Znaleziono 0 artykułów
13.05.2019

Biennale w Wenecji 2019: Przekleństwo ciekawych czasów

James Lee Byars, The Death of James Lee Byars (Fot. Michael Werner Gallery, The Estate of James Lee Byars; Marie-Puck Broodthaers)

Trwające aż do jesieni La Biennale di Venezia to wydarzenie na miarę karnawału. Święto sztuki rozlewa się na całe miasto niczym acqua alta. Odwiedziliśmy park Giardini, Arsenał i okoliczne galerie, by wyłonić najciekawsze prezentacje tegorocznej, 58. edycji weneckiego Biennale..

Obyś żył w ciekawych czasach – głosi chińskie przysłowie, które kurator Ralph Rugoff obrał za temat tegorocznej edycji Biennale w Wenecji. Choć słowa te brzmią jak życzenia szczęścia, tak naprawdę są klątwą ściągającą niepokoje i wstrząsy. To właśnie burzliwych czasów, w których żyjemy, dotyczy główna wystawa zorganizowana w Pawilonie Centralnym oraz Arsenale. „May You Live in Interesting Times” obejmuje dzieła podejmujące problematykę niepewności dzisiejszej egzystencji. Artyści biorą pod lupę kryzys, społeczną nieufność, bigoterię, populizm, fake newsy i alternatywne prawdy. Jak pisze Rugoff: „Sztuka nie powstrzyma wzrostu nastrojów nacjonalistycznych i autorytarnych tendencji w różnych stronach świata ani nie naprawi tragicznego losu globalnych uchodźców. Jednak pośrednio może udzielić wskazówek na temat tego, jak żyć i myśleć w ciekawych czasach”.

Roman Stańczak, Lot, 2018, szkic do projektu Lot, kol. Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki, fot. Marek Krzyżanek (Fot. Materiały prasowe)

Wystawa główna nadaje ton prezentacjom odbywającym się w rozsianych w parku Giardini pawilonach narodowych. Nie można ominąć pawilonu polskiego, którego wnętrze wypełnia cielsko przenicowanego samolotu pasażerskiego. „Lot” – rzeźba Romana Stańczaka – to ekskluzywny jet, który przecięto i odwrócono na lewą stronę, by uwidocznić elementy kokpitu i pokładu. Skrzydła wraz z poszyciem samolotu zostały zaś zwinięte do wnętrza rzeźby. Ta monumentalna realizacja powstała wskutek niszczenia. Kreacja przez destrukcję charakteryzuje nie tylko sztukę Stańczaka, lecz także – jak twierdzi kurator Łukasz Ronduda – dzieje Polski w ogóle. Pomysł na „Lot” zrodził się w wyobraźni artysty już w dobie transformacyjnych lat 90. Od tamtego czasu projekt obrósł w nowe konteksty i znaczenia, przeobrażając prywatny samolot w symbol nie tyle nowoczesności i luksusu, ile podzielonego społeczeństwa, naznaczonego rozwarstwieniem i nierównościami.

Dane Mitchell, Post hoc 2019, Digital Working Drawing (Fot. Materiały prasowe)

W feerii artystycznych przedsięwzięć eksponowanych na Biennale szczególną uwagę przykuwają te najbardziej spektakularne. Oprócz polskiego kolosa warto zobaczyć operowy performance „Sun & Sea (Marina)” w nagrodzonym Złotym Lwem pawilonie litewskim. Lina Lapelytė, Vaiva Grainytė i Rugilė Barzdžiukaitė wykreowały w nim sztuczną plażę, na której wylegują się wczasowicze w barwnych strojach kąpielowych. Widzowie przyglądają się z góry pejzażowi z piasku. Przy akompaniamencie szumu fal i wiatru śpiewacy-urlopowicze toczą trywialne rozmowy o opaleniźnie i planach na przyszłość. Z czasem w nastrój wakacyjnego letargu wkradają się dojmujący marazm, uczucie zobojętnienia i rezygnacji. Rekreacja zmienia się w gehennę zmartwień, a plażowy mikroświat w globalną katastrofę klimatyczną.

Rugilė Barzdžiukaitė, Vaiva Grainytė, Lina Lapelytė, Sun & Sea (Marina) (Fot. Neon Realism)

Po wielce zasłużonym sukcesie Anne Imhof (laureatki Złotego Lwa w 2017 roku) opiekę nad pawilonem niemieckim znów powierzono artystce – Nataschy Sadr Haghighian. Pochodząca z Iranu niemiecka rzeźbiarka skrywa twarz za maską-skamieliną, tworząc alter ego: Nataschę Süder Happelmann (nazwisko powstałe wskutek wielu biurokratycznych błędów). Milczy. Jej myśli wypowiada kto inny. W pawilonie Germania artystka zbudowała rusztowanie z małymi głośnikami. Wydobywają się z nich gwizdy. To sygnały, którymi uchodźcy ostrzegają się przed niebezpieczeństwem. Natomiast w drugiej sali wzniosła betonową tamę, która oddziela widzów od dźwiękowej instalacji. Nie jest jednak szczelna. Z wąskiej bruzdy wciąż wycieka woda, a odgłosy z niewidzialnego obozu dla imigrantów dobiegają do nas niesione echem.

Natascha Süder Happelmann i jej translatorka-kurator Helene Duldung, 2018 (Fot. Jasper Kettner)

Podejmująca temat uchodźców instalacja Niemki koresponduje z pracą Christopha Büchela – symbolem tragedii migracji przez Morze Śródziemne. Szwajcar ustawił przy Arsenale wrak wyłowionego u brzegu Sycylii kutra, na pokładzie którego cztery lata temu zginęło blisko 700 osób, chcących przedostać się do Europy. Obiekt ten – jak stwierdził Paolo Baratta, dyrektor generalny Biennale – „skłania jedynie do wielkiej ciszy i refleksji”.

Intrygujący – bo nie wizualny, lecz akustyczny – projekt zaproponował na potrzeby weneckiego Biennale reprezentant Nowej Zelandii, Dane Mitchell. Artysta uległ fascynacji tym, co już nie istnieje, przepadło lub osunęło się w niepamięć. Zebrał więc nieużywane słowa, wymarłe gatunki, zniszczone dzieła sztuki, opuszczone miasta i spisał je na ponad 300 listach. Nazwy tych ulotnych zjawisk można usłyszeć z głośników na sztucznych drzewach ulokowanych w kilku miejscach w Wenecji. Pracą „Post Hoc” (łac. „po tym”) Mitchell udowadnia, że świadomi tego, iż nic nie trwa wiecznie, szybko przyzwyczajamy się do straty i szukamy zamienników.

Dane Mitchell, Post hoc (detail) 2019, Mixed media installation, Palazzina Canonica, New Zealand Pavilion, 58th International Art Exhibition (Fot. Materiały prasowe)
Dane Mitchell, Post hoc (detail) 2019, Mixed media installation, Palazzina Canonica, New Zealand Pavilion, 58th International Art Exhibition / (Fot. Materiały prasowe)

Ci, którzy pragną złapać oddech po narodowych prezentacjach w Giardini, powinni wziąć udział w wydarzeniach towarzyszących Biennale. Wśród nich należy wyróżnić trzy wystawy tuzów historii sztuki XX wieku. Mieszcząca się w sercu miasta galeria Ca’ Pesaro otwiera właśnie dużą retrospektywę Arshile’a Gorky’ego – jednego z protoplastów abstrakcyjnego ekspresjonizmu, idola Jacksona Pollocka i Marka Rothko. Nieopodal zaś, w Palazzo Corner della Regina, Fondazione Prada zorganizowała pokaz twórczości zmarłego przed dwoma laty eksponenta sztuki biednej – Jannisa Kounellisa. Ekspozycja to szczególna, ponieważ opiekę kuratorską nad nią objął główny teoretyk Arte Povery, Germano Celant. Z kolei nazwisko Jamesa Lee Byarsa nie jest obce weneckiej publiczności. Sztukę Amerykanina podziwiano na Biennale w 2017 roku, kiedy to jego 20-metrowa wieża pokryta złotem stanęła tuż przy Canale Grande. Tym razem, za sprawą belgijskiej Vanhaerents Art Collection, enigmatyczna postać konceptualisty, performera i ezoteryka zostanie przypomniana na prezentacji „The Death of James Lee Byars” w kościele Santa Maria della Visitazione.

Jannis Kounellis, Centro Arti Visive Pescheria, Pesaro 2016 (Fot. Michele Alberto Sereni)

Pawilon Polonia to niejedyny polski akcent w ramach tegorocznego Biennale di Venezia. Fundacja Rodziny Staraków sprowadziła do Wenecji dzieła 13 młodych artystów i zaprezentowała je na wystawie „Force Field. Emerging Polish Artists”. Zobaczymy na niej realizacje m.in. Kornela Janczego, Magdaleny Łazarczyk i Cyryla Polaczka. – Zdają się akceptować fakt, że sztuka nie ma twardych narzędzi pozwalających zażegnywać polityczne, społeczne czy ekologiczne kryzysy, których są zarówno świadkami, jak i uczestnikami – mówi kuratorka Anna Muszyńska.Ekspozycja ta wdaje się więc w ciekawy dialog z głównym tematem, nadanym przez Rugoffa.

Biennale w Wenecji pozwala zapoznać się ze współczesną praktyką artystyczną pochodzącą z najdalszych nawet zakątków świata. W tym roku po raz pierwszy zobaczymy reprezentantów Ghany, Pakistanu, Madagaskaru i Malezji. W ogrodach sztuki nad laguną można też na nowo odkryć twórczość sław, m.in.: Martina Puryeara, Cathy Wilkes, Cypriena Gaillarda, Józefa Robakowskiego, Luca Tuymansa, Jörga Immendorffa czy Teresy Margolles. La Biennale di Venezia to wydarzenie na miarę karnawału: 197 dni, 90 narodowych reprezentacji, 21 imprez towarzyszących. Kolejne takie święto sztuki dopiero za dwa lata.

58. Międzynarodowa Wystawa Sztuki – La Biennale di Venezia potrwa od 11 maja do 24 listopada 2019 roku.

James Lee Byars, The Death of James Lee Byars / (Fot. Michael Werner Gallery, The Estate of James Lee Byars; Marie-Puck Broodthaers)
Wojciech Delikta
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę