Znaleziono 0 artykułów
09.11.2021

Edward Hartwig: Portrecista Warszawy

Widok hali głównej Dworca Centralnego, fot. Edward Hartwig, 1975, Muz. Warszawy

Dzięki projektowi „Warszawa Edwarda Hartwiga – cyfrowe opowieści” na portalu Kolekcje Muzeum Warszawy można oglądać 1250 zdjęć autorstwa legendarnego fotografa. Edward Hartwig przez ponad 50 lat uwieczniał na kadrach stołeczną codzienność. 

Datowany na lata 50. XX wieku portret robotnika podczas pracy w odlewni to realistyczna scenka rodzajowa z charakternym człowiekiem w jej centrum. Zdjęcie nadwiślańskich plażowiczów z lat 70. przypomina impresjonistyczny obraz. Graficznemu kadrowi schodów mostu Łazienkowskiego (wtedy im. gen. Zygmunta Berlinga) z 1984 roku blisko do awangardowego abstrakcjonizmu. Tak różne od siebie fotografie łączą czarno-biały film, główna bohaterka – Warszawa i osoba stojąca za obiektywem. 

Wieżowiec na Ścianie Wschodniej, fot. Edward Hartwig, przed 1984, Muz. Warszawy
Pałac Kultury i Nauki zimą, fot. Edward Hartwig, lata 70. XX w., Muz. Warszawy

Dzieła Edwarda Hartwiga – jednego z najwybitniejszych polskich fotografów XX wieku – można oglądać na portalu Muzeum Warszawy. Projekt „Warszawa Edwarda Hartwiga – cyfrowe opowieści” pokazuje 50 lat z życia stolicy. Warszawa jest tu niczym Nowy Jork – metropolitalna, majestatyczna, monumentalna. Czasem piękna, czasem mroczna, raz chaotyczna, innym razem z chirurgiczną precyzją uporządkowana, dynamiczna, nowoczesna, podlegająca nieustannym zmianom.

Plażowicze w upalny dzień nad Wisłą, fot. Edward Hartwig, lata 70 XX w, Muz. Warszawy

Hartwig przeniósł się do stolicy z Lublina w 1951 roku. Odkąd zamieszkał przy Alejach Jerozolimskich, uważał Warszawę za swój dom. Stał się jej bacznym obserwatorem, czułym kronikarzem, niestrudzonym portrecistą. Przyglądał się jej powojennej odbudowie, modernizacji i industrializacji. Widział w niej ruiny i plac budowy, zniszczenie i odrodzenie, dynamizm i tradycję. 

Fachu fotograf uczył się od ojca Ludwika. Urodzony w Moskwie Edward, wychował się z siostrą Julią, uznaną poetką, w przedwojennym Lublinie. Pierwsze zdjęcia wykonał w latach 20. XX wieku. Fascynowały go krajobrazy, które najchętniej uwieczniał za mgłą. Fotografując niemal bez światła słonecznego, zyskał przydomek „Mglarz”. W latach 30. razem z żoną Heleną, też fotografką, objął po tacie zakład fotograficzny. Wcześniej chciał malować, a w latach 1935–1937 studiował grafikę w Wiedniu w pracowni Rudolfa Kopitza i Hansa Daimlera. Te odmienne perspektywy wzbogaciły jego spojrzenie. W jego kompozycjach można dopatrzeć się elementów socrealizmu, surrealizmu i abstrakcji. Fotografując i wywołując odbitki, Hartwig stosował szereg zabiegów: prześwietlenie, rybie oko, czerwony filtr.

Schody mostu im. gen. Zygmunta Berlinga (obecnie most Łazienkowski), fot. Edward Hartwig, przed 1984, Muz. Warszawy

W 1958 roku Hartwig opublikował eksperymentalny album „Fotografika”. „Otaczający nas świat – jego elementy naturalne oraz dzieło powstałe z rąk ludzkich – tworzą wspólnie bogactwo kompozycyjne. Należy na nie umieć patrzeć i umieć wybierać” – pisał we wstępie. – W większości moich prac kładę nacisk na siłę tonalną – czerń i biel, często eliminuję prawie wszystkie formy pośrednie, nieraz stosuję high key – zdjęcia o wyłącznie jasnych walorach. Wprowadzam solaryzację, przede wszystkim dla nasilenia kompozycji linearnej. Pociąga mnie nowa kompozycja naturalnych elementów, które interpretuję często subiektywnie – mówił też o metodzie swojej pracy. 

Hartwig zwracał obiektyw ku miastu – jego architekturze, mieszkańcom i rytuałom. W równym stopniu fascynował go zwyczajny człowiek – przechodzień, robotnik, sprzedawca – jak i konstrukcja, maszyneria, technologia. Miał w stolicy swoje ulubione miejsca, które uwieczniał na przestrzeni dziesięcioleci. O różnych porach dnia i nocy fotografował: Rynek Starego Miasta, ulicę Marszałkowską z zabudową Ściany Wschodniej i Pasażem Śródmiejskim, okolice hotelu Forum (obecnie Novotel) oraz Aleje Jerozolimskie, Dworzec Centralny, Pałac Kultury i Nauki, a także Wilanów i Łazienki Królewskie oraz Wisłę. Potrafił też zobaczyć w architekturze – Pasażu Śródmiejskiego, mostu Łazienkowskiego, hotelu Forum, bloków osiedla Inflancka – abstrakcję. Wyrwane z kontekstu detale architektoniczne wywołują zachwyt nad czystością formy. Rytm – powtarzające się motywy architektoniczne – Hartwig doceniał przede wszystkim w dokonaniach modernizmu – barze Zodiak, Domach Towarowych Centrum czy hotelu Forum. 

Zafascynowany grą świateł, często wychodził na ulice nocą. Miasto, które nigdy nie śpi, tętniło wtedy życiem – innym, tajemniczym, utajonym. Pełne kontrastów nokturny pokazują jednocześnie przestrzeń oswojoną i niepokojącą – plamy świetlne zarysowują granice między centrum a peryferiami. 

Z kontrastami i światłem Hartwig bawił się także, uwieczniając szyldy, neony (kina Moskwa, baru Praha czy Zodiaku) i reklamy, choćby Pewexu, Orbisu czy Mody Polskiej. W wielkoformatowych plakatach – protoplastach dzisiejszych billboardów – dostrzegał graficzne elementy przecinające zastaną przestrzeń. Indywidualne spojrzenie fotografa sprawiało, że na każdym kadrze Warszawa ożywała na nowo, ukazując nieznane dotąd oblicze. 

Bez intuicji nie ma sztuki – mówił Hartwig, który do końca życia eksperymentował twórczo. Najważniejsza była dla niego wolność ekspresji. Niczym nieograniczoną widział też Warszawę. Wyłuskiwał z niej kadry, które mniej wprawione oko mogłoby przeoczyć. Ptaki wzbijające się do lotu nad ośnieżonym Pałacem Kultury i Nauki, modernistyczne centrum przypominające makietę miasta przyszłości, warszawiaków spieszących do pracy. Dzięki Hartwigowi zaczynamy widzieć stolicę, tak jak na to zasługuje. W całej jej wielkości. Jako fascynujący twór, żywy organizm, sprawnie działający ekosystem.

Fragment Trasy Łazienkowskiej nocą, fot. Edward Hartwig, 1974-1984, Muz. Warszawy

W zbiorze „Warszawa Edwarda Hartwiga – cyfrowe opowieści” poza odbitkami są także autorskie negatywy (około 5 tysięcy), diapozytywy barwne (ponad 1,5 tysiąca) oraz pamiątki, w tym kilkadziesiąt medali nagrodowych z krajowych i zagranicznych wystaw. 

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę