Znaleziono 0 artykułów
01.09.2020

Zendaya: Idolka nowej generacji

01.09.2020
(Fot. Getty Images)

Za niespełna miesiąc przekonamy się, czy za rolę nastoletniej narkomanki w „Euforii” dostanie swoją pierwszą nagrodę Emmy. Dziś Zendaya świętuje 26. urodziny. Na ekranie możemy ją oglądać od dekady. Bez skandali udało jej się z disnejowskiej gwiazdki przeobrazić w rasową aktorkę.

Brokat oprószający powieki stał się najmodniejszym makijażem minionego roku. Ścieżka dźwiękowa z piosenkami Beyoncé, Billie Eilish i Lizzo jedną z najpopularniejszych playlist na Spotify. Scenariusz Sama Levinsona oparty na jego własnych doświadczeniach z okresu dojrzewania – obrazoburczym manifestem generacji Z, która ulega presji mediów społecznościowych, seksualizacji i używek. Ale „Euforia” – hit lata 2019 r. – bez Zendayi byłaby chłodna, przegięta, teledyskowa. Dzięki niej serial przenika do szpiku kości. Rue Bennett, nastoletnia narkomanka, która wydaje się wyleczona, rozpędza tę opowieść, funduje gwałtowne zakręty, zawraca w głowie jak przejażdżka na diabelskim młynie. Zendaya w tej roli pozwala sobie na łzy, choć nie znosi płakać na oczach innych. Dochodzi do ekstremów, choć wcześniej wolała bezpieczną przestrzeń disnejowskich produkcji (w „Taniec rządzi” grała od 14. roku życia). Pokazuje nastoletnie doświadczenie w całym jego okrucieństwie, własną młodość przeżywając zadziwiająco spokojnie. W przeciwieństwie do innych weteranek Disney Channel – przyjaciółek z planu „Taniec rządzi”, Belli Thorne, Demi Lovato czy Miley Cyrus, Zendaya nie publikuje swoich nagich zdjęć, nie nadużywa alkoholu ani nie rozpowiada na prawo i lewo, z kim się przespała.

Na Critics' Choice Awards (Fot. Getty Images)

W „Taniec rządzi” Zendaya występowała jeszcze pod nazwiskiem Coleman (pełne imię i nazwisko brzmi Zendaya Maree Stoermer Coleman na cześć rodziców o różnych korzeniach), teraz wystarczy jej imię. Tak, jak największym – od A jak Adele i B jak Beyoncé przez M jak Madonnę po R jak Rihannę. Oryginalne imię nadał jej tata, Kazembe Ajamu. Pewnie przeczuwał, że córeczka zostanie kiedyś gwiazdą (w języku plemienia Shona z Zimbabwe imię brzmiało „Tendai”, co oznacza „wdzięczność”). Choć we wczesnym dzieciństwie nie miała raczej zadatków na showmankę. Urodzona 1 września 1996 r. w Oakland w Kalifornii, prowincjonalnym mieście niedaleko San Francisco, musiała powtarzać rok w przedszkolu, bo nie chciała rozmawiać z innymi dziećmi. Jej mama, Claire Marie, Niemka z pochodzenia, wspomina, że Zendaya siadała na podłodze i godzinami milczała. Rodzice i tak dostrzegli w niej muzyczny i aktorski talent – w końcu są nauczycielami, więc ich zadaniem jest pomaganie dzieciom w staniu się najlepszymi wersjami siebie.

Na gali MET (Fot. Getty Images)

Początki były skromne – 13-letnia Zendaya występowała w reklamówkach, w tym Sears, której gwiazdą była Selena Gomez. Ale odkąd spodobała się w Disneyu, wiadomo było, że zrobi karierę. Zendaya musiała sobie tylko odpowiedzieć na pytanie, czy woli poczucie bezpieczeństwa, czy ryzyko. Gdyby wybrała to pierwsze, mogłaby grywać ulubienice Ameryki w słodkich komediach romantycznych dla dorastających dziewcząt. Wolała opcję numer dwa – „Euforię” na małym ekranie i „Spider-Mana” na dużym. Scenariusz do drugiego sezonu serialu już powstał, zdjęcia nie mogły się rozpocząć przez pandemię. W międzyczasie Zendaya nakręciła więc film „Malcolm & Marie” z Levinsonem, z którym są przyjaciółmi. Zimą zobaczymy w kiniach „Diunę” na podstawie fiction Franka Herberta. „To mała rólka” – napisała skromnie na Instagramie, zachwycając się kreacją Timothéego Chalameta w roli Paula Atrydy.

Na Oscarach (Fot. Getty Images)

Ostatnio w odniesieniu do gwiazd nadużywa się pojęcia „aktywistka”. Zendaya sama o sobie tak nie mówi. Wielbi Patrisse Cullors, współtwórczynię ruchu Black Lives Matter, która dla amerykańskiego „InStyle’a” przeprowadziła z Zendayą w wakacje wywiad. – Jestem tylko aktorką, co ja właściwie mogę zrobić – pomyślałam, gdy zabito George’a Floyda – opowiadała gwiazda. Na profilu na Instagramie, gdzie obserwuje ją prawie 80 mln osób, poświęciła wiele postów uświadamianiu fanów na temat systemowego rasizmu. Uprzedzenia rozumiała od dziecka. Zawsze bała się o ojca. – Wyobraźcie sobie, że jest dorosłym facetem, a ja obawiałam się, gdy wychodził z domu. Przecież wszystko mogło się wydarzyć… – mówiła w rozmowie z magazynem „Allure”. Wydaje się, że sama dyskryminacji nie doświadcza. Pokochały ją show-biznes, branża beauty i świat mody.

Na planie „Spider-Mana” (Fot. Getty Images)

Została twarzą Lancôme i Bulgari, a dla Tommy’ego Hilfigera zaprojektowała kolekcję. Otacza się utalentowanymi ludźmi, do jej ulubieńców należy Law Roach, stylista Ariany Grande, Celine Dion i Kerry Washington. To on ubrał ją w sukienkę Kopciuszka na galę MET, wymyślił futurystyczne stylizacje z projektów Versace czy Toma Forda i przeobraził ją w diwę jak ze złotej ery kina w kreacjach Dolce & Gabbana czy Caroliny Herrery. Na co dzień Zendaya wybiera dżinsy, bluzy, sneakersy. Zupełnie jak Rue. – To moja młodsza siostra – mówi o swojej bohaterce.

Anna Konieczyńska
  1. Ludzie
  2. Portrety
  3. Zendaya: Idolka nowej generacji
Proszę czekać..
Zamknij