Znaleziono 0 artykułów
25.06.2021

Najciekawsze marki neutralne płciowo

25.06.2021
Charles Jefferey Loverboy (Fot. materiały prasowe)

Marki neutralne płciowo przestają być niszą, a stają się nowym standardem. Charles Jeffrey Loverboy, Telfar, Harris Reed i inni projektanci pokazują, że moda bez podziału na płeć może być kolorowa, awangardowa, ale też bardzo łatwa w noszeniu. Przez wszystkich.

Telfar: Prekursor mody neutralnej płciowo

O kolekcjach Telfara Clemensa mówi się często, że są niczym szwedzki bufet – można wybierać bez ograniczeń. Modę neutralną płciowo projektował, gdy branża dopiero oswajała się z ideą ubrań tworzonych bez podziału na męskie, damskie i z uwzględnieniem osób niebinarnych. Dziś dzierży więc tytuł prekursora, a kreowanie mody zaangażowanej społecznie łączy z komercyjnymi sukcesami. Bushwick Birkin, czyli duży shopper jego projektu, był jednym z najlepiej sprzedających się projektów 2020 roku.

Torba Bushwick Birkin (Fot. Getty Images)

Clemens mógł mieć nieco ułatwione zadanie. Krew w żyłach nowojorczyka buzuje intensywnie jak Times Square w godzinach szczytu. Wychowywał się w społeczności, w której różnorodność, inność i wielokulturowość były na porządku dziennym. Gdy więc w 2005 roku wystartował z autorską marką, wiedział, że chce projektować dla wszystkich. Bez względu na orientację, pochodzenie i płeć.

Od początku uwielbiany w środowiskach LGBTQ+, szybko zyskał uznanie w branży. W 2017 roku nagrodzono go statuetką CFDA, a w jego projektach zaczęły chodzić największe gwiazdy estrady (jednym z jego fanów jest Lil Nas X), telewizji (Oprah Winfrey kocha Bushwick Birkin!), a nawet polityki – z dużą torbą po Kapitolu kilkakrotnie przechadzała się Alexandria Ocasio Cortez.

Harris Reed: Męskie fasony, kobiece tiule

Mocne ramiona w stylu lat 80., przód inspirowany klasycznym smokingiem i imitujący spódnicę stelaż pokryty warstwą tiulu – w projekcie Harrisa Reeda na swojej pierwszej okładce amerykańskiego „Vogue’a” pojawił się Harry Styles.

Fot. materiały prasowe

Zanim Reed stał się „tajną bronią Stylesa”, jak pisał o nim „Vogue”, współpracował z Solange i Gucci przy pierwszej neutralnej płciowo kampanii perfum marki*.

Kolekcję dyplomową w Central Saint Martins zaprezentował sam.

Doroczny pokaz został odwołany z powodu pandemii, więc wystąpił we własnych projektach na zdjęciach autorstwa swojej współlokatorski Belli Thomas. Ilustrator Lukas Palumbo ręcznie dorysował scenografię, a animatorka Lauren Dean Hunter wprawiła ją w ruch. Efekt? Lepszy niż z kampanii największych domów mody.

Harris Reed (Fot. Getty Images)

Reed od początku mówi własnym językiem. Inspiracje latami 70. mieszają się w jego projektach z teatralnością i nawiązaniem do epoki wiktoriańskiej. Nie uznaje półśrodków. Jeśli projektuje suknie, daje im kilkanaście warstw materiału. Gdy tworzy kapelusz, to w rozmiarze XXXL.

Reed ma dopiero 24 lata, a już pokazał swoje projekty w ramach tygodnia mody w Londynie (w programie „Off Schedule”, bo nie miał wymaganej liczby minimum sześciu dystrybutorów). Kolekcja, w której mocno pobrzmiewał klimat haute couture, powstała jako hybryda tradycyjnych męskich motywów z kobiecymi tiulami, zdobieniami i seksowną awangardą. Całość uszyta została z upcyklingowanych materiałów.

Lil Nas X w projekcie Telfar (Fot. Getty Images)

* Harris Reed posługuje się neutralnymi genderowo zaimkami „them/they”. Ze względu na ograniczenia narzucane przez język polski zdecydowaliśmy się na formę męską.

No Sesso: Wolność, równość, braterstwo

„No Sesso” po włosku oznacza „bez płci”. Komunikat, jaki niesie nazwa marki z Los Angeles, nie mógłby być bardziej klarowny. Jak mówią jej twórcy, Pierre Davis i Autumn Rudolph – podział na płcie to przeżytek, jedyne, co się liczy, to jakim jesteś człowiekiem.

Marka powstała w 2015 roku, jednak naprawdę głośno zrobiło się o niej cztery lata później, gdy Davis została pierwszą transpłciową kobietą, która pokazała kolekcję na tygodniu mody w Nowym Jorku.

No Sesso (Fot. materiały prasowe)

Kolekcje marki można spiąć tytułem „Oda do wolności”. Inspiracje modą uliczną mieszają się z motywami zaczerpniętymi ze sztuki, misterne wycięcia towarzyszą oversize’owym formom, desenie są nieregularne, jakby malowane pod wpływem emocji. Wymykające się wszelkim podziałom projekty noszą młodzi artyści, szukający tożsamości studenci i gwiazdy – od znanego z serialu „Pose” Angela Curiela po Tinashe.

Charles Jeffrey Loverboy: Żongluje zastosowaniem ubrań damskich i męskich

Znak rozpoznawczy? Zawadiacko nałożony na głowę beret, dzięki któremu wygląda jak stereotypowy mieszkaniec paryskiego Montmartre’u. W rzeczywistości Charles Jeffrey jest jednak Szkotem (na tyle dumnym z pochodzenia, że na spotkania z dziennikarzami zdarza mu się zakładać kilt).

Markę Loverboy założył w 2015 roku. Choć szybko okrzyknięto go jednym z pionierów mody płynnej płciowo, on unika zamykania w uniseksowej w szufladce. Zamiast uciekać od idei płci, bierze na warsztat najczęściej utożsamiane z modą damską lub męską elementy (płaszcze, garnitury, sukienki) i żongluje ich zastosowaniem. Czasami pośle na wybieg modela w minispódniczce (tak było w przypadku kolekcji na wiosnę-lato 2018), a modelkę w pasiastym, normcore’owym garniturze.

Fot. materiały prasowe

Na jego talencie błyskawicznie poznała się zmarła w 2014 roku wykładowczyni i mentorka projektantów z Central Saint Martins Louise Wilson. Na początku odrzuciła wszystkie szkice projektów, jakie jej pokazał. Na kolejnym spotkaniu (pojawił się na nim w sukience, ogromnym T-shircie i dziwnych butach) poleciła, by przez kilka miesięcy dokumentował to, co sam nosi. Do dziś korzysta z tych zdjęć podczas tworzenia kolekcji.

Art School: Krawiectwo dla osób, które przechodzą przemianę

Marka duetu Eden Loweth i Tom Barratt zadebiutowała w 2017 roku. Z wykształcenia krytycy mody i sztuki, doświadczenie w projektowaniu zdobywali w pracowniach znamienitych młodych brytyjskich twórców, m.in. laureatki nagrody LVMH Wales Bonner. Pierwszą kolekcję pokazali w formie performansu, pod skrzydłami Fashion East. Solo pokazali kolekcję na sezon wiosna-lato 2018.

Fot. materiały prasowe

Dziś w Art School został tylko Eden Loweth. W kolekcjach hołduje różnorodności, a wokół marki tworzy społeczność dumną z tego, że nie wpisuje się w sztywne ramy społeczeństwa.

Loweth i jego marka słyną ze świetnie skrojonych projektów – płaszczy, długich sukni bez ramiączek i modeli z jedwabiu, garniturów i skórzanych spodni. Niespełna 30-letni projektant ma dużą świadomość ciała – także tego, które przechodzi przemianę. Wiedzę tę przełożył na krawiectwo, gdy w garniturach zastosował rzadko spotykane cięcia pod kątem 45 stopni (tzw. „bias cut”). Kątowe szwy najczęściej stosuje się w delikatnych sukienkach z jedwabiu, bo sprawiają, że materiał „spływa” po ciele. Użyte w mocniejszym krawiectwie pozwalają materiałom trzymać się blisko ciała. Transformacja, jaką przechodzi ciało osób trans, i wyzwanie, jakim może ona być, stały u źródła Art School. Nadal są tematami bardzo bliskimi dyrektorowi kreatywnemu.

 

Michalina Murawska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę