Znaleziono 0 artykułów
30.04.2022

Niscy królowie, wysokie królowe: Wzrost to tylko liczby

Zendaya i Tom Holland / Fot. Getty Images

Fajny ten twój chłopak, ale za niski – słyszały partnerki niewysokich mężczyzn. I żeby nie sprawiać nikomu przykrości, zamieniały szpilki na baletki. Dziś niscy mężczyźni opisują samych siebie w mediach społecznościowych hashtagiem #shortking.

Kiedy Tom Cruise był mężem Nicole Kidman, zakładał na uroczyste gale buty na podwyższonych obcasach, żeby nie było widać, że jest od niej 9 cm niższy.

Hashtag #shortking, oznaczający mężczyznę o wzroście poniżej 172 cm, pojawił się w mediach społecznościowych w 2018 r. Od tamtej pory na Twitterze i TikToku został użyty ok. 340 mln razy. Kilka miesięcy temu post na Instagramie o tym, że kobiety chętniej wybierają na partnerów „niskich królów”, polubił aktor Tom Holland. Jego partnerka Zendaya jest od niego 5 cm wyższa, z czego obydwoje często żartują. On w jednym z wywiadów powiedział, że różnicę wzrostu pomiędzy nimi odczuł tylko raz, na planie „Spider-Mana”, kiedy kręcili scenę skoku z mostu. – To ja byłem w tym filmie superbohaterem i to ja miałem wyglądać na ekranie cool, tymczasem Zendaya wylądowała pierwsza. Ma dłuższe nogi od moich, więc kiedy jej stopy stały już na ziemi, moje nadal wisiały w powietrzu – opowiadał.

Również Jamie Cullum ma dystans do różnicy wzrostu pomiędzy sobą i swoją partnerką Sophie Dahl. Kiedyś zdradził, że wkłada do jej ulubionych szpilek Christiana Louboutina wiersze i liściki miłosne, które dla niej pisze. Mierzący 164 cm wzrostu muzyk od dawna spotyka się z uszczypliwymi komentarzami, więc zdążył się do nich przyzwyczaić. Przyznał jednak, że wie, skąd się biorą. – Żeniąc się z wyższą od siebie kobietą, złamałem najważniejszą zasadę świata – że to mężczyzna powinien być wyższy od swojej partnerki – powiedział. Jego żona wypowiedziała się publicznie na temat tylko raz, za to dosadnie: – Kiedy jesteś zakochana, masz to gdzieś. 

Zderzenie ze stereotypem: Mężczyznom niełatwo było zaakceptować, że kobiety patrzą na nich z góry

O tym, że niższy partner nie wzbudza dzisiaj sensacji, przekonała się Anna, która zajmuje się mediami społecznościowymi jednej z globalnych marek. Każdy chłopak, z którym się spotykała, był od niej niższy i nigdy nie słyszała z tego powodu negatywnych komentarzy. – Moi przyjaciele znają mnie od lat. Mój wzrost, 181 cm, jest dla nich czymś normalnym. Kiedy wspominałam, że z kimś się spotykam, zawsze pytali, czy jest fajny. Nigdy – ile ma wzrostu. Dla moich rodziców też nie jest to niczym niezwykłym. Odkąd pamiętam, mówili, że mój partner prawdopodobnie będzie ode mnie niższy. Po prostu nie ma zbyt wielu facetów, którzy mają co najmniej 183 cm wzrostu – opowiada.

Joe Jonas i Sophie Turner / Fot. Getty Images

Ona sama swój wzrost uważa za atut. Jest przekonana, że idealnie pasuje do jej pewności siebie i zadziornego charakteru. Ale jej byłym partnerom, przyzwyczajonym do stereotypowych ról, niełatwo było zaakceptować, że kobieta patrzy na nich z góry. Jeden, niższy od niej o 20 cm, po kilku miesiącach znajomości zaczął nalegać, żeby Anna nie zakładała szpilek, kiedy wychodzą razem. Inny, niższy o 13 cm, nie chciał, żeby fotografowano ich razem. – Niby mnie to nie bolało, a jednak było mi przykro – tym bardziej, że dla mnie różnica wzrostu nigdy nie miała znaczenia. Kiedy zaczynałam się z kimś spotykać, patrzyłam na to, czy będę z nim szczęśliwa, a nie czy wpisujemy się w narrację o męskiej dominacji nad kobietą – mówi. Te dwa związki dość szybko się rozpadły, co utwierdziło ją w przekonaniu, że jeśli dla mężczyzny różnica wzrostu pomiędzy nimi jest problemem, nic z tego nie będzie. – Może to banalny wyznacznik, ale na razie bardzo sprawdza się w moim życiu – dodaje Anna.

Sophie Dahl: Kiedy kogoś kochasz, kochasz go takim, jaki jest

Teraz jest w szczęśliwym związku z chłopakiem, który – tak, jak poprzedni – jest od niej niższy. Kiedy się poznali, on nawet o tym nie wspomniał. Temat pierwsza poruszyła ona. Pewnego dnia wychodzili do znajomych, założyła buty na platformie i zapytała, czy to dla niego jest ok. – Za każdym razem, gdy wkładam szpilki, on nie komentuje tego innymi słowami niż: „Jak super wyglądasz!” albo „Wow! Żadna kobieta nie ma takich długich nóg, jak ty”. Na każdym kroku podkreśla, jak bardzo mu się podobam. Mówi, że jestem piękna i ubieram się najlepiej ze wszystkich kobiet, jakie zna, a ja czuję, że jest szczery. Jest dumny, kiedy kumple pytają go, czy jestem modelką. Mówiąc wprost: potrafi „udźwignąć” mnie taką, jaka jestem: wysoką, przebojową i niezależną – opowiada Anna.

Jej obecny związek różni się od poprzednich również dlatego, że opiera się na zasadach równości. – Dzielimy się obowiązkami, jemu podoba się, że jestem aktywna zawodowo. Interesuje się tym, co robię, zachęca mnie, żebym się rozwijała. Znajomi uważają, że mój obecny chłopak jest najbardziej empatyczny ze wszystkich moich partnerów – dodaje Anna. Może więc to właśnie empatia sprawia, że różnica wzrostu przestaje być problemem. – Być może, choć wydaje mi się, że raczej jest tak, jak powiedziała Sophie Dahl: kiedy kogoś kochasz, kochasz go takim, jaki jest. Reszta nie ma znaczenia – opowiada Anna.

Nicole Kidman i Keith Urban / Fot. Getty Images

Żałowałem, że nie jestem wyższy, tylko kiedy intensywnie grałem w siatkówkę

– Kilka lat temu na Tinderze często widywałem u dziewczyn opis „Mężczyzna zaczyna się od 180 cm”, ale dzisiaj trafiam na to czasem w kiepskich memach – mówi Paweł. Odkąd pamięta, kumple wołają na niego Mały. W szkole zawsze sadzano go w pierwszej ławce, na klasowych zdjęciach zawsze stawiano w pierwszym rzędzie. Na studiach jego 166 cm wzrostu na nikim nie robiło wrażenia, choć był jednym z najniższych na roku. – Żałowałem, że nie jestem wyższy, tylko kiedy intensywnie grałem w siatkówkę. Dużo bym wtedy dał za dodatkowych 10 cm. Jeśli chodzi o związki, wszystkie moje eks są albo mojego wzrostu lub odrobinę niższe. Nie dlatego, że tak wybierałem – po prostu podobają mi się filigranowe kobiety – mówi. Kiedy pytam o funkcjonujące jeszcze do niedawna stereotypy, Paweł przewraca oczami. – To, że wzrost świadczy o męskości, jest bzdurą. Pomyśl o Wołodymyrze Zełenskim. Ma 170 cm, a nie znam kobiety, która się nim nie zachwyca. Powiedzieć, że prawdziwy facet musi być wysoki, mieć dużego penisa i gruby portfel, to jak powiedzieć, że prawdziwa kobieta musi być szczupła, mieć duże piersi i długie blond włosy – dodaje.

Paweł nigdy nie usłyszał od kobiety, że jest miły, ale za niski. Ale gdyby tak było, nie obraziłby się. – Każdemu podoba się coś innego, nie można mieć o to pretensji. Mną wysokie dziewczyny nigdy się nie interesowały. Mam kilka znacznie wyższych od siebie koleżanek, ale te znajomości od początku były kumpelskie. I nie dorabiałbym do tego teorii o wzroście. Po prostu nie było między nami chemii – kwituje. Jego obecna dziewczyna, Magda, jest tego samego wzrostu, co on. – Kiedy zakłada szpilki, oczywiście patrzy na mnie z góry, ale jest w tym coś seksownego. Nie czuję się z tego powodu mniej męski. Pewnie dlatego, że jestem dość pewny siebie i nie przejmuję się tym, czego nie mogę zmienić. Ale rozumiem niskich facetów, którzy mają z tego powodu kompleksy. Każdy ma jakiś czuły punkt – mówi Paweł. Jego zdaniem zawsze będzie w społeczeństwie grupa kobiet, dla których męski będzie tylko wysoki, barczysty brunet. – Mam dwie siostry, które jako nastolatki marzyły o księciu z bajki. Tymczasem jedna wyszła za mężczyznę, który jest miśkiem z brzuchem. Druga jest z facetem, który już przed trzydziestką miał zakola na pół głowy. I obydwie są z nimi szczęśliwe. – mówi Paweł. Według niego to media społecznościowe w ogromnym stopniu przyczyniają się do obalania stereotypów. – Instagram i TikTok robią świetną robotę na rzecz różnorodności. Pokazują, że świat nie składa się tylko z pięknych, szczupłych, bogatych i wysokich. Jeśli zdjęcia niskich facetów lajkują miliony ludzi, jest to sygnał dla innych niskich facetów, że są akceptowani, pożądani, seksowni. To nie tylko poprawia im samopoczucie, pokazuje też, że świat normalnieje i małymi krokami zmienia się na lepsze.

Alicja Szewczyk
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę