Znaleziono 0 artykułów
21.10.2020

SKIMS: Dres od Kim Kardashian

(Fot. materiały prasowe)

Kim Kardashian West sprawiła sobie na czterdziestkę, a przy okazji fankom, idealny prezent – 21 października do sprzedaży trafia kolekcja Velour jej autorskiej marki z dresami w klimacie wczesnych lat 2000.

Spodnie z rozszerzanymi albo zwężanymi nogawkami, bluza, koszula od piżamy i szlafrok, a do tego jeszcze top i bandeau, czyli biustonosz bez ramiączek. Każdy model do wyboru w czterech odcieniach – pastelowym honey, głębokiej siennie, srebrzystym smoke i czekoladowym amethyst.

Tym razem już na pewno się skuszę. Bieliznę, ubrania do domu i dodatki marki SKIMS, stworzonej przez Kim Kardashian West, planuję zamówić od dawna. Kolekcja Velour, która przywołuje wspomnienia welurowych dresów Kim i jej przyjaciółki Paris Hilton z początku lat 2000., z pewnością wyprzeda się na pniu. Chyba nastawię sobie powiadomienie na 21 października na godzinę 18. Wtedy dziewczyny z całego świata będą klikać jak szalone.

Wcześniej wyklikały już bieliznę typu solutionwear (nowe określenie shapewear, które nie sugeruje, że coś może być nie tak z czyjąkolwiek sylwetką) we wszystkich odcieniach kobiecej skóry – od porcelany po heban. Ale prawdziwy boom przyszedł wraz z przymusową izolacją. Nie dość, że Kim natychmiast wprowadziła do oferty maseczki ochronne, to jeszcze rozumiejąc potrzeby kobiet zamkniętych w czterech ścianach, zaproponowała im stroje do domu, w których można poczuć się równie seksownie, jak w małej czarnej. Różowe rzeczy Pointelle, miękkie Cotton Rib, Waffle o fakturze wafelków, elastyczne Cotton Jersey i moje ulubione Cozy. Wykonane z dzianinowej przędzy przypominają mi piżamki z „misia”, które nosiłam jako dziecko. Tyle że w zdecydowanie bardziej zmysłowym wydaniu – są tu topy odsłaniające brzuch, szorty, dzwony. Mam ochotę wtulić się w nie już na zawsze. Bo nawet, gdy znowu wyjdziemy z domu, przydadzą się jako element wyjściowej stylizacji.

(Fot. materiały prasowe)
(Fot. materiały prasowe)

Kim nie zasypia gruszek w popiele. Od debiutu SKIMS we wrześniu 2019 r. wciąż zaskakuje nowymi kolekcjami – można już kupić też piżamy, zwyczajne T-shirty, a nawet kolekcje ślubne i ciążowe.

Te ostatnie wywołały kontrowersje. „W ciąży kochamy nasze ciała, nie musimy ukrywać brzuszka w wyszczuplającej bieliźnie” – pisały klientki marki w mediach społecznościowych. Z odsieczą ruszyła Chrissy Teigen, influencerka, przyjaciółka Kardashianek, wtedy w trzeciej ciąży. „Wiadomo, że nasze ciała w ciąży są idealne. Ale rzeczy SKIMS mają nam pomóc poczuć się jeszcze lepiej” – pisała na Twitterze. Kim odwoływała się do własnych doświadczeń: – Jestem jedną z tych supersilnych kobiet, które urodziły dziecko. Należy nam się medal. W czasie ciąży często potrzebowałam bielizny, która pomogłaby mi unieść ciężar tego brzuszka. Po to stworzyłam linię dla matek.

Strategię obronną miała zapewne opracowaną zawczasu. W końcu SKIMS powstała w cieniu skandalu. Marka Kardashian West, kolejna po imperium kosmetycznym KKW Beauty, miała nazywać się KIMONO. Oburzyli się na to nie tylko Japończycy. Uznano, że celebrytka chce dokonać przywłaszczenia kulturowego. Nie dość, że bielizna modelująca nijak nie przypominała kimona, to jeszcze pomysł użycia słowa tak ważnego dla japońskiej kultury w kontekście biznesu gwiazdy reality show wzbudziła podejrzenie, że Kim przewróciło się w głowie.

KIMONO przemianowano na SKIMS i machina ruszyła. Niektóre modele majtek, gorsetów, body, szortów i biustonoszy, dostępnych w rozmiarach do 4X, wyprzedały się w dniu premiery. – Po co nam solutionwear? Żeby móc bez stresu nosić te wszystkie zabójcze kreacje – z dekoltami i wycięciami – tłumaczyła Kim. Oczywiście na pomysł założenia firmy wpadła dlatego, że sama miała problem ze znalezieniem bielizny modelującej. Zapewne tak, jak większość z nas usiłowała wciskać się w babcine majtki à la Bridget Jones. Co prawda Danielowi Cleaverowi nie przeszkodziły w pokochaniu bohaterki powieści Helen Fielding, ale wiele kobiet przyprawiały o mdłości.

(Fot. materiały prasowe)

Kim uznała więc, że najwyższy czas stworzyć bieliznę modelującą praktyczną i piękną. Taką, której się nie wstydzimy. Taką, która naprawdę podkreśla kobiece kształty. Taką, która z powodzeniem może wyjść z roli bielizny i stać się pełnoprawnym elementem garderoby. Kim przyznaje, że nie rozstaje się z modelem Sculpting Short, który można nosić zamiast kolarek, czy Sculpting Bodysuit z powodzeniem zastępujący top.

Najważniejsze są dla niej recenzje zachwyconych klientek. – Gdy ktoś pisze mi, że dzięki SKIMS nabrał pewności siebie, poczuł się komfortowo i wreszcie odnalazł bieliznę, która pasuje, odczuwam dumę – mówi Kim, podkreślając na każdym kroku, że SKIMS kupują nie tylko jej posągowe siostry, lecz także kobiety wszystkich rozmiarów i koloru skóry. Założeniem SKIMS jest inkluzywność, słowo już dziś mocno wyświechtane. Różnorodność jest mottem marki Kim – „Solution For Every Body” („rozwiązanie dla każdego ciała”). Od kiedy jest związana z Kanyem Westem, członkini rodu Kardashianów nosi ubrania odsłaniające ciało, w neutralnych odcieniach, często przypominające drugą skórę. SKIMS też takie są – przylegają do ciała, stapiając się z odcieniem skóry. A w kampaniach marki występują dziewczyny o różnym pochodzeniu i rozmiarze. Wystarczy kliknąć, żeby sprawdzić, jak dany model z oferty wyglądać będzie w naszym rozmiarze. Dyktatura rozmiaru zero upadła już chyba ostatecznie.

Teraz Kim sprawiła kolejną niespodziankę. Wiedząc, że w trudnym czasie nastrój poprawia nam nostalgia, wprowadza linię Velour wspólnie z przyjaciółką Paris Hilton. Na początku XXI w., jeszcze jako asystentka sławniejszej dziedziczki, uwielbiała welurowe dresy Juicy Couture. Teraz pokazuje ich doroślejszą, bardziej wyrafinowaną, lepiej skrojoną wersję. Oczywiście z Paris u boku. Chociaż to Kim jest teraz większą gwiazdą, nie zapomina, kto pomógł jej w karierze. A poza tym w ostatnim czasie wiele z nas wiedzie podobne do siebie życie – staramy się nie wychodzić z domu, doceniliśmy małe przyjemności, pokochaliśmy loungewear. Wreszcie możemy wyglądać zupełnie tak jak Kim. Nie potrzebujemy już marynarek Balmain i sukni Givenchy za grube tysiące dolarów. Wystarczy bluza SKIMS za niecałe sto.

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę