Znaleziono 0 artykułów
28.07.2023

80. Festiwal Filmowy w Wenecji: Tak mocnego programu nie było na Lido od dawna

28.07.2023
„Maestro", reż. Bradley Cooper (Fot. materiały prasowe)

Choć jeszcze niedawno dyrektor artystyczny 80. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji Alberto Barbera miał potężny kryzys wizerunkowy, to na konferencji prezentującej program tegorocznej, jubileuszowej imprezy triumfował. Duet Małgorzata Szumowska i Michał Englert, Agnieszka Holland, Luc Besson, Sofia Coppola, David Fincher, Giorgos Lanthimos – ale i Roman Polański oraz Woody Allen. To m.in. premiery tych reżyserów zobaczymy na Lido. Pierwsze – już 30 sierpnia.

Kryzys, z którym musiał się zmierzyć dyrektor artystyczny festiwalu Alberto Barbera, wywołany był sytuacją wokół strajku pracowników branży filmowej w Hollywood, którzy domagają się godziwego wynagrodzenia, tantiem ze streamingu i zabezpieczeń dotyczących ograniczenia sztucznej inteligencji, która już uczy się pisać własne scenariusze i tworzy awatary aktorów. Właśnie decyzja aktorów o przystąpieniu do strajku zaważyła o tym, że producenci filmu otwarcia 80. MFF w Wenecji – „Challengers” w reżyserii Luki Guadagnina – wycofali się z imprezy i ogłosili, że pokażą go dopiero w kwietniu 2024 roku. Gwiazdą „Challengers”, a także – co istotne w tym kontekście – współproducentką jest Zendaya, i to m.in. ona zdecydowała, że nie pokaże się na czerwonym dywanie weneckiego festiwalu, solidaryzując się z kolegami z branży.

„Ferrari”, reż. Michael Mann (Fot. materiały prasowe)

Wyczekiwane biografie w Konkursie Głównym 80. Festiwalu Filmowego w Wenecji: „Priscilla” Sofii Coppoli, „Maestro” Bradleya Coopera i „Ferrari” Michaela Manna

To właśnie z tych powodów w trakcie prezentacji programu tegorocznej imprezy Barbera szczególnie gorąco dziękował amerykańskim producentom, którzy zdecydowali się pokazać premierowo swoje filmy. Cztery z 23 tytułów, które trafiły do Konkursu Głównego, to obrazy amerykańskie, dwa kolejne to koprodukcje. Znalazły się w tym zestawie trzy głośne filmy biograficzne: „Priscilla” Sofii Coppoli, „Maestro” Bradleya Coopera i „Ferrari” Michaela Manna.

„Priscilla” (w tytułowej roli Cailee Spaeny znana z serialu „Mare z Easttown”) to projekt oparty na wspomnieniach żony Elvisa Presleya (w którego wciela się Jacob Elordi). Priscilla Ann Wagner, urodzona w 1945 roku, miała zaledwie 14 lat, gdy zwróciła na siebie uwagę 24-letniego wówczas Presleya podczas jego służby wojskowej w Niemczech. Sofia Coppola po sukcesie „Elvisa” Baza Luhrmanna stwierdziła, że w tej produkcji postać żony jest drugorzędna, a warto by zobaczyć tamten czas i wydarzenia jej oczami. Efekt? Premiera w Wenecji.

Wokół relacji z żoną toczy się również opowieść o kolejnym wielkim muzyku – Leonardzie Bernsteinie. Film śledzi 30 lat życia kompozytora, poczynając od spotkania z jego największą miłością, Felicią Montealegre (Carey Mulligan) podczas przyjęcia w 1946 roku. Finałowa wersja scenariusza „Maestro” to rezultat trzech lat spotkań z rodziną Bernsteinów. Bradley Cooper w tym projekcie gra główną rolę, jest współautorem scenariusza i sam siebie reżyseruje.

„Maestro", reż. Bradley Cooper (Fot. materiały prasowe)

Alberto Barbera w wywiadzie udzielonym portalowi Deadline.com już po ogłoszeniu programu mówi, że Cooper zadzwonił do niego, cieszył się z udziału „Maestro” w konkursie, ale do Wenecji nie przyjedzie, jeśli do startu imprezy nie zmieni się sytuacja w branży. Cooper miał powiedzieć: – Nie chciałbym robić tego Gildii Aktorów Ekranowych ani innym aktorom.

W „Ferrari” Adam Driver gra włoskiego kierowcę wyścigowego Enza Ferrariego. W obsadzie znajdują się także Penélope Cruz jako jego żona Laura Ferrari i Shailene Woodley jako jego kochanka Lina Lardi. Śmierć pierworodnego syna, próby uznania drugiego syna i burzliwe losy małżeństwa Ferrarich to główna oś obrazu. Cruz jest w tym filmie podobno niewiarygodnie fantastyczna. Zatem kobiety znów triumfują na Lido.

Również kobieta gra główną rolę w kolejnym filmie – „Memory” Michela Franco. O fabule tej produkcji wiadomo najmniej, ale pewne jest, że zobaczymy tu Jessicę Chastain, a obraz stanowi koprodukcję z Meksykiem. Franco to ulubieniec festiwalu, zdobył Wielką Nagrodę Jury w Wenecji – Srebrnego Lwa za „New Order”.

„The Killer", reż. David Fincher (Fot. materiały prasowe)

O Złotego Lwa powalczy też „Origin” reżyserki Avy DuVernay – zainspirowany książką „Caste: The Origins of Our Discontents” zdobywczyni Pulitzera Isabel Wilkerson, opowiadający o systemie klasowym, który ukształtował Stany Zjednoczone. Amerykańską sztafetę zamknie „The Killer”, najnowszy obraz Davida Finchera z Michaelem Fassbenderem w roli głównej – ekranizacja powieści graficznej Alexisa Nolenta z ilustracjami Luca Jacamona. Fincher chodził wokół niej podobno przez 20 lat i dopiero spotkanie z Fassbenderem zdecydowało o realizacji projektu.

Wszystkie te tytuły to superprodukcje, ale w związku z kryzysem branży filmowej w Ameryce już sam ich udział w tegorocznym konkursie należy mierzyć jak podwójny sukces. Można się spodziewać, że temat strajku branży mocno zdominuje tegoroczny festiwal. I bez względu na to, ile w tym patosu – oby obroniła się sztuka i tworzący ją artyści.

„Kobieta z…” Małgorzaty Szumowskiej i Michała Englerta oraz „Zielona granica” Agnieszki Holland powalczą o Złotego Lwa na festiwalu w Wenecji

Podwójny sukces to również domena Polaków – w Konkursie Głównym znalazły się aż dwa rodzime tytuły. Oba z silnym kontekstem politycznym, mocne w przekazie, wyraźnie akcentujące prawa człowieka.

Polska zajmuje obecnie ostatnie miejsce na liście krajów Europy sprzyjających osobom LGBTQ+. „Mamy nadzieję, że nasz film pomoże zrozumieć innym, co to znaczy być osobą transpłciową, i jednocześnie da odwagę setkom młodych ludzi, którzy identyfikują się jako osoby trans, ale obawiają się podzielić tym z innymi” – piszą o swoim filmie „Kobieta z…” odpowiedzialni za reżyserię Małgorzata Szumowska i Michał Englert. Historia obejmuje 45 lat życia Anieli Wesoły, z których ponad połowę bohaterka przeżyła w prowincjonalnym polskim miasteczku jako mężczyzna. W roli Anieli zobaczymy Małgorzatę Hajewską i Mateusza Więcławka (jako młodą Anielę). W filmie zagrały również Joanna Kulig i Bogumiła Bajor.

„Dogman", reż. Luc Besson (Fot. materiały prasowe)

Ta sama Polska to również kraj, w którym rząd rozpętał wojnę humanitarną – chodzi o kryzys uchodźczy na granicy z Białorusią – i przy okazji wyborów parlamentarnych chce zorganizować referendum, w którym mamy się opowiedzieć, czy jesteśmy za przyjmowaniem uchodźców, czy nie. „Zielona granica” Agnieszki Holland opiera się na prawdziwych wydarzeniach przy polsko-białoruskiej granicy i przedstawia trzy perspektywy: uchodźców, polskich aktywistów i strażników granicznych. Nie jest to jednak dokument, lecz fikcyjna fabularna opowieść inspirowana autentycznymi wydarzeniami. W produkcji zagrali m.in. Maja Ostaszewska, Jalal Altawil, Tomasz Włosok, Behi Djanati Atai, Piotr Stramowski, Jaśmina Polak, Dalia Naous, Marta Stalmierska, Mohamad Al Rashi, Agata Kulesza, Maciej Stuhr, Magdalena Popławska i Joely Mbundu.

Reżyserka Agnieszka Smoczyńska-Konopka (autorka m.in. filmu „The Silent Twins”) o sukcesie Małgorzaty Szumowskiej i Michała Englerta oraz Agnieszki Holland napisała: „Dwa polskie filmy w konkursie. (…) Szkoda, że nie będzie ich w Gdyni”. To wymowny komentarz, bo tytuły te nie znalazły się w selekcji konkursowej Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. „Zielona granica” nie dostała również dotacji Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.

Na festiwalu w Wenecji nie brak kontrowersji. Na Lido swoje nowe filmy pokażą też Roman Polański i Woody Allen

To, że Alberto Barbera nie boi się trudnych decyzji i kryzysów z nimi związanych, udowadniał już nieraz, choćby w 2019 roku, pokazując w Konkursie Głównym „Oficera i szpiega” Romana Polańskiego. Z tego powodu o mały włos przewodnicząca tamtego jury Lucrecia Martel nie zerwała umowy i nie wyjechała z Lido (za to „Oficer i szpieg” wyjechał stamtąd ze Srebrnym Lwem). Tym razem Barbera zaprosił do Wenecji nie jednego, ale dwóch reżyserów wyklętych: wspomnianego już Polańskiego i Woody’ego Allena. Ich produkcje zostaną zaprezentowane w pozakonkursowej sekcji „Fuori”. „Coup de Chance” to romantyczny thriller i pierwsza francuska produkcja Allena, bo w związku z oskarżeniami o molestowanie córki w Ameryce nikt nie chce z reżyserem współpracować. Z kolei „The Palace” Romana Polańskiego to czarna komedia, której akcja toczy się w eleganckim hotelu w szwajcarskim kurorcie Gstaad. To kolejna po „Parasite” Joona-ho Bonga i „W trójkącie” Rubena Östlunda satyra wymierzona w elity.

We wspomnianym już wywiadzie dla Deadline.com Barbera pytany o Polańskiego mówi: – Utknęliśmy w tej bezużytecznej sytuacji, która z mojego punktu widzenia nie ma sensu. Roman przyznał się do swojego zachowania i zaakceptował, że było złe. Ofiara wielokrotnie mu wybaczała. Dlaczego musimy nadal atakować 89-letniego mistrza kina? – i zaraz dodaje: – Polański nie pojawi się w Wenecji z powodu umowy ekstradycyjnej między Stanami Zjednoczonymi a Włochami.

Inne polskie wątki weneckiego festiwalu to m.in. udział w sekcji „Orizzonti” macedońsko-polsko-chorwackiej koprodukcji „Housekeeping for Beginners” Gorana Stolevskiego oraz rola Dagmary Domińczyk (aktorki polskiego pochodzenia znanej m.in. z serialu „Sukcesja”) w filmie Sofii Coppoli.

I tak wróciliśmy do Konkursu Głównego, w którym nie sposób pominąć trzech głośnych nazwisk: Luc Besson, Ryûsuke Hamaguchi i Giorgos Lanthimos.

„Dogman” Luca Bessona z Calebem Landrym Jonesem (znany z filmu „Nitram”) to historia poturbowanego życiem chłopaka, który znajduje zbawienie dzięki miłości do psów. Ryûsuke Hamaguchi po sukcesie „Drive My Car” (Oscar dla najlepszego filmu międzynarodowego 2022 roku) wraca z filmem „Evil Does Not Exist”. A Giorgos Lanthimoszaprezentuje w Wenecji kontynuację „Faworyty”, czyli surrealistyczny romans science fiction „Poor Things” z Emmą Stone i Markiem Ruffalo w rolach głównych. „Faworyta” również debiutowała w Wenecji w 2018 roku.

„Priscilla", reż. Sofia Coppola (Fot. materiały prasowe)

Z sześciu włoskich tytułów, które znalazły się w Konkursie Głównym, warto zwrócić uwagę na film otwarcia – „Comandante” w reżyserii Edoarda De Angelisa z Pierfranceskiem Favinem w roli głównej. – Prawdziwa historia komandora Salvatorego Todara, który uratował życie wrogim marynarzom z tonącego statku handlowego – zagrażając bezpieczeństwu własnej łodzi podwodnej i jego ludzi – jest potężnym wezwaniem do postawienia wartości etyki i ludzkiej solidarności ponad brutalną logiką protokołu wojskowego – deklaruje Barbera.

Innym reżyserem, który raczej nie zawodzi, jest Stefano Sollima (autor filmów „Sicario 2: dzień żołnierza” i „Suburra”). W Wenecji pokaże „Adagio” z Tonim Servillem, ulubionym aktorem Paola Sorrentina. „Adagio” to mroczna historia zemsty i odkupienia.

O nagrodach zdecyduje jury pod przewodnictwem Damiena Chazelle’a (reżyser „Whiplash”, „La La Land”). Razem z nim obradują m.in. Laura Poitras (amerykańska reżyserka i dziennikarka, której najnowszy film, „Całe to piękno i krew”, zdobył Złotego Lwa dla najlepszego filmu w Wenecji w 2022 roku i jako film dokumentalny był nominowany do Oscara), Jane Campion (nowozelandzka reżyserka, scenarzystka i producentka, laureatka m.in. Złotej Palmy w Cannes za „Fortepian” i Oscara za „Psie pazury”) czy Mia Hansen-Løve (francuska reżyserka i scenarzystka, jej najnowszy film został zaprezentowany na Quinzaine des Réalisateurs w Cannes w 2022 roku i sprzedany do ponad 90 krajów). Wszystkie one przejawiają szczególną wrażliwość na prawa człowieka i jednostki, o tym robią swoje odważne filmy. A odwagi nie brakuje też ani Małgorzacie Szumowskiej i Michałowi Englertowi, ani Agnieszce Holland.

Artur Burchacki
  1. Kultura
  2. Kino i TV
  3. 80. Festiwal Filmowy w Wenecji: Tak mocnego programu nie było na Lido od dawna
Proszę czekać..
Zamknij