Znaleziono 0 artykułów
24.05.2018

Słowiańskie DNA. Sztuka Górowskiej w Pradze i Nowym Jorku

Projekt „69” (Fot. Nikola Ivanov)

Tworzy z kości, śliny i etycznie wyprodukowanych ubrań. Porusza trudne tematy. Mówi o skażeniu wody, zawłaszczaniu jej źródeł przez wielkie korporacje i namawia nas do przejęcia władzy nad własnym kodem genetycznym. Najnowsze projekty Justyny Górowskiej pokazano w Pradze i Nowym Jorku.

Do Pragi zaprosiła ją Galeria Futura, jedna z najważniejszych czeskich galerii sztuki współczesnej. Justyna Górowska, absolwentka krakowskiego ASP i Indonezyjskiego Instytutu Sztuki w Dżakarcie, zrealizowała tu projekt „69”. Pomogła jej w tym śmietanka praskiej awangardy: Sperm On The Clothes – duet artystów, którzy tworzą ubrania z tekstylnych i biologicznych resztek, a także modele i modelki z New Aliens Agency. 

Praska agencja reprezentuje tych, których uroda nie mieści się w normach obowiązujących w luksusowym świecie mody i reklamy. New Aliens Agency tworzą osobowości burzące konserwatywny porządek społeczny, którego częścią jest rasizm, seksizm, homofobia czy transfobia. New Aliens mają pięknie niesymetryczne twarze, nierówne zęby, bielactwo i piegi. Reprezentują też różne rasy. Niektórych wyróżnia niekreślona lub płynna tożsamość płciowa. Wyróżnikiem jest też wspólnotowy charakter działań agencji. 

Projekt „69” (Fot. Tereza Havlínková)

– Często się spotykamy, robimy wspólne sesje zdjęciowe, chodzimy razem na imprezy lub wegańskie lunche. Aliens śpią też w moim mieszkaniu. Nasze relacje są naprawdę bliskie. Codzienny kontakt jest bardzo ważny dla funkcjonowania agencji. Wzajemne zaufanie i szczerość pozwalają nam się rozwijać – zaznacza Jakub Ra, artysta i szef New Aliens. Jednoczącym przedsięwzięciem był również projekt „69”, którego ślady oglądać można w Karoli Studio – przestrzeni należącej do Centrum Sztuki Współczesnej Futura. 

Ślady w Karlinie

Karlin Studio znajduje się w opuszczonych, dziewiętnastowiecznych koszarach w Karlinie, jednej z najmodniejszych i najbardziej malowniczych dzielnic Pragi. W wielkiej, białej sali Karlin Studio znajduje się niewiele rzeczy: rozrzucone ubrania z resztkami potu, lodówka z fiolkami z białą zawiesiną, ażurowe krzesło, szklany stół i komputer. – To nie są tylko przedmioty, to także ślady po mającym tutaj miejsce wydarzeniu – podkreśla Justyna Górowska. Na ekranie laptopa wyświetlana jest dokumentacja performansu, po którym pozostały wystawione resztki. Przestrzeń zaaranżowana została we współpracy z artystką i projektantka wnętrz, Izą Koczanowską. 

Karlin Studio (Fot. Tereza Havlínková)
Projekt „69” (Fot. Tereza Havlínková)

W performansie wzięli udział: Koczanowska, Górowska, modele i modelki New Aliens (Albert Póda, Zeynab Gueye, Martina Biolková, Gertie Adelaido, Jaspit Spitzner, Natálie Pešková, Katarina Kadijevic), a także artystyczny i intelektualny opiekun agencji, Peter Susan Sagat. Podczas wydarzenia ich ciała splatały się ze sobą za pomocą rąk, nóg, tułowi i oddechów. Wszytko działo się spontanicznie i wyglądało jak powolny, instynktowny i intymny taniec. Artystki i artyści, których zmęczyła bliskość, na chwilę oddzielali się od grupy i stawali z boku. Łączyły ich też mokre wydzieliny. Z ciał samoczynnie wydzielał się pot. Uczestnicy smarowali się także lubrykantem z różowego pieprzu. Substancję wykonał Albert Póda, model i artysta tworzący perfumy. Tytuł performansu odnosił się nie tylko do pozycji seksualnej, której istotą jest wymiana płynów. „69” to również symbol wspólnoty, połączenia ciał o różnych tożsamościach.

Performerski strój 

Twórców ubrał Sperm On The Clothes, duet artystyczny związany z agencją New Aliens. – SOTC to prawdziwy punk, post-konceptualizm, wilgotność, ślina, sperma, kryształy, zupa pomidorowa, surowe kakao i wiele innych queerowych rzeczy – wymieniają założyciele konceptu, Jakub Ra i Michaela Mazalová. Ich słowa odzwierciedlają to, co dzieje się na performansach SOTC. 

Projekt „69” (Fot. Tereza Havlínková)

Stroje SOTC powstają w wyniku przerabiania istniejących ubrań i skrawków materiału; to moda, a właściwie sztuka, która powstaje z resztek materii, zlepku stylów, organicznych płynów i wydzielin. Uczestnicy „69” nosili białe kombinezony, fartuchy i kitle. Były też ludowe bluzki, ażurowe koszulki i spodnie o kroju chłopskim przewiązane sznurkiem. SOTC stworzyli kolaż z ciuchów, śmieci, uniformów i nagości, która była wyeksponowana. 

Słowiańska Brzeginia 

SOTC i Górowska wyznają zasady enwironmentalizmu – ruchu politycznego i etycznego, który dąży do ochrony i poprawy jakości środowiska poprzez ograniczenie lub zaprzestanie szkodliwych działań podczas wytwarzania nowych rzeczy. SOTC zrezygnowało z produkowania nowych ubrań. Górowska też wykorzystuje to, co już powstało. Gdy w ubiegłym roku pojechała do Nowego Jorku, zabrała ze sobą muszle wyłowione z Wisły, ptasie gniazdka i kości znalezione w polskich lasach. 

Projekt „69” (Fot. Tereza Havlínková)

Dom rodzinny Justyny Górowskiej znajduje się w Skawie, nadrzecznej wsi w Beskidzie Zachodnim. Kręta, rwąca, kamienista rzeka Skawa pełni ważną rolę w twórczości artystki. Podczas rezydencji w brooklińskiej galerii Art in General zrealizowała projekt „WetMeWild”, w trakcie którego przeistoczyła się w Brzeginię – słowiańską rusałkę o zielonych włosach i uwodzicielskich mocach. – Od mojej babci wiem, że jej ojciec, czyli mój pradziadek, widział to magiczne stworzenie w naszym skawiańskim strumieniu – wspomina artystka. Brzegina, alter ego Górowskiej, podróżowała po nowojorskich stacjach metra High, Chamber, Canal i Spring. Ich nazwy odnoszą się do nieistniejących już potoków. Przystanki powstały w miejscu osuszonych podziemnych rzek. Podczas podróży performerka zostawiała na stacjach ślady lubrykantu o zapachu leśnej ściółki. Ten, kto dotknął mazi, zabierał ze sobą zapach beskidzkiego lasu. 

Projekt „WetMeWild” (Fot. Tadeusz Rolke)

Ważną rolę pełnił oczywiście performerski strój. – Nie kupuję ubrań, większość z nich dostaję, na przykład w zamian za to, że pozuję do sesji zdjęciowej. Noszę ubrania projektantów, którzy tworzą według zasad zrównoważonego rozwoju – zaznacza artystka. Brzeginia nosiła sweter od krakowskiej projektantki Pat Guzik (Pat Guzik wygrała międzynarodowy konkurs Eco Chic Design 2016 i dzięki niemu przez kilka miesięcy mieszkała w Hong Kongu) i białą, obcisłą mini z długimi frędzlami. Justyna dostała ją od koleżanki. 

Projekt „WetMeWild” (Fot. Archiwum prywatne)

– Projekt „WetMeWild” dotyczy aqua ekologii, skażenia wody i zawłaszczenia źródeł przez wielkie korporacje, do którego doszło na przykład w Indonezji. Źródła wody pitnej kontroluje tu globalna firma. Na łydkach miałam tatuaże, które kierowały na Instagram WetMeWild. Na stacjach rozklejałam interaktywne zdjęcia, które po zeskanowaniu oprócz typowo artystycznych treści ujawniały informacje dotyczące wody, tego, dlaczego darmowy dostęp do wody pitnej powinien być prawem człowieka i dlaczego bezpieczniej jest pić wodę z kranu niż z jednorazowych butelek – relacjonuje Górowska. 

Na profilu www.instagram.com/wetmewild zobaczycie rozmaite wcielania WetMeWild, między innymi zdjęcie Tadeusza Rolke, który sfotografował Justynę Górowską w kombinezonie inspirowanym wiosenną kolekcją nowojorskiego domu mody Namilia. 

Niebezpieczna ślina 

Prace Justyny Górowskiej mają wymiar etyczny i edukacyjny. „69” dotyczy bioetyki i biotechnologii, niebezpieczeństwa płynącego z niekontrolowanego manipulowania i zawłaszczania kodów genetycznych. W stojącej w Karlin Studio lodówce znajdują się próbki DNA uczestników performansu. Ekstrakty DNA otrzymano ze śliny. Wyodrębniono je prostym, domowym sposobem. – Dziś każdy może wyodrębnić materiał genetyczny, a możliwości manipulacji są ogromne. Kontrolę nad DNA powinni sprawować właściciele kodu, a nie organy władzy czy koncerny związane z przemysłem mięsnym lub obronnym. Wiedza o możliwościach, które daje nam biotechnologia, powinna być ogólnie dostępna – tłumaczy Górowska. 

Projekt „69” (Fot. Nikola Ivanov)

Uczestnicy i uczestniczki projektu łączyli się ze sobą w sposób wolny. Splatali się ze sobą w wyniku własnych decyzji. Tworzyli wolne, różnorodne istoty. A co by było, gdyby decydowało za nich kontrolowane przez autorytarny rząd Ministerstwo Obrony, przemysł mięsny albo zbrojeniowy? Górowska roznieciła w Karlin Studio zarzewie buntu przeciwko zawłaszczaniu DNA. Teraz namawia nas do przejęcia władzy nad własnym kodem genetycznym. 

Wystawa „69” potrwa do 3 czerwca. Karlin Studio, Prvního pluku 2, Praga

Marcin Różyc
Komentarze (1)

Wyloguj się
Lucyna Shefter
Lucyna Shefter24.05.2018, 15:01
Z wielka duma informujemy ze jesienią 2018 Justyna Górowska będzie prezentować w Shefter Gallery swoje prace i działania performatywne w ramach projektu „wet me wild” Justyna Górowska - watch out world
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę