Znaleziono 0 artykułów
06.12.2020

Ikony stylu w tweedowym żakiecie Chanel

Alice Cary, Ellie Pithers

Czarna marynarka bouclé jest uwielbiana przez redaktorki, influencerki i hollywoodzkie gwiazdy. Nosili ją i noszą wszyscy – od księżnej Diany przez Brigitte Bardot po Kate Moss.

Karl Lagerfeld, podobnie jak Mademoiselle Coco, miał dar do tworzenia aforyzmów, które wcześniej czy później przechodziły do historii. Jednym z nich, i zdaje się, że wiecznie prawdziwym jest ten: „Są rzeczy niewychodzące z mody, a należą do nich: dżinsy, biała koszula i żakiet Chanel”. Mistrz się nie mylił.

Dlatego może zaskoczyć to, że inspiracją do stworzenia tego elementu garderoby była odzież męska. Gabrielle Chanel wzorowała się na tweedowych kurtkach wędkarskich i myśliwskich, a te podpatrzyła u swojego kochanka, księcia Westminsteru podczas urlopu w jego posiadłości w hrabstwie Sutherland w Szkocji. Musiało jednak minąć ponad 30 lat i gdy nastał rok 1954 powołała do życia słynny żakiet. Sam projekt miał być symbolem siły, odpowiedzią na ultrakobiece stroje z połowy XX w.

W filmie opublikowanym przez dom mody w 2013 r. słyszymy słowa kreatorki: „Najtrudniejszą częścią mojej pracy jest konstruowanie takich strojów, które umożliwią kobietom swobodne poruszanie się. Ludzkie ciało jest w ciągłym ruchu, a mi zależy na tym, aby kreacja nie wymuszała zmiany postawy ani sposobu bycia”. Jej marynarka ożywiła szorstką, szkocką tkaninę, a luźny krój oraz nieco skrócone rękawy zapewniły manewrowość. „Chanelka” zawładnęła sercami klientek.

Mimo upływu lat kolejne wersje tweedowego żakietu wciąż pojawiają się na czerwonych dywanach, kanapach talk-show. Są nieodłącznym elementem królewskich podróży, uroczystości państwowych i oczywiście pokazów historycznej marki. A po tym, jak w styczniu 2020 r., Taylor Swift pojawiła się na okładce brytyjskiego „Vogue'a” w archiwalnej marynarce Chanel z prezentacji kolekcji Métiers dArt Paris-New w 2005 r., internetowy sklep Lyst odnotował 74-procentowy wzrost zainteresowania tym elementem vintage.

Redaktor naczelny "Vogur UK" Edward Enninful zauważa: „To ostateczny znak luksusu. Nigdy nie wyszła z mody i nigdy nie wyjdzie”. Przedstawiamy ponadczasowy urok słynnej „chanelki”.

Artykuł po raz pierwszy ukazał się na Vogue.uk.

3/18Katherine Hepburn

Hepburn podczas przygotowań broadwayowskiego musicalu „Coco” (1969) opowiadającego historię Chanel. Nowojorski spektakl śledził życie projektantki od dzieciństwa spędzonego w sierocińcu, po czas, w którym obwołano ją ulubienicą Paryża. Zaraz po premierze kostiumograf Cecil Beaton w jednym ze swoich notatników stwierdził, że wybór aktorki był niewłaściwy, „zupełnie niepodobna do projektantki. Jej występ był jedynie prezentacją osobistych manier”.

Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę