Znaleziono 0 artykułów
20.01.2021

Amanda Gorman największą gwiazdą zaprzysiężenia Joe Bidena

(Fot. Getty Images)

Wystąpienie 22-letniej poetki było sensacją uroczystości zaprzysiężenia nowego prezydenta USA. Kim jest ta dziewczyna? 

Zaczęła jako nastolatka od zgłaszania wierszy na małe, lokalne konkursy, szybko zdobyła uznanie i nagrody, między innymi Youth Poet Laureate of Los Angeles czy National Youth Poet Laureate. Pomysł, żeby to właśnie Amanda Gorman napisała tekst na uroczystość zaprzysiężenia powstał w głowie Jill Biden, która poznała jej wiersze cztery lata wcześniej, gdy młoda poetka czytała je w Kongresie.  

Miesiąc przed uroczystością Gorman dostała trudne i odpowiedzialne zadanie – stworzyć wiersz, który odda trudną sytuację podziału społeczeństwa, a jednocześnie przyniesie nadzieję obu zwaśnionym stronom, wyznaczy perspektywę lepszej przyszłości.

(Fot. Getty Images)

„Bidenowie zwrócili się do mnie z jakiegoś powodu, a ten moment nie jest przypadkowy. Wystąpię więc i dam z siebie wszystko” – powiedziała w rozmowie z amerykańskim „Vogue’u”. Wiersz „The Hill We Climb”, który – jak zastrzega – powstał bez szczegółowych wskazówek i instrukcji skończyła kilka godzin przed zamieszkami w Kapitolu.

Przyznaje, że pisała pod wpływem uznanych nazwisk jak Maya Angelou i Robert Frost.

Podobne artykułyJill Biden: Pierwsza Dama, kochająca żona, kobieta niezależnaNatalia Jeziorek Poetka zwróciła się wprost do nowego prezydenta, wiceprezydentki i jej męża Douga Emhoffa pytając „Gdzie możemy znaleźć światło w tym niekończącym się cieniu?”. Nawiązała do niewolniczych korzeni wielu współczesnych Amerykanów i odwołała się do rewolucji, które w historii zdołały już połączyć podzielony naród, po czym przestrzegła:

„Ponieważ wiemy, że nasza bezczynność i bezwładność stanie się dziedzictwem nowego pokolenia. Nasze błędy stają się ich ciężarem”. Wywołała głośny aplauz. Na Twitterze wystąpieniem zachwyciły się między innymi Hillary Clinton i Oprah Winfrey.

Warto zwrócić uwagę wygląd Amandy – etniczne warkoczyki, które jeszcze niedawno uznawano za niezgodne z oficjalnym drese codem i komplet ubrań od Prady, czyli marki deklarującej feministyczną postawę.

(Fot. Getty Images)

Oryginalny tekst wystąpienia Amandy Gorman:

Mr. President, Dr. Biden, Madam Vice President, Mr. Emhoff, Americans and the world, when day comes, we ask ourselves where can we find light in this never-ending shade? The loss we carry, a sea we must wade. We braved the belly of the beast.

We've learned that quiet isn't always peace, and the norms and notions of what just is, isn't always justice. And yet the dawn is hours before we knew it, somehow we do it, somehow we’ve weathered and witnessed a nation that isn't broken but simply unfinished.

We, the successors of a country and a time, where a skinny Black girl descended from slaves and raised by a single mother can dream of becoming president, only to find herself reciting for one.

And yes, we are far from polished, far from pristine, but that doesn't mean we are striving to form a union that is perfect. We are striving to forge our union with purpose, to compose a country committed to all cultures, colors, characters and conditions of man. And so we lift our gazes not to what stands between us but what stands before us. We close the divide, because we know to put our future first, we must first put our differences aside.

We lay down our arms so we can reach out our arms to one another. We seek harm to none and harmony for all. Let the globe, if nothing else, say this is true, that even as we grieved, we grew. That even as we hurt, we hoped.
That even as we tired, we tried. That we’ll forever be tied together, victorious, not because we will never again know defeat, but because we will never again sow division.

Scripture tells us to envision that everyone shall sit under their own vine and fig tree, and no one shall make them afraid.

If we’re to live up to our own time, then victory won't lighten the blade, but in all the bridges we've made, that is the promise to glade, the hill we climb if only we dare, it's because being American is more than a pride we inherit. It's the past we stepped into and how we repair it.
We've seen a force that would shatter our nation rather than share it, would destroy our country if it meant delaying democracy.

And this effort very nearly succeeded. But while democracy can be periodically delayed, it can never be permanently defeated. In this truth, in this faith, we trust. For while we have our eyes on the future, history has its eyes on us.

This is the era of just redemption. We feared at its inception. We did not feel prepared to be the heirs of such a terrifying hour, but within it we found the power to author a new chapter, to offer hope and laughter to ourselves.

So, while once we asked, “how could we possibly prevail over catastrophe?”, now we assert, “how could catastrophe possibly prevail over us?” We will not march back to what was, but move to what shall be, a country that is bruised but whole, benevolent but bold, fierce and free. We will not be turned around or interrupted by intimidation.

Because we know our inaction and inertia will be the inheritance of the next generation. Our blunders become their burdens. But one thing is certain. If we merge mercy with might and might with right, then love becomes our legacy, and change, our children's birth right.

So let us leave behind a country better than one we were left with, every breath from my bronze-pounded chest, we will raise this wounded world into a wondrous one. We will rise through the gold-limbed hills of the west, we will rise from the windswept northeast where our forefathers first realized revolution. We will rise from the lake-rimmed cities of the Midwestern states. We will rise from the sun-baked South.

We will rebuild, reconcile, and recover, in every known nook of our nation, in every corner called our country, our people diverse and beautiful, will emerge battered and beautiful. When day comes, we step out of the shade, aflame and unafraid.

The new dawn blooms as we free it for there is always light if only we're brave enough to see it, if only we're brave enough to be it.

Redakcja Vogue.pl
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę