Znaleziono 0 artykułów
16.06.2020

Zapomniane historie: Sylwetki czarnoskórych projektantów mody

Patrick Kelly (Fot.Julio donoso/Sygma via Getty Images)

O błyskotliwej karierze Oliviera Rousteinga, Virgila Abloha, Telfara Clemensa i Tracy Reese mówi się dziś głośno. Przez długie dekady milczano jednak o tych, którzy przetarli dla nich szlaki. Przypominamy sześcioro z długiej listy czarnoskórych projektantów, bez których moda wyglądałaby inaczej.

W tytule eseju z 1971 r. Linda Nochlin dociekała: „Dlaczego nie było wielkich artystek?”. Amerykańska historyczka sztuki, odpowiadając na zadane przez siebie prowokacyjne pytanie, winą za taki stan rzeczy obarczała nierówne traktowanie kobiet, którym odmawiano prawa do edukacji i twórczości oraz nie zapewniano mecenatu. W efekcie laury artystycznych zwycięstw zbierali mężczyźni, a kobiety pozostawały na marginesie. Dziś jednak wiemy, jak istotną rolę w sztuce odegrały chociażby Artemisia Gentileschi, Élisabeth Vigée-Lebrun, Hilma af Klint czy Louise Bourgeois.

Na wzór Nochlin, możemy postawić pytanie: dlaczego nie było czarnoskórych projektantów mody? Byli – nieodkryci, niedostatecznie reprezentowani, niedocenieni. Rasizm jednak nie oszczędził sztuki krawieckiej. Historia mody głównego nurtu – „wybielona”, ekskluzywna, uprzywilejowana i europocentryczna – wyrugowała ich lub pominęła milczeniem. Przypominając ich twórczość, przywracamy im należne miejsce w modowym kanonie.

Elizabeth Hobbs Keckley: ku wolności

Elizabeth Hobbs Keckley, circa 1861 (Fot. Moorland-Spingarn Research Center, Howard University)

Elizabeth Hobbs Keckley przyszła na świat jako niewolnica. Gwałcona i wielokrotnie bita za – jak wspominała – „upartą dumę”, była przekazywana od jednych właścicieli do drugich. W Wirginii, na plantacji Burwellów szyła ubrania. Umiejętności krawieckie, odziedziczone po matce, pozwoliły jej zarobić pieniądze, za które w 1855 r. wykupiła się z niewoli. Niedługo później zamieszkała w Waszyngtonie, gdzie suknie spod jej igły zostały docenione przez żony polityków, wśród których znalazła się także Mary Todd Lincoln. Keckley oraz pierwszą damę Stanów Zjednoczonych połączyła przyjaźń. Wspólnie założyły Contraband Relief Association – fundusz na rzecz oswobodzonych niewolników, rozpoczynających nowe życie w stolicy USA. Choć z biegiem lat zainteresowanie kreacjami Keckley słabło, ona sama nie przestawała tworzyć, ucząc kolejne pokolenia czarnoskórych szwaczek.

Ann Lowe: zapomniane haute couture

Ann Lowe w magazynie „Ebony”, grudzień 1966 (Fot. domena publiczna)

Ann Lowe nazywano „najpilniej strzeżonym sekretem amerykańskiej socjety”. Nie chciano mówić głośno, że wykwintne stroje dla gwiazd Hollywood i bogaczy z rodziny Du Pontów i Rockefellerów szyje czarnoskóra prawnuczka niewolników. Nikt jednak nie potrafił oprzeć się maestrii Lowe, kojarzonej z drogimi tkaninami, ręcznie haftowanymi kwiatami i techniką trapunto, opanowaną przez nią do perfekcji. Projektantka, urodzona w 1898 r. w Alabamie w aurze dyskryminacyjnych praw Jima Crowa, zaskarbiła sobie sympatię wyższych sfer. W kreacji jej pomysłu Olivia de Havilland odbierała Oscara, a Jacqueline Bouvier brała ślub z Johnem F. Kennedym. O ile suknia z jedwabnej tafty przeszła do historii, to jej twórczynię pozbawiono zasłużonej uwagi. Jackie, zapytana, kto wykonał ślubne dzieło, odrzekła: „kolorowa kobieta”. Wprawdzie krawiectwu Lowe, bliskiemu haute couture, z ciekawością przyglądał się sam Christian Dior, ale projektantka zmarła w 1981 r. zubożała i zapomniana.

Black Fashion Designers installation (Fot. Eileen Costa, The Museum at FIT)

Zelda Wynn Valdes: bezwzględnie atrakcyjne

Zelda Wynn Waldes zaprojektowała, m.in. strój króliczków "Playboya" (Fot. PoPsie Randolph/Michael Ochs Archives/Getty Images)

Ella Fitzgerald, Josephine Baker, Mae West, Marlene Dietrich i Eartha Kitt – to tylko niektóre z wielu sławnych klientek Zeldy Wynn Valdes. Joyce Bryant mówiła o projektantce „czarna Marilyn Monroe”, gdyż jedną z jej umiejętności było podkreślanie naturalnej atrakcyjności kobiet, niezależnie od koloru ich skóry. – Dostałam od Boga talent czynienia ludzi pięknymi – mówiła Valdes. Szyła kreacje dodające pewności siebie oraz schlebiające kształtom sylwetki. Wizja bogiń emanujących seksapilem przykuła uwagę Hugh Hefnera, który zlecił Valdes stworzenie ikonicznego już stroju króliczka „Playboya”. W roku 1970 jej krawiecki kunszt wzbogacił dział kostiumowy Teatru Tanecznego na Harlemie, gdzie pracowała aż do śmierci w 2001 r.

Scott Barrie: dżersejowe disco

Scott Barrie (Fot. John Prieto/The Denver Post via Getty Images)

Amerykański „Vogue” określał kreacje Scotta Barriego mianem „seksownych, zmysłowych i sensacyjnych”. Urodzony jako Nelson Clyde Barr, już w młodości fantazjował o karierze w nowojorskiej modzie. – Czarni nie odnoszą tam sukcesów – zniechęcała go matka. Barrie udowodnił, że się myliła. W 1968 r. otworzył własny butik w sercu Manhattanu, a także sprzedawał w renomowanych domach towarowych, jak Bendel’s i Bloomingdale’s.

Jego zgrzebne ubrania, krojone z monochromatycznego dżerseju, ujmowały elegancją i funkcjonalnością. Sprawdzały się w pracy, na ulicy, ale i w nocnych klubach. Podobnie jak Halston, Barrie stał się wpływowym projektantem mody w Studiu 54, którego dyskotekową atmosferę przenosił często na wybiegi. Odmieniał oblicze nie tylko amerykańskiej, lecz także włoskiej i japońskiej mody, projektując dla marek Krizia oraz Kinshido.

Willi Smith: demokratyczna moda

Willi Smith and Toukie Smith, 1978 (Fot. nthony Barboza, © Anthony Barboza)

Gdy w 1976 r. Willi Smith założył własny brand WilliWear Limited, stał się ulubieńcem młodzieży złaknionej nowości. Innowacyjność jego mody tkwiła w splocie ulicznego stylu z warsztatem couture. Mieszał wzorce garderoby robotników, kowbojów i wojskowych, a także motywy afrykańskie z indyjskimi. – Bycie czarnym ma sporo wspólnego z byciem dobrym designerem. Projektanci, którzy lecą do Paryża w poszukiwaniu kolorów i zestawień tkanin, powinni wybrać się w niedzielę do kościoła na Harlemie – mówił Smith.

Traktował odzież jako oręż demokracji. Szył dla wszystkich. Jego ubrania nie były przypisane do etnicznego pochodzenia ani nawet do płci, co czyniło go jednym z prekursorów unisexu. Przecierał szlaki również w zjednaniu komercyjnej mody ze sztuką. Współpracował m.in. z Christo, Keithem Haringiem oraz Nam June Paikiem. Jak wielu wybitnych artystów lat 80. i 90., Smith zmarł przedwcześnie w wyniku epidemii HIV/AIDS.

Patrick Kelly: humor w walce z rasizmem

Patick Kelly (Fot. julio donoso/Sygma via Getty Images)

Zawsze ubrany w charakterystyczne ogrodniczki i czapkę z daszkiem, przypominał roześmianego hultaja. Taki też był jego styl: zawadiacki, wielobarwny, pełen ironicznego humoru. Nauka w Parsons School of Design dała mu krawieckie rzemiosło, zaś studia z historii sztuki i historii Afroamerykanów na Jackson State University dostarczyły inspiracji. Łącząc estetykę pop-artu z surrealizmem, nawiązywał do afrykańskich korzeni, ale też komentował homofobię, rasowe stereotypy lub polityczne nadużycia. Buńczuczna twórczość przysporzyła mu wielu przyjaciół w osobach Grace Jones, Madonny, Palomy Picasso czy Soni Rykiel. To za wstawiennictwem tej ostatniej Kelly stał się pierwszym w dziejach Amerykaninem, którego przyjęto do elitarnej francuskiej Chambre Syndicale du Prêt-à-Porter des Couturiers et des Créateurs de Mode.

Zmarł na AIDS w wieku 35 lat.

To tylko kilku z długiej listy czarnoskórych projektantów mody. Do ich panteonu należą jeszcze choćby Stephen Burrows – znany z jaskrawych kostiumów dla nowojorskich rajskich ptaków, Andre Walker – którego „rozpłaszczone” kreacje wyprzedzały awangardę Comme des Garçons – czy Eric Gaskins – protegowany Huberta de Givenchy. O losach tych i wielu innych kreatorów mody opowiadała w 2016 r. wystawa „Black Fashion Designers”, której kluczowe narracje poznawać można online na stronie Museum at FIT. Jak pisały kuratorki ekspozycji: „Ponieważ czarnoskórzy projektanci zbyt często byli niezauważani, istnieje jeszcze wiele do odkrycia i nauczenia się o wyzwaniach, jakim stawiali czoła”.

*O życiu oraz twórczości Wiliego Smitha traktuje retrospektywa „Street Couture” w Cooper Hewitt, Smithsonian Design Museum w Nowym Jorku. Wystawę można oglądać na stronie internetowej organizatorów.

Wojciech Delikta
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę