Znaleziono 0 artykułów
18.11.2019

Historia teledysku: Lady Gaga „Bad Romance”

Lady Gaga w teledysku do "Bad Romance" (Fot. materiały prasowe)

Album „The Fame Monster”, który ukazał się dokładnie 10 lat temu, otworzył nowy rozdział w karierze gwiazdy. Z tej okazji przypominamy jeden z najgłośniejszych klipów XXI wieku. Jego teatralna przesada stała się znakiem rozpoznawczym artystki.

Kobiety i mężczyźni w kostiumach i w maskach, półnadzy i wytatuowani, wyglądają bardzo ekscentrycznie, a nawet trochę niepokojąco. Jak gdyby na nas czekali. W samym środku na tronie siedzi ich królowa matka. Ubrana w złotą sukienkę, szpilki na platformie i okulary o geometrycznym kształcie. Przy akompaniamencie muzyki Jana Sebastiana Bacha, niczym w klasycznym dramacie, poznajemy bohaterów sztuki. Są nimi Lady Gaga i jej zespół kreatywny, Haus of Gaga. Kadr otwierający zapowiada, że to nie będzie zwykły teledysk. „Bad Romance” to spektakl. 

Wyreżyserowany przez Francisa Lawrence’a (twórcę „Constantine”, „Jestem legendą” oraz trzech z czterech filmów z sagi „Igrzysk śmierci”) film łączy przerysowane aktorstwo, sekwencje taneczne i zjawiskowe kreacje. Akcja, tocząca się w futurystycznej łaźni, opowiada o porwaniu Gagi. Zostaje wystawiona na sprzedaż i kupiona za milion rubli przez rosyjskiego mafiosa. Potem kobieta spala go żywcem.

Jak mówiła sama piosenkarka, teledysk miał pokazać, „jak branża rozrywkowa, w metaforyczny sposób, naśladuje handel żywym towarem – ludzie sprzedawani są jak produkty, a kobiety są postrzegane jako własność”. Dla Gagi, która na fali ruchu #MeToo wyznała, że była ofiarą przemocy seksualnej, „Bad Romance” stanowiło pierwszą próbę rozliczenia się z przeszłością. – Chciałam wyglądać jak bezwładna lalka. [Modelki] odurzają mnie i prowadzą do mężczyzn, którzy próbują kupić mnie za duże pieniądze. Tak właśnie czułam się przez większą część swojego życia, aż do teraz. [Pod koniec teledysku] odnajduję jednak swoją siłę i mówię: „Wiecie co, kupcie mnie, no dalej, nie wiecie tylko, w co się pakujecie” – powiedziała później.

Teledysk-spektakl był efektem pracy piosenkarki i całego Haus of Gaga. Jej zespół kreatywny, złożony ze stylistów, producentów, muzyków, tancerzy i projektantów, przypomina kolektyw artystyczny. Inspiracją do jego stworzenia była Fabryka Andy’ego Warhola. Haus of Gaga tworzą przyjaciele i wieloletni współpracownicy piosenkarki, odpowiedzialni za realizację wszystkich, nawet najdziwniejszych pomysłów artystki, od kostiumów (sukienka z mięsa, okulary z papierosów czy słynny disco stick), przez scenografię, aż po teledyski i występy. Jak wielokrotnie podkreślała Gaga, Haus jest nie tylko zespołem, ale również rodziną, a nawet więcej, grupą wsparcia, która chroni ją przed całym złem świata zewnętrznego.

Lady Gaga w kreacji od Alexandra McQueena w teledysku do "Bad Romance" (Fot. materiały prasowe)

Podczas gdy Gaga rewolucjonizowała muzykę, Alexander McQueen przekraczał granice mody. Nic więc dziwnego, że tę dwójkę połączyła niezwykła przyjaźń. Gdy piosenkarka wysłała projektantowi przedpremierową wersję singla „Bad Romance”, aby ten zadebiutował w finale ostatniego pokazu projektanta, „Plato’s Atlantis”, on w zamian jej jedynej podarował całą kolekcję. W teledysku artystka pojawia się w połyskującym komplecie i niesławnych butach pancernikach (armadillo shoes). Za stylizację odpowiadała piosenkarka wraz z Nicolą Formichettim, jej wieloletnim przyjacielem (a także dyrektorem kreatywnym Muglera, potem Diesla i „Vogue Hommes Japan”). Oprócz kreacji McQueena Gaga pojawia się również w lateksowym kostiumie z koroną i w różnych modelach bielizny (w tym cone bra, będącym ukłonem w stronę kultowego „Vogue” Madonny).

Choć teledysk zapewnił artystce wiele nagród i wyróżnień (otrzymała za niego m.in. statuetkę Grammy, a Billboard nazwał go najlepszym klipem XXI wieku), to znaczenie „Bad Romance” można w pełni docenić dopiero z perspektywy dekady. Dziś klip już nie szokuje, ale gdy ujrzał światło dzienne, mówili o nim wszyscy, a niektórzy doszukiwali się w nim nawet symboli kultu satanistycznego. Większość miała jednak poczucie, że ogląda coś nowego, innego, rewolucyjnego. Teatralne wideo stworzyło przestrzeń dla kolejnych eksperymentów Gagi – po „Bad Romance” przyszły filmowe „Telephone” oraz awangardowy manifest „Born This Way”. Klip przesuwał więc granice muzycznej ekspresji, zapowiadając nowy rozdział w karierze Gagi oraz w historii całej muzyki pop.

Julia Właszczuk
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę