teatrze Studio można także zbliżyć się z cielesnością (tym razem kobiecą) jeszcze bardziej, jeszcze intymniej – w demokratycznie zbudowanej głównie przez kobiety, niezwykle przyjemnej, dowcipnej i kojącej „Malinie”. Performance, koncert oraz sesja jogi i medytacji „na przetrwanie patriarchatu” w jednym inspirowane są postacią i praktyką Maliny Michalskiej – tancerki, aktorki, zapomnianej pionierki jogi w Polsce. Świetne, różowe i puchate lekarstwo na konserwatywne nabzdyczenie, cielesną alienację lockdownu i zimowy smutek. Powinno się zapisywać „Malinę” na receptę!

A gdyby ktoś chciał więcej muzycznego szaleństwa w służbie mitu pop-kultury, to pod koniec najkrótszego miesiąca można jeszcze zahaczyć o „Powrót Tamary” w reżyserii Cezarego Tomaszewskiego z Janem Peszkiem i Sonią Roszczuk. 

"Powrót Tamary" (Fot. JAZZy Shots)

„Cud mniemany, czyli Krakowiacy i Górale”, reż. Cezary Tomaszewski, Teatr im. Słowackiego w Krakowie

(Fot. Bartek Barczyk) 

Do Krakowa poprowadzi nas wspomniany Cezary Tomaszewski – obdarzony wspaniałym absurdalnym poczuciem humoru i wielką wrażliwością muzyczną reżyser i choreograf, który powraca po lockdownowym zamknięciu z wybuchową, przewrotną, queerową wersją tradycyjnej śpiewogry Wojciecha Bogusławskiego. Ze scenicznej ramoty reżyser wraz z autorkami nieszablonowej adaptacji (Igą Gańczarczyk i Darią Kubisiak) wydobył narodowy musical country, włożony we współczesne ramy dotyczące emancypacji zepchniętych do szafy środowisk LGBTQ+ oraz poszukiwania cudu wspólnoty w zwaśnionym narodzie. Nie unika parodii, musicalowej feerii atrakcji, jak i społecznej diagnozy. Obrazu dopełnia żonglująca i ciesząca się kiczem scenografia kolektywu Bracia (Agnieszka Klepacka, Maciej Chorąży), w której splatają się dożynki z zakopiańską cepelią i teleturniejem „Koło Fortuny”.

„Diabły”, reż. Agnieszka Błońska, Teatr Powszechny w Warszawie

„Diabły” (Fot. Materiały prasowe)

Dla tych, którzy bardziej niż radosnego, pobudzającego widowiska potrzebują wstrząsu i pożywki do refleksji na temat miejsca, w którym znalazło się nasze społeczeństwo, a może i cywilizacja w ogóle, mocną propozycję ma w lutym „teatr, który się wtrąca”, czyli Powszechny w Warszawie. Na scenę powracają „Diabły” – spektakl, który wymaga wysiłku i otwartości zarówno od zespołu aktorskiego, jak i od publiczności. Grupa bezkompromisowych aktorek w różnym wieku i o różnych życiowych doświadczeniach: Karolina Adamczyk, Klara Bielawka, Natalia Łągiewczyk, Aleksandra Bożek, Maria Robaszkiewicz oraz gościnnie z Ukrainy – Oksana Czerkaszyna (którym towarzyszy on – Arkadiusz Brykalski), przygląda się rozmaitym formom przemocy wobec kobiet i ich ciał w patriarchalnym społeczeństwie i próbuje znaleźć drogę do ich wyzwolenia. Punktem wyjścia do opowieści o swego rodzaju „wojnie z kobietami” prowadzonej przez władze świeckie i kościelne są słowa św. Tomasza z Akwinu: „Kobiety są błędem natury. (...) Pełnym urzeczywistnieniem rodzaju ludzkiego jest mężczyzna” oraz motyw opętanych i egzorcyzmowanych mniszek z opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza „Matka Joanna od Aniołów”.

„Aktorzy prowincjonalni. Sobowtór”, reż. Michał Borczuch, Narodowy Teatr Stary w Krakowie

„Aktorzy prowincjonalni. Autobiografie”, reż. Michał Borczuch, Teatr Polski w Podziemiu we Wrocławiu

„Aktorzy prowincjonalni. Sobowtór” (Fot. Materiały prasowe)

Jeden z bardziej zaskakujących, symultanicznych projektów teatralnych ostatnich czasów. Jeden reżyser (Michał Borczuch) i jeden dramaturg (Tomasz Śpiewak), dwa miasta, dwa teatry, dwa zespoły, dwa różne, choć odbijające się w sobie podobne spektakle w nieustannym dialogu, które mogą być grane razem i osobno. 

Tytuł „zagarnięty” został z pamiętnego filmu Agnieszki Holland „Aktorzy prowincjonalni”, ale jedyne, co łączy film i spektakle, to próba przyjrzenia się doświadczeniom i przeżyciom aktorom pracującym „z dala od stolicy”. Jak czytamy w opisie (na stronach obu teatrów): „Oba zespoły w swojej niedawnej historii przeszły przez etap walki o utrzymanie artystycznej niezależności i ciągłości pracy, realizując odmienne strategie oporu z różnymi konsekwencjami. Projekt »Aktorzy prowincjonalni. Autobiografie« to utopijna próba spotkania obu zespołów, nie w jednym przedstawieniu, ale w dwóch”. Mozaikowa konstrukcja tych słodko-gorzkich scenicznych epizodów, wywiedzionych z improwizacji aktorów z obu utytułowanych zespołów, rozwija na swój sposób podobne wątki i tematy: pracy aktorów w czasie pandemii, odgórnego niszczenia teatralnej wspólnoty, samotności i ulotności zawodu, olśnień i wypaleń nieodłącznych z życiem na scenie.

„Inni ludzie”, reż. Grzegorz Jarzyna, TR Warszawa 

„Inni ludzie” (Fot. Marcin Oliva Soto)
„Inni ludzie” (Fot. Marcin Oliva Soto)

Przebój TR Warszawa dla tych, którzy jeszcze nie widzieli; dla tych, którzy wielbią Doroty Masłowskiej słuch na język i degradującą się rzeczywistość; dla tych, którzy wielbią sceniczną charyzmę takich aktorów jak Agnieszka Podsiadlik, Tomasz Tyndyk, Maria Maj, Rafał Maćkowiak czy Aleksandra Popławska. Śmieszny i straszny poemat wyrapowany przez Kamila z Grochowa (Yacine Zmit) o polskim świecie, gdzie każdy musi mieć „innego”, by go gnębić i upokarzać. Wojna klas bez miłości, w dekoracjach Warszawy, która jest „masowym grobem, sorry, taką mamy historię”, upchanym między galerie handlowe, apartamentowce i blokowiska. Spektakl na ekranach przeskalowanych smarfonów i na prawie pustej scenie, gdzie wszystko jest możliwe. Jak mówi sama „Masłoska”, spektakl Jarzyny zawieszony jest „gdzieś między teatrem, filmem i elektrowstrząsami”. Są tacy, co chodzą na niego nawet po kilka razy, więc na otwarcie scen nadaje się idealnie!

„Morderstwo (w) Utopii”, reż. Grzegorz Laszuk, Teatr Polski w Poznaniu

„Morderstwo (w) Utopii” (Fot. PatMic)

Teatralna unia nadwiślańskiej stolicy ze stolicą „podziemnej pomarańczy” (pyry). Filar offowej Komuny Warszawa, Grzegorz Laszuk, 19 lutego otwiera poznańską scenę premierą spektaklu „Morderstwo (w) Utopii”. Zapowiada komedię kryminalną w oświeceniowym stylu, w którym tęsknota za idealnym miejscem do życia przyjmuje rozmaite i nierealne formy – od bezludnej wyspy po wyprawę na Marsa, a głównym czarnym charakterem jest niejaki Slavoj Žižek. Jak piszą twórcy: „Szybka akcja, liczne trupy, momenty zadumy i muzyka z klasycznych kryminałów ery oryginalnego kina noir zapewnia godną rozrywkę – promyk nadziei w czasie pandemii!”. Przy okazji po promyk nadziei warto zstąpić do Piwnicy pod Sceną (rusza również 19 lutego), gdzie reaktywuje się bezpruderyjny kabaret w stylu weimarskich klubów z lat 30., czyli „Extravaganza o władzy” pod reżyserską i wykonawczą władzą Joanny Drozdy.

„M.G.”, reż. Monika Strzępka, Teatr Polski w Warszawie

Małżeński duet reżysersko-dramatopisarski Monika Strzępka i Paweł Demirski – swego czasu najpopularniejsza chyba para polskiego teatru, która podbijała publiczność poważno-śmiesznym, ironiczno-buńczucznym stylem opowieści (także w świetnym serialu telewizyjnym „Artyści”, obecnie na Netfliksie!) – wraca do stołecznego Teatru Polskiego. Po przebojowej adaptacji „Króla” Twardocha, którą tam wystawili, 19 lutego zapowiadają dawno wyczekiwaną i odraczaną premierę autorskiego tekstu Demirskiego „M.G.”. Zapowiada się jako musical, a może horror, komedia, a najpewniej – jedno i drugie, i trzecie. Za tytułowymi inicjałami skrywa się znana restauratorka i celebrytka o imponującej fryzurze, ratująca polską gastronomię prowincjonalną według scenariusza: „degustacja, frustracja, integracja i szczęśliwy finał”. Tym razem ma być inaczej: „Samochód niespodziewanie łapie gumę gdzieś pośrodku niczego, baterie w telefonach padają, słońce chyli się ku zachodowi. M.G. wraz z asystentką, szukając pomocy, trafiają drogą przez las do najbliższego miasteczka…”. W roli tytułowej Eliza Borowska, obok niej m.in.: Marta Nieradkiewicz, Marta Ojrzyńska, Paweł Tomaszewski, Adam Cywka. Nie wiem, jak państwo, ale ja bym się skusiła!

Anna Sańczuk
  1. Kultura
  2. Sztuka
  3. 10 spektakli, które warto zobaczyć
Proszę czekać..
Zamknij