Znaleziono 0 artykułów
28.07.2018

„Wyjdź na słońce” – kultura opalania wczoraj i dziś

Vogue 1973, (Fot. Kourken Palchanian/Condé Nast, Getty Images)

We współczesnej kulturze opalanie może być zabiegiem upiększającym albo manifestem politycznym, ale nie ma już wiele wspólnego z prostą przyjemnością. Czy to się jeszcze zmieni? 

Pokolenie naszych babć urodziło się mniej więcej wtedy, gdy opalenizna stała się wyrazem nowoczesnego stylu życia, wyzwolenia klasowego i emancypacji. Legenda głosi, że rewolucję zapoczątkowała Coco Chanel. Gdy w 1923 roku zjawiła się na przyjęciu muśnięta słońcem, wywołała skandal w środowisku bladej od stuleci arystokracji. Wyczuwając zmieniające się nastroje społeczne, wylansowała nową modę. Kredowa biel stała się znakiem minionej epoki. Nowy ideał świetnie uchwyciła Leni Riefenstahl, fotografując piękno atletycznego i opalonego ciała, które emanowało witalnością, zdrowiem, życiem.

Lata 50.,Plaża bałtycka (Fot. Romuald Broniarek / Ośrodek KARTA)

Kult słońca


W pogoni za złotą skórą pruderyjne społeczeństwo zaczęło się rozbierać. Rynek szybko podchwycił trend. W 1935 roku  sprzedawano już olejek do opalania Ambre Solaire (dosłownie: „słoneczny bursztyn”), który miał chronić przed poparzeniami i zapewniać równomierny odcień skóry. Jedenaście lat później Louis Réard zaprojektował pierwsze bikini. Plaże wypełniły się półnagimi, spragnionymi kąpieli słonecznych, ciałami. Kultura plaży stała się afirmacją młodości.

Reklama

Nawet młode matki wierzyły w cudowną moc kąpieli słonecznych, które miały uchronić dzieci przed wszelkimi chorobami, a zwłaszcza krzywicą (to akurat prawda). Właściwie jedynym ryzykiem związanym z wystawianiem na słońce wydawało się wtedy lekkie poparzenie. Czerwona szczypiąca skóra wywoływała tylko chwilowy dyskomfort, który niwelował potem okład ze zsiadłego mleka.

Lata 50. (Fot. Romuald Broniarek / Ośrodek KARTA)

W latach 50. i 60. tak, jak zarejestrował to na swoich zdjęciach Romuald Broniarek, kultura opalania osiągnęła apogeum. Całe pokolenia wyjeżdżały na wakacje nad morze, żeby długimi tygodniami leniwie leżeć w słońcu, stopniowo nabierając złoto-brązowego blasku. Idylla trwała przez dekady. Spokój zmąciło dopiero odkrycie dziury ozonowej w latach 80. Doniesienia naukowców na temat fatalnego wpływu promieniowania UV na zdrowie spowodowały, że entuzjazm zaczął stygnąć. I choć nie można mówić o wybuchu paniki, opalanie już nigdy nie miało być tak niewinne.

Lata 50., Międzynarodowy obóz studencki (Fot. Romuald Broniarek / Ośrodek KARTA)

Świadomość zagrożeń, jakie wiążą się z ekspozycją słoneczną – przebarwień, przyspieszenia procesów starzenia, nowotworów skóry – coraz mocniej przenikała do świadomości społecznej. W 2009 roku Międzynarodowa Agencja Badania Raka zaliczyła korzystanie z solarium do grupy czynników rakotwórczych najwyższego ryzyka. To był szok. Dla milionów ludzi na świecie wreszcie stało się jasne, że zarówno sztuczne, jak i naturalne słońce może być śmiertelnie niebezpieczne.

Blada twarz

Doszliśmy do bardzo ciekawego momentu, gdy w dobrym tonie jest być zarówno opalonym, jak i bladym – mówi Agnieszka Polkowska trendwatcher, założycielka studia Trendspot. – Obiera się różne strategie. Niektórzy wciąż łapią promienie słońca, ale metodycznie – krócej i z użyciem filtrów UV, inni z premedytacją unikają ekspozycji. Co prawda zwolenników wysokich filtrów, którzy uznają opalanie za szkodliwe, jest wielu, ale rośnie również liczba przeciwników tej teorii. Twierdzą, że to działanie substancji znajdujących się w wielu filtrach do opalania może być rakotwórcze, nie mówiąc już o zaburzeniach w produkcji witaminy D, które te filtry mają powodować. Jest to temat bardzo złożony, a badania naukowe przyznają każdej ze stron trochę racji – rozwija Agnieszka.

Lata 50. (Fot. Romuald Broniarek / Ośrodek KARTA)

Z jednej strony bladość jest szlachetna i stylowa. Dla Tildy Swinton, czy Lily McMenamy kredowobiała cera była i jest znakiem rozpoznawczym. Z drugiej, surferski look, brązowa skóra, rozjaśnione słońcem włosy i drobne piegi wciąż są postrzegane jako bardzo cool.
– Opalony człowiek to człowiek po wakacjach. Opalenizna jest więc postrzegana pozytywnie – mówi Piotr Szaradowski, specjalista od mody, wykładowca School of Form. – Ten stereotyp potwierdzają sformułowania o chorobliwej bladości. Blady znaczy chory – dodaje.

Chyba rzeczywiście trudno wrócić z udanego urlopu bez lekkiego brązu. Czy bez tego koronnego dowodu ktokolwiek uwierzy, że mieliśmy pogodę i przygodę? Chyba nie, ale zawsze można sobie pomóc, a nawet odwrócić sytuację, stosując bezpieczną opaleniznę bez wakacji.

Małe kłamstewka

Po śmierci solarium, które prawnie zostało zakazane np. w Niemczech, nową szansę dostał samoopalacz. Trzeba przyznać, że świetnie ją wykorzystał. Bo kojarzenie „słońca w tubce” z tanim produktem, który plami, brzydko pachnie i ma nienaturalny pomarańczowy odcień, to już nieporozumienie. Dziś w tym sektorze rynku przyszłość widzą luksusowe marki. 

 Vogue, (Fot Francesco Scavullo/Condé Nast,  Getty Images)

Jak twierdzi „Business of Fashion”, siła samoopalaczy rośnie na świecie w zaskakującym tempie. W samych Stanach Zjednoczonych na przestrzeni pięciu lat sprzedaż skoczyła o ponad 26 proc. Opalenizna z tubki powinna wyglądać bardzo naturalnie, dlatego występuje w całej gamie odcieni dla różnych typów urody. Autentycznie mają wyglądać też jasne ślady jak od bikini, dlatego w kabinach natryskowych dziewczyny często „opalają się” w majtkach.

Kwestia odcienia

Na przestrzeni ostatnich lat wyraźnie zmieniają się kanony. Ucieleśnieniem piękna nie są już tylko białe kobiety. Współczesne idolki to przecież Kim Kardashian-West, Jessica Alba, Beyoncé, Halle Berry, czy Gigi Hadid. Odcień ich skóry to coś więcej niż opalenizna i makijaż. To manifest polityczny. – Gdy zmienimy temat rozmowy z opalonej skóry na kolor skóry, jesteśmy na grząskim gruncie. Śniada cera to dla nas wciąż lekka lub nie aż tak lekka egzotyka – argumentuje Piotr Szaradowski.

Podczas ostatniej gali MET zauważono, że twarz Seleny Gomez jest dużo ciemniejsza od jej nóg. Porównywano archiwalne zdjęcia z nowymi, spekulując, że to efekt fatalnej w skutkach zabawy z samoopalaczem. Media zalała lawina złośliwych memów. Selena była porównywana m.in. do dziewczyny, która chciała zrobić wrażenie na studniówce, ale przesadziła z kosmetykami. Gdy drwiny ucichły, wybrzmiał inny, znacznie poważniejszy zarzut. Jej twarz była tak ciemna, że dla wielu osób kwalifikowała się jako tzw. black face, więc Selena została oskarżona o podszywanie się pod osobę czarnoskórą. Gwiazda nie ma afroamerykańskich korzeni, więc jej metamorfoza została uznana za obraźliwą.

Lata 50., Baseny nad Wisłą (Fot. Romuald Broniarek / Ośrodek KARTA)

Co teraz?

Czy medycyna i polityka na zawsze zabiją w kulturze beztroskę opalania? Agnieszka Polkowska jest optymistką. – Zmierzamy w kierunku zdrowego balansu. Wywrze on wpływ również na nasze podejście do kąpieli słonecznych. Słońce jest z nami od zawsze, a dzisiaj w porównaniu do tego, jak żyliśmy jeszcze sto czy dwieście lat temu, spędzamy na nim bardzo mało czasu. Wszystko wskazuje na to, że oprócz srogich zasad opalania, a więc odliczania z zegarkiem w ręku, przez ile czasu możemy się na jego działanie wystawić, wypracujemy sobie nawyk wychodzenia na słońce na co dzień. I czerpania z tego prostej przyjemności – mówi ekspertka.

 

Dziękujemy Ośrodkowi KARTA za udostępnienie zdjęć Romuald Broniarka.

Ośrodek KARTA prowadzi największe w Polsce archiwum społeczne. Jego zbiory obejmują tysiące unikatowych fotografii, wspomnień i innych dokumentów, które stanowią zapis życia politycznego, kulturalnego, mody i obyczajów w Polsce XX wieku. Informacje o zbiorach znajdują się na stronie karta.org.pl oraz w siedzibie Ośrodka przy ul. Narbutta 29 w Warszawie.

  

 

Basia Czyżewska
Reklama
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę